To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
PISZEMY.PL - Portal literacki i edukacyjny
Portal literacki. Tu dowiesz się jak wzbogacić warsztat pisarski. Konstruktywna krytyka, mnóstwo ciekawych tekstów i komentarzy. Konkursy i zabawy literackie. Zajrzyj i zostań na dłużej w miłej atmosferze.

PROZA - Jeszcze pożyjecie w naszej pamięci

Pola - 2017-12-30, 11:30
Temat postu: Jeszcze pożyjecie w naszej pamięci
Przyczynek do teorii pamięci: ma charakter falowy, promień pierwotny traci energię i zanika. Nigdy nie znika bez śladu. Można go odzyskać i wzmocnić. Przedmioty przechowujące ślady pamięci są różnego pochodzenia. Mogą to być stare fotografie i stare przedmioty. Sama starość przedmiotu nie wystarcza. Należy wziąźć go w dłonie. Może to zrobić człowiek bliski i daleki. Może to być archeolog i przedmiot wykopany z mogiły. Pamięć ma wtedy charakter długofalowy i zamyka się raczej w domysłach. Jest to pamięć daleka. Przedmiot należący do znanej nam osoby wywołuje wzbudzenie pamięci bliskiej, krótkofalowej. Wzmocnienie pierwotnego sygnału jest bardzo mocne. Zapominanie to wygaszanie fal. Starzy ludzie przechowują wszystkie niepotrzebne przedmioty, nie tylko te, które mogą być źródłem pamięci. Boją się wyrzucania, tak jak boją się umierania. Wyrzucenie to koniec trwania, dlatego mieszkania starych ludzi powoli przemieniają się w graciarnie. Utracić wszystkie przechowywane przedmioty to utracić życie. Ciotka Katarzyna miała swoje drewniane kufry w każdym zakątku swojego domu. Kufry kiedyś też były młode i wiele podróżowały. Teraz utraciły na znaczeniu. Czekały w spokoju na swą ostatnią podróż. To, co nas najbardziej interesowało, i tak dawno już przepadło w dziejowych zawieruchach, ale ciotka Katarzyna nie umarła od tej straty, wtedy bowiem nie była jeszcze stara. Ciotka Katarzyna odnalazła je bez trudu w trzecim kufrze od góry. Trzeba jej było tylko te kufry pozdejmować i potem ponownie ustawić w takiej samej kolejności. Ciotka doskonale się orientowała w swoim muzeum przeszłych dobrych lat. W pudełku po butach firmy "Bata" odkryliśmy stare fotografie, na których nikt nie był w stanie rozpoznać brązowo sepiowych twarzy, fragmenty listów kruche niczym opłatek, jakieś stare rachunki i pisma urzędowe z pieczęcią. Takie dokumenty mają zapach starości wyniesiony ze strychów i piwnic, gdzie poniewierały się przez dziesięciolecia. Ciotka Katarzyna nie żywiła żadnego uczucia wobec tych starych fotografii, bo i tak były po babci i prababci. Była zawziętym strażnikiem jedynie swojej własnej historii. Oglądaliśmy stare fotografie powkładane w stare książki z postrzępionymi rogami, były pokryte plamkami i plamami, czas bowiem złośliwie wyjadał emulsję fotograficzną. Utrwalacz i wywoływacz zwietrzały i spełniwszy swą rolę, rozkładały się na związki bardziej prostsze, ale wcale przez to nie piękniejsze. Wiele fotografii nie było podpisanych, niektóre miały na odwrocie datę wykaligrafowaną pochyłym pismem. Niemal wszystkie zrobiono z końcem ubiegłego wieku i zasługiwały z pewnością na lepszy los niż zamknięcie w sarkofagu ciotki Katarzyny. Mężczyźni i kobiety zastygli w odcieniu brązu. Wzrok skierowany w obiektyw, odświętne misterium skupienia i powagi w oczekiwaniu na znak fotografa, po którym znieruchomieją w ułamku czasu na zawsze albo na kilkadziesiąt lat. Teraz, po stu latach, rysy twarzy mają wyblakłe i w żaden sposób, nawet przez szło powiększające, nie można odczytać kształtu ich uszu. Widniejące w tle plamy i kolumny, choć malowane na płótnie, także się postarzały. Listy nie zachowały się w całości, luźne kartki porozpadały się na zaprasowanych zgięciach. Również z papierem listowym czas nie obszedł się łagodnie. Niektóre listy włożono do kopert, inne, bezładnie przemieszane, rozrzucone na stole, mogły dać jedynie świadectwo kruche i wątłe, dotyczyły bowiem spraw banalnych i zwykłych. Jakieś święta, jakieś narodziny, jakieś śluby, zwykłe życie. Nic o rewolucjach, przewrotach, wojnach, umieraniu za ojczyznę. Znaleźliśmy fragment listu napisany dziwnymi literami, bardzo niewyraźny, atrament zapewne kiedyś niebieski, teraz wyblakły, ledwie widoczny. Górna, tytułowa część listu, oderwana, przepadła bezpowrotnie. Na papierze w pożółkłe plamy układały się w równiutkie linie słabo czytelne znaczki rosyjskiego alfabetu... - Kto pisał listy po rosyjsku, ciociu? - To chyba list do mojej prababci - odpowiedziała ciotka Katarzyna. - Znała rosyjski? - Przecież mieszkaliśmy pod zaborem rosyjskim, we wszystkich szkołach uczono rosyjskiego. - Mnie ta przyjemność ominęła - mruknęła ciotka, której szczęśliwe lata uczniowskie przypadły na czas międzywojnia. - Rosyjski to piękny język, ciociu. - Ja tam swoje wiem. A ci wasi bolszewicy to przyjeżdżają do was? - To nie bolszewicy ciociu, to przyjaciele. - Nie widzę żadnej różnicy - stwierdziła kategorycznie ciotka. Położyliśmy rosyjski list na stole oświetlonym silną żarówką i za pomocą szkła powiększającego usiłowaliśmy odczytać. Nie było to łatwe, nie mieliśmy żadnej wprawy w czytaniu ręcznie pisanej cyrylicy. Ale udało się odtworzyć większą część listu, gdzie atrament i papier nie poddały się czasowi. Szczęśliwie był to fragment najistotniejszy: "Z przykrością zawiadamiamy, że Jan Ł-cki zmarł w Petersburgu 6 sierpnia 1902 roku, dożywszy dziewięćdziesięciu czterech lat, i został pochowany na cmentarzu w..." i dalej nazwa cmentarza była zjedzona przez okrutne robaczki czasu. To był ten ślad, list zawiadamiający o śmierci seniora rodu, jedynie kilka zdań oficjalnych i chłodnych. Tak pisze się do dalekich krewnych, których się nie zna i nigdy znać nie będzie. Jan urodził się zatem w roku 1808, miał dwadzieścia dwa lata, gdy wybuchło powstanie. To najlepszy wiek, by przystępować do powstań i rewolucji, z nadzieją, że zmieni się świat. Mając dwadzieścia dwa lata, wciąż można się uważać za nieśmiertelnego. Janowi niewiele zabrakło do nieśmiertelności, umarł po bardzo długim życiu, ale przynajmniej przekazał potomnym małpi kształt ucha. Na tym się urywał wszelki ślad po Janie, szukać dalej można było zapewne w Moskwie. Delikatny i nikły był ostatni okruch pamięci po Janie Ł-ckim. Postanowiliśmy jednak podążyć tym tropem, wyobrażając sobie jego drogę na zesłanie, na wschód kraju nieznanego i groźnego. A potem powrót, łaską carską zadekretowany, powolny, całe lata trwające kolejne przesiedlenia w kierunku europejskiej części Rosji, coraz bliżej zachodu, który kiedyś był przecież wschodem. A i tak pozostał niezwykle odległy od rodzinnych stron, do których Jan już nigdy nie powrócił. Został na zawsze w mieście Dalekiej Północy, zimnym i pięknym, które teraz znowu odzyskało swą dawną nazwę. Na tej drodze zaginęły przedmioty lubiane i bliskie. Książka w ojczystym języku, chowana pieczołowicie, Biblia z rozpadającymi się po dziesiątkach lat przewracania kartkami, brzytwa coraz bardziej wytarta od wieloletniego wecowania na pasku, cygarniczka wypalona do niemożliwości, stara jedwabna chusteczka z monogramem, medalion z puklem włosów jasnych i dawno już umarłych, laska jesionowa z poczerniałymi słojami wygiętej raczki...Przedmioty zagubione w niepamięci, rozkruszone, wytarte, spalone, przeżarte rdzą. Zamienione na atomy i cząsteczki, powróciły do przyrody, by znów wyrosnąć w drzewo, zamienić się w kawałek rudy i odrodzić po latach w kształtach przedmiotów dających radość i na krótki czas znaczących obecność drugiego człowieka. Niewiele pozostało po Janie, nim upłynął wiek. Kształt ucha, linia nosa, kolor oczu przekazywany następnym pokoleniom, które nawet o tym nie wiedzą i trwają w tej nieświadomości. Domy i meble spłonęły w wojnach, dzieła sztuki zniszczono i rozgrabiono, pamiątkową biżuterię gubiono, sprzedawano za bezcen, czasem za kawałek chleba. Groby zapomniane, przedmioty niczyje, kamienne napisy powoli zapadające się w ziemię. Czy uda się odnaleźć grób Jana na którymś z petersburskich cmentarzy? Może tego cmentarza już nie ma? Jak się do tego zabrać? Pytać starych ludzi siedzących na cmentarzu Pisarewskim
albo Wołkowskim o grób jakiegoś zapomnianego Polaka? Co odpowiedzą? "My o takim towarzyszu nie słyszeliśmy. Popytajcie na innym cmentarzu... Ale to nic nie da. U nas w Rosji cmentarzy dużo. My nie stawiamy pomników, bo u nas cała ziemia jest święta. Po co komu pomniki, gdy cementu brakuje i trzeba nowe mieszkania budować? U nas ziemia pochłania kości, a potem rzeki je wypłukują. U nas całe budowy stoją na ludzkich kościach, najlepszych pod fundamenty. My kanały budowaliśmy przez cmentarze i drogi żelazne budowaliśmy przez kurhany, krwi i kości naszych braci nie liczyliśmy. Po co cmentarze? Po co pomniki? My pamiętamy o wszystkich razem, kolektywnie wspominamy naszych bliskich i naszych bohaterów, ale żeby pielęgnować pomniki i cmentarze? Pamiętamy o wszystkich naszych zmarłych, pamiętamy o kościach i czaszkach, pamiętamy i płaczemy z żalu. Nie, pomniki szybko niszczeją. Pamięć o wszystkich trwa, wspólna nasza pamięć..." Tak odpowie stary człowiek na cmentarzu, a potem zamyśli się i zapłacze”.

Z. Antolski - 2017-12-30, 13:31

Polski los.
Ciekawy tekst.

Pola - 2017-12-31, 12:47

Ano Polski.
Zdzisiu, dziękuję za czytanie i komentarz :D

Autsajder1303 - 2017-12-31, 17:32

Przeczytałem z ciekawością. https://youtu.be/XFDP0ia4dH0?list=PL7tOjJ5M6pVfeII5Ep6A3ahNNpgZ7KuEw link odnośnie ostatniego zdania. Pozdrowienia Polu i szczęśliwego 2018 :)
Gelsomina - 2018-01-01, 20:29

Bardzo mnie zainteresowałaś i zamyśliłaś. Historia zawarta w starych kufrach. Bardzo mi się podoba. Pozdrawiam :)
Pola - 2018-01-02, 09:32

Seba, dziękuję za linka. Tobie również szczęśliwego :)
Dziękuję za czytanie i komentarz :yes:

Gelsomina, dzięki za czytanie. Oj, można się nad tym tekstem zamyślić, a nawet :cry: popłakać :cry:
Serdecznie pozdrawiam :yes:

echo - 2018-01-07, 14:14

Jak zwykle ciekawy tekst :) O wspomnieniach, o przemijaniu, o zacierającej się pamięci.
Zbierane przez całe życie rzeczy zamknięte w kufrach, mające kiedyś wartoś dla właścicieli, a z czasem stają się anonimowymi, nic nieznaczącymi szpargałami. Kwintesencja przemijania...
Pozdrawiam :)

elafel - 2018-01-08, 00:58

Polu, przeczytałam z wielką przyjemnością, a tekst zatrzymał moje myśli na przemijaniu, tych ulotnych wspomnieniach, które znikną wraz z naszym odejściem.
Bardzo dobry tekst.

Pola - 2018-01-08, 10:09

Zbyszku, dziękuję za czytanie i konstruktywny komentarz. Czasem tak jest, że rzeczy ważne stają się szpargałami do wyrzucenia. Sama lubię przechowywać stare rzeczy, bo mówią dużo o moich bliskich.
Pozdrawiam i dobrego roku życzę :yes:

Elu, tekst rzeczywiście o przemijaniu. Dzięki za czytanie i komentarz :)

Antonella - 2018-01-13, 07:45

Żal ścisnął serducho po przeczytaniu, bardzo ciekawie napisane :)
Pola - 2018-01-14, 13:05

Antosiu, dziękuję za czytanie i ścisk serducha.
Serdecznie pozdrawiam :cry:

Motysia - 2018-01-14, 14:49

Polu taka kolej rzeczy.... coś jest w teraźniejszości, a w przyszłości zanika....
smutna kolej.... ale nic na to nie poradzimy
zostawiamy pamiątki, ślady, fotografię czy poezję- ale kiedyś będą inni...

smutne opowiadanie ale bardzo ciekawe i łapiące za serce
pozdrawiam:)

Pola - 2018-01-15, 13:31

Motysiu. dziękuję za czytanie i wzruszający komentarz.
Pozdrawiam serdecznie :D

Dany - 2018-01-15, 13:57

U nas w Rosji cmentarzy dużo. My nie stawiamy pomników, bo u nas cała ziemia jest święta. Po co komu pomniki, gdy cementu brakuje i trzeba nowe mieszkania budować? U nas ziemia pochłania kości, a potem rzeki je wypłukują. U nas całe budowy stoją na ludzkich kościach, najlepszych pod fundamenty. My kanały budowaliśmy przez cmentarze i drogi żelazne budowaliśmy przez kurhany, krwi i kości naszych braci nie liczyliśmy. Po co cmentarze? Po co pomniki? My pamiętamy o wszystkich razem, kolektywnie wspominamy naszych bliskich i naszych bohaterów, ale żeby pielęgnować pomniki i cmentarze? Pamiętamy o wszystkich naszych zmarłych, pamiętamy o kościach i czaszkach, pamiętamy i płaczemy z żalu. Nie, pomniki szybko niszczeją. Pamięć o wszystkich trwa, wspólna nasza pamięć..." Tak odpowie stary człowiek na cmentarzu, a potem zamyśli się i zapłacze”.

Zamyśliłam się nad tym tekstem o przemijaniu...
My mamy jednak inną mentalność. My stawiamy pomniki, my szanujemy ludzkie kości, my spisujemy wszystko, by nie zapomnieć, by pozostawić nasz ślad dla potomnych.

Pola - 2018-01-19, 09:50

Masz rację... U nas inna mentalność.
Pozdrawiam :yes:

Dany - 2018-02-02, 19:43

Utwór ten został Prozą Miesiąca.
Serdecznie gratuluję i przenoszę na Górną półkę.
:)

elafel - 2018-02-02, 21:58

Również serdecznie gratuluję, a utwór przenoszę na stronę naszego Klubu na Facebooku.

https://www.facebook.com/...acko.edukacyjny

Gelsomina - 2018-02-02, 22:23

Polu serdecznie gratuluję i pozdrawiam :)
Antonella - 2018-02-03, 06:59

I ja też, i ja też grabuluję :)
Pola - 2018-02-03, 09:41

Danusia,
Elunia,
Gelsi,
Antosia,

Dziękuję za gratulacje :) :) :)


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group