Wierszem Miesiąca X/21 został utwór gdy dzień mruży jesienne zmęczenie autorstwa Dany

Zapraszamy do głosowania na Konkurs Jubileuszowy o "Kryształową Dynię"


Hetmańska II cz.I

Tutaj wstawiamy teksty (nie wstawiamy obrazków). Mamy kilkanaście dni na ewentualne poprawki. Później tekst jest przenoszony do właściwego działu lub czeka dalej na wprowadzenie niezbędnych poprawek. Maksymalny czas na wniesienie zmian wynosi 1 miesiąc. Następnie, w przypadku braku poprawek, utwór jest przenoszony do archiwum, gdzie będzie przechowywany przez rok.
(Emotikony przy tytule, zarezerwowane są do utworów konkursowych. Czerwony oraz podobne kolory tekstu, są zarezerwowane na potrzeby redakcji.)


Moderator: Redakcja

Regulamin forum

Tutaj wstawiamy teksty (nie wstawiamy obrazków). Mamy kilkanaście dni na ewentualne poprawki. Później tekst jest przenoszony do właściwego działu lub czeka dalej na wprowadzenie niezbędnych poprawek. Maksymalny czas na wniesienie zmian wynosi 1 miesiąc. Następnie, w przypadku braku poprawek, utwór jest przenoszony do archiwum, gdzie będzie przechowywany przez rok.
(Emotikony przy tytule, zarezerwowane są do utworów konkursowych. Czerwony oraz podobne kolory tekstu, są zarezerwowane na potrzeby redakcji.)

ODPOWIEDZ
Irys
Autor/ka
Posty: 100
Rejestracja: 05 września 2021, 13:29
Lokalizacja: Śląsk

Hetmańska II cz.I

Post autor: Irys »

- Dzień dobry, ja w sprawie pracy.
- Dzień dobry – odpowiedziała szefowa. - Ta furteczka między ząbkami, te blond włoski, te oczka, ojojoj, no piękna, no. – pomyślała - Czy pracowałaś już w gastronomii?
- Nie, jeszcze nie, ale szybko się uczę – odpowiedziała lekko spiętym głosem, młoda dziewczyna.
- No, wyglądasz na taką, więc ok. Jak masz na imię?
- Ania.
- No więc Aniu zaczynasz jutro, przyjdź o dziewiątej – oznajmiła szefowa z uśmiechem, spoglądając na lekko zestresowaną dziewczynę. – Jeszcze taka grzeczniutka, porząndniutka, ale to Bardotka, łobuz… – pomyślała, zachwycając się jej wyglądem.
- Oto moje C.V – powiedziała podając papierową teczkę.
- Dobrze, to na razie tyle, widzimy się jutro.




- No i co, jak poszło? – zapytał Jarek.
- Ok. Mam pracę, zaczynam od jutra – odpowiedziała obojętnym głosem, Ania.
- No to świetnie, a tak się bałaś.
- Wiesz… trochę się obawiam, ta szefowa jest jakaś dziwna. Patrzyła na mnie, tak… jak na dzieciaczka i jakoś tak dziwnie się uśmiechała.
- Jak zwykle jesteś przewrażliwiona, często dostrzegasz coś, co nie istnieje – stwierdził z lekką ironią w głosie, Jarek.
- No nie wiem, może masz rację, ale…
- Ale, ale… – Jarek uśmiechnął się kręcąc głową, znał jej obawy przed czymś nowym i wiedział, że sobie poradzi, szybko się uczyła, ale na początku musiała oczywiście ponarzekać. Zauważył, że niespecjalnie ją zachwyciła jego reakcja na jej słowa, więc szybo zapytał:
- Chcesz się czegoś napić?
- No, kawy, takiej mocnej – odpowiedziała spoglądając na Jarka już bardziej pobłażliwym wzrokiem.
- Super – stwierdził podnosząc się z sofy. – Fajnie, że dostałaś tę pracę, będzie nam trochę lżej. Wynajem mieszkania to czyste ździerstwo.
- No, może na przyszłe lato, będzie nas stać na jakiś wyjazd.
- Fajnie by było, ale na razie trza się skupić na teraźniejszości – powiedział podając kawę Ani.




Budzik zadzwonił o ósmej, spojrzała na niego kręcąc głową z wyrazem żalu, że czas tak szybko przeleciał i zaczął się nowy dzień, dla niej bardzo stresujący, pierwszy w pracy, do której była nastawiona jakoś tak mało pozytywnie. Jarek wstał dwie godziny wcześniej, nie obudził ją hałas w łazience, krzątanie się w kuchni, tym razem spała jak zabita. Jej chłopak od dwóch lat pracował w firmie zajmującej się sprzedażą i serwisem komputerowym. Był studentem piątego roku informatyki i bardzo zależało mu na tej pracy, na razie pracował na trzy czwarte etatu, ale za parę miesięcy miał nadzieję pracować na konkretnej umowie i za konkretne pieniądze. Oboje pobierali studenckie kredyty, które niedługo będą musieli spłacać i głównie z tego powodu Ania zdecydowała się pójść do pracy, chociaż nie miała na to ochoty, ale oboje uważali, że najważniejsza jest niezależność. I właśnie myśl o niej sprawiła, że podniosła się z łóżka, a potem wszystko poszło już bardzo szybko. Prysznic, kawa, bułka maślana i do pracy.



- O! Jest już pani – odezwała się szefowa uśmiechając się do Ani. – Kaśka pozwól – skinęła na kelnerkę.
– To jest nasza nowa i pełna zapału potencjalna kelnerka. Pokaż jej o co chodzi w tym fachu, tylko nie wszystko na raz, żeby nam się młoda dziewczyna nie zniechęciła – Szefowa spojrzała na Anię puszczając jej oko.
Kaśka zaprowadziła ją za bar i pokazała, jak się leje piwo, podstawową i najważniejszą rzecz jaka musiała się jak najszybciej nauczyć, kawa z ekspresu mogła trochę poczekać. Nie było to zbyt skomplikowane, po kilku próbach opanowała lanie piwa do kufla tak, żeby na górze utworzyła się piana mniej więcej na dwa palce. Potem poszła do biura szefowej, pogadać o szczegółach angażu.
- No i jak, poradzisz sobie?
- Myślę, że tak – odpowiedziała nieśmiało Ania.
- No ja też tak myślę, Kaśka powinna cię wszystkiego nauczyć. Jesteś ładna więc i klienci powinni być hojni. – Uśmiechnęła się spoglądając na Anię i zapytała:
– A tak, poza tym, to co robisz?
- Studiowałam na ASP w Krakowie, ale przerwałam, pieniądze mi się urwały. No i teraz muszę pracować, mam zamiar jeszcze wrócić na studia, ale muszę trochę…
- Tak, rozumiem, bez pieniędzy ani rusz. To oczywiście nie moja sprawa… a rodzice nie mają z czego?
- Rodzice chcieli, żebym poszła na prawo.
- A! No i postawiłaś na swoim?
- Właśnie! – odpowiedziała stanowczo Ania.
Szefowa patrzyła na nią z ubawieniem. – No… niezły urwis z tej małej, taki słodziutki uparciuszek. Ach te brązowe oczka, ten dołeczek na policzku – mówiła do siebie w myślach, nie mogąc oderwać od niej wzroku. Po chwili zapytała:
- Widziałaś już cały lokal?
- Chyba nie?
- No to chodźmy, pokażę ci dokładniej twoje miejsce pracy.
Lokal składał się z dwóch sal. Tam, gdzie stał bar, była restauracja i przychodziły tu często rodziny na niedzielne obiady albo większe grona przyjaciół na dłuższe pogaduchy przy piwku i jakiejś grubszej zakąsce. Sala kończyła się krótkim wąskim korytarzem, który prowadził do kawiarni. Tutaj zazwyczaj przychodziły pary, by w nieco bardziej intymnej atmosferze porozmawiać i trochę się poprzytulać. Na końcu kawiarni była toaleta ze wspólnym wejściem dla kobiet i mężczyzn i to był mały minus tego lokalu, bo dość często, odgłos czyiś kroków natychmiast przerywał czuły klimat.
- Jest jeszcze kuchnia i piwnica, ale to pokaże ci już Kaśka – powiedziała szefowa spoglądając na zegarek. – Mam kilka spraw do załatwienia i ze dwie godziny mnie nie będzie. Więc wszelkiej pomyślności życzę.


Minęły dwa tygodnie Ania, szybko opanowała podstawy barmańsko kelnerskie. Ruch w interesie był dość spory. Sezon letni sprzyja spożyciu wszelkich napojów, a w szczególności piwa. Ania nie cierpiała jego zapachu, ale napiwki klientów rekompensowały jej tą małą niedogodność.
- Przepraszam – odezwał się ktoś ze stolika przy oknie.
- Słucham – odezwała się Ania podchodząc.
- Dwa piwa – powiedział głupawo się do niej uśmiechając, jakiś nieznajomy facet.
Ania spojrzała na niego lekko poddenerwowana, nie budził sympatii, taki niby pewny siebie, cham.
- Niech się pani nie boi, nie gryziemy – odezwał się drugi mężczyzna, którego dopiero teraz zauważyła, mimo, że siedział naprzeciwko tamtego. Wyglądał jeszcze gorzej, gruby z długą brodą i kretyńskim uśmieszkiem.
Nic nie odpowiedziała, poczuła duży niesmak do tych dwóch typów, poszła szybko do baru z zamówieniem.
Kiedy podeszła z piwem, ten gruby znowu się odezwał:
– No… no, nie ma jak to młoda blondyneczka.
Anię trochę zmroziło, nie cierpiała takich komentarzy pod jej adresem, ale bała się coś im odpowiedzieć. – Dwóch obleśnych chamów, wydaje im się Bóg wie co. – Powiedziała do siebie odchodząc od ich stolika.
Jeden z nich podniósł do góry rękę patrząc w stronę baru.
- Jeszcze dwie wódeczki prosimy – powiedział donośnym głosem ten gruby cham.
- Tak – odpowiedziała Ania i spojrzała w ich stronę. Rozmawiali o czymś i co chwilę wybuchali głośnym śmiechem. Miała ochotę gdzieś uciec, byle nie mieć do czynienia z takim kretyństwem. I już była gotowa, ale kiedy szefowa nalała wódkę, przypomniała sobie o swojej sytuacji. Zagryzła wargę, postawiła kieliszki na tacę i poszła do tych antypatycznych panów.
- O wiem! Jesteś podobna do Pameli Anderson – powiedział jeden z wsioków.
- Nie, no co ty, za szczupła, ona ma jeszcze dupkę – odezwał się drugi.
- Nie rozumiem? – stwierdził ten pierwszy wsiok.
Ania szybko podała wódkę i niemal biegiem udała się w stronę baru.
- Kobiety mają dupę albo dupsko, a ona? No popatrz, taki orzeszek – kontynuował drugi wsiok.
- Hahaha! Orzeszek a to dobre hahaha! – głośno rechotał najwyraźniej zapominając, że jest w restauracji, rozmówca, który trochę przypominał drżącą galaretę, jego masa przekraczała wszelkie estetyczne normy. Poza tym był ubrany w dres adidasa, który nijak się komponował z klimatem lokalu.
Szefową trochę rozbawiła ta sytuacja, widząc bezradność swojej nowej pracownicy. – Och jaka ona jeszcze niewinna, bezradna, nie potrafi rozmawiać z takimi facetami. Trzeba by ją trochę podszkolić – pomyślała i ruszyła w stronę ich stolika.
- Szanowne chamy, skoro nie potraficie się zachować to dopijać i spierdalać mi proszę stąd – powiedziała spokojnym głosem szefowa.
- Co !? – odezwał się zupełnie zaskoczony tym co usłyszał, szczuplejszy wsiok.
- Jajco baranie!
- O co ci chodzi kobito? – odezwał się drugi, również zaskoczony tą sytuacją.
- Nie podobają mi się wasze chamskie gęby! – Stanowczo oznajmiła szefowa.
Grubas się spiął i podniósł z krzesła.
Szefowa spojrzała na niego z drwiącym uśmiechem.
- Facet nie rób z siebie jeszcze większego barana niż jesteś. Oczywiście możesz mnie uderzyć, ale splendoru to ci to raczej nie przyniesie. Wyrok, być może w zawiasach, być może jakiś czas za kratkami.
- Heniek! Idziemy z tej budy – odezwał się ten drugi, również podnosząc się z krzesła.
- Masz rację, zbierajmy się. – Spojrzał na szefową zaciskając zęby. – Mogłaś nieźle na nas zarobić, ale jak jesteś pizdą, to trudno, nigdy już tu nie przyjdziemy, oznajmił grubas.
- Trzymam za słowo – spojrzała na nich z lekkim niesmakiem kręcąc głową, poczekała, aż wyjdą, po czym stwierdziła:
- Na chamstwo najskuteczniej chamstwem.
Anię na chwilę zatkało, pierwszy raz zobaczyła jak dyskutuje się z chamami tak na spokojnie i z klasą.
– Pani Basiu nie bała się pani?
- Nie, ale jak byłam w twoim wieku, to się bałam.
- No, ale oni…
- Tak… kiedyś jeden taki mnie uderzył, ale nie opłaciło mu się to. Potraktowałam go gazem pieprzowym, a potem sobie trochę posiedział za kratkami, bo odwiesili mu zawiasy za jakiś rozbój.
- Pani Basiu, ale ja nie jestem do tego zdolna, ja się boję.
- Nie przejmuj się, będzie ok. Bardotka no! – Wymsknęło się szefowej.
- Słucham? Bardotka…
- A nie, nic, nie wiem skąd mi się to wzięło – powiedziała szefowa lekko zmieszanym głosem.
Ania uśmiechnęła się, nie kojarząc o co chodzi, była bardziej zafascynowana tym, co widziała przed chwilą. Nigdy nie odpowiadała na chamskie komentarze, bała się takich ludzi, nie wiadomo co takiemu odbije. A tu zobaczyła, że można i to tak na spokojnie pokazać chamom, gdzie ich miejsce.
W międzyczasie pojawiło się sporo klientów i szybko zapomniała o nieprzyjemnym zajściu. Do końca zmiany biegała od stolika do stolika. W weekendy zazwyczaj tak bywa, na szczęście, zazwyczaj przychodzą tu ludzie kulturalni i chamstwo rzadko tutaj gości, niemniej po skończonej pracy nie czuła nóg. Na szczęście mieszkała dwie ulicę dalej i powrót do domu trwał jakieś dziesięć minut.



- Chyba miałaś niezły wycisk – powiedział Jarek patrząc na Anię zwalającą się na sofę.
- Daj mi spokój – odpowiedziała znudzonym głosem.
Chciał położyć rękę na jej kolanie, ale niestety zaraz ją z niego strzepnęła, jak jakiegoś owada, który budzi niesmak.
- O!? Źle z tobą.
- Daj mi spokój, nie mam ochoty na twoje zachcianki. Jestem wkurwiona! Mam ochotę strzelać do każdego mężczyzny.
- O matko! Na szczęście jest już późno i jesteś bardzo zmęczona.
- Spadaj – odpowiedziała prawie zasypiając.


Następny dzień również jej nie oszczędzał, przypomniała sobie, że dzisiaj jest sobota – No cóż, kiedyś lubiłam soboty, a teraz nienawidzę – powiedziała do siebie niosąc piwo do stolika. Kiedy podeszła do baru z zamówieniem, zauważyła, jakiegoś faceta w średnim wieku. Rozmawiał o czymś z szefową, a ona była najwyraźniej tym rozbawiona.
- Pani Basiu dwa duże Okocimie.
- Już się robi – odpowiedziała, nie mogąc powstrzymać się od śmiechu – Na golasa z maską gazową Hahaha… no nie mogę, panie Sławku.
Ania poczuła się trochę nieswojo, widząc jak ten facet się na nią gapi. Starała się na niego nie patrzeć, ale…
- Pani Aniu, wy się już chyba znacie?
- Nie sadzę – odpowiedziała trochę spięta, odruchowo spoglądając w jego stronę. Uśmiechał się do niej.
– Sławek – przedstawił się. – Skinęła również, nie wiedząc, co ma z sobą zrobić. Na szczęście szefowa nalała już piwa i mogła pójść z zamówieniem.
Knajpa była pełna, co chwilę ktoś coś zamawiał, o coś pytał, na coś narzekał. Ania dzielnie dawała sobie ze wszystkim radę, chociaż coraz bardziej bolała ją głowa. W końcu musiała skorzystać z toalety. Służbowa była zajęta, więc weszła do tej dla klientów. – O matko!? – krzyknęła, wchodząc do damskiej kabiny. Zobaczyła w niej Sławka, który momentalnie się do niej odwrócił i spojrzał na nią, uśmiechając się trochę prowokująco. Przynajmniej tak to odebrała, było w nim coś lubieżnego, okropnego, zboczonego. Wybiegła zszokowana tym widokiem.
- Pani Basiu, ten facet!!!
- Jaki facet o co chodzi?
- Sławek, czy jak mu tam. Był w damskiej kabinie!
- A… niech się pani uspokoi, musiało go przycisnąć i widocznie męska była zajęta, więc wszedł do damskiej. To się czasem zdarza w koedukacyjnej toalecie.
- No ale, on…
- No chyba nie chciał ci zrobić krzywdy? – Szefowa spojrzała na Anię z lekkim uśmiechem.
- Nie, po prostu jakoś tak się go przestraszyłam.
Szefowa spojrzała na nią, lekko szturchając ją w ramię – Niech się pani tym zbytnio nie przejmuje, nic takiego się nie stało.
Ania spojrzała na panią Basię, trochę zrobiło się jej głupio, że spanikowała z takiego powodu, potem poczuła jej dłoń na włosach, która podziałała na nią uspokajająco, uśmiechnęła się, a po chwili pojawił się przy barze pan Sławek.
- Bardzo przepraszam, ale…
- Damska była zajęta, a potrzeba była wielka, rozumiem zdarza się – odpowiedziała Ania i ruszyła w stronę stolika.
- Niezła laska z tej młodej – stwierdził Sławek, patrząc jak Ania rozmawia z klientami.
- No, taka Bardotka. – Uśmiechnęła się szefowa, widząc jak na nią patrzy.
- A wiesz… coś tam ma z Bardotki, te blond włoski, ten uśmieszek - powiedział, przypatrując się jej, trochę jak na przyszłą zdobycz.
Ania chodząc do baru z zamówieniami, unikała wzroku pana Sławka, czuła, że coś od niej chce, szuka pretekstu, by zagadać. Nie miała na to ochoty, taki podstarzały playboy, który chce coś sobie udowodnić, aż korciło ją by powiedzieć, co o nim myśli, ale nie wypadało, bo był dobrym znajomym szefowej, a ona najwyraźniej dobrze się czuła w jego towarzystwie. Postanowiła nie dać się sprowokować do jakiejś durnej rozmowy i dzielnie przetrwać do końca zmiany.

Kiedy wróciła do domu Jarek siedział przy komputerze i w ogóle nie zwrócił na nią uwagi.
- Jeszcze nie śpisz – spytała trochę od niechcenia.
- Jak widzisz, muszę coś skończyć.
- Jutro niedziela.
- Nie szkodzi, jak muszę to muszę – odpowiedział stanowczo Jarek.
- Wszystko mnie wkurza, kilku facetów bym odstrzeliła.
- Przyzwyczaisz się, za jakiś czas będziesz się z tego śmiała – odpowiedział wgapiając się w ekran laptopa.
- No nie wiem! – powiedziała poddenerwowanym tonem, widząc, jak Jarek nie zwraca na nią uwagi. – Łatwo ci mówić! Siedzisz sobie tutaj albo idziesz na parę godzi do banku i tyle, a ja muszę się użerać z jakimiś kretynami!
Jarek wreszcie na nią spojrzał – Wiesz… skoro tak, to może faktycznie będzie lepiej, jak sobie dasz z tym spokój. Nie wiedziałem, że aż tak to przeżywasz.
- Nie wiedziałem, nie wiedziałem. Może byś się mną trochę zainteresował, a nie tylko ślęczał nad komputerem.
- Ok. masz rację, ale wiesz, że muszę skończyć te studia.
- Wiem, ale ja też mam coś tu do powiedzenia.
- To oczywiste, sorry naprawdę nie wiedziałem, że jest ci tak ciężko. No nic, chrzanić to, znajdziemy jakąś mniej stresującą pracę.
- No jeszcze spróbuję się trochę pomęczyć, nie zawsze jest tak źle, ale miło, że się trochę zainteresowałeś – odpowiedziała, nie mając już ochoty kontynuować rozmowy na ten temat.
- Jak się nazywa ta knajpa?
- Hetmańska, przecież ci mówiłam.
- A no tak, jakoś mi się zapomniało – odpowiedział, wracając wzrokiem przed ekran laptopa.
Ania machnęła ręką, podeszła do lodówki, wyciągnęła colę i resztki wódki, zrobiła drinka i włączyła telewizję. Jarek coraz bardziej ją denerwował, myślał tylko o sobie, swojej przyszłości, karierze, czuła się z nim coraz bardziej samotna, miała wrażenie, że coraz bardziej traktuje ją jak jakiegoś nieznośnego dzieciaka, jej problemy to takie tam głupstewka… czuła się okropnie, a myśl, że jutro znowu do pracy, rozwiercała ja od środka. Potrzebowała wsparcia, a jej facet siedział przed laptopem i miał ją w dupie.


- Hej, a ty co tu robisz? – odezwała się lekko zaskoczona Ania, widząc Jarka przy barze, niespecjalnie będąc z tego faktu zadowolona.
- A wpadłem zobaczyć co u ciebie – odpowiedział myśląc, że sprawił jej miłą niespodziankę.
Spojrzała na niego ze sztucznym uśmiechem, nie chciała sprawiać mu przykrości, bo zapewne ten gest z jego strony, oznaczał, że mu na niej zależy. Niestety jego wczorajsza obojętność zdecydowanie bardziej odbiła się na jej dzisiejszym samopoczuciu.
- Fajnie, ale nie mam za bardzo czasu pogadać, sam widzisz, ilu klientów – odpowiedziała nie mając ochoty na nawet krótką rozmowę.
- Jasne, jasne, zamówię jakieś piwko, chwilę posiedzę, może uda mi się poczuć klimat tej knajpy. Nigdy tutaj nie byłem.
- No i jak ci się podoba?
- Trochę taka Old School, ale może być.
Szefowa spojrzała na niego z lekkim niesmakiem – Co za gość, wygląda jak buc, jak ona może się z kimś takim zadawać? Łysiejący z lekkim brzuszkiem, w tym wieku? Ohyda, brrr…
– Jest pan chłopakiem Ani?
- Tak - odpowiedział z uśmiechem.
- Fajna z niej dziewczyna – powiedziała szefowa, nie przestając przyglądać się Jarkowi – Na pewno informatyk, albo pracownik jakiegoś banku. Tam zazwyczaj można spotkać takich brzydali – pomyślała i zaraz zapytała:
– Czym pan się zajmuje, jeżeli można spytać?
- Studiuję informatykę i pracuję na umowę zlecenie w banku Milenium.
- No masz…
- Słucham?
- Nie, nic, coś mi się przypomniało – odpowiedziała trochę zmieszana, szybko zmieniając temat:
- Czego się pan napije?
- Jedno duże.
- Już się leje – odpowiedziała, śmiejąc się z tych swoich trafnych przypuszczeń. – No cóż, „Bardotka i Pajac”, tak bym określiła ten związek, mam nadzieję, że chwilowy – mówiła w myślach, uważając by nic się na głos nie wymsknęło.
Zaczęła go trochę onieśmielać, zadając pytania: A to czym się interesuje oprócz informatyki, a to czy lubi literaturę, bo ona bardzo, szczególnie Marqueza, a może sport np. piłka nożna? Opowiadał jej za każdym razem przecząco. Wreszcie zrobił ostatniego łyka i nie miał ochoty na drugie. Wyszedł z myślą, że już tu nigdy nie przyjdzie.
Ania idąc w stronę baru zauważyła, że na miejscu Jarka siedział pan Sławek. Od razu przypomniało się jej wczorajsze zdarzenie w toalecie i ten jego nieprzyjemny uśmieszek. Teraz wyglądał całkiem przyzwoicie, taki przystojniak w średnim wieku, który niejednej małolacie mógłby się spodobać. Jarka zapewne znudziła knajpiana atmosfera, nigdy nie przepadał za takim klimatem, był typowym domownikiem wpatrującym się w ekran telewizora albo laptopa. Właściwie to trochę jej ulżyło, że już poszedł, bo nie miała czasu i ochoty z nim rozmawiać i udawać, że jest zadowolona, że przyszedł ją odwiedzić.
- Dobry wieczór panience – odezwał się pan Sławek z lekkim uśmiechem.
- Dobry wieczór – odpowiedziała również się uśmiechając. – Dwa Mojito i trzy Okocimie pani Basiu.
- Już się robi – odezwała się szefowa wstając z hokera.
- No to czekam pani Basiu - powiedział dopijając drinka i wyszedł.
- Sławek zaprasza nas do siebie na oglądanie zdjęć z wakacji. Był w Grecji, ponoć świetne widoki i zabytki. Jest z zamiłowania fotografem i malarzem. Widziałam trochę jego prac i powiem pani są naprawdę niezłe.
Nie wiedziała, co ma powiedzieć, nie miała ochoty na imprezę po pracy. Dzisiaj wielu jest takich ludzi, którym się wydaje, że jak mają dobrej klasy aparat, to już są z nich nieźli artyści. Musiała coś na szybko wymyślić, by jakoś wymigać się z tej „kulturalnej” imprezy.
- Pani Basiu, ja jestem…
- No wiem, jesteś zmęczona, ale warto to zobaczyć, Sławek ma do tego oko i rękę. Powiedziałam mu, że pasjonujesz się malarstwem i fotografią, bardzo go to ucieszyło i prosił, żebym cię namówiła. On mieszka nad Hetmańską, czyli właściwie pójdziemy tylko piętro wyżej. Aniu, gorąco namawiam – Szefowa uśmiechnęła się życzliwie, widać było, że bardzo jej zależy.

Po krótkim namyśle zgodziła się dla świętego spokoju, potowarzyszyć szefowej i zobaczyć twórczość pana Sławka. Zwłaszcza, że widok Jarka z oczyma wlepionymi w komputer działał na nią coraz bardziej drażniąco. Co prawda pana od zdjęć trochę się bała, ale do szefowej miała pełne zaufanie. Zastanawiało ją tylko, co ona w nim widzi? Na swój wiek był w miarę przystojny. Wysoki, szczupły, łysy, ze starannie przystrzyżoną brudkom w miarę elegancko ubrany. Zapewne jest w nim coś pociągającego, ale też niepokojącego. Ani wydawał się trochę demoniczny, miał takie przenikliwe spojrzenie, że kiedy na nią spoglądał, miała wrażenie, że wie o czym ona myśli. No i ten incydent w toalecie trochę ją przeraził, jeszcze nie uszedł z niej widok jego lekko obłędnego wzroku, ale być może strach ma tylko wielkie oczy i jej wyobraźnia działa ze zdwojoną fantazją.
Ostatni klienci wyszli po dwunastej. Panie szybko się uwinęły ze sprzątaniem i podliczeniem kasy. Szefowa zamknęła drzwi sprawdzając dwa razy, potem udały się piętro wyżej.
Ostatnio zmieniony 29 listopada 2021, 11:20 przez Irys, łącznie zmieniany 12 razy.
Awatar użytkownika
tcz
Autor/ka z pewnym stażem...
Posty: 1657
Rejestracja: 30 maja 2018, 22:34
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Złotych Pietruch: 2
Srebrnych Pietruch: 1
Brązowych Pietruch: 3

Re: Hetmańska II cz.I

Post autor: tcz »

Coś mi się wydaje, że ta praca Ani, w lokalu na Hetmańskiej, nie wyjdzie jej na zdrowie.
Zaciekawiło mnie opowiadanie.

Tadeusz

Irys
Autor/ka
Posty: 100
Rejestracja: 05 września 2021, 13:29
Lokalizacja: Śląsk

Re: Hetmańska II cz.I

Post autor: Irys »

tcz pisze: 22 listopada 2021, 09:11 Coś mi się wydaje, że ta praca Ani, w lokalu na Hetmańskiej, nie wyjdzie jej na zdrowie.
Zaciekawiło mnie opowiadanie.
No, zależy jak na to spojrzeć, coś zyska na pewno, ale...
Awatar użytkownika
elafel
Młodszy administrator
Posty: 15556
Rejestracja: 16 listopada 2007, 20:56
Lokalizacja: Poznań
Złotych Pietruch: 11
Srebrnych Pietruch: 14
Brązowych Pietruch: 16
Tematyczny Konkurs na Wiersz: 1
Kryształowych Dyń: 2
Wierszy miesiąca: 14
Najlepsza proza: 7
Najciekawsza publicystyka: 1

Re: Hetmańska II cz.I

Post autor: elafel »

- Przepraszam – odezwał się ktoś ze stolika przy oknie.
- Słucham – odezwała się Ania podchodząc.

Odezwał, odezwała - może inne słowo, żeby się nie powtarzać. To tylko jeden przykład, bo takich powtarzających się słów blisko siebie jest więcej.
- Dwa piwa – powiedział głupawo się do niej uśmiechając do niej. chociażby tutaj dla przykładu
Damska była zajęta, a potrzeba była wielka, rozumiem zdarza się – odpowiedziała Ania i ruszyła w stronę stolika - raczej męska, bo przecież w damskiej był.
włączyła telewizję. raczej telewizor
Brakuje wiele przecinków, zwłaszcza przed "a".
Ostatnio zmieniony 25 listopada 2021, 00:33 przez elafel, łącznie zmieniany 1 raz.

Ela

Awatar użytkownika
Dany
Administrator
Posty: 16265
Rejestracja: 21 kwietnia 2011, 16:54
Lokalizacja: Poznań
Złotych Pietruch: 3
Srebrnych Pietruch: 8
Brązowych Pietruch: 7
Kryształowych Dyń: 1
Wierszy miesiąca: 19

Re: Hetmańska II cz.I

Post autor: Dany »

- Jak zwykle jesteś przewrażliwiona, często dostrzegasz coś co nie istnieje – stwierdził z lekką ironią w głosie, Jarek.
- przecinek przed "co
Nie było to zbyt skomplikowane, po kilku próbach opanowała lanie piwa do kufla tak żeby na górze utworzyła się piana mniej więcej na dwa palce.
- przecinek przed "żeby"
Rodzice chcieli żebym poszła na prawo.
- przecinek przed "żebym" (rozdzielamy czasowniki)
Tam, gdzie stał bar była restauracja i przychodziły tu często rodziny na niedzielne obiady, albo większe grona przyjaciół na dłuższe pogaduchy przy piwku i jakiejś grubszej zakąsce.
- przecinek przed "była" (rozdzielamy czasowniki)
- przed "albo" nie stawiamy przecinka
Tutaj zazwyczaj przychodziły pary by w nieco bardziej intymnej atmosferze porozmawiać i trochę się poprzytulać.
- przecinek przed "by"
Minęły dwa tygodnie Ania szybko opanowała podstawy barmańsko kelnerskie.

- przecinek po "tygodnie" (oddzielamy czasowniki)
Sezon letni sprzyja spożyciu wszelkich napojów a w szczególności piwa. Ania nie cierpiała jego zapachu, ale napiwki klientów rekompensowały jej tą małą niedogodność.
- przecinek przed "a"
- "tę" małą niedogodność (widzę tę małą niedogodność, zachwycam się tą małą niedogodnością. )
- Dwa piwa – powiedział głupawo się do niej uśmiechając do niej.
- powtórzone "do niej"
cd. korekty
Ania uśmiechnęła się, nie kojarząc o co chodzi, była bardziej zafascynowana tym co widziała przed chwilą
.
- przecinek za "tym"
Nigdy nie odpowiadała na chamskie komentarze, bała się takich ludzi, nigdy nie wiadomo co takiemu odbije.
- drugie "nigdy" usunęłabym
A tu zobaczyła, że można i to tak na spokojnie można pokazać chamom, gdzie ich miejsce.
- drugie "można"usunęłabym
nia poczuła się trochę nieswojo widząc jak ten facet się na nią gapi.

- przecinek przed "widząc"
– Sławek – przedstawił się. – Skinęła również nie wiedząc co ma z sobą zrobić.
- "nie wiedząc" z obydwóch stron przecinek
– O matko!? – krzyknęła wchodząc do damskiej kabiny.

- przecinek przed "wchodząc"
Zobaczyła w niej Sławka, który momentalnie się do niej odwrócił i spojrzał na nią uśmiechając się trochę prowokująco.
- przecinek przed "uśmiechając"
-
- Niezła laska z tej młodej – stwierdził Sławek patrząc jak Ania rozmawia z klientami.
- przecinek przed "patrząc"
Ania chodząc do baru z zamówieniami unikała wzroku pana Sławka, czuła, że coś od niej chce, szuka pretekstu by zagadać.

- przecinek przed "unikała"
- przecinek przed "by"
Nie miała na to ochoty, taki podstarzały playboy, który chce coś sobie udowodnić, aż korciło ją by powiedzieć co o nim myśli
- przecinek przed "by"
.-
Jak widzisz, musze coś skończyć.

- "muszę"
- No nie wiem! – powiedziała poddenerwowanym tonem, widząc jak Jarek nie zwraca na niej uwagi. –
- "nie zwraca na nią"
Jarek wreszcie na nią spojrzał – Wiesz… skoro tak, to może faktycznie będzie lepiej jak sobie dasz z tym spokój.
- przecinek przed "jak"


-
No jeszcze spróbuję się trochę pomęczyć, nie zawsze jest tak źle, ale miło, że się trochę zainteresowałeś – odpowiedziała nie mając już ochoty kontynuować rozmowy na ten temat.
- przecinek przed "nie mając"
czuła się okropnie, a myśl, że jutro znowu do pracy, rozwiercała ja od środka
.
- "ją"
- Jasne, jasne, zamówię jakieś piwko, chwilę posiedzę może uda mi się poczuć klimat tej knajpy.
- za "posiedzę" przecinek (dalsza część jest dopowiedzeniem)
– Na pewno informatyk, albo pracownik jakiegoś banku.
- niepotrzebny przecinek przed "albo"
Zaczęła go trochę onieśmielać zadając pytania:
- przecinek przed "zadając"

.
Musiała coś na szybko wymyśleć, by jakoś wymigać się z tej „kulturalnej” imprezy.
- "wymyślić"
Zastanawiało ją tylko co ona w nim widzi?
- przecinek przed "co" (dwa czasowniki należy oddzielić)
Ostatnio zmieniony 26 listopada 2021, 23:36 przez Dany, łącznie zmieniany 2 razy.

ObrazekOczekujesz komentarza do swojego utworu - inni także oczekują tego od Ciebie.

Awatar użytkownika
Dany
Administrator
Posty: 16265
Rejestracja: 21 kwietnia 2011, 16:54
Lokalizacja: Poznań
Złotych Pietruch: 3
Srebrnych Pietruch: 8
Brązowych Pietruch: 7
Kryształowych Dyń: 1
Wierszy miesiąca: 19

Re: Hetmańska II cz.I

Post autor: Dany »

- Chyba miałaś niezły wycisk – powiedział Jarek patrząc na Anię zwalającą się na sofę.
...
- Daj mi spokój – odpowiedziała znudzonym głosem.

...
Potrzebowała wsparcia, a jej facet siedział przed laptopem i miał ją w dupie.


- Jak chłopak interesował się , jak jej minął dzień, to na niego warczała, a jak nie wypytywał - to też było źle.

Interesujące opowiadanie. Ciekawe co będzie dalej. Zachowanie szefowej i Sławka coś źle wróży.

ObrazekOczekujesz komentarza do swojego utworu - inni także oczekują tego od Ciebie.

Irys
Autor/ka
Posty: 100
Rejestracja: 05 września 2021, 13:29
Lokalizacja: Śląsk

Re: Hetmańska II cz.I

Post autor: Irys »

elafel pisze: 25 listopada 2021, 00:32 - Przepraszam – odezwał się ktoś ze stolika przy oknie.
- Słucham – odezwała się Ania podchodząc.

Odezwał, odezwała - może inne słowo, żeby się nie powtarzać. To tylko jeden przykład, bo takich powtarzających się słów blisko siebie jest więcej.
- Dwa piwa – powiedział głupawo się do niej uśmiechając do niej. chociażby tutaj dla przykładu
Damska była zajęta, a potrzeba była wielka, rozumiem zdarza się – odpowiedziała Ania i ruszyła w stronę stolika - raczej męska, bo przecież w damskiej był.
włączyła telewizję. raczej telewizor
Brakuje wiele przecinków, zwłaszcza przed "a".
Dzięki za komentarz i korektę , już coś tam poprawiłem.
Irys
Autor/ka
Posty: 100
Rejestracja: 05 września 2021, 13:29
Lokalizacja: Śląsk

Re: Hetmańska II cz.I

Post autor: Irys »

Dany pisze: 26 listopada 2021, 23:46 - Chyba miałaś niezły wycisk – powiedział Jarek patrząc na Anię zwalającą się na sofę.
...
- Daj mi spokój – odpowiedziała znudzonym głosem.

...
Potrzebowała wsparcia, a jej facet siedział przed laptopem i miał ją w dupie.


- Jak chłopak interesował się , jak jej minął dzień, to na niego warczała, a jak nie wypytywał - to też było źle.

Interesujące opowiadanie. Ciekawe co będzie dalej. Zachowanie szefowej i Sławka coś źle wróży.
Dzięki za komentarz i korektę, już poprawiłem, ale muszę jeszcze sprawdzić czy wszystko.
ODPOWIEDZ