Wierszem Miesiąca został utwór nieprawdziwy - Autsajder1303

Zapraszamy do głosowania o Złotą Pietruchę w temacie - "nietrafiony prezent"

Pani Basia (anonimowe opowiadanie) - Autor nr 11

Moderator: Redakcja

Awatar użytkownika
jaga
Autor/ka zasłużony/a
Posty: 3147
Rejestracja: 19 października 2019, 10:36
Lokalizacja: lubuskie
Złotych Pietruch: 5
Srebrnych Pietruch: 6
Brązowych Pietruch: 10
Tematyczny Konkurs na Wiersz: 2
Kryształowych Dyń: 1
Wierszy miesiąca: 7
Najlepsza proza: 1

Pani Basia (anonimowe opowiadanie) - Autor nr 11

Post autor: jaga »

Panią Krysię poznałam na cmentarzu, przychodziła prawie codziennie na mogiłkę kobiety, która prawdopodobnie nie miała nikogo. Siadała na ławeczce, zapalała znicz i rozmawiała, jakby sama ze sobą. Któregoś razu podeszłam do niej z pozdrowieniami.
– Dzień Dobry – zagaiłam.
– Dzień Dobry – odpowiedziała po dłużej chwili, wyrwana jakby z głębokiego zamyślenia. – Zauważyłam, że często pani tu przychodzi – rozpoczęłam jakby nieśmiało rozmowę.
– O tak, prawie codziennie. Czasami robię przerwę, jak pogoda jest niesprzyjająca, lub mam coś do załatwienia, ale staram się przychodzić w miarę często.
– To ktoś bliski dla pani?
– Hm – Czy bliski? – kobieta zamyśliła się, po chwili odpowiedziała głosem, jakby zbierało się jej na płacz.
– Można tak powiedzieć, tak, nawet bardzo bliski. Choć nie jest to nikt z rodziny. Moja rodzina, dawno temu wypięła się na mnie, gdy pogubiłam się w życiu. Straciłam wszystko i...
W tym momencie zaczęła chlipać. Nie odzywałam się, czekałam na moment, gdy się ogarnie i ochłonie troszeczkę.
– Ma Pani czas? – zapytała. Coś Pani opowiem. Proszę usiąść przy mnie i zmówić ze mną zdrowaśkę.
Zdrowaś Maryjo, łaski pełna, Pan z Tobą. Błogosławionaś Ty między niewiastami... – rozpoczęła głośno.– powtarzałam za nią modlitwę, nieco ciszej.
– Dziękuję – usłyszałam.
Chciałam się pożegnać, odejść, ale kobieta rozpoczęła opowieść. Nie wypadało opuścić ją w tym momencie, tym bardziej, że to ja do niej podeszłam.

Nigdy bym się nie spodziewała, że w życiu można szybko popaść w niełaskę losu. Wystarczy jakieś chwilowe zaćmienie umysłu, moment nierozwagi i w jednej sekundzie tracimy wszystko.
Doskonale pamiętam czerwcową noc lat osiemdziesiątych. Na katedralnej wieży zegar wskazywał dwudziestą trzecią, a ja błąkałam się uliczkami miasta, szukając dogodnego miejsca na dobranockę. Dzień poprzedni przekimałam na dworcu, dzisiaj wyprosili wszystkich z poczekalni.
Na pierwszy rzut oka, wyglądałam całkiem, całkiem do rzeczy: modne dżinsy Calvina Kleina z wysokim stanem, dżinsowa ocieplana kurtka i buty sportowe. Wygląd to tylko pozory, łazienki nie odwiedzałam od tygodnia. Czułam się brudna, zziębnięta i głodna. Prawdę mówiąc jak przysłowiowy bezpański pies. A jeszcze miesiąc temu, chodziłam dumna i zarozumiała. Modnie ubrana, zgrabna laska – szeptano, gdy przechodziłam koło grupki ludzi. Przyciągałam atrakcyjnością i uwodzicielskim stylem bycia.
Postanowiłam znaleźć nocleg w jakimś pustostanie, starej kamienicy na poddaszu. Po zapachu wyczułam, że poddasze służyło lokalnym pijaczkom za przystań. Porozrzucane butelki po piwie, szary zgnieciony papier i ten niesamowity odór, który unosił się w powietrzu. Myślałam, że zwymiotuję. Nie, nie mogłam tam zostać na noc. Wyszłam na ulicę i udałam się w kierunku parku. Przysiadłam na jednej z ławek i chyba zasnęłam. Rano zmarznięta, błąkałam się po ulicach bez celu. Bar Mleczny czynny był od dziesiątej godziny, musiałam przeczekać.
Wczoraj udało mi się zjeść pierogi, które klient zostawił niedojedzone na talerzu. Gdy głód daje znać o sobie, człowiek przestaje się wstydzić. Przyglądałam się porannym spacerowiczom, karmili wrony, zazdrościłam w tym momencie ptakom. Omijano mnie szerokim łukiem, jak trędowatą. Byłam słaba i głodna, opadałam z sił. Wreszcie doczekałam się godziny otwarcia baru. Nie weszłam od razu, musiałam poczekać aż lokal zapełni się konsumentami. W tamtych czasach ludzie przychodzili do baru na mleczne śniadania – przeważnie zupa mleczna, rogalik z dżemem, kakao. Miałam nadzieje, że ktoś coś zostawi, coś niedojedzonego na talerzu. Weszłam nieśmiało, porozglądałam się i usadowiłam, w takim miejscu, żeby widzieć całą salę. Niestety, nie posiedziałam tam długo. Mój wygląd i zapach odstraszał klientów. Podeszła do mnie pracownica i wyprosiła z lokalu. Ale za nim cokolwiek powiedziała, wcisnęła mi kanapkę w rękę i szepnęła. Proszę wyjść na zewnątrz i poczekać tam na mnie. Usiadłam na ławce na przystanku autobusowym, który znajdował się nieopodal baru. Delektowałam się kanapką, żeby starczyła na dłużej. Byłam nieziemsko wdzięczna tej kobiecie. Zachmurzyło się i zbierało się na deszcz, zerkałam od czasu do czasu w kierunku lokalu. Już nie liczyłam na to, że osoba która inteligentnie wyprosiła mnie na zewnątrz, pojawi się w obiecanym miejscu. Myliłam się. Wyszła od zaplecza i podeszła do mnie uśmiechnięta.
– Jesteś – nie było to zapytanie, bardziej brzmiało jak stwierdzenie.
– Choć ze mną – powiedziała, zbiera się na burzę.
Wstałam i podreptałam posuwistym krokiem za kobietą. Na ulicy Pocztowej, nieopodal poczty, weszłyśmy do bramy, następnie po schodach na ostatnie piętro. Miałam wrażenie, że schody nigdy się nie skończą, byłam słaba i wyczerpana. Kobieta otworzyła drzwi i weszłyśmy do środka. Nim weszłam, zawahałam się.
– Wchodź, wchodź – usłyszałam – nie gryzę. Stanęłam nieśmiało w małym przedpokoju i podreptałam za kobietą do łazienki. Nie była to łazienka z wanną. Pod ścianą na stojaku stała duża miska z wodą, obok wisiały dwa ręczniki na gwoździu i flanelowa podomka.
– Doprowadź się do porządku – usłyszałam, a ciuchy rzuć tutaj – i wskazała kąt w łazience. – Poczekam na ciebie w pokoju.
Umyłam się w letniej wodzie, z kranu leciała tylko zimna, więc głowę szybko spłukałam. Odświeżona weszłam do pokoju, gdzie czekał na mnie kubek kawy z mlekiem i dwie kanapki. Poczęstunek szybko zniknął ze stołu. Poczułam się senna i znużona. Kobieta wskazała mi leżankę i powiedziała – zdrzemnij się, a ja biegnę do pracy, jak wrócę to pogadamy.
Nawet nie wiem, kiedy usnęłam, a gdy się przebudziłam, za oknem było już szaro. Kukułka miejska wykukała dwudziestą.
– O Boże!– krzyknęłam, to już tak późno. Bardzo przepraszam, ja już pójdę, nie będę przeszkadzać. – A w czym pójdziesz? – usłyszałam. W szlafroku? – kobieta uśmiechnęła się przyjaźnie.
– Siadaj i zjedz kolację. Jutro mam wolne to pogadamy. Dzisiaj jeszcze u mnie przenocujesz. Rozpłakałam się, chciałam podziękować, ale nie mogłam wyjąkać ani jednego słowa.
– No nie rycz już, idź spać, pewnie masz nocne zaległości.
Wydawało mi się, że po przespanym dniu już nie usnę. Myliłam się. Organizm domagał się wypoczynku. Rano gdy się przebudziłam, na krzesełku znalazłam kolorową długą spódnicę, bananówkę
i bluzkę rozpinaną z szerokimi ramionami oraz Sneakersy na podwyższonym spodzie.
Gospodyni weszła do pomieszczenia z uśmiechem – O, widzę, że już się wyspałaś. Uszykowałam ci wodę w łazience, odśwież się po nocy i ubierz w te ciuchy. W misce była letnia woda, obok wisiały dwa ręczniki na gwoździu. Odświeżyłam się i ubrałam odzież, którą przygotowała kobieta.
– Pokaż się – usłyszałam za chwilę.
– Widzę, że wszystko pasuje. Ubrania należały do mojej siostry, jest taka szczupła jak Ty. Wyszła za mąż i wyjechała. Raczej tu nie wróci. Nie są nowe, ale czyste i mam nadzieję, że modne, długo jeszcze ci posłużą.
– Dziękuję – odpowiedziałam, a oczy napełniły mi się łzami.
– Tylko się nie mazgaj. Usiądź ze mną i zjemy śniadanie.
Gorąca kawa zbożowa z mlekiem i rogale z masłem i dżemem truskawkowym zniknęły szybko. Od dawna nie czułam się tak dobrze. Bałam się, że to sen i za chwilę wyląduję tam skąd przyszłam. Nie chciałabym walczyć znowu o przetrwanie, wyjadać resztki w barze po kimś. Zapomniałam już jak to jest siedzieć w normalnym domu przy stole.
– Dlaczego? – zapytałam nieśmiało, patrząc w ziemię. – Dlaczego pani mi pomaga?
– Głowa do góry, bo nie lubię mazgai. Zapytam tylko – czy chcesz zmienić swoje życie? Jeśli tak, to ci pomogę.
Nie wiedziałam co odpowiedzieć, rozpłakałam się.
– Znowu się mażesz, przestań już. O nic nie będę pytać, jak uznasz, że jesteś gotowa do zwierzeń, to mi opowiesz swoją historię. Dzisiaj jeszcze odpocznij, a od jutra zaczynasz pracę.
– Naprawdę? – uśmiechnęłam się przez łzy, które szybko otarłam grzbietem ręki.
– Jak masz na imię? – zapytała kobieta.
– Krysia – odpowiedziałam.
Nazajutrz wyszłyśmy razem do pracy. Basia przedstawiła mnie swoim koleżankom. Od dzisiaj Krysia z nami pracuje, będzie zmywać gary, oczkować ziemniaki i ogarniać stoliki na sali. Powinna dać radę, jest sprytna – dodała. A ty Krysiu – zwróciła się do mnie – nie zawiedź mnie. Zaufałam Ci i wstawiłam się za Tobą w dyrekcji. Jestem tutaj szefową i wydaję polecenia. Żadnej taryfy ulgowej nie oczekuj, a wręcz przeciwnie, daj z siebie wszystko, bo drugiej szansy mieć nie będziesz. Znowu oczy napełniły się łzami, szybko jednak się ogarnęłam, gdy pani Basia spojrzała na mnie. W tym momencie poczułam się tak, jakbym złapała Pana Boga za nogi. Kiedyś nawet bym nie pomyślała o pracy na zmywaku, dzisiaj cieszyłam się jak dziecko, jakby ktoś wsadził mi stówkę do kieszeni.
Pierwszy dzień w pracy, to zapoznanie się z obowiązkami i nową sytuacją. Szybko się zorientowałam, że Pani Basia w pracy nie jest taka jak w domu. Pracownicy czują przed nią respekt, a ona sama jest stanowcza i wymagająca. Po zapoznaniu się z obowiązkami, podpisałam wstępną umowę o pracę na okres trzech miesięcy.
Po pracy pani Basia zabrała mnie do siebie. Po kolacji oznajmiła – pomieszkasz u mnie do pierwszej wypłaty, później załatwię ci hotel pracowniczy i tam się przeprowadzisz. Jeśli wykażesz się w pracy, to podpiszemy umowę na rok, po roku na czas nieokreślony. Ale pamiętaj, żebyś nie podpadła i żebym nie żałowała. Czas szybko leciał, zaprzyjaźniłam się z panią Basią, w pracy nie byłyśmy koleżankami, była wymagająca i surowa. Szybko się przyzwyczaiłam do narzuconych obowiązków i doskonale odnalazłam się w nowej sytuacji. Nawet chwalono mnie w biurze. Dobrze, że w barze należał się nam obiad, a kolację jadłam u pani Basi. Cieszyłam się z pierwszej wypłaty jak młokos. Chciałam rozliczyć się z panią Basią, lecz nie chciała o tym słyszeć. Po dwóch miesiącach przeprowadziłam się do hotelu robotniczego przy ulicy Walczaka, który załatwiła mi pani Basia.
Pokój dzieliłam z dwiema koleżankami, pracowały w Stilonie. Szybko znalazłyśmy wspólną nić porozumienia. Zainspirowana zdolnościami Zeni i Zosi, które umiały szyć, za piątą wypłatę kupiłam maszynę do szycia. Kosztowała majątek. Nie sądziłam, że w tej dziedzinie, również się sprawdzę. Uszyłam spodnie, bluzkę, a nawet kurtkę. Pani Basia pochwaliła, że jestem zdolna. Urosłam w jej oczach i cieszyłam się, że nie zawiodłam Z Zenią i Zosią wymieniałyśmy się nie tylko wykrojami, ale również wiedzą w tej dziedzinie. Wszystkie trzy byłyśmy samoukami w krawiectwie. Byłam z siebie dumna. Po roku nie podpisałam umowy o pracę w Barze Mlecznym. Za namową koleżanek Zeni i Zosi zatrudniłam się w Stilonie. Zakład ten zapewniał pracownikom zakładowe mieszkania i lepsze zarobki. Podziękowałam pani Basi i przeprosiłam, że odchodzę. Nie czułam się w tym momencie komfortowo. Miałam nadzieję, że nie popsuje to naszych relacji i pani Basia zrozumie. Przecież tyle jej zawdzięczam. Usłyszałam tylko – spodziewałam się, że odejdziesz. Przytuliła mnie serdecznie i szepnęła – odwiedź mnie czasami. Koleżanki z Baru upiekły tort na pożegnanie i życzyły mi powodzenia w nowej pracy.

W nowym zakładzie pracy, wykupiłam obiady w stołówce zakładowej, zapisałam się do związków zawodowych, ukończyłam kurs krawiecki. Stilon zapewniał pracownikom pracę, dobrą pensję, rozrywki różnego rodzaju, w tym wycieczki i wczasy w swoich ośrodkach wypoczynkowych, m.in. w Międzyzdrojach i Świnoujściu.
Do pani Basi wpadałam raz na tydzień na kawę, później z braku czasu raz na miesiąc, a potem to już z doskoku, może raz na pół roku. Tak jakoś czas uciekał między palcami.
Po pięciu latach pracy w Stilonie, otrzymałam jednopokojowe mieszkanie zakładowe. Byłam przeszczęśliwa. Zaprosiłam panią Basię na kawę. Przyszła z kwiatkiem.
W dwa tysiące ósmym roku ogłoszono upadłość Stilonu. W pierwszym rzucie straciło pracę przeszło trzysta osób. Ja załapałam się na wcześniejszą emeryturę. Pomyślałam o pani Basi, co z nią się dzieje, co u niej słychać. Nie widziałam jej przeszło dziesięć lat, a może więcej. Czas tak szybko leci. Upiekłam ciasto, kupiłam kawę i poszłam ją odwiedzić. Drzwi otworzyła mi młoda kobieta, jak się okazało, siostrzenica pani Basi. Zaprosiła mnie do środka, wypiłyśmy kawę. Dowiedziałam się od niej, że pani Basia od roku nie żyje. Pojechałyśmy razem na cmentarz. Skromna mogiłka z fotografią. W tym momencie przypomniałam sobie wszystko i się rozpłakałam. Usłyszałam, jakby głos Pani Basi – Nie mazgaj się kobieto. Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Ona zawsze lubiła w swoje wypowiedzi wplatać jakąś życiową mądrość.
Przychodzę tutaj bardzo często, zapalam znicz i rozmawiam z nią. Szkoda tylko, że tak mało czasu miałam żeby ją odwiedzać za życia.

Pani Krysia zamyśliła się, a ja wycofałam się po angielsku, zostawiłam ją z jej własnymi myślami.
Ostatnio zmieniony 19 kwietnia 2024, 13:03 przez Dany, łącznie zmieniany 1 raz.
jaga
Awatar użytkownika
Gelsomina
Autor/ka z pewnym stażem...
Posty: 6146
Rejestracja: 17 lipca 2014, 01:15
Złotych Pietruch: 3
Srebrnych Pietruch: 4
Brązowych Pietruch: 1
Tematyczny Konkurs na Wiersz: 2
Kryształowych Dyń: 1
Honorowych Dyń: 1
Wierszy miesiąca: 9
Najlepsza proza: 0

Re: Pani Basia (anonimowe opowiadanie) - Autor nr 11

Post autor: Gelsomina »

Dobrze jest spotkać na swojej drodze osobę, która pomoże nam bezinteresownie, akurat wtedy, kiedy najbardziej tego potrzebujemy, a inni się od nas odwrócili.
Jaga albo Grażynka. Jeszcze wrócę ;)
Awatar użytkownika
Dany
Administrator
Posty: 20068
Rejestracja: 21 kwietnia 2011, 16:54
Lokalizacja: Poznań
Złotych Pietruch: 4
Srebrnych Pietruch: 10
Brązowych Pietruch: 11
Kryształowych Dyń: 1
Wierszy miesiąca: 24

Re: Pani Basia (anonimowe opowiadanie) - Autor nr 11

Post autor: Dany »

Odważna ta pani Basia, nie bała się wziąć do swojego mieszkania bezdomną, śmierdzącą osobę. Przecież mogła ją okraść.
A autor - wiem, ale nie powiem :)

ObrazekOczekujesz komentarza do swojego utworu - inni także oczekują tego od Ciebie.

Awatar użytkownika
jaga
Autor/ka zasłużony/a
Posty: 3147
Rejestracja: 19 października 2019, 10:36
Lokalizacja: lubuskie
Złotych Pietruch: 5
Srebrnych Pietruch: 6
Brązowych Pietruch: 10
Tematyczny Konkurs na Wiersz: 2
Kryształowych Dyń: 1
Wierszy miesiąca: 7
Najlepsza proza: 1

Re: Pani Basia (anonimowe opowiadanie) - Autor nr 11

Post autor: jaga »

Powtórzę za Danusią Odważna ta pani Basia, nie każdy zdobył się na taki gest
Trudny wybór. Gelsi zasugerowała się Stilonem
no cóż nazwa może być zwodnicza..Typuję Agnieszką
jaga
Awatar użytkownika
tcz
Autor/ka z pewnym stażem...
Posty: 3443
Rejestracja: 30 maja 2018, 22:34
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Złotych Pietruch: 9
Srebrnych Pietruch: 3
Brązowych Pietruch: 6
Tematyczny Konkurs na Wiersz: 1

Re: Pani Basia (anonimowe opowiadanie) - Autor nr 11

Post autor: tcz »

Ten Stilon, to może być dobry trop.
Jest jeszcze jeden, temat ludzi bezdomnych.
A więc Jaga. :)

Tadeusz

Awatar użytkownika
grazyna
Autor/ka z pewnym stażem...
Posty: 1190
Rejestracja: 26 sierpnia 2020, 23:42
Lokalizacja: Gorzów wlkp
Złotych Pietruch: 1
Brązowych Pietruch: 4

Re: Pani Basia (anonimowe opowiadanie) - Autor nr 11

Post autor: grazyna »

pewnie wiem kto to, Stilon to był tylko w Gorzowie Wlkp.- pewnie to Jadzia, może się mylę
Ostatnio zmieniony 19 kwietnia 2024, 22:58 przez grazyna, łącznie zmieniany 1 raz.
Grażyna
Awatar użytkownika
Gelsomina
Autor/ka z pewnym stażem...
Posty: 6146
Rejestracja: 17 lipca 2014, 01:15
Złotych Pietruch: 3
Srebrnych Pietruch: 4
Brązowych Pietruch: 1
Tematyczny Konkurs na Wiersz: 2
Kryształowych Dyń: 1
Honorowych Dyń: 1
Wierszy miesiąca: 9
Najlepsza proza: 0

Re: Pani Basia (anonimowe opowiadanie) - Autor nr 11

Post autor: Gelsomina »

Wybieram Jagę.
Pozdrawiam 🍀
Awatar użytkownika
elafel
Młodszy administrator
Posty: 18384
Rejestracja: 16 listopada 2007, 20:56
Lokalizacja: Poznań
Złotych Pietruch: 15
Srebrnych Pietruch: 17
Brązowych Pietruch: 22
Tematyczny Konkurs na Wiersz: 2
Kryształowych Dyń: 3
Wierszy miesiąca: 15
Najlepsza proza: 7
Najciekawsza publicystyka: 1

Re: Pani Basia (anonimowe opowiadanie) - Autor nr 11

Post autor: elafel »

Po zastanowieniu stawiam na Gelsominę definitywnie .

Ela

Awatar użytkownika
Gelsomina
Autor/ka z pewnym stażem...
Posty: 6146
Rejestracja: 17 lipca 2014, 01:15
Złotych Pietruch: 3
Srebrnych Pietruch: 4
Brązowych Pietruch: 1
Tematyczny Konkurs na Wiersz: 2
Kryształowych Dyń: 1
Honorowych Dyń: 1
Wierszy miesiąca: 9
Najlepsza proza: 0

Re: Pani Basia (anonimowe opowiadanie) - Autor nr 11

Post autor: Gelsomina »

elafel pisze: 19 kwietnia 2024, 22:45 Po zastanowieniu stawiam na Gelsominę definitywnie .
Cóż... Brawo. Po prostu znasz mój styl.
A może nie znasz. 😆
Awatar użytkownika
elafel
Młodszy administrator
Posty: 18384
Rejestracja: 16 listopada 2007, 20:56
Lokalizacja: Poznań
Złotych Pietruch: 15
Srebrnych Pietruch: 17
Brązowych Pietruch: 22
Tematyczny Konkurs na Wiersz: 2
Kryształowych Dyń: 3
Wierszy miesiąca: 15
Najlepsza proza: 7
Najciekawsza publicystyka: 1

Re: Pani Basia (anonimowe opowiadanie) - Autor nr 11

Post autor: elafel »

Gelsomino, wychodzi na to, że się mocno pomyliłam. Zasugerował mnie temat ludzi bezdomnych.
Postanowiłam przeczytać jeszcze raz i faktycznie, Ty raczej byś w ten sposób nie konstruowała zdań.
Teraz, pasuje mi to bardziej do Jadzi.
Ale zabawa jest.
Ostatnio zmieniony 20 kwietnia 2024, 19:28 przez elafel, łącznie zmieniany 1 raz.

Ela

Awatar użytkownika
jaga
Autor/ka zasłużony/a
Posty: 3147
Rejestracja: 19 października 2019, 10:36
Lokalizacja: lubuskie
Złotych Pietruch: 5
Srebrnych Pietruch: 6
Brązowych Pietruch: 10
Tematyczny Konkurs na Wiersz: 2
Kryształowych Dyń: 1
Wierszy miesiąca: 7
Najlepsza proza: 1

Re: Pani Basia (anonimowe opowiadanie) - Autor nr 11

Post autor: jaga »

Podtrzymuje swój typ
Ostatnio zmieniony 22 kwietnia 2024, 14:14 przez jaga, łącznie zmieniany 1 raz.
jaga
Awatar użytkownika
Tigerowa
Autor/ka zasłużony/a
Posty: 1288
Rejestracja: 30 września 2010, 15:54
Lokalizacja: Warszawa
Złotych Pietruch: 1
Srebrnych Pietruch: 4
Brązowych Pietruch: 3
Kryształowych Dyń: 1
Wierszy miesiąca: 1
Najciekawsza publicystyka: 1

Re: Pani Basia (anonimowe opowiadanie) - Autor nr 11

Post autor: Tigerowa »

Wzruszające opowiadanie i bardzo pasuje do mnie (z racji zawodu). Tylko, że to nie moje dzieło, więc czyje?
Obstawiam, że Grażynki albo Jagi.

Powodzenia w konkursie. :)
Agnieszka

W życiu chodzi o to, by być trochę niemożliwym.
(Oscar Wilde)
Awatar użytkownika
sterta mysli
Autor/ka z pewnym stażem...
Posty: 914
Rejestracja: 30 grudnia 2013, 12:30
Lokalizacja: Wołomin
Brązowych Pietruch: 3
Wierszy miesiąca: 1
Najlepsza proza: 2

Re: Pani Basia (anonimowe opowiadanie) - Autor nr 11

Post autor: sterta mysli »

Bardzo dobre opowiadanie momentami wzruszające. Piękna historia...
Wspieram bezdomnych więc miło się czyta taką historię. Serce rośnie.
Pozdrawiam autora... (I może to szaleństwo, bo tekst jest przedstawiony w formie żeńskiej, ale jakbym miał obstawiać to powiedział bym, że to Autsajder... )
Awatar użytkownika
Dany
Administrator
Posty: 20068
Rejestracja: 21 kwietnia 2011, 16:54
Lokalizacja: Poznań
Złotych Pietruch: 4
Srebrnych Pietruch: 10
Brązowych Pietruch: 11
Kryształowych Dyń: 1
Wierszy miesiąca: 24

Re: Pani Basia (anonimowe opowiadanie) - Autor nr 11

Post autor: Dany »

Opowiadanie zdobyło I miejsce w konkursie "zasłyszane opowieści".

Gelsomina zaprasza do kontaktu, w sprawie obiecanego tomiku poezji.
Gratuluję i pozdrawiam :)

ObrazekOczekujesz komentarza do swojego utworu - inni także oczekują tego od Ciebie.

Awatar użytkownika
Gelsomina
Autor/ka z pewnym stażem...
Posty: 6146
Rejestracja: 17 lipca 2014, 01:15
Złotych Pietruch: 3
Srebrnych Pietruch: 4
Brązowych Pietruch: 1
Tematyczny Konkurs na Wiersz: 2
Kryształowych Dyń: 1
Honorowych Dyń: 1
Wierszy miesiąca: 9
Najlepsza proza: 0

Re: Pani Basia (anonimowe opowiadanie) - Autor nr 11

Post autor: Gelsomina »

Jago, gratuluję 🌻🌷🌻
Napiszę jutro do Ciebie w sprawie wyboru tomiku. Mam nadzieję, że podasz mi adres 🤗
Awatar użytkownika
jaga
Autor/ka zasłużony/a
Posty: 3147
Rejestracja: 19 października 2019, 10:36
Lokalizacja: lubuskie
Złotych Pietruch: 5
Srebrnych Pietruch: 6
Brązowych Pietruch: 10
Tematyczny Konkurs na Wiersz: 2
Kryształowych Dyń: 1
Wierszy miesiąca: 7
Najlepsza proza: 1

Re: Pani Basia (anonimowe opowiadanie) - Autor nr 11

Post autor: jaga »

Bardzo dziękuję wszystkim za oddane głosy
jest mi niezmiernie miło..
Oczywiście Gelsi chętnie przyjmę tomik Twojego autorstwa..
jaga
Awatar użytkownika
elafel
Młodszy administrator
Posty: 18384
Rejestracja: 16 listopada 2007, 20:56
Lokalizacja: Poznań
Złotych Pietruch: 15
Srebrnych Pietruch: 17
Brązowych Pietruch: 22
Tematyczny Konkurs na Wiersz: 2
Kryształowych Dyń: 3
Wierszy miesiąca: 15
Najlepsza proza: 7
Najciekawsza publicystyka: 1

Re: Pani Basia (anonimowe opowiadanie) - Autor nr 11

Post autor: elafel »

Serdecznie gratuluję, a nagrodzony utwór zamieszczam na naszej stronie na Facebooku. Można klikać polubienia.
https://www.facebook.com/Serwis.literacko.edukacyjny

Ela

Awatar użytkownika
tcz
Autor/ka z pewnym stażem...
Posty: 3443
Rejestracja: 30 maja 2018, 22:34
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Złotych Pietruch: 9
Srebrnych Pietruch: 3
Brązowych Pietruch: 6
Tematyczny Konkurs na Wiersz: 1

Re: Pani Basia (anonimowe opowiadanie) - Autor nr 11

Post autor: tcz »

Jaga,
Wiedziałem, że to Ty. :)
Gratuluję I miejsca. :) 🥇

Tadeusz

Awatar użytkownika
Zdzisław
Autor/ka
Posty: 525
Rejestracja: 28 stycznia 2024, 18:10

Re: Pani Basia (anonimowe opowiadanie) - Autor nr 11

Post autor: Zdzisław »

Moje gratulacje za zajęcie I miejsca w konkursie :) Opowiadanie też mi się spodobało :)
Nie uznaję różnic wynikających z płci…
oprócz wynikających z płci.
Awatar użytkownika
Tigerowa
Autor/ka zasłużony/a
Posty: 1288
Rejestracja: 30 września 2010, 15:54
Lokalizacja: Warszawa
Złotych Pietruch: 1
Srebrnych Pietruch: 4
Brązowych Pietruch: 3
Kryształowych Dyń: 1
Wierszy miesiąca: 1
Najciekawsza publicystyka: 1

Re: Pani Basia (anonimowe opowiadanie) - Autor nr 11

Post autor: Tigerowa »

Serdecznie gratuluję! :) Można powiedzieć, że trochę trafiłam. 😀
Agnieszka

W życiu chodzi o to, by być trochę niemożliwym.
(Oscar Wilde)
ODPOWIEDZ