Wierszem Miesiąca września/2020 został utwór chociaż autorstwa - Jan Gawarecki

Złotą Pietruchę zdobyły dwa utwory: Jak nauka idzie w las - echo oraz Moskaliki - Antonella

----------------------------------------------------------------------------------------------------------

Zapraszamy do głosowania na Wiersz Miesiąca X/2020

Zapraszamy do konkursu o Złotą Pietruchę w temacie - MIKOŁAJKI

Zapraszamy do anonimowego corocznego konkursu o Kryształową Dynię

Piszemy bajkę

Przy kuflu lub filiżance, luźno i niekoniecznie na temat.

Moderator: Redakcja

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
dorotea
Emeryt/ka
Posty: 1971
Rejestracja: 05 listopada 2010, 12:09
Lokalizacja: Europa/WARSZAWA
Wierszy miesiąca: 2

Post autor: dorotea »

Tymczasem w stolicy prezes PZU wydzierał sobie resztkę włosów z siwej głowy
biegając od biurka do okna, od okna do drzwi, od drzwi do biurka, zawadzając
połami marynarki o nieszczęsną palmę, mającą pecha stać w jego gabinecie.
Gdyby nie korzenie uwięzione w przyciasnej donicy od samego ryku, wydobywającego
się z gardła rozsierdzonego prezesa, uciekłaby gdzie pieprz rośnie.
Jednak z uwagi na gliniane więzy krępujące jej ruchy, musiała stać i wysłuchiwać
wyrzekań szefa.
- Do wszystkich diabłów! Krzyczał prezes - Co to się porobiło z tą cholerną
pogodą, Znowu będą żądać odszkodowań i nowe ferrari poszło się .../ tu z uwagi
na młodocianych czytelników rozległo się głośne "piiiiiii"/
- A moja żona już pakowała walizki na Bahama.
Palma westchnęła, na wspomnienie o przodkach, a liście jej lekko przyżółkły na
brzegach.
Prezes nacisnął na przcisk i z głośnika rozległ się drżący głos sekretarki
- SSSłuucham PPPanie Pppprezessie
- Połącz mnie natychmiast z szefem Działu Składek i Odszkodowań.
- Tak jest, już łączę - odpowiedziała sekretarka.
Prezes usiadł za biurkiem i spojrzał na palmę, która stała smutna
z liśćmi do połowy oklapniętymi.
- Wszystko na mojej głowie - ryknął prezes - nawet tym animalsem nie ma się kto
zająć.
Palmę jakby ktoś w pień z liścia strzelił.
- Animalsem? - wrzasnęła, choć ze względu na brak strun głosowych w drzewku,
prezes usłyszeć tego nie mógł, ale to co zobaczył, przeszło jego najśmielsze
oczekiwania. Palma jednym kopnięciem korzeni rozwaliła donicę i jak nie rymsnie
całym ciężarem na głowę prezesa. Przed oczami zawirował mu prawie cały wszechświat i upadł na wykładzinę bez najmnieszych oznak przytomności.
D-Orka Wiśniewska
Awatar użytkownika
dorotea
Emeryt/ka
Posty: 1971
Rejestracja: 05 listopada 2010, 12:09
Lokalizacja: Europa/WARSZAWA
Wierszy miesiąca: 2

Post autor: dorotea »

Łoskot z jakim upadała palma zaalarmował sekretarkę, która zerwawszy się ze swego miękko wyściełanego krzesełka, wpadła jak burza do gabinetu prezesa. Nim zdążyła zauważyć swojego szefa, spoczywającego wśród gałęzi, osunęła się zemdlona na widok strużki krwi, wsiąkającej bezceremonialnie we włókna wykładziny i gdyby nie jeden z wszędobylskich dziennikarzy,który przybył do siedziby PZU w celu uzyskania informacji na temat przewidywanej wysokości odszkodowań dla dotkniętej żywiołem gminy, nie byłoby nikogo, kto mógłby udzielić pierwszej pomocy oraz wezwać karetkę.
Lekarz i sanitariusze pogotowia szybko uwinęli się z uprzątnięciem rannego bossa i odwiezieniem go do szpitala, gdzie oczywiście umieszczono go w specjalnej izolatce dla vipów, wyposażonej we wszystkie potrzebne i zbędne udogodnienia, a przed wszystkim w telewizor. Sekretarką niezwykle ochoczo i nader skutecznie zajął się wyżej wspomniany żurnalista. Metodą usta-usta doprowadził ją do takiej przytomości, że pomoc medyczna okazała się zbędna.

Prezes obudził się na szpitalnym łóżku. Spojrzał w ekran telewizora i aż przetarł oczy z niedowierzania. Nadawano właśnie najświeższe wiadomości z kraju oraz reportaż z dotkniętych klęską terenów. Na wymiecionej przez wichurę polanie pasł się wołowiną ... najprawdziwszy, legendarny, trzygłowy smok.
- Nie, to niemożliwe, - pomyślał - to chyba halucynacje.
Ostrożnie podniósł rękę i pomacał obolałą głowę, spowitą turbanem z bandaży i zamknął na chwilę oczy.
Gdy je otworzył, ujrzał pielęgniarkę, poprawiającą mu butelkę z kroplówką.
- Widział pan prezes? - zapytała.- Sensacja na wielką skalę i to u nas, w Polsce. Dziennikarze z całego świata walą drzwiami i oknami, żeby zobaczyć tego smoka. Wszystkie hotele w kraju zarezerwowane, ruch turystyczny wstrzymany. Rząd ogłosił stan wyjątkowy. Żeby wyjechać z miasta trzeba mieć specjalną przepustkę, jak w stanie wojennym.

Smok tymczasem spokojnie delektował się wybornym mięskiem, nie zwracając najmniejszej uwagi na krążące nad nim helikoptery. Tak pochłonięty był posiłkiem, że nie zauważał nawet błysków fleszy i nie słyszał szumu kamer, gdy nagle spadła na niego gruba, ogromna sieć.
Akcja schwytania potwora przebiegła tak sprawnie, że znalazł się on w wielkiej klatce nim zdążył przełknąć ostatni kęs wołowiny i wypluć kości. Gdy zorientował się w sytuacji spojrzał dokoła, zaryczał siarczyście, boleśnie i splunął żywym ogniem. Na nic to się jednak zdało. Pręty klatki były grube, twarde i żaroodporne.
D-Orka Wiśniewska
Awatar użytkownika
jaga
Autor/ka
Posty: 557
Rejestracja: 19 października 2019, 10:36
Lokalizacja: lubuskie
Brązowych Pietruch: 1
Tematyczny Konkurs na Wiersz: 2

Re: Piszemy bajkę

Post autor: jaga »

:D - początek bajki przypadkowy, komu co do głowy
wpaść mogło, nikt za bardzo Wikipedią się nie przejmował
a wujek Google, czeka i czeka

jaga

Awatar użytkownika
Dany
Administrator
Posty: 15259
Rejestracja: 21 kwietnia 2011, 16:54
Lokalizacja: Poznań
Złotych Pietruch: 2
Srebrnych Pietruch: 7
Brązowych Pietruch: 7
Kryształowych Dyń: 1
Wierszy miesiąca: 16

Re: Piszemy bajkę

Post autor: Dany »

Widzę jaga, że przeglądasz wszystkie zakamarki Piszemy. Bardzo z tego powodu się cieszę.

ObrazekOczekujesz komentarza do swojego utworu - inni także oczekują tego od Ciebie.

ODPOWIEDZ