Wierszem Miesiąca września/2020 został utwór chociaż autorstwa - Jan Gawarecki

Złotą Pietruchę zdobyły dwa utwory: Jak nauka idzie w las - echo oraz Moskaliki - Antonella

----------------------------------------------------------------------------------------------------------

Zapraszamy do głosowania na Wiersz Miesiąca X/2020

Zapraszamy do konkursu o Złotą Pietruchę w temacie - MIKOŁAJKI

Zapraszamy do anonimowego corocznego konkursu o Kryształową Dynię

Kraków XII

Moderator: Redakcja

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
elafel
Młodszy administrator
Posty: 14792
Rejestracja: 16 listopada 2007, 20:56
Lokalizacja: Poznań
Złotych Pietruch: 10
Srebrnych Pietruch: 12
Brązowych Pietruch: 13
Tematyczny Konkurs na Wiersz: 1
Kryształowych Dyń: 2
Wierszy miesiąca: 14
Najlepsza proza: 7
Najciekawsza publicystyka: 1

Kraków XII

Post autor: elafel »

Złamana noga zrosła się dość szybko, ale rany w sercu zostały na zawsze. Mijały kolejne lata. Każde z nas miało wiele zajęć, co pozwalało nam w miarę normalnie żyć i nieco złagodzić ból po stracie rodziców.
Antoś zaczął wykazywać zdolności muzyczne, na które zwróciła mi uwagę nauczycielka. Podpowiedziała, że właśnie powstaje nowa filia Szkoły Muzycznej i powinnam brata tam zapisać, by nie zaprzepaścić jego talentu. Posłuchałam i zaczęłam starania. Po przesłuchaniach stwierdzono, że byłby dobrym skrzypkiem. Początkowo nie posiadał własnych skrzypiec, więc ćwiczył tylko w szkole. Po paru miesiącach Paweł pożyczył skrzypce od swojego znajomego i wtedy Antoś mógł ćwiczyć w domu. Początki nie należały do łatwych ani dla niego ani dla nas, ale z biegiem czasu nabierał wprawy. Muzyka roznosiła się po całym domu i to było bardzo miłe dla ucha.
Wtedy ciocia stwierdziła, że powinien mieć własne skrzypce, które niebawem kupiła. Może nie najwyższej klasy typu Stradivarius, ale podejrzewałam, że i tak musiała się bardzo wykosztować. Antoś był bardzo szczęśliwy i grał coraz lepiej.
Paweł bywał u nas bardzo często, opiekował się Antosiem, sprawdzał mu ciśnienie, osłuchiwał jak pracuje serduszko, a oprócz tego pomagał w pracach domowych, wypełniając lukę, jaka została po stracie taty. Był bardzo opiekuńczy, nie tylko dla mojego brata, ale również dla mnie i cioci.
Ciocia bardzo się zmieniła. Już nie tak jak kiedyś, wesoła, energiczna, lecz bardzo wyciszona, zamknięta w sobie. Po powrocie z pracy rzucała się w wir zajęć domowych, gotowała, prała, sprzątała, robiła wrażenie, jakby nie chciała mieć wolnej chwili. Wszystko robiła sama, nie pozwalała sobie pomóc twierdząc, że mam się uczyć.

Fakt, nauki miałam sporo. Nie tylko teoria, ale bardzo dużo praktycznych zajęć, które trzeba było zaliczyć. Nigdy bym sobie z tym nie poradziła, gdyby nie ciocia i Paweł, który był dla mnie wielkim wsparciem. Nie było łatwo, ale egzaminy końcowe zdałam z bardzo dobrym wynikiem, co dało mi możliwość ubiegania się o pracę na stanowisko asesora w prokuraturze. Otrzymałam ją z perspektywą w dalszych latach na awans. Wszystko zależało od wolnych miejsc i nominacji. Powinnam być szczęśliwa, bo marzenia niby się spełniły, a jednak czułam pewien niedosyt. Rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Powiedziałam Pawłowi o swoich wątpliwościach :
- Pracuję, ale nie tak to sobie wyobrażałam. Myślałam, że to dreszczyk emocji, świadomość walki ze złem, wdzięczność ofiar, poczucie służby publicznej, a to nic z tego. Raczej ścisłe podporządkowanie przełożonym i narażenie na naciski.
Popatrzył na mnie, pokiwał głową i powiedział:
- Masz rację, to służba, w której obowiązuje zasada hierarchicznego podporządkowania z wszystkimi tego konsekwencjami. W tych dziwnych czasach, ze swoim charakterem, nie nadajesz się na zimnego prokuratora.
- Nie tak miało być.
- Twoje wykształcenie uprawnia do egzaminu adwokackiego i może to będzie bliższe.
- Może… Przedyskutuję to z ciocią, bo przecież nie mogę cały czas obarczać ją prowadzeniem domu.
- Przecież wiesz, że wam pomogę.
- Wiem, ale ja muszę sama.

Iwona odwiedzała mnie często, ale nigdy nie zostawała na długo. Przeważnie mówiła o swoich problemach, nie wykazując potrzeby słuchania o moich. Rozpływała się wręcz w opowieściach nad wspaniałością Romana, a Pawła uważała za ponuraka i dziwiła się, że go toleruję. Czułam, że się oddalamy. Dzieliła nas nie tylko odległość miejsc zamieszkania, ale także inny charakter życia. Ona ciągle gdzieś bywała, to na koncertach, to na spotkaniach w kręgu ludzi teatru i kabaretu, a ja w domu, studiując książki prawnicze. Jedyną rozrywką była gra na skrzypcach, którą serwował Antoś. Czasami spacer do parku albo na cmentarz, by odwiedzić rodziców. Ona zadowolona ze swojej pracy, a ja wręcz odwrotnie. Zaciskałam zęby i wykonywałam polecenia, które otrzymywałam od przełożonych, zupełnie bez przekonania, że czynię dobrze.

Natomiast Staszek odwiedzał mnie, co dwa, trzy miesiące, ale jak przyjeżdżał, to na cały dzień. Przeważnie w sobotę albo w niedzielę. Jego znajomy miał samochód i gdy jechał do swojej rodziny, to Staszek się z nim zabierał. Przywoził mi wiejskie jajka, owoce, a czasami sadzonki kwiatów i ziół rosnących na łąkach. Pomagał mi je posadzić. Rozmawialiśmy o wydarzeniach bieżących, które nas dotykały. Każde z nas mówiło o problemach, porażkach i o sukcesach. Nie mieliśmy przed sobą żadnych tajemnic. Powiedziałam mu, że Paweł często bywa u mnie i traktuję go jak przyjaciela. Staszek stwierdził, że dobrze robię, bo to wartościowy człowiek. Po czym posmutniał i po chwili milczenia, zwierzył się, że ma kłopot z alkoholem, ale walczy i dopóki nie pokona tego nałogu, nie będzie rozglądał się za kobietami, woli swoje uczucia przełożyć na papier. Pisze, spotyka się z kolegami po piórze, czasami coś publikuje i to mu wystarcza.
Mogliśmy rozmawiać godzinami, zwłaszcza wspominając dawne czasy.

Pewnego dnia odwiedziła nas Iwona i tym razem przyszła z Romanem. Dowiedziałam się, że chcą wziąć ślub. Wyglądali na bardzo szczęśliwych, więc i ja czułam radość. Niestety po dwóch tygodniach zmarła jej babcia i postanowili zmienić plany. Iwona wróciła do Krakowa i zamieszkała znowu w domu rodzinnym. Obydwoje znaleźli pracę w Krakowie, ustalili nowy termin ślubu.
Pełną parą ruszyły przygotowania do uroczystości. Pani Krystyna poprosiła ciocię o pomoc w urządzeniu przyjęcia, które miało odbyć się w domu. Wpadłam na pomysł, aby trochę odciążyć obie kobiety. Mianowicie poszłam do Weroniki, z którą od naszego dramatycznego spotkania w parku, widywałam się od czasu do czasu. Moje wizyty zawsze ją cieszyły. Tym razem też zostałam przyjęta z otwartymi ramionami i ugoszczona pysznym ciastem. Po krótkiej rozmowie, spytałam, czy zgodzi się podawać do stołu i dbać o to, aby gościom weselnym mojej przyjaciółki niczego nie brakowało. Przystała na to bez wahania. Lubiła pomagać innym. Zawsze powtarzała, że dobro wraca. Najważniejsze, że w jej domu, kiedy ojciec przestał nadużywać alkoholu, wreszcie zapanował spokój i poprawiła się sytuacja finansowa. Cieszyłam się razem z nimi.


Uroczystość zaślubin Iwony i Romana była bardzo piękna. Wzruszyłam się, kiedy Antoś zagrał na skrzypcach Ave Maria. Pani Krystyna i ciocia też ocierały łzy. Para młoda wyglądała cudownie, biło od nich szczęście.
Dom był pięknie udekorowany, a stół suto zastawiony. Z magnetofonu rozbrzmiewała muzyka. Czas mijał w miłej atmosferze przy rozmowach i tańcach. W pewnym momencie, kiedy siedzieliśmy, popijając wino, przysiadła się do mnie Iwona i spytała:
- Jak się bawicie? Nic wam nie brakuje?
- Nie, niczego nam nie brakuje, ale zrobiło się późno.
- Może jeszcze zostaniesz, pogadamy. Zobacz, Zosiu, Marysia wzięła ślub, ma już dwójkę dzieci, Jadzia też po ślubie, jest w ciąży. My z Romanem pobraliśmy się dzisiaj, a ty kiedy?
- Ja… Nie wiem? – odparłam zaskoczona pytaniem.
- No czas już na ciebie. – Zaśmiała się Iwona.
- Masz rację, czas na mnie. - Wstałam, zabrałam torebkę, która była przewieszona na oparciu krzesła. - Antoś idziemy do domu – powiedziałam bardzo stanowczym głosem i poszłam po płaszcz. Brat posłusznie wstał, a za nim ciocia i Paweł.
- Nie gniewaj się. Zostań jeszcze. - Wstała i zawołała: – Roman, pomóż mi ich zatrzymać. Chcą iść do domu.
- Nie zatrzymuj mnie, było bardzo miło, ale dochodzi północ... Zresztą Antoś powinien iść spać. Ciocia i Paweł mogą zostać, ale my z bratem już pójdziemy.
- Tak, Zosia ma rację, już pójdziemy – odezwała się ciocia.
- Pójdziemy. Jak Zosia się uprze, to nie ma zmiłuj – powiedział wesołym głosem Paweł. Podał nam płaszcze i pomógł je założyć. Pożegnaliśmy się i udaliśmy do domu. Droga powrotna minęła nam w milczeniu.
Następnego dnia po obiedzie Paweł wracał do swojego domu. Poszliśmy go odprowadzić.
- Dziękuję za gościnę. – Pocałował ciocię w rękę, Antosia poklepał po plecach mówiąc : - Dbaj o te kobiety, ćwicz granie i nie choruj. – Podał mi rękę i patrząc w oczy powiedział : - Iwona ma rację, nie powinnaś być sama.
- Ale ja nie jestem sama. Mam ciocię i brata.
- Wiesz dobrze, o czym mówię. Do widzenia, Zosiu.

Wsiadł do samochodu i pojechał. Staliśmy jeszcze chwilę, patrząc jak się oddala, a gdy zniknął za zakrętem, poszliśmy do domu. Wieczorem przy kolacji ciocia powiedziała:
- Paweł dobrze mówi, nie powinnaś być sama. Czas byś pomyślała o zamążpójściu.
- Ależ ciociu, Staszek jest daleko, zajęty gospodarstwem i swoim pisaniem. Popija sobie i nie w głowie mu to.
- Na Staszku męski świat się nie kończy. Ty chyba masz bielmo na oczach i nic prócz tych swoich paragrafów nie widzisz. Chłopak się stara, a ty ….
- O czym ciocia mówi?
- Nie o czym, a o kim! O Pawle! Taka duża, a taka głupia – odezwał się Antoś.
Ciocia pokiwała głową, a ja nie wiedziałam, czy dla aprobaty tego co powiedział brat, że jestem niemądra, czy powinnam poważnie pomyśleć o Pawle jako przyszłym mężu.
– Coście się tak wszyscy uczepili. Wczoraj Iwona, dzisiaj wy. Jest mi dobrze bez męża i niech tak zostanie. – Wzięłam książkę i poszłam do swojego pokoju.

Czytanie wcale mi nie pomogło. Ciągle nawracały ich słowa. Zaczęłam się zastanawiać, rozmyślać… – Paweł, też coś, on ma być moim mężem, niby dlaczego? Bo tu przyjeżdża, może zbyt często, bo nam pomaga? To ma być powód? Bzdura! A gdzie miejsce na uczucia?
Staszek, gdzie mój ukochany Staszek? Dla kogo teraz pisze wiersze? Wszystko minęło… i granie na liściach i bieganie boso po łące… wszystko minęło… Po co mi ta dorosłość? Może gdybyśmy zostali tam… Rodzice, by nie zginęli, wszystko byłoby inaczej…
Płakałam, ale to wcale nie dawało mi ulgi.
Gdy już się wypłakałam, postanowiłam, że lepiej będzie, jak doprowadzę sprawę do końca, założę upragnioną togę i będę ją nosić z dumą. Nie poddam się żadnym naciskom, będę pracować zgodnie ze swoim sumieniem. Od teraz priorytetem będzie opanowanie prawa karnego do perfekcji.

Cdn.

Ostatnio zmieniony 27 października 2020, 21:13 przez elafel, łącznie zmieniany 5 razy.

Ela

Awatar użytkownika
bodek
Autor/ka zasłużony/a
Posty: 2409
Rejestracja: 18 grudnia 2012, 15:42
Lokalizacja: Warszawa
Srebrnych Pietruch: 1
Wierszy miesiąca: 6

Re: Kraków XII

Post autor: bodek »

ciekawa historia:)

Awatar użytkownika
elafel
Młodszy administrator
Posty: 14792
Rejestracja: 16 listopada 2007, 20:56
Lokalizacja: Poznań
Złotych Pietruch: 10
Srebrnych Pietruch: 12
Brązowych Pietruch: 13
Tematyczny Konkurs na Wiersz: 1
Kryształowych Dyń: 2
Wierszy miesiąca: 14
Najlepsza proza: 7
Najciekawsza publicystyka: 1

Re: Kraków XII

Post autor: elafel »

Dziękuję Bodziu za czytanie. Miło mi, ze Cię zaciekawiłam :)

Ela

Awatar użytkownika
Dany
Administrator
Posty: 15259
Rejestracja: 21 kwietnia 2011, 16:54
Lokalizacja: Poznań
Złotych Pietruch: 2
Srebrnych Pietruch: 7
Brązowych Pietruch: 7
Kryształowych Dyń: 1
Wierszy miesiąca: 16

Re: Kraków XII

Post autor: Dany »

W dwóch miejscach zamiast "ż" jest "z" i przed "ani" masz przecinek, więcej żadnych nieścisłości nie zauważyłam, może to przez to, że tak się zaczytałam, tak mnie treść pochłonęła, że ani się nie obejrzałam, a już czytam: Cdn.

Ostatnio zmieniony 27 października 2020, 20:17 przez Dany, łącznie zmieniany 1 raz.

ObrazekOczekujesz komentarza do swojego utworu - inni także oczekują tego od Ciebie.

Awatar użytkownika
elafel
Młodszy administrator
Posty: 14792
Rejestracja: 16 listopada 2007, 20:56
Lokalizacja: Poznań
Złotych Pietruch: 10
Srebrnych Pietruch: 12
Brązowych Pietruch: 13
Tematyczny Konkurs na Wiersz: 1
Kryształowych Dyń: 2
Wierszy miesiąca: 14
Najlepsza proza: 7
Najciekawsza publicystyka: 1

Re: Kraków XII

Post autor: elafel »

To jest tak mały druk, że umknęło, już i tak dwie kropki poprawiłam przy wstawianiu, no to idę szukać.
Bardzo mnie cieszy, że treść Cię pochłonęła. To bardzo budujące. Dziękuję siostra :)

:) Przeczytałam dwa razy i nie znalazłam brakujących kropeczek. Może jednak podpowiesz.

Ostatnio zmieniony 27 października 2020, 20:58 przez elafel, łącznie zmieniany 2 razy.

Ela

Awatar użytkownika
Dany
Administrator
Posty: 15259
Rejestracja: 21 kwietnia 2011, 16:54
Lokalizacja: Poznań
Złotych Pietruch: 2
Srebrnych Pietruch: 7
Brązowych Pietruch: 7
Kryształowych Dyń: 1
Wierszy miesiąca: 16

Re: Kraków XII

Post autor: Dany »

Zobacz w Twoim opowiadaniu (historia edycji)- tam już wczoraj poprawiłam te dwa "ż".
Zapomniałam, więc dzisiaj szukałam i przynajmniej przeczytałam po raz drugi.
Ciekawi mnie wątek o Staszku, czy wyjdzie z nałogu, czy ona da mu szansę, no i przede wszystkim, czy da sobie szansę, bo przecież to jest jej pierwsza i jedyna miłość.

ObrazekOczekujesz komentarza do swojego utworu - inni także oczekują tego od Ciebie.

Awatar użytkownika
elafel
Młodszy administrator
Posty: 14792
Rejestracja: 16 listopada 2007, 20:56
Lokalizacja: Poznań
Złotych Pietruch: 10
Srebrnych Pietruch: 12
Brązowych Pietruch: 13
Tematyczny Konkurs na Wiersz: 1
Kryształowych Dyń: 2
Wierszy miesiąca: 14
Najlepsza proza: 7
Najciekawsza publicystyka: 1

Re: Kraków XII

Post autor: elafel »

No, to mogłam sobie szukać hi hi.
Skoro jest zainteresowanie co do dalszych losów bohaterów, to dla motyw, aby pisać dalej.
Dziękuję za powtórne czytanie :)

Ela

Awatar użytkownika
tcz
Autor/ka z pewnym stażem...
Posty: 1233
Rejestracja: 30 maja 2018, 22:34
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Brązowych Pietruch: 2

Re: Kraków XII

Post autor: tcz »

Czy to jest przyjaźń, czy to jest kochanie? - Zastanawia się Zosia.

Pozdrawiam. :)

Tadeusz

Awatar użytkownika
elafel
Młodszy administrator
Posty: 14792
Rejestracja: 16 listopada 2007, 20:56
Lokalizacja: Poznań
Złotych Pietruch: 10
Srebrnych Pietruch: 12
Brązowych Pietruch: 13
Tematyczny Konkurs na Wiersz: 1
Kryształowych Dyń: 2
Wierszy miesiąca: 14
Najlepsza proza: 7
Najciekawsza publicystyka: 1

Re: Kraków XII

Post autor: elafel »

Trafny komentarz. Dziękuję za czytanie :)

Ela

Awatar użytkownika
Dany
Administrator
Posty: 15259
Rejestracja: 21 kwietnia 2011, 16:54
Lokalizacja: Poznań
Złotych Pietruch: 2
Srebrnych Pietruch: 7
Brązowych Pietruch: 7
Kryształowych Dyń: 1
Wierszy miesiąca: 16

Re: Kraków XII

Post autor: Dany »

Koniec miesiąca, opowiadanie przenoszę do Prozy. Tam też można czytać i komentować, co szczerze polecam :)

ObrazekOczekujesz komentarza do swojego utworu - inni także oczekują tego od Ciebie.

Awatar użytkownika
elafel
Młodszy administrator
Posty: 14792
Rejestracja: 16 listopada 2007, 20:56
Lokalizacja: Poznań
Złotych Pietruch: 10
Srebrnych Pietruch: 12
Brązowych Pietruch: 13
Tematyczny Konkurs na Wiersz: 1
Kryształowych Dyń: 2
Wierszy miesiąca: 14
Najlepsza proza: 7
Najciekawsza publicystyka: 1

Re: Kraków XII

Post autor: elafel »

Dziękuję siostra :)

Ela

ODPOWIEDZ