Fraszkowym Królem został Rafał Bardzki

Złotą Pietruchę w temacie "łowy" zdobył wiersz:
Lumpołowy autor - Motysia

Zapraszamy do konkursu o Złotą Pietruchę w temacie
PIKNIK

Zapraszamy do konkursu na wiersz tematyczny
WIOSNA

Wierszem Miesiąca III/2019 został utwór:
Samotnieję autorstwa echo




Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Dany
2019-02-03, 23:35
Przetrwać
Autor Wiadomość
wrona25 
Autor/ka


Wiek: 33
Dołączył: 05 Gru 2012
Posty: 57
Skąd: Polska
Wysłany: 2018-11-14, 17:31   Przetrwać

Drżącymi dłońmi z wykończenia otworzył ostatnie drzwi do sypialni, zaledwie kilka kroków zostało do końca tego szaleństwa, które miało miejsce gdy wracał z górskiego odłamu. Ścieżka powrotna zostawi ślad na postrzeganiu bo następstwa miały zbyt wiele do powiedzenia by uznać za rytualną codzienność.
Na nieszczęście noc trzymała za ręce równie opiekuńczo jak pozostałe siostry, wskazywała w świetle Księżyca kierunek upragnionego domu. Reszta byłaby znośna gdyby nie ludzka anomalia która wpłynęła na przyszły światopogląd Maksa. Gdzieś dwa kilometry przed opuszczonymi fabrykami Microsoftu. Zaczęło się od rozgrzanego silnika spalinowego, kierowca znał szlak na pamięć bo motocykl pędził z dużą szybkością w jego kierunku, hałas spalin był coraz bliżej, skupienie zaciskało palce na rękojeści. Gdy pojazd znalazł się kilkanaście metrów przed, Maks będąc świadomym strzału bądź uderzenia obrócił się bacznie obserwując pasażerów. Zostało kilka sekund na ocenę sytuacji, motocykl zwolnił, hamując minął pieszego. Maks nie wyjmował dłoni za pleców szedł przed siebie. Gdy silnik ucichł wraz z odległością czekały na niego dwie osoby. W ruch poszły kaski, wysokie obcisłe spodnie i długie włosy. Mimo złych warunków zdecydowanie były to kobiety, ruch smukłych bioder podsycały zaskoczenie, cisza była niezręczna.
- kto i po co ?
w odpowiedzi otrzymał
- cienias
Kobiety były w odpowiedniej odległości by uderzyć Maksa w brzuch, na tyle mocno by cios zmusił do klęknięcia. W chwilowej dezorientacji nie był w stanie panować nad sytuacją, automatycznie szykował się na drugi cios, gdzieś w okruchach czasu pomyślał o ucieczce. Miedzy nieprzytomnością bólu a niemocą oddechu, kobiety zdążyły unieruchomić górne przeguby w taki sposób by szybko zdjąć z ciała kurtkę którą zakłada od dobrych kilku lat. Na dodatek TT wypadła tak by ją wszyscy widzieli, nastąpiła cisza. Pomyślał że to koniec. One coś mówiły raptem kilka słów po czym coś upuściły na ziemię. Gdy odeszły z jego kurtą sięgną po broń by w akcie desperacji poczuć się bezpieczniej. Podniósł głowę, obok leżały dwa naładowane magazynki. Popatrzył dłuższą chwilę pytającym wzrokiem przez pryzmat odjeżdżającego motocykla, oddech zwalniał i zasnął. Obudził go narastające pragnienie wody wraz z pomrukiwaniem ptaków melodii wolności o nadciągającej burzy. Gdy otworzył oczy były wysoko, myśli o zimnym deszczu poganianym kolczastym wiatrem. Wstał i sięgnął po magazynki trochę mocniej ściskając w dłoni, bardziej zdeterminowany z większą mocą ruszył przed siebie. Nie zastanawiając się nad resztą dotarł do miasta ,zdążył złapać taksówkę przed deszczem. W radiu kierowcy prognozują silne fronty powietrzne. W domu czekał na niego gorący prysznic oraz pokarm na końcu tych przyjemności sen, najdłuższy z możliwych.
Nie było go zaledwie kilkanaście godzin aktywnego jak miażdżąca liczba reszty skorumpowanej populacji na wymierającej planecie, a już kilka istotnych spraw uległo zmianie. Przyszły pierwsze wiadomości na pager, jakieś nazwy z datami było ich kilkanaście. Nie wiedział bardzo co ma z tym zrobić, uczesać włosy czy jak? zapytał sam siebie.
Druga sprawa dotyczyła śledztwa trwającego z nocnych zamieszek w centrum. Siedział zaniepokojony na werandzie wpatrzony w jedno miejsce, nad jego głową przelatywał gigantyczny telebim wielkości para balonu, czasami wędrujące czaszą miastowego sklepienia. Usta władzy dziś są wszędzie, wkręcił się w telebim.
Dzień dobry państwu nazywam się Margaret Kons a to pan Frank Castel. Jak redaktorka wspomniała prowadzane jest dochodzenie dotyczące dewastacji mienia nocą 21/09 w godzinach nocnych, mamy wyraźnie dowody na atak przy użyciu niewykrywalnej broni ponieważ wszystkich wykroczeń dokonała jedna osoba oto budowa ciała, mężczyzna do 180cm waga poniżej 80 kg szczupły ubrany w izolowanym stylu z okręgu pierścienia. Posiadamy nazwiska kilkudziesięciu osób, rozpoczęliśmy przesłuchiwania. Są informacje o sportowych spodniach, ciemnej kurtce z logo ASAN, kapturze koloru niebieskiego oraz rękawiczkach, znak rozpoznawczy niedomaga na lewą nogę. Niepokojący był urywek z dewastacji bankomatów, po uszkodzeniu on sam, chodź tego nie pamięta pokazał do kamer dwa serdeczne palce, w ujęciach ulicznego oświetlenia kaptur bluzy odegrał kluczową role, by na tyle głęboki że ukrywał większość twarzy, reszta która wystawała była zarostem i kawałkiem nosa. Kobiecy głos kontynuował, przerywając żałosny widok zrezygnowanego człowieka. Dołożymy wszelkich starań by przestępca został schwytany dzięki analizom przeprowadzonym przez pracowników pana Castela wiemy że ukrywa się w pierścieniu obrzeży miasta, bądź pochodzi z obcego terytorium. Chwilowo w głowie pojawiła się obawa i cień pożałowania za którym czekał duży znak zapytania. Co z tym wspólnego ma zakłamany Frank Castel, po ostatniej literce nastała niepokojąca cisza, ślad jego pierwszej obecności nadal gdzieś tam budząc niepokój i strach. Głęboki wdech i wydech po kilka razy. Mam broń i realizator to mi może naskoczyć, Maks się uspokoił i delikatnie uśmiechną gdzieś w organizmie buzował testosteron. Za to szaleństwo dziś jem na mięsie i kończę w ramionach kobiety. Pozostało zgolić uporczywy zarost zabrać się za prysznic i ewakuować z mieszkania w poszukiwaniu odpowiedzi na kilka nowych pytań. Wracając późną nocą, taksówkarz nie męczył go sztuczną rozmową, cenił cisze. On sam pogrążony w zamyśleniu o ludzkich odruchach potrzebach i normalnych reakcjach, pozostawał niemy. Wszystko wokół zdawało się być mniej bolesne. Gdy auto zatrzymał się na ulicy, zostawił duży napiwek za ekskluzywną gościnę i ogładę,oddalił się bez pożegnania. Takich momentów nie wypada rozmazywać wyuzdaną retoryką. Będąc za drzwiami zniknie ograniczony ścianami świadomości własnego życia, gdzieś za nimi krążył inny stan doznania naturalnego i tresowanego, we śnie dotrze do jego setna. We śnie spotkał kobietę z wczesnych godzin nocnych z prozaicznym uśmiechem pozostawionym gdzieś miedzy parkingiem a hotelem. Jego uśmiech na jej ustach, czy to coś miało znaczyć, nie zdążył nic powiedzieć, pukanie do drzwi wyrwało z emocjonalnego stanu. Otworzył oczy lekko zdezorientowany wstał i ruszył w kierunku drzwi z lekkim podekscytowaniem nacisnął klamkę. Za nimi stał mężczyzna starszy od niego z rzadka siwiejącym zarostem sporą ilością zmarszczek, przypieczętowanym pewnym spojrzeniem, po chwilowej wymianie myśli, nawiązał dialog.
- o co chodzi?
- jestem Brandon Mayer fizyk z Atlanty
- i co w związku z tym?
- przysłano mnie do grupy przetrwania Maksa Martina
- kto pana przysłał
- urocza blondynka, moja była
- jakieś imię?
- Arin
Maks przez chwilę uciekł w domysły, wracając z uśmiechem
- blondynka? to chyba moja była
- mamy jedną byłą?
- to ona ma nas
Wybuchł śmiech, po czym Maks podał dłoń i zaprosił do środka. Po kilku głębszych wyjaśnieniach doszli do wniosków bardziej zrozumiałych. Bedzie ich trzydzieści trzy osoby na okres kilkunastu miesięcy. Jutro ma przybyć nauczycielka z Barenmyne. Słowo po słowie zdanie po zdaniu. Jutrzejsza pani Kate Dworska, ze względu na doświadczenia publiczne będzie instruowała kolejnych gości obozu. Który został przebudowany na dość duży ośrodek wypoczynkowy dla ponad czterdziestu osób z salą gimnastyczną. W pełni nowoczesny system podtrzymywania elektryczności, którego źródłem są prototypowe wynalazki pana mba. Cracaha. Soczewkowe kości słoneczne, wiatraki elektromagnetyczne WPM. Oraz jeden z najciekawszych projektów dla murowanych budowli, gdzie ważnym aspektem jest ciężar. Maks przedstawił dokumenty znalezione w gabinecie dyrektora. Pod fundamentami budynku znajdowały się sieci nanomagnetyzerów o silnej przepustowości jednego kierunku wzajemnie na siebie oddziałujących, tworząc ścieranie spinujących cząsteczek. Powstaje łuk dipolowy, dostatecznie silny by przy pomocy przekaźników pod procesorowych, przekształcić magnetyczność w czystą elektryczność. Układy zostały wbudowane lecz brakowało w tamtych czasach systemu zdolnego kontrolować procesy przebłysków i odpowiednich przewodników. Dopiero niedawno odkryto odpowiedni stop Pokynu gdzieś na niezamieszkałej planecie. Nadający się na odbiór i przekaz prądu użytecznego dla ludzkości. Pierwiastek w temperaturze dodatniej utrzymuje stan stały wytwarzając ciepło z procesu przemiany energii. Pan Cracaha miał wiele inny pomysłów wybiegające nieznacznie poza jego czasoprzestrzeń świadomie wybrał prywatną szkołę, nie zwracając na siebie uwagi jako dyrektor, ukrywał pod garniturem naukowca. Historia dyrektora jak i budynku nie ma końca. Początkiem dziewiętnastego wieku był to cmentarz, ze wzrostem liczy populacji brakowało miejsca na ziemi. Rozległy obszar przebudowano na hotele robocze. Zaczęto budować Lost City z biegiem czasu, smakiem sukcesu, udogodnieniami technologicznym, miasto się podzieliło. Po represjach stosowanych przez ugrupowania religijne pod przykrywką struktur politycznych na jednotach społecznych, wystosowano przemoc po której nastąpiły masowe wyprowadzki mieszkańców warsztatu Lost City. Nastąpiło całkowite wymazanie miejsca jak i zdarzenia z pamięci miasta. Szkoła była ostatnim modelem zmian dla ludzkość. Dziś to bezużyteczne grunty niezdolne do eksploracji ze względu na bliskie położenie wysuszonej ziemi.
- skoro mamy przygotowany grunt, to nie ma się co martwić.
Będę się zbierał, rozpakować jak za czasów akademickich, zabiorę też dokumenty w wolnym czasie sprawdzę czego brakuje do samowystarczalnego przetrwania.
- w takim razie cześć Brandon
- do później Maks
Mayer zabrał plecak, walizkę papiery i wyszedł w zamyśleniu.
Po kilku skołowanych minutach Maks został sam. Usiadł na kanapie przywitał się z kocem i zasnął w objechać wełnianej partnerki. Gdzieś tam wysoko tańczyła z twarzą kobiety na lekko uniesionych ramionach pośród pokojów domowego labiryntu z wyciągniętą dłonią próbowała coś powiedzieć
- uciekaj
Nagle ściany zaczęły się walić potężne uderzenie bezszelestnego wiatru porwało cały dom, Widząc oczyma wyobraźni niewyrażalne, szybko się ocknął gdy włączył się cichy alarm. Maks pospiesznie wstał, biegnąc boso po broń do pokoju obok, wyciągnął z szafy realizator gdy zamykał drzwi sypialni intruz złamał kod i chwytał za klamkę. W ostatniej chwili zdążył obrócić klucz w drzwiach. Podbiegł do zamkniętego okna chwytając za uchwyt, z korytarza rozległ się paraliżująca seria strzałów karabinu maszynowego, świdrujące z gorąca kulę dziurawiły zamknięte drzwi penetrując pomieszczenie, pociski szatkowały kawałki odpadającego tynku. W desperacji wypadł przez szybę razem z zasłonami. Leżąc półprzytomny razem z kawałkami szkła dorwało go płaczące przerżnie mimo że ciało walczyło o przeżycie z czasem którego miał za ledwie kilka sekund, by kurwa coś zrobić choć już miał to wszystko w dupie. Zastrzyk adrenaliny rozpierdalającej żyły zmusił do ucieczki z linij światła w mrok miedzy ogrodzeniem a budynkiem gospodarczym, jedyna droga ucieczki, biegł i biegł jak potępiony przed siebie do miejsca które znał szukać schronienia miedzy ludźmi bo taka jest nasza natura słaba i uzależniona od stada. W momencie ucieczki będącej wiecznością ponownie narodziła się bezgraniczna nienawiść do gatunku ludzkiego, już wiedział na kim bo taka sytuacja nie jest pierwsza po raz kolejny próbowano zabrać ostatnie nadzieje jakie niesie życie na lepsze jutro. Zgwałcono resztę jego człowieczeństwa, zniszczono to od zawsze chronił nadzieje na szacunek i miłość. Wdech wyprzedzał wydech, tętno unosiło nad ziemią nie czół ciała, nie przeszkadzały strużki krwi płynące z rąk i stóp, ból od tkwiących kawałków szkieł był niczym gdy tracisz zdrowy rozsądek, gotowy był złamać wszystkie zasady jakie włóczył za sobą przez kilkadziesiąt lat w kilka minut straciły na wartości. Bledła jego dziwna przyszłość. Kroczył w głąb niewiadomego w bezcelowe działa szukając odkupienia próbował oprzytomnieć, był niedaleko szkoły w budynku paliło się światło kilka osób stało przed wejściem. Zakrwawiony Maks niezgrabnie wyłaniał się z ciemności. Widząc to Brandon zawołał
-Maks ?
- co tam?
- co się stało
- Castel próbował mnie zabić, po raz drugi
- słyszeliśmy strzały i krzyki z jednego domu to był twój
- tak
- na szczęście żyjesz, jesteś ranny?
- tak
- wejdź do środka pozszywamy co się da.
Brandon odszedł do Maksa chwytając za przeguby z jakiś drugim mężczyzną, więcej nie pamiętał z wykończenia zemdlał.
Gdy się obudził bolała go głowa był dzień obok siedziała kobieta szatynka miała włosy po ramiona pomalowaną buźkę i ponętne usta. Widząc przytomnego Maksa nawiązała rozmowę
- jak się czujesz, jestem Kate Dworska
- spoko, macie wodę
- zaraz przyniosę
- dziękuje
Kobieta wstała i wyszła zostawiając zapach perfum wijący się po pokoju po tej myśli ponownie zasnął. Gdy wstał był sam pośród srogiej nocy w ciszy pokoju siły wróciły popatrzył na opatrunki na przedramionach i stopach przypominając sobie całe zdarzenie. Zamknął oczy uświadamiając sobie że nie jest u siebie. Wstał bul pociętych stóp od szkła wywołał ciarki i wkurwienie o nazwisku Castel, Maks wyszeptał zakładając spadnie idę po ciebie skurwysynie, idę. Zabrał broń magazynki i realizator z kieszeni wygrzebał klasyczny odtwarzacz Samsung yp u3 założył słuchawki odpalił urządzenie a w nim rozpędził się Exodus w wykonaniu Noisia & Mayhem ft. KRS One.
Delikatnie łagodząc zniszczony światopogląd szybkim krokiem wyszedł z budynku w rytm dźwięków założył realizator kreując sobie auto zniszczone w garażu. Po trzech krokach rozgrzana Toyota Supra stała na wyciągniecie ręki, wsiadł ruszając z piskiem opon kierowany zemstą mijał opustoszałe ulice pokonując każdy zakręt bokiem, przekraczając czerwone ściany laserów ruchu ulicznego, łamał wszystkie zakazy. Nie zważając uwagi na dolatujące policyjne drony porządkowe, wcisnął pedał gazu do dechy, gdy prędkość nie była wystarczająca w pościgu z dronami, użył koncentratora, po chwili latające mechy uległy wybuchowi. Teraz już nic nie stoi na przeszkodzie gdy znalazł się pod biurowcem Castela, zredukował bieg i wjechał w szklane ściany recepcji zatrzymując auto przed windą. W środku było dwóch dozorców lekko zaspanych, początkowo skołowanych. Wysiadając Maks spojrzał na nich wymownie
- związać z zakneblować
Moc realizatora uczyniła co należy, ludzie jak domino upadli na podłogę. Wiedział gdzie jest Castel pewnie osobiście czekał na powrót napastnika. Winda była zablokowana, użył towarowej. Gdy dotarł na ostatnie piętro gabinet Castela był na wprost. Wyjął z uszu słuchawki i ruszył przed siebie. Drzwi z mlecznego szkła jak większość tutaj kuszącym połyskiem złotej tabliczki z nazwiskiem FRANK CASTEL świadczyła o materialnym bogactwie właściciela. Kroczył przed siebie bo realne jest osiągalne i oby nie był to kolejny teleturniej kłamstw. Kopniakiem wyważył drzwi, ciemne pomieszczenie ogrzewały dwie przyścienne lampki nocne rozstawione na szerokości biurka, na wprost stał odwrócony fotel, gdy Maks zbliżając się wyciągał odbezpieczoną broń, siedzenie drgnęło, wyłaniając postać siedzącego mężczyzny upragniona twarz była kropką w całym dzisiejszym zdaniu. Maks widząc go wycelował w twarz.
- co za wejście panie Maks
- zamknij twarz Castel, Srastel
- oj, taką małą ludzką emocje widać u pana, może pan opuścić broń, słucham o co chodzi
- chodzi o śmierć
- o to bardzo trafne określenie ponieważ więcej tyczy się pana
- dwa razy, skurwielu próbowałeś unicestwić
- oj nie bierz tego do siebie, ze względu że jesteś moim pracownikiem, chciałem zrobić to po cichu. Może usiądziesz?
- z góry jest lepszy widok
- czyli pofatygował się pan by mnie zlikwidować?
- nie, po to by zagrać w karty
- o dobrze się składa bo mam talie w szufladzie, rozumiem że to broń świadczy o zwycięzcy?
Maks spuścił wzrok, posmutniał z czarnego humoru typa biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności chcące wpakować kulkę gdzieś na wysokości oczu. Patrzył pytająco na schemat pokoju między drgającym pistoletem a drugoplanowym aktorem w garniaku szukając cienia odpowiedzi czy nie oszalał.
- zrobię to w takt specjalnie wybranego utworu, do rzeczy
- panie Maks od dłuższego czasu jesteś w posiadaniu zbyt ważnych informacji by wiedział o nich zwykły numer z terytorium pierścienia, proszę nie wciągać pochopnych wniosków
- nic ci do tych informacji
- bardzo wiele, nie mogę pozwolić by daleka przyszłość firmy była zależna od Pana panie ubogi i bezwartościowy człowieczku, wiec pana obecność jest tylko i wyłącznie pajacowaniem bez rezultatu.
Po tych słowach na twarzy Castela pojawił się drwiący uśmieszek.
Reakcja była natychmiastowa, chwycił za słuchawki dobiegające dźwięki od Kida Cudi z Day n Night wkręcały się na obroty, odczekał chwile z palcem na cynglu, gdy dobiegła odpowiednia chwila po kilku głębszych oddechach, zaczął kręcić palcem wokół krawędzi raz za razem naciskając spust, seria pocisków jeden po drugim przebijały ciało Castela zostawiając plamy cieczy na garniturze, kręcił do opróżnienia magazynka.
Gdy wszystko wystrzelił szybko zmienił na pełny, celując popatrzył na Castela czy przypadkiem się nie rusza.
Po chwili ciszy usiadł spokojniejszy, rozluźnił ciało na krzesełku szukając unormowanego oddechu w zadymionym pomieszczeniu podziwiał panoramę miasta. Zaledwie po niecałej minucie ciszy, wyraźnie było słychać otwieranie drzwi, ale nie tych głównych pozostawionych gdzieś za plecami, lecz z prawej strony pokoju. Maks wycelował w tamtym kierunku, to co ujrzał zabiło jego stan emocjonalny, nie wierzył w to co widzi na własne niepewne oczy. W jego kierunku zbliżał się mężczyzna krok po kroku coraz bliżej. Ręka zaczęła drżeć, oddech panikować a zdrowy rozsądek prysł z pewnością siebie, bo tej twarzy nie powinno tu być.
- mówiłem panie Maks że pewna wiedza nie jest dla ciasnej głowy
- przecież cię unicestwiłem
- zlikwidowałeś klona, jest nas zbyt wielu byś mógł cokolwiek uczynić.
Maks patrzył na niego z niedowierzaniem jak na niedawno odzyskany po kradzieży obraz Vincenta van Goha. Gdy podróba Castela zbliżyła się na niebezpieczną odległość, Maks bez wahania oddał strzał patrząc prosto w sztuczne oczy. Gdy ciało zwaliło się na podłogę zza tych samych drzwi wyszła kolejna kopia
- nie dasz rady mały człowieczku
Kolejny strzał położył sobowtóra nieco dalej. I tak strzał za strzałem, ciało za ciałem, nie dopuszczając ich do słowa im szybciej strzelał tym było ich więcej, po wystrzelaniu magazynku
Maks się załamał i wybiegł w panice, nie był w stanie dźwignąć wagi sytuacji, strzały jeszcze dzwoniły miedzy uszami i to one zabroniły ogarnąć rzeczywistość. Zbiegając po schodach miedzy piętrami, zwalniając oprzytomniał. Mówiąc do siebie
Zaraz zaraz, jeśli to klony i nie są naturalnie stworzone a tylko wytworem szalonego umysłu, to można je kontrolować za pomocą realizatora od Arin. Zatrzymał się i wrócił go gabinetu Franka. Drzwi były otwarte, wszedł upewniając się że w pobliżu nikogo nie ma. Gdy usiadł, po stosie ciał zostały tylko plamy a na fotelu znów siedział w całej okazałości Frank Castel. Wmówił by sobie że jest tu pierwszy raz ale ciarkowaty zapach krwi mimo że była sztuczna nie pozwalała zapomnieć.
- witam ponownie panie Martinie co pana tu sprowadza?, gdzieś w świeżym głosie pomiędzy słowami wiła się złośliwa metafora.
- teraz kurwa pobawimy się moimi zabawkami, zamilcz i słuchaj odpowiadając na pytania.
Mówiąc to pomyślał o realizatorze czy zadziała. Bez problemu klon zamilczał. Maks się uspokoił i zaczął zadawać pytania.
- gdzie jest prawdziwy Castel
- w drodze na jedną z egzoplanet
- przecież badania Morgana przekreśliły nadzieje na życie poza układem słonecznym
- dla was śmiertelnicy, po pojawieniu się komety Halleya, 28 lipca 2061 wybrani z rządowych projektów już dawno opuścili ziemię. To medialne show jest kłamstwem dla grup społecznych by powstrzymać exodus.
- ile jest takich wytworów jak ty?
- na ziemi czy w przestrzeni
- na ziemi
- tutaj około dwustu, są to pierwsze modele, kilkadziesiąt nieudanych prototypów,reszta w pełni sprawna by podtrzymywała status przez te ostatnie miesiące.
- w przestrzeni?
- tysiąc andronów stworzonych do eksploracji kosmosu
- kiedy i czym odleciał Castel
- gdy wykupił całego SpaceXa wraz z jego Falconami zaraz po publicznej przemowie astronauty, to pionek Skay Flaya zwerbowany zaraz po studiach, wykorzystując jego idee podsunęliśmy narzędzia,gdy wreszcie ludzkość poznała pozaziemskie źródło energii, opanowała proces kriostazy. Podróż poza ludzką kosmo-wiedze stała się możliwa. Fanatyczny kosmobiolog jak Indiana Jones tyle że urodził się o wiele za późno.
- jak na sztuczniaka masz głębokie przemyślenia.
- taką osobowość powygrywali modelom ECT, tryb ludzkich pamięciowych zachowań
- możesz odpowiadać w sposób bardziej zrozumiały
- nie przepada pan za wieloznacznymi możliwościami?
- wręcz uwielbiam, ale z ludźmi
- z dostępnych informacji wynika że ilość pana spotkań społecznych jest w krytycznym stanie. Ostatni zarejestrowany dłuższy dialog był na ulicy z kobietą
- dla tej kobiety tutaj jestem, posiadasz informacje na jej temat.
- znikome, kilka zdjęć i miejsca w których przebywała
- byliśmy cały czas obserwowani?
- wy i wam podobni, pierścień miasta jest w prywatnych rękach
- gdzie są pozostałe androny pełnią podstawowe funkcje, reszta pozostaje uśpiona w podziemnych komorach
- wystarczy, za minutę wróć do swych obowiązków a spotkanie wymaż z pamięci.
Maks wstał zostawiając zawieszonego androna przed biurkiem Franka. Zamknął za sobą drzwi zjechał na parter wsiadł w lekko uszkodzone auto. Wyjeżdżając z budynku zdjął z głowy realizator i czół jak życie ucieka mu przez palce.
 
     
Dany 
Administrator



"Złotych Pietruch": 2
"Srebrnych Pietruch": 7
"Brązowych Pietruch": 7
"Kryształowych Dyń": 1
"Wierszy miesiąca": 15
Wiek: 69
Dołączyła: 21 Kwi 2011
Posty: 14037
Skąd: Poznań
Wysłany: 2019-01-22, 02:01   

Cytat:
Drżącymi dłońmi z wykończenia otworzył ostatnie drzwi do sypialni, zaledwie kilka kroków zostało do końca tego szaleństwa, które miało miejsce gdy wracał z górskiego odłamu.

-Przecinek po "wykończenia
- przecinek przed "gdy"

Cytat:
Ścieżka powrotna zostawi ślad na postrzeganiu bo następstwa miały zbyt wiele do powiedzenia by uznać za rytualną codzienność.

- przecinki przed "by" i "bo"

Cytat:
Reszta byłaby znośna gdyby nie ludzka anomalia która wpłynęła na przyszły światopogląd Maksa.

- przecinek przed "gdyby"
- przecinek przed "która"

Cytat:
Zaczęło się od rozgrzanego silnika spalinowego, kierowca znał szlak na pamięć bo motocykl pędził z dużą szybkością w jego kierunku, hałas spalin był coraz bliżej, skupienie zaciskało palce na rękojeści.

- przecinek przed "bo"
Cytat:
Gdy pojazd znalazł się kilkanaście metrów przed, Maks będąc świadomym strzału bądź uderzenia obrócił się bacznie obserwując pasażerów.

- przecinek przed "bądź"



Cytat:
Maks nie wyjmował dłoni za pleców szedł przed siebie.

- za "pleców", przecinek
Cytat:
Gdy silnik ucichł wraz z odległością czekały na niego dwie osoby.

- przed "czekały", przecinek

Cytat:
Mimo złych warunków zdecydowanie były to kobiety, ruch smukłych bioder podsycały zaskoczenie, cisza była niezręczna.

po "warunków", przecinek
Cytat:
- kto i po co ?
w odpowiedzi otrzymał
- cienias

- Kto i po co?
W odpowiedzi otrzymał: - Cienias.
Cytat:
Kobiety były w odpowiedniej odległości by uderzyć Maksa w brzuch, na tyle mocno by cios zmusił do klęknięcia.

- przed "by", przecinek
- przed drugim "by" też przecinek


Cytat:
Miedzy nieprzytomnością bólu a niemocą oddechu, kobiety zdążyły unieruchomić górne przeguby w taki sposób by szybko zdjąć z ciała kurtkę którą zakłada od dobrych kilku lat.

Między*
- "nieprzytomność bólu"- tego nie rozumiem. Jak jest nieprzytomny, to bólu nie czuje.
- przecinek przed "by"
- przecinek przed "którą"
- chyba powinno być "zakładał"
Cytat:
Na dodatek TT wypadła tak by ją wszyscy widzieli, nastąpiła cisza. Pomyślał że to koniec.

- przecinek przed "by"
- przecinek przed "że"
Cytat:
One coś mówiły raptem kilka słów po czym coś upuściły na ziemię. Gdy odeszły z jego kurtą sięgną po broń by w akcie desperacji poczuć się bezpieczniej.

- przecinek po "mówiły"
- przecinek po "słów"
- przed "by", przecinek

Cytat:
Popatrzył dłuższą chwilę pytającym wzrokiem przez pryzmat odjeżdżającego motocykla, oddech zwalniał i zasnął. Obudził go narastające pragnienie wody wraz z pomrukiwaniem ptaków melodii wolności o nadciągającej burzy. Gdy otworzył oczy były wysoko, myśli o zimnym deszczu poganianym kolczastym wiatrem. Wstał i sięgnął po magazynki trochę mocniej ściskając w dłoni, bardziej zdeterminowany z większą mocą ruszył przed siebie.

Zdania budujesz nielogicznie, niegramatycznie, do tego zła interpunkcja.

Popatrzył dłuższą chwilę pytającym wzrokiem, przez pryzmat odjeżdżającego motocykla, uspakajając oddech- zasnął. Obudziło go narastające pragnienie i śpiew ptaków o nadciągającej burzy. Gdy otworzył oczy, ptaki były wysoko. Myślał o zimnym deszczu, poganianym kolczastym wiatrem. Wstał i sięgnął po magazynki. Mocniej ściskając w dłoni, bardziej zdeterminowany, z większą mocą ruszył przed siebie.


Cytat:
Nie zastanawiając się nad resztą dotarł do miasta ,zdążył złapać taksówkę przed deszczem. W radiu kierowcy prognozują silne fronty powietrzne. W domu czekał na niego gorący prysznic oraz pokarm na końcu tych przyjemności sen, najdłuższy z możliwych.

- za "resztą", przecinek
- miasta, zdążył*
- po "kierowcy", przecinek
- po "pokarm", przecinek

Cytat:
Nie było go zaledwie kilkanaście godzin aktywnego jak miażdżąca liczba reszty skorumpowanej populacji na wymierającej planecie, a już kilka istotnych spraw uległo zmianie. Przyszły pierwsze wiadomości na pager, jakieś nazwy z datami było ich kilkanaście. Nie wiedział bardzo co ma z tym zrobić, uczesać włosy czy jak? zapytał sam siebie.

- po "godzin", przecinek
- przed "było", przecinek
- Nie wiedział za bardzo, co ma z tym zrobić? Uczesać włosy, czy jak?- zapytał sam siebie.

Nie rozumiem, dlaczego zastanawiał się nad uczesaniem?


Cytat:
Siedział zaniepokojony na werandzie wpatrzony w jedno miejsce, nad jego głową przelatywał gigantyczny telebim wielkości para balonu, czasami wędrujące czaszą miastowego sklepienia.

- po "werandzie", przecinek
- po "miejsce"- dałabym kropkę, a "Nad" dużą literą
- po "telebim", przecinek
Nie rozumiem, co to "para balonu"- dwa balony?

Cytat:
Dzień dobry państwu nazywam się Margaret Kons a to pan Frank Castel. Jak redaktorka wspomniała prowadzane jest dochodzenie dotyczące dewastacji mienia nocą 21/09 w godzinach nocnych, mamy wyraźnie dowody na atak przy użyciu niewykrywalnej broni ponieważ wszystkich wykroczeń dokonała jedna osoba oto budowa ciała, mężczyzna do 180cm waga poniżej 80 kg szczupły ubrany w izolowanym stylu z okręgu pierścienia. Posiadamy nazwiska kilkudziesięciu osób, rozpoczęliśmy przesłuchiwania. Są informacje o sportowych spodniach, ciemnej kurtce z logo ASAN, kapturze koloru niebieskiego oraz rękawiczkach, znak rozpoznawczy niedomaga na lewą nogę. Niepokojący był urywek z dewastacji bankomatów, po uszkodzeniu on sam, chodź tego nie pamięta pokazał do kamer dwa serdeczne palce, w ujęciach ulicznego oświetlenia kaptur bluzy odegrał kluczową role, by na tyle głęboki że ukrywał większość twarzy, reszta która wystawała była zarostem i kawałkiem nosa. Kobiecy głos kontynuował, przerywając żałosny widok zrezygnowanego człowieka. Dołożymy wszelkich starań by przestępca został schwytany dzięki analizom przeprowadzonym przez pracowników pana Castela wiemy że ukrywa się w pierścieniu obrzeży miasta, bądź pochodzi z obcego terytorium.



- Dzień dobry państwu. Nazywam się Margaret Kons, a to pan Frank Castel. Jak redaktorka wspomniała, prowadzane jest dochodzenie dotyczące dewastacji mienia, 21/09 w godzinach nocnych. Mamy wyraźnie dowody na atak, przy użyciu niewykrywalnej broni. Ponieważ wszystkich wykroczeń dokonała jedna osoba, oto jego rysopis: mężczyzna do 180cm, waga poniżej 80 kg, szczupły, ubrany w izolowanym stylu z okręgu pierścienia. Posiadamy nazwiska kilkudziesięciu osób, rozpoczęliśmy przesłuchiwania. Są informacje o sportowych spodniach, ciemnej kurtce z logo ASAN, kapturze koloru niebieskiego oraz rękawiczkach. Znak rozpoznawczy: niedomaga na lewą nogę. -
Niepokojący był urywek z dewastacji bankomatów. Po uszkodzeniu, on sam, chodź tego nie pamięta, pokazał do kamer dwa serdeczne palce.
- W ujęciach ulicznego oświetlenia, kaptur bluzy odegrał kluczową rolę. Był na tyle głęboki, że ukrywał większość twarzy, reszta która wystawała, była zarostem i kawałkiem nosa- kobiecy głos kontynuował, przerywając żałosny widok zrezygnowanego człowieka. - Dołożymy wszelkich starań by przestępca został schwytany. Dzięki analizom przeprowadzonym przez pracowników pana Castela, wiemy, że ukrywa się w pierścieniu obrzeży miasta, bądź pochodzi z obcego terytorium.



Cytat:
Chwilowo w głowie pojawiła się obawa i cień pożałowania za którym czekał duży znak zapytania.

- przed "za", przecinek
Cytat:
Maks się uspokoił i delikatnie uśmiechną gdzieś w organizmie buzował testosteron. Za to szaleństwo dziś jem na mięsie i kończę w ramionach kobiety. Pozostało zgolić uporczywy zarost zabrać się za prysznic i ewakuować z mieszkania w poszukiwaniu odpowiedzi na kilka nowych pytań.

- przecinek przed "gdzieś"
- "dziś jem na mięsie i kończę w ramionach kobiety"?
Czy nie powinno być: "dziś zjem na mieście i dzień zakończę w ramionach kobiety"?

Cytat:
Wracając późną nocą, taksówkarz nie męczył go sztuczną rozmową, cenił cisze.

- ciszę*
Cytat:
On sam pogrążony w zamyśleniu o ludzkich odruchach potrzebach i normalnych reakcjach, pozostawał niemy.

- On sam, pogrążony w myślach o ludzkich odruchach, potrzebach i normalnych reakcjach, pozostawał niemy.
Cytat:
Gdy auto zatrzymał się na ulicy, zostawił duży napiwek za ekskluzywną gościnę i ogładę,oddalił się bez pożegnania.

- "zatrzymało"*

Cytat:
Będąc za drzwiami zniknie ograniczony ścianami świadomości własnego życia, gdzieś za nimi krążył inny stan doznania naturalnego i tresowanego, we śnie dotrze do jego setna. We śnie spotkał kobietę z wczesnych godzin nocnych z prozaicznym uśmiechem pozostawionym gdzieś miedzy parkingiem a hotelem. Jego uśmiech na jej ustach, czy to coś miało znaczyć, nie zdążył nic powiedzieć, pukanie do drzwi wyrwało z emocjonalnego stanu. Otworzył oczy lekko zdezorientowany wstał i ruszył w kierunku drzwi z lekkim podekscytowaniem nacisnął klamkę. Za nimi stał mężczyzna starszy od niego z rzadka siwiejącym zarostem sporą ilością zmarszczek, przypieczętowanym pewnym spojrzeniem, po chwilowej wymianie myśli, nawiązał dialog.


Będąc za drzwiami, zniknie ograniczony ścianami świadomości własnego życia. Gdzieś za nimi krążył inny stan doznania naturalnego i tresowanego. We śnie dotrze do jego sedna.
We śnie spotkał kobietę z wczesnych godzin nocnych, z prozaicznym uśmiechem, pozostawionym gdzieś miedzy parkingiem a hotelem. Jego uśmiech na jej ustach, czy to coś miało znaczyć? Nie zdążył nic powiedzieć, pukanie do drzwi wyrwało go z emocjonalnego stanu. Otworzył oczy, lekko zdezorientowany wstał i ruszył w kierunku drzwi, z lekkim podekscytowaniem nacisnął klamkę. Za nimi stał mężczyzna starszy od niego, z rzadka siwiejącym zarostem, sporą ilością zmarszczek, przypieczętowanym pewnym spojrzeniem. Po chwilowej wymianie myśli, nawiązał dialog.

Cytat:
- jestem Brandon Mayer fizyk z Atlanty
- i co w związku z tym?
- przysłano mnie do grupy przetrwania Maksa Martina
- kto pana przysłał
- urocza blondynka, moja była
- jakieś imię?
- Arin
Maks przez chwilę uciekł w domysły, wracając z uśmiechem
- blondynka? to chyba moja była
- mamy jedną byłą?
- to ona ma nas

- O co chodzi?
- Jestem Brandon Mayer, fizyk z Atlanty.
- I co w związku z tym?
- Przysłano mnie do grupy przetrwania Maksa Martina.
- Kto pana przysłał?
- Urocza blondynka, moja była.
- Jakieś imię?
- Arin.
Maks przez chwilę uciekł w domysły, wracając z uśmiechem: - blondynka? to chyba moja była.
- Mamy jedną byłą?
- To ona ma nas.


////////////////////////////////////////////////////////////////
cd. korekty jutro
_________________
Oczekujesz komentarza do swojego utworu - inni także oczekują tego od Ciebie.
 
     
Dany 
Administrator



"Złotych Pietruch": 2
"Srebrnych Pietruch": 7
"Brązowych Pietruch": 7
"Kryształowych Dyń": 1
"Wierszy miesiąca": 15
Wiek: 69
Dołączyła: 21 Kwi 2011
Posty: 14037
Skąd: Poznań
Wysłany: 2019-01-23, 12:44   

Cytat:
Bedzie ich trzydzieści trzy osoby na okres kilkunastu miesięcy.

"Będzie"*
- po "osoby", przecinek.
Cytat:
Słowo po słowie zdanie po zdaniu.

- po "słowie", przecinek
Cytat:
Jutrzejsza pani Kate Dworska, ze względu na doświadczenia publiczne będzie instruowała kolejnych gości obozu. Który został przebudowany na dość duży ośrodek wypoczynkowy dla ponad czterdziestu osób z salą gimnastyczną.

- po "publiczne", przecinek
- po "obozu", przecinek, zamiast kropki i "który"małą literą
- po "wypoczynkowy", przecinek
Cytat:
Soczewkowe kości słoneczne, wiatraki elektromagnetyczne WPM. Oraz jeden z najciekawszych projektów dla murowanych budowli, gdzie ważnym aspektem jest ciężar.

- "WPM" w skrótach nazw państw, instytucji, organizacji nie stawiamy kropki
- nie zaczynamy zdania od "Oraz", więc "oraz" małą literą.
Cytat:
Powstaje łuk dipolowy, dostatecznie silny by przy pomocy przekaźników pod procesorowych, przekształcić magnetyczność w czystą elektryczność. Układy zostały wbudowane lecz brakowało w tamtych czasach systemu zdolnego kontrolować procesy przebłysków i odpowiednich przewodników. Dopiero niedawno odkryto odpowiedni stop Pokynu gdzieś na niezamieszkałej planecie. Nadający się na odbiór i przekaz prądu użytecznego dla ludzkości.

- przecinek przed "by", przed "lecz" i po "planecie"
- "nadający" małą literą, jako cd. zdania
Cytat:
Pierwiastek w temperaturze dodatniej utrzymuje stan stały wytwarzając ciepło z procesu przemiany energii. Pan Cracaha miał wiele inny pomysłów wybiegające nieznacznie poza jego czasoprzestrzeń świadomie wybrał prywatną szkołę, nie zwracając na siebie uwagi jako dyrektor, ukrywał pod garniturem naukowca.

Pierwiastek w temperaturze dodatniej utrzymuje stan stały, wytwarzając ciepło z procesu przemiany energii. Pan Cracaha miał wiele inny pomysłów wybiegających nieznacznie poza jego czasoprzestrzeń. Świadomie wybrał prywatną szkołę, nie zwracając na siebie uwagi, jako dyrektor, ukrywał się pod garniturem naukowca.


Cytat:
Początkiem dziewiętnastego wieku był to cmentarz, ze wzrostem liczy populacji brakowało miejsca na ziemi. Rozległy obszar przebudowano na hotele robocze. Zaczęto budować Lost City z biegiem czasu, smakiem sukcesu, udogodnieniami technologicznym, miasto się podzieliło. Po represjach stosowanych przez ugrupowania religijne pod przykrywką struktur politycznych na jednotach społecznych, wystosowano przemoc po której nastąpiły masowe wyprowadzki mieszkańców warsztatu Lost City.

- bez "liczy"
- po "City" kropka - dalej nowe zdanie
- po "religijne", przecinek
-po "przemoc", przecinek


Cytat:
Dziś to bezużyteczne grunty niezdolne do eksploracji ze względu na bliskie położenie wysuszonej ziemi.

Ze względu na bliskie położenie wysuszonej ziemi, dziś to bezużyteczne grunty, niezdolne do eksploracji.
Cytat:
- skoro mamy przygotowany grunt, to nie ma się co martwić.
Będę się zbierał, rozpakować jak za czasów akademickich, zabiorę też dokumenty w wolnym czasie sprawdzę czego brakuje do samowystarczalnego przetrwania.
- w takim razie cześć Brandon
- do później Maks

- Skoro mamy przygotowany grunt, to nie ma się co martwić.
Będę się zbierał, rozpakować jak za czasów akademickich, zabiorę też dokumenty, w wolnym czasie sprawdzę, czego brakuje do samowystarczalnego przetrwania.
- W takim razie cześć Brandon.
- Do później, Maks






Cytat:
Po kilku skołowanych minutach Maks został sam. Usiadł na kanapie przywitał się z kocem i zasnął w objechać wełnianej partnerki. Gdzieś tam wysoko tańczyła z twarzą kobiety na lekko uniesionych ramionach pośród pokojów domowego labiryntu z wyciągniętą dłonią próbowała coś powiedzieć
- uciekaj

Po kilku skołowanych minutach, Maks został sam. Usiadł na kanapie, przywitał się z kocem i zasnął w objęciach wełnianej partnerki. Gdzieś tam wysoko tańczyła z twarzą kobiety, z lekko uniesionymi ramionami, pośród pokoi domowego labiryntu i z wyciągniętą dłonią próbowała coś powiedzieć:
- Uciekaj.


Cytat:
Nagle ściany zaczęły się walić potężne uderzenie bezszelestnego wiatru porwało cały dom, Widząc oczyma wyobraźni niewyrażalne, szybko się ocknął gdy włączył się cichy alarm. Maks pospiesznie wstał, biegnąc boso po broń do pokoju obok, wyciągnął z szafy realizator gdy zamykał drzwi sypialni intruz złamał kod i chwytał za klamkę.

- przecinek po "walić"
- kropka po "dom"
- przecinek przed "gdy"
- przecinek po "sypialni"

Cytat:
Podbiegł do zamkniętego okna chwytając za uchwyt, z korytarza rozległ się paraliżująca seria strzałów karabinu maszynowego, świdrujące z gorąca kulę dziurawiły zamknięte drzwi penetrując pomieszczenie, pociski szatkowały kawałki odpadającego tynku.

- przed "chwytając", przecinek
- rozległa*
-kule*
- po "drzwi", przecinek
Cytat:
W desperacji wypadł przez szybę razem z zasłonami.

- "W depresji"- opuściłabym
Cytat:
Leżąc półprzytomny razem z kawałkami szkła dorwało go płaczące przerżnie mimo że ciało walczyło o przeżycie z czasem którego miał za ledwie kilka sekund, by kurwa coś zrobić choć już miał to wszystko w dupie. Zastrzyk adrenaliny rozpierdalającej żyły zmusił do ucieczki z linij światła w mrok miedzy ogrodzeniem a budynkiem gospodarczym, jedyna droga ucieczki, biegł i biegł jak potępiony przed siebie do miejsca które znał szukać schronienia miedzy ludźmi bo taka jest nasza natura słaba i uzależniona od stada. W momencie ucieczki będącej wiecznością ponownie narodziła się bezgraniczna nienawiść do gatunku ludzkiego, już wiedział na kim bo taka sytuacja nie jest pierwsza po raz kolejny próbowano zabrać ostatnie nadzieje jakie niesie życie na lepsze jutro. Zgwałcono resztę jego człowieczeństwa, zniszczono to od zawsze chronił nadzieje na szacunek i miłość. Wdech wyprzedzał wydech, tętno unosiło nad ziemią nie czół ciała, nie przeszkadzały strużki krwi płynące z rąk i stóp, ból od tkwiących kawałków szkieł był niczym gdy tracisz zdrowy rozsądek, gotowy był złamać wszystkie zasady jakie włóczył za sobą przez kilkadziesiąt lat w kilka minut straciły na wartości. Bledła jego dziwna przyszłość. Kroczył w głąb niewiadomego w bezcelowe działa szukając odkupienia próbował oprzytomnieć, był niedaleko szkoły w budynku paliło się światło kilka osób stało przed wejściem.

Leżąc razem z kawałkami szkła, półprzytomny, dorwało go płaczące przerżnie, mimo że ciało walczyło o przeżycie z czasem, którego miał za ledwie kilka sekund, by kurwa coś zrobić, choć już miał to wszystko w dupie. Zastrzyk adrenaliny rozpierdalającej żyły zmusił do ucieczki z linij światła w mrok, między ogrodzeniem a budynkiem gospodarczym- jedyną drogą ucieczki. Biegł i biegł jak potępiony przed siebie do miejsca, które znał, szukać schronienia między ludźmi, bo taka jest nasza natura, słaba i uzależniona od stada. W momencie ucieczki będącej wiecznością, ponownie narodziła się bezgraniczna nienawiść do gatunku ludzkiego. Po raz kolejny próbowano zabrać ostatnie nadzieje, jakie niesie życie na lepsze jutro. Zgwałcono resztę jego człowieczeństwa, zniszczono to co od zawsze chronił: nadzieję na szacunek i miłość. Wdech wyprzedzał wydech, tętno unosiło nad ziemią, nie czuł ciała, nie przeszkadzały strużki krwi płynące z rąk i stóp. Ból od tkwiących kawałków szkieł jest niczym, gdy tracisz zdrowy rozsądek. Gotowy był złamać wszystkie zasady, jakie włóczył za sobą przez kilkadziesiąt lat, bo w kilka minut straciły na wartości. Bledła jego dziwna przyszłość. Kroczył w głąb niewiadomego, szukając odkupienia, próbował oprzytomnieć. Był niedaleko szkoły. W budynku paliło się światło, kilka osób stało przed wejściem.

Cytat:
Zakrwawiony Maks niezgrabnie wyłaniał się z ciemności. Widząc to Brandon zawołał
-Maks ?
- co tam?
- co się stało
- Castel próbował mnie zabić, po raz drugi
- słyszeliśmy strzały i krzyki z jednego domu to był twój
- tak
- na szczęście żyjesz, jesteś ranny?
- tak
- wejdź do środka pozszywamy co się da.

Zakrwawiony Maks niezgrabnie wyłaniał się z ciemności. Widząc to, Brandon zawołał:
-Maks ? Co tam? Co się stało?
- Castel próbował mnie zabić, po raz drugi.
- Słyszeliśmy strzały i krzyki z jednego domu to był twój?
- Tak.
- Na szczęście żyjesz, jesteś ranny?
- Tak.
- Wejdź do środka, pozszywamy co się da.

Cytat:
Brandon odszedł do Maksa chwytając za przeguby z jakiś drugim mężczyzną, więcej nie pamiętał z wykończenia zemdlał.
Gdy się obudził bolała go głowa był dzień obok siedziała kobieta szatynka miała włosy po ramiona pomalowaną buźkę i ponętne usta. Widząc przytomnego Maksa nawiązała rozmowę
- jak się czujesz, jestem Kate Dworska
- spoko, macie wodę
- zaraz przyniosę
- dziękuje

Brandon podszedł do Maksa, chwytając za przeguby, z jakiś drugim mężczyzną, więcej nie pamiętał, z wykończenia zemdlał.
Gdy się obudził, bolała go głowa, był dzień, obok siedziała kobieta, szatynka z włosami do ramion,pomalowaną buźką i ponętnymi ustami. Widząc przytomnego Maksa nawiązała rozmowę:
- Jak się czujesz?- jestem Kate Dworska.
- Spoko, macie wodę?
- Zaraz przyniosę.
- Dziękuję

Cytat:
Kobieta wstała i wyszła zostawiając zapach perfum wijący się po pokoju po tej myśli ponownie zasnął.

- po "wyszła", przecinek
- po "pokoju", przecinek


Cytat:
Gdy wstał był sam pośród srogiej nocy w ciszy pokoju siły wróciły popatrzył na opatrunki na przedramionach i stopach przypominając sobie całe zdarzenie. Zamknął oczy uświadamiając sobie że nie jest u siebie. Wstał bul pociętych stóp od szkła wywołał ciarki i wkurwienie o nazwisku Castel, Maks wyszeptał zakładając spadnie idę po ciebie skurwysynie, idę.

- przecinek przed "był"
- po "nocy", przecinek
- po "wróciły", przecinek
- przed "przypominając", przecinek
- przed "uświadamiając", przecinek
- przed "że", przecinek
- ból*
- przed "zakładając" i po "spodnie" przecinki. (wyrazy zakończone na "ąc", oddzielamy przecinkiem od reszty zdania, wraz z całym określeniem)
Cytat:
Zabrał broń magazynki i realizator z kieszeni wygrzebał klasyczny odtwarzacz Samsung yp u3 założył słuchawki odpalił urządzenie a w nim rozpędził się Exodus w wykonaniu Noisia & Mayhem ft. KRS One.

-po "broń" przecinek
- po "realizator przecinek
- po "u3" przecinek
- po "słuchawki" przecinek
- przed "a" przecinek
Cytat:
Delikatnie łagodząc zniszczony światopogląd szybkim krokiem wyszedł z budynku w rytm dźwięków założył realizator kreując sobie auto zniszczone w garażu.

Delikatnie łagodząc zniszczony światopogląd, szybkim krokiem wyszedł z budynku, w rytm dźwięków założył realizator, kreując sobie auto, zniszczone w garażu.
Cytat:
Po trzech krokach rozgrzana Toyota Supra stała na wyciągniecie ręki, wsiadł ruszając z piskiem opon kierowany zemstą mijał opustoszałe ulice pokonując każdy zakręt bokiem, przekraczając czerwone ściany laserów ruchu ulicznego, łamał wszystkie zakazy.

- po "opon" przecinek
Cytat:
Teraz już nic nie stoi na przeszkodzie gdy znalazł się pod biurowcem Castela, zredukował bieg i wjechał w szklane ściany recepcji zatrzymując auto przed windą. W środku było dwóch dozorców lekko zaspanych, początkowo skołowanych. Wysiadając Maks spojrzał na nich wymownie
- związać z zakneblować

- nie stało*
- przecinek przed "gdy"
- po "dozorców" przecinek
-Maks spojrzał na nich wymownie- związać z zakneblować.

Cytat:
Wiedział gdzie jest Castel pewnie osobiście czekał na powrót napastnika. Winda była zablokowana, użył towarowej. Gdy dotarł na ostatnie piętro gabinet Castela był na wprost. Wyjął z uszu słuchawki i ruszył przed siebie. Drzwi z mlecznego szkła jak większość tutaj kuszącym połyskiem złotej tabliczki z nazwiskiem FRANK CASTEL świadczyła o materialnym bogactwie właściciela. Kroczył przed siebie bo realne jest osiągalne i oby nie był to kolejny teleturniej kłamstw. Kopniakiem wyważył drzwi, ciemne pomieszczenie ogrzewały dwie przyścienne lampki nocne rozstawione na szerokości biurka, na wprost stał odwrócony fotel, gdy Maks zbliżając się wyciągał odbezpieczoną broń, siedzenie drgnęło, wyłaniając postać siedzącego mężczyzny upragniona twarz była kropką w całym dzisiejszym zdaniu. Maks widząc go wycelował w twarz.

Wiedział gdzie jest Castel. Winda była zablokowana, użył towarowej. Dotarł na ostatnie piętro, gabinet Castela był na wprost. Wyjął z uszu słuchawki i ruszył przed siebie. Drzwi z mlecznego szkła, jak większość tutaj z kuszącym połyskiem złotej tabliczki z nazwiskiem FRANK CASTEL, świadczyła o materialnym bogactwie właściciela. Kroczył przed siebie, bo realne jest osiągalne i oby nie był to kolejny teleturniej kłamstw. Kopniakiem wyważył drzwi, ciemne pomieszczenie ogrzewały dwie przyścienne lampki nocne, rozstawione na szerokości biurka, na wprost stał odwrócony fotel, gdy Maks zbliżając się, wyciągał odbezpieczoną broń, siedzenie drgnęło, wyłaniając postać siedzącego mężczyzny, upragniona twarz była kropką w całym dzisiejszym zdaniu. Maks widząc go, wycelował w twarz.



Cytat:
- co za wejście panie Maks
- zamknij twarz Castel, Srastel
- oj, taką małą ludzką emocje widać u pana, może pan opuścić broń, słucham o co chodzi
- chodzi o śmierć
- o to bardzo trafne określenie ponieważ więcej tyczy się pana
- dwa razy, skurwielu próbowałeś unicestwić
- oj nie bierz tego do siebie, ze względu że jesteś moim pracownikiem, chciałem zrobić to po cichu. Może usiądziesz?
- z góry jest lepszy widok
- czyli pofatygował się pan by mnie zlikwidować?
- nie, po to by zagrać w karty
- o dobrze się składa bo mam talie w szufladzie, rozumiem że to broń świadczy o zwycięzcy?
Maks spuścił wzrok, posmutniał z czarnego humoru typa biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności chcące wpakować kulkę gdzieś na wysokości oczu. Patrzył pytająco na schemat pokoju między drgającym pistoletem a drugoplanowym aktorem w garniaku szukając cienia odpowiedzi czy nie oszalał.
- zrobię to w takt specjalnie wybranego utworu, do rzeczy
- panie Maks od dłuższego czasu jesteś w posiadaniu zbyt ważnych informacji by wiedział o nich zwykły numer z terytorium pierścienia, proszę nie wciągać pochopnych wniosków
- nic ci do tych informacji
- bardzo wiele, nie mogę pozwolić by daleka przyszłość firmy była zależna od Pana panie ubogi i bezwartościowy człowieczku, wiec pana obecność jest tylko i wyłącznie pajacowaniem bez rezultatu.

- Co za wejście panie Maks.
- Zamknij twarz Castel, Srastel.
- Oj, taką małą ludzką emocję widać u pana, może pan opuścić broń, słucham o co chodzi?
- Chodzi o śmierć.
- O, to bardzo trafne określenie, ponieważ więcej tyczy się pana.
- Dwa razy, skurwielu próbowałeś mnie unicestwić.
- Oj,, nie bierz tego do siebie, ze względu że jesteś moim pracownikiem, chciałem zrobić to po cichu. Może usiądziesz?
- Z góry jest lepszy widok.
- Czyli pofatygował się pan, by mnie zlikwidować?
- Nie, po to by zagrać w karty!
- O, dobrze się składa, bo mam talie w szufladzie, rozumiem, że to broń świadczy o zwycięzcy?
Maks spuścił wzrok, posmutniał z czarnego humoru typa, biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności, chcące wpakować kulkę gdzieś na wysokości oczu. Patrzył pytająco na schemat pokoju między drgającym pistoletem a drugoplanowym aktorem w garniaku, szukając cienia odpowiedzi, czy nie oszalał.
- Zrobię to w takt specjalnie wybranego utworu, do rzeczy.
- Panie Maks, od dłuższego czasu jesteś w posiadaniu zbyt ważnych informacji, by wiedział o nich zwykły numer z terytorium pierścienia, proszę nie wciągać pochopnych wniosków.
- Nic ci do tych informacji.
- Bardzo wiele, nie mogę pozwolić by daleka przyszłość firmy była zależna od pana, panie ubogi i bezwartościowy człowieczku, więc pana obecność jest tylko i wyłącznie pajacowaniem bez rezultatu.


Cytat:
Reakcja była natychmiastowa, chwycił za słuchawki dobiegające dźwięki od Kida Cudi z Day n Night wkręcały się na obroty, odczekał chwile z palcem na cynglu, gdy dobiegła odpowiednia chwila po kilku głębszych oddechach, zaczął kręcić palcem wokół krawędzi raz za razem naciskając spust, seria pocisków jeden po drugim przebijały ciało Castela zostawiając plamy cieczy na garniturze, kręcił do opróżnienia magazynka.

- przecinek po "słuchawki"
-chwilę*
- przecinek po "chwila"
- przed "naciskając" przecinek
- przed "zostawiając" przecinek

Cytat:
Gdy wszystko wystrzelił szybko zmienił na pełny, celując popatrzył na Castela czy przypadkiem się nie rusza.

- przecinek przed "czy"

Cytat:
Po chwili ciszy usiadł spokojniejszy, rozluźnił ciało na krzesełku szukając unormowanego oddechu w zadymionym pomieszczeniu podziwiał panoramę miasta.

- przed "szukając" i po "oddechu", przecinki
Cytat:
- mówiłem panie Maks że pewna wiedza nie jest dla ciasnej głowy
- przecież cię unicestwiłem
- zlikwidowałeś klona, jest nas zbyt wielu byś mógł cokolwiek uczynić.
Maks patrzył na niego z niedowierzaniem jak na niedawno odzyskany po kradzieży obraz Vincenta van Goha. Gdy podróba Castela zbliżyła się na niebezpieczną odległość, Maks bez wahania oddał strzał patrząc prosto w sztuczne oczy. Gdy ciało zwaliło się na podłogę zza tych samych drzwi wyszła kolejna kopia
- nie dasz rady mały człowieczku




- Mówiłem panie Maks, że pewna wiedza nie jest dla ciasnej głowy.
- Przecież cię unicestwiłem?!
- Zlikwidowałeś klona, jest nas zbyt wielu, byś mógł cokolwiek uczynić.
Maks patrzył na niego z niedowierzaniem jak na niedawno odzyskany po kradzieży obraz Vincenta van Goha. Gdy podróba Castela zbliżyła się na niebezpieczną odległość, Maks bez wahania oddał strzał, patrząc prosto w sztuczne oczy. Gdy ciało zwaliło się na podłogę, zza tych samych drzwi wyszła kolejna kopia.
- Nie dasz rady, mały człowieczku


Cytat:
Drzwi były otwarte, wszedł upewniając się że w pobliżu nikogo nie ma. Gdy usiadł, po stosie ciał zostały tylko plamy a na fotelu znów siedział w całej okazałości Frank Castel. Wmówił by sobie że jest tu pierwszy raz ale ciarkowaty zapach krwi mimo że była sztuczna nie pozwalała zapomnieć.
- witam ponownie panie Martinie co pana tu sprowadza?, gdzieś w świeżym głosie pomiędzy słowami wiła się złośliwa metafora.
- teraz kurwa pobawimy się moimi zabawkami, zamilcz i słuchaj odpowiadając na pytania.
Mówiąc to pomyślał o realizatorze czy zadziała. Bez problemu klon zamilczał. Maks się uspokoił i zaczął zadawać pytania.
- gdzie jest prawdziwy Castel
- w drodze na jedną z egzoplanet
- przecież badania Morgana przekreśliły nadzieje na życie poza układem słonecznym
- dla was śmiertelnicy, po pojawieniu się komety Halleya, 28 lipca 2061 wybrani z rządowych projektów już dawno opuścili ziemię. To medialne show jest kłamstwem dla grup społecznych by powstrzymać exodus.
- ile jest takich wytworów jak ty?
- na ziemi czy w przestrzeni
- na ziemi
- tutaj około dwustu, są to pierwsze modele, kilkadziesiąt nieudanych prototypów,reszta w pełni sprawna by podtrzymywała status przez te ostatnie miesiące.
- w przestrzeni?
- tysiąc andronów stworzonych do eksploracji kosmosu
- kiedy i czym odleciał Castel
- gdy wykupił całego SpaceXa wraz z jego Falconami zaraz po publicznej przemowie astronauty, to pionek Skay Flaya zwerbowany zaraz po studiach, wykorzystując jego idee podsunęliśmy narzędzia,gdy wreszcie ludzkość poznała pozaziemskie źródło energii, opanowała proces kriostazy. Podróż poza ludzką kosmo-wiedze stała się możliwa. Fanatyczny kosmobiolog jak Indiana Jones tyle że urodził się o wiele za późno.
- jak na sztuczniaka masz głębokie przemyślenia.
- taką osobowość powygrywali modelom ECT, tryb ludzkich pamięciowych zachowań
- możesz odpowiadać w sposób bardziej zrozumiały
- nie przepada pan za wieloznacznymi możliwościami?
- wręcz uwielbiam, ale z ludźmi
- z dostępnych informacji wynika że ilość pana spotkań społecznych jest w krytycznym stanie. Ostatni zarejestrowany dłuższy dialog był na ulicy z kobietą
- dla tej kobiety tutaj jestem, posiadasz informacje na jej temat.
- znikome, kilka zdjęć i miejsca w których przebywała
- byliśmy cały czas obserwowani?
- wy i wam podobni, pierścień miasta jest w prywatnych rękach
- gdzie są pozostałe androny pełnią podstawowe funkcje, reszta pozostaje uśpiona w podziemnych komorach
- wystarczy, za minutę wróć do swych obowiązków a spotkanie wymaż z pamięci.
Maks wstał zostawiając zawieszonego androna przed biurkiem Franka. Zamknął za sobą drzwi zjechał na parter wsiadł w lekko uszkodzone auto. Wyjeżdżając z budynku zdjął z głowy realizator i czół jak życie ucieka mu przez palce.


Drzwi były otwarte, wszedł upewniając się, że w pobliżu nikogo nie ma. Gdy usiadł, po stosie ciał zostały tylko plamy, a na fotelu znów siedział w całej okazałości Frank Castel. Wmówiłby sobie, że jest tu pierwszy ra,z ale ciarkowaty zapach krwi, mimo że była sztuczna, nie pozwalała zapomnieć.
- Witam ponownie panie Martinie, co pana tu sprowadza?- Gdzieś w świeżym głosie, pomiędzy słowami wiła się złośliwa metafora.
- Teraz kurwa pobawimy się moimi zabawkami, zamilcz i słuchaj odpowiadając na pytania.
Mówiąc to pomyślał o realizatorze, czy zadziała. Bez problemu klon zamilkł. Maks się uspokoił i zaczął zadawać pytania.
- Gdzie jest prawdziwy Castel?
- W drodze na jedną z egzoplanet.
- Przecież badania Morgana przekreśliły nadzieje na życie poza układem słonecznym.
- Dla was śmiertelnicy. Po pojawieniu się komety Halleya, 28 lipca 2061 wybrani z rządowych projektów, już dawno opuścili ziemię. To medialne show jest kłamstwem dla grup społecznych, by powstrzymać exodus.
- Ile jest takich wytworów jak ty?
- Na ziemi czy w przestrzeni?
- Na ziemi.
- Tutaj około dwustu, są to pierwsze modele, kilkadziesiąt nieudanych prototypów,reszta w pełni sprawna, by podtrzymywała status przez te ostatnie miesiące.
- W przestrzeni?
- Tysiąc andronów, stworzonych do eksploracji kosmosu.
- Kiedy i czym odleciał Castel.
- Gdy wykupił całego SpaceXa wraz z jego Falconami, zaraz po publicznej przemowie astronauty, to pionek Skay Flaya, zwerbowany zaraz po studiach, wykorzystując jego idee, podsunęliśmy narzędzia, gdy wreszcie ludzkość poznała pozaziemskie źródło energii, opanowała proces kriostazy. Podróż poza ludzką kosmo-wiedze stała się możliwa. Fanatyczny kosmobiolog jak Indiana Jones, tyle że urodził się o wiele za późno.
- Jak na sztuczniaka, masz głębokie przemyślenia.
-Ttaką osobowość powygrywali modelom ECT, tryb ludzkich pamięciowych zachowań.
- Możesz odpowiadać w sposób bardziej zrozumiały?
- Nie przepada pan za wieloznacznymi możliwościami?
- Wręcz uwielbiam, ale z ludźmi.
- Z dostępnych informacji wynika, że ilość pana spotkań społecznych, jest w krytycznym stanie. Ostatni zarejestrowany dłuższy dialog był na ulicy z kobietą.
- Dla tej kobiety tutaj jestem, posiadasz informacje na jej temat?
- Znikome, kilka zdjęć i miejsca w których przebywała.
- Byliśmy cały czas obserwowani?
- Wy i wam podobni, pierścień miasta jest w prywatnych rękach.
- Gdzie są pozostałe androny, pełnią podstawowe funkcje, reszta pozostaje uśpiona w podziemnych komorach?
- Wystarczy, za minutę wróć do swych obowiązków, a spotkanie wymaż z pamięci.
Maks wstał, zostawiając zawieszonego androna przed biurkiem Franka. Zamknął za sobą drzwi, zjechał na parter, wsiadł w lekko uszkodzone auto. Wyjeżdżając z budynku zdjął z głowy realizator i czół jak życie ucieka mu przez palce.
_________________
Oczekujesz komentarza do swojego utworu - inni także oczekują tego od Ciebie.
 
     
Dany 
Administrator



"Złotych Pietruch": 2
"Srebrnych Pietruch": 7
"Brązowych Pietruch": 7
"Kryształowych Dyń": 1
"Wierszy miesiąca": 15
Wiek: 69
Dołączyła: 21 Kwi 2011
Posty: 14037
Skąd: Poznań
Wysłany: 2019-02-03, 23:34   

Autor nie pojawił się i nie poprawił wskazanych błędów.
Opowiadanie już dłużej nie może wisieć w Wersjach roboczych. Przenoszę do Archiwum wersji roboczych. Gdyby autor zechciał ponanosić poprawki, proszę napisać, a utwór zostanie cofnięty do roboczych.
_________________
Oczekujesz komentarza do swojego utworu - inni także oczekują tego od Ciebie.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group