Fraszkowym Królem została Antonella

Limerykowym Królem zostały dwie osoby: Antonella oraz echo

Prozą Miesiąca V i VI/2017 zostały dwa utwory:
Karol, ostatni dziad odpustowy na Ponidziu, autorstwa - Z. Antolski
oraz Spotkanie, autorstwa - Gelsomina

Zapraszamy do konkursu o Złotą Pietruchę w temacie- basen

Zapraszamy do konkursu na Wiersz Miesiąca VII/2017




Poprzedni temat «» Następny temat
Buruś i traktor
Autor Wiadomość
Pola 
Autor/ka wielce zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 6
"Srebrnych Pietruch": 5
"Brązowych Pietruch": 3
"Kryształowych Dyń": 2
"Wierszy miesiąca": 7
"Najlepsza proza": 2
Fraszkowy Król: 2
Najciekawsza publicystyka: 2
Pomogła: 96 razy
Wiek: 75
Dołączyła: 12 Lis 2010
Posty: 4402
Skąd: Już Szynwałd
Wysłany: 2017-08-04, 12:03   Buruś i traktor

Buruś to mały, szary kotek, który jest radością rodziców, a jednocześnie wiecznym utrapieniem. Na wołowej skórze nie spisałby pomysłów, jakie przychodzą mu do głowy. A na pewno nie przyszłoby do głowy jego rodzicom, co też ich drogie kociątko może wymyślić. Starają mu się wytłumaczyć różne rzeczy, ale do Burusia nie zawsze dociera to, co mówią. Nie ma to jak doświadczyć na własnej skórze.
Był słoneczny jesienny poranek. Buruś z apetytem jadł śniadanie razem z rodzicami, gdy odezwał się tata:
- Zaraz po śniadaniu jadę na pole, a ty Burusiu bądź grzeczny i pomagaj mamie.
- Jedziesz traktorkiem? - spytał taty.
- Tak. Jadę traktorem w pole, bo trzeba je przed zimą zaorać.
- Mogę pojechać z tobą? - spytał błagalnie kotek.
- Raczej nie - odparł tata. - Będę zajęty.
- Ale ja nie będę przeszkadzał - obiecał Buruś.
Tata jednak nie był zachwycony tym pomysłem. Ale Buruś tak bardzo prosił, że w końcu tata uległ.
- Dobrze, zabiorę cię, ale masz być grzeczny. A teraz ubierz się ciepło, bo na dworze jest chłodno.
Buruś uradowany poderwał się od stołu.
- Hura! Będę jechał traktorem - zakręcił się po kuchni i wpadł w raniona mamy.
Po czym jak szalony wybiegł do swojego pokoju po ubranka. Ubrany w kurtkę, czapkę i buciki z niecierpliwością czekał przed domem na tatę. Już po chwili z garażu wyjechał traktor i Buruś z niecierpliwością do niego wsiadł i usadowił się obok taty. Z przejęciem patrzył na wnętrze pojazdu. Tutaj wszystko było dla niego nowe. Wiedział już, do czego służy kierownica, ale te wszystkie inne przyciski, światełka i wskaźniki były dla kotka obce. Po drodze o wszystko wypytywał tatę.
- Tato, a jakbym tak sam chciał pojechać? - na koniec spytał ostrożnie.
- Jesteś za mały syneczku - uśmiechną się tata. - Tylko dorośli mogą kierować traktorem. Dla dzieci jest to zbyt niebezpieczne.
- Co tu może być niebezpiecznego - mrukną Buruś do siebie. - Przekręcam kluczyk w stacyjce, wrzucam bieg, naciskam gaz do dechy i jadę kręcąc kierownicą - mruczał do siebie to, co usłyszał do taty.
- To wcale nie jest takie proste - ostrzegł go tata, który doskonale słyszał mruczenie synka. - Lepiej dla ciebie będzie, jak zachowasz swoją wiedzę na- później jak będziesz starszy. A na razie lepiej będzie jak nic nie będziesz dotykać w traktorze. Dobrze?
Buruś tylko pokiwał głową. Dojechali na pole. Tata przesuną dźwignię opuszczając pług i zaczął orać pole. Buruś patrzył z podziwem jak tata sprawnie prowadzi traktor. Ciekawe czy ja bym tak umiał, przecież to nie może być trudne, przemknęło mu po główce. Tata kręci kierownicą i pojazd sam jedzie. W swoich marzeniach Buruś już prawie widział się za kierownicą traktora. Jego rozmyślania przerwał głos taty.
- Ja na chwilę muszę wysiąść. Posiedzisz tu grzecznie i poczekasz na mnie? Tylko pamiętaj, niczego tu nie dotykaj.
Buruś skinął główką. Tylko przez chwilę siedział spokojnie a potem zaczął się wiercić. Obejrzał się do tyłu, aby zobaczyć gdzie jest tata. Tata stał pod gruszą na miedzy i rozmawiał z sąsiadem. Buruś ciężko westchnął, wiedział, że jak dorośli się rozgadają to czasami nie wiedzą, kiedy mają skończyć i można na nich czekać wiecznie. Kotek dla zabicia nudy usiadł na fotelu za kierownicą i zaczął nią kręcić wyobrażając sobie, że jedzie traktorem. Ale w końcu i to mu się znudziło. Spojrzał przez szybę do tyłu czy czasem tata nie idzie. Nie szedł. Buruś potoczył wzrokiem po wnętrzu pojazdu w poszukiwaniu czegokolwiek do zabawy. Nagle jego wzrok zatrzymał się na kluczyku tkwiącym w stacyjce. Burusiowi zabłysły oczy. Trochę nieśmiało przekręcił kluczyk w stacyjce, nacisnął sprzęgło i podejrzanym u taty ruchem wrzucił pierwszy bieg, po czym nacisną na gaz. Ku zaskoczeniu i radości Burusia traktor ruszył z miejsca. Buruś mocno złapał za kierownicę i ku własnemu zadowoleniu pojechał do przodu. Prowadzenie pojazdu bardzo mu się spodobało i stwierdził, że to świetna zabawa. Kotek nie miał pojęcia, że z tyłu za traktorem biegnie przerażony tata.
Frajdę miał do chwili, gdy dostrzegł, że zbliża się do drogi przecinającej pola, za którą rozciąga się wiśniowy sad a on jechał prosto na niego. Zbyt późno spróbował skręcić na drogę, co mu się nie udało i Buruś jechał wprost na drzewo. Przeraziło go to do tego stopnia, że puścił kierownicę, łapkami zasłonił oczy i odruchowo zabrał nogę z gazu. Tylko to uratowało go od walnięcia w drzewo. Traktor zatrzymał się o parę centymetrów od rozłożystej wiśni. W chwilę potem do pojazdu wpadł tata, wyciągnął Burusia trzęsącymi się łapkami i mocno przytulił do siebie.
- Nic ci się nie stało łobuziaku?
- Nic - miauknął Buruś. - Tylko się przestraszyłem - przyznał i mocno przytulił się do taty.
- A tak cię prosiłem żebyś niczego nie ruszał - odezwał się tata odstawiając syna na ziemię. - Czy wiesz jak to mogło się skończyć?
Buruś poczuł się jak winowajca i opuścił wzrok na swoje buciki.
- Mogłeś rozbić traktor i zrobić sobie krzywdę. Nawet na chwilę nie można zostawić cię samego. Jedziemy do domu.
Gdy byli już w mieszkaniu tata wszystko opowiedział mamie.
- I co mam teraz z nim zrobić, co? - spytał na zakończenie. - Sprawić mu lanie?
Był zły na synka, lecz jednocześnie czuł ulgę, że nic mu się nie stało.
Kotek stał z opuszczonym łebkiem niczym winowajca, bo i tak też się czuł. Wiedział, że zrobił źle, ale co na to rodzice?
- Burusiu, kotku - mama wzięła go na kolana. - Wiesz, że źle zrobiłeś?
Kotek pokiwał łebkiem na tak.
- No właśnie - westchnęła mama. - Nie dość, że nie posłuchałeś taty to jeszcze sam sobie mogłeś zrobić krzywdę. Twoje działanie było bezmyślne i mogło doprowadzić do nieszczęścia.
- Trzeba synku myśleć i nie szarżować z głupotą - tata poparł mamę. - Pedał gazu i kierownica to nie wszystko, aby być dobrym kierowcą.
- Trzeba doświadczenia i rozumu, aby móc kierować nie tylko traktorem, ale i samochodem - dodała mama. - Mam nadzieję, że to rozumiesz.
Buruś spojrzał w oczy mamy i gorliwie pokiwał łebkiem.
- Faktem jednak jest, że zrobiłeś źle i powinieneś ponieść karę - odezwał się tata i zdaniem Burusia spojrzał na niego srogo.
Kotek ciężko westchną gotów ponieść konsekwencje swojego niemądrego zachowania. Wyswobodził się z objęć mamy i staną przed rodzicami.
- To, jaką karę dostanę? - spojrzał na nich z niepokojem. - Mam zamieść podjazd, nie dostanę deseru?
- Nie Burusiu, po prostu nie kupimy ci roweru, bo pojazdy mogą prowadzić tylko osoby odpowiedzialne i rozsądne - odezwał się tata.
Buruś z rozpaczą spojrzał na mamę. Tak chciał dostać rower. Miał obiecane, że dostanie go na urodziny, a teraz przez jeden głupi wyskok…
- Już nigdy nie dotknę kierownicy w traktorze, przysięgam - podniósł łapkę do góry w geście przysięgi. - I będę mądrym kotkiem.
- I dwa razy pomyślę nad tym, co zrobię - dodał tata.
- Tak, właśnie tak - z entuzjazmem podłapał, Buruś. - Mamo może inną karę? - spojrzał na nią błagająco. - Tak bardzo chciałbym dostać rower. Mogę przez tydzień myć naczynia po obiedzie, mogę zamiatać wszędzie, mogę… mogę właściwie wszystko - był tak zdesperowany, że zaczął się jąkać. - Może być każda inna kara, ale nie ta. I obiecuję, że jak dostanę rower to od razu zdam egzamin na kartę rowerową - spojrzał na nich błagalnie z tak rozbrajającą miną, że obydwoje mimo woli parsknęli śmiechem.
_________________
Według mnie jest prosta różnica między wierzącym a ateistą: wierzący w drugim szuka Boga, ateista zaś, człowieka*
Autor - echo
 
     
chabrowa 
Autor/ka z pewnym stażem...


"Wierszy miesiąca": 1
Dołączyła: 30 Mar 2015
Posty: 297
Skąd: ...
Wysłany: 2017-08-05, 20:58   

Przeczytałam z przyjemnością. Zostawiam Lubisiowy uśmiech.
 
     
Gelsomina 
Autor/ka zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 3
"Srebrnych Pietruch": 3
"Brązowych Pietruch": 4
"Wierszy miesiąca": 1
"Najlepsza proza": 2
Pomogła: 84 razy
Dołączyła: 17 Lip 2014
Posty: 3092
Skąd: Łódź
Wysłany: 2017-08-05, 21:21   

Pola napisał/a:
raniona mamy.

Pola napisał/a:
uśmiechną się tata.

Pola napisał/a:
mrukną Buruś do siebie

literówki
Pola napisał/a:
Lepiej dla ciebie będzie, jak zachowasz swoją wiedzę na- później jak będziesz starszy. A na razie lepiej będzie jak nic nie będziesz dotykać w traktorze. Dobrze?


Myślę, że to zdanie warto poprawić, bo za dużo będzie, będziesz*

Pola napisał/a:
przesuną dźwignię

literówka

Pola napisał/a:
przemknęło mu po główce.

chyba przez główkę*

Pola napisał/a:
Obejrzał się do tyłu,

Chyba wystarczy obejrzał się, albo może byc spojrzał do tyłu*

Pola napisał/a:
po czym nacisną
Pola napisał/a:
Kotek ciężko westchną gotów ponieść konsekwencje swojego niemądrego zachowania. Wyswobodził się z objęć mamy i staną przed rodzicami.

literówki.

Co prawda mój syn ma już jedenaście lat, ale przeczytałam mu tę bajkę i stwierdził, że mu się podoba. :thumbup:
Pozdrawiam Polu :)
_________________
Poezja najbardziej raduje, wtedy, gdy się ją rozumie tylko ogólnie, a nie całkowicie*
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group