Fraszkowym Królem została Antonella

Limerykowym Królem zostały dwie osoby: Antonella oraz echo

Prozą Miesiąca V i VI/2017 zostały dwa utwory:
Karol, ostatni dziad odpustowy na Ponidziu, autorstwa - Z. Antolski
oraz Spotkanie, autorstwa - Gelsomina

Zapraszamy do konkursu o Złotą Pietruchę w temacie- basen

Zapraszamy do konkursu na Wiersz Miesiąca VII/2017




Poprzedni temat «» Następny temat
To tylko trzy tygodnie
Autor Wiadomość
Gelsomina 
Autor/ka zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 3
"Srebrnych Pietruch": 3
"Brązowych Pietruch": 4
"Wierszy miesiąca": 1
"Najlepsza proza": 2
Pomogła: 84 razy
Dołączyła: 17 Lip 2014
Posty: 3092
Skąd: Łódź
Wysłany: 2017-08-11, 12:55   To tylko trzy tygodnie

Mam osiemdziesiąt osiem lat. Zawsze byłam szczupła, ale teraz, to już zostały ze mnie, tylko skóra i kości. Mój syn, śmiejąc się mówi, że jestem jak filiżanka z drogocennej porcelany i to jeszcze znaleziona we wraku Titanica. Przymruża oko, dodając, że boi się dotknąć mnie nawet palcem, a później obejmuje ramieniem i delikatnie przytula, szepcząc do ucha kocham cię mamo. Oczywiście, wywołuje tym wyznaniem, łzy wzruszenia, więc udaję złość i odpycham go, ale nie wypuszcza mnie z uścisku, dopóki nie powiem, że kocham go najbardziej na świecie. Mój chłopiec, myślę z rozczuleniem, patrząc w wesołe oczy, tego, już sześćdziesięcioletniego, mężczyzny. Nadal przystojny i roztaczający wokół siebie urok, który nie pozwala nikomu, a szczególnie kobietom, przejść obok niego obojętnie. Teraz ma nową partnerkę, a ja nawet nie zdążyłam zaprzyjaźnić się z poprzednią. Lubię młodych ludzi, mam dobry kontakt z wnuczkami, które, co prawda rzadko mnie odwiedzają, ale zawsze ich wizyty wnoszą w moje życie, wiele radości i energii. Słucham opowieści, co rusz przerywanych śmiechem i młodnieję, jakbym raczyła się ambrozją wraz z pięknymi boginiami, którym tak niedawno opatrywałam kolana. Korneliusz ożenił się, będąc już dobrze po trzydziestce. Wcześniej, oczywiście, miał wiele związków, które rozpadały się, nim przeszło mi przez myśl, że może właśnie teraz i przy tej kobiecie, mój syn się ustatkuje. W końcu, jednak nadszedł ten dzień i byłam szczęśliwa, a moją synową - Joannę, pokochałam od pierwszego wejrzenia. Na szczęście z wzajemnością, ponieważ do tej pory nadal się przyjaźnimy. Wpada z wizytą, kiedy tylko jest pewna, że nie ma w domu Korneliusza i jego kolejnych towarzyszek życia, a także zaprasza mnie do siebie. Ostatnio dawno jej nie widziałam, jednak obiecała, że mi to niebawem wynagrodzi. Jest bardzo tajemnicza, ale nie ciągnę jej za język. Mam nadzieję, że może zdecydowała się ułożyć sobie życie z jakimś odpowiedzialnym mężczyzną. Czekam cierpliwie na rozmowę z nią i jednocześnie tęsknię za wspólnym spędzaniem czasu.

Pewnie niektórzy uważają, że powinnam obwiniać się za postępowanie syna, ale nie zamierzam. Nieraz z nim rozmawiałam, prosiłam, żeby zastanowił się nad swoją lekkomyślnością, żądzą przyjemności, a przed rozwodem z Joanną, nawet się z nim pokłóciłam. Taka dobra żona i matka wspaniałych córeczek, dla których rozstanie ukochanych osób, to był szok, zawalenie się ich szczęśliwego świata. Długo po tym, dochodziły do siebie i serce się krajało na widok ich smutnych buziek.

- Mamo, nie wtrącaj się do mojego życia, mam prawo do szczęścia jak każdy, a przy Joannie już nie jestem szczęśliwy. Nie wiesz o wszystkim, to sprawa między nami, a dzieciom niczego nie zabraknie. Zadbam o to - kategorycznie stwierdził, całując mnie w czoło, następnie w obie dłonie i wyszedł.

Lekkie trzaśnięcie drzwiami, spowodowało we mnie ogromny wstrząs. Zadrżałam i zaczęłam płakać, ale nie nad sobą, tylko nad nim i jego rodziną. Minęło już prawie dwadzieścia lat od tej sytuacji, ale przeżywam ją, tak samo mocno. Joanna nie wyszła ponownie za mąż, dziewczyny wyprowadziły się z domu, kończą studia, mają dobrych chłopaków. Chyba wszystko układa się dobrze, a mój syn ciągle szuka szczęścia. Pewnie, tak jak wielu z nas, nie zdaje sobie sprawy, że je utracił, ponieważ nie umiał rozpoznać, przegapił i teraz oszukuje się, że nadal jest na dobrym tropie.

***

Joanna nie żyje, a ja nawet nie wiedziałam, że była chora, ponieważ Korneliusz ukrywał to przede mną, ponoć z obawy, że się załamię i rozchoruję. Jak mógł? Moja Joasia cierpiała, a ja nic o tym nie wiedziałam.
- I tak nie mogłabyś jej pomóc - powiedział mój syn.
To prawda, nie mogłabym...
- A dlaczego w ogóle powiedziałeś mi, że umarła? Trzeba było kłamać do końca. W tym jesteś mistrzem - nie kryłam rozpaczy i złości!
- Mamo, wybacz. Myślałem, że tak będzie lepiej.
- Zamilcz.


***

Uparłam się, żeby uczestniczyć w ceremonii pogrzebowej. Trwałam niezłomnie w tym postanowieniu, a mój syn nie śmiał mi się sprzeciwić.
- Joasiu, córeczko - szeptałam zamiast modlitwy.

***

Miesiąc po śmierci Joasi, Korneliusz oznajmił mi, że niebawem wraz z partnerką, wyjeżdżają na urlop. Uprzejmie spytałam dokąd, a następnie życzyłam udanej podróży.
- Mamo, ale jest pewien problem, ponieważ, jak zresztą doskonale wiesz, nie możesz zostać tu sama.
- Jak to sama?- spytałam zdziwiona. - Przecież jest pani Ula, więc będzie do mnie, jak dotąd, codziennie przychodzić. Nie rozumiem, o co ci chodzi - stwierdziłam, nie umiejąc ukryć niepokoju w głosie.
- Pani Ula, niestety nie może ci zagwarantować całodobowej opieki, choć jej to proponowałem. Ma rodzinę i wiele obowiązków, a pod naszą nieobecność, niestety nie wystarczy przynoszenie obiadu i utrzymywanie ci towarzystwa przez kilka godzin dziennie. Trudno, tak szybko, znaleźć zaufaną osobę do opieki, więc wpadłem na inne rozwiązanie.
- Jakie? - zapytałam. - Chyba nie zamierzasz oddać mnie do domu starców?
- Oddać? Ależ mamo, nie jesteś rzeczą. Co ty wygadujesz? - roześmiał się i objął mnie ramieniem. - Po prostu zamieszkasz i to tylko na trzy tygodnie, w pięknym domu z tarasem, ozdobionym pachnącymi, kolorowymi kwiatami. Przed domem jest ogród, a dodatkowym atutem jest sąsiedztwo lasu, czyli będziesz mogła upajać się naturą do woli. Będzie tam, oprócz ciebie, jeszcze sześcioro pensjonariuszy, jak zdążyłem się zorientować, większość z nich, to przemiłe, uśmiechnięte staruszki. Właścicielką domu jest bardzo kompetentna, energiczna kobieta, która zapewniła mnie, że będziesz miała najlepszą opiekę.
- Gdyby żyła Joanna...
- Ale nie żyje, więc musimy sobie jakoś radzić, prawda mamusiu? To tylko dwadzieścia jeden dni. Obiecuję, że wszystko będzie dobrze. Będę do ciebie codziennie telefonował. - przekonywał mnie, spokojnym, radosnym głosem, jakbym była dzieckiem. - Poza tym, przecież nadal, jesteś dość sprawna, możesz spacerować, a teren do spacerów jest tam doskonały. Kupiłem ci nową laskę i kilka innych, moim zdaniem, niezbędnych rzeczy.
- Dziękuję - tylko to słowo, zdołałam z siebie wydusić.

***

Pierwszej nocy nie mogłam spać. Moja współlokatorka, dość mocno chrapała, a na korytarzu, co chwila rozbrzmiewały kroki, a nawet krzyki. Co prawda, słuch ostatnio lekko mi szwankuje, ale w nocy, jakby wszystkie odgłosy stają się kilka razy głośniejsze. Rano weszła do naszego pokoju, kierowniczka, tak w duchu nazwałam właścicielkę domu i wwesoły acz stanowczym głosem, nakazała nam wstać. Podeszła do sąsiadki i zdjęła z niej kołdrę, a to, co pod nią zobaczyła i poczuła, doprowadziło ją do ataku furii. Złapała za rękę kobietę i brutalnie zaczęła ściągać ją z łóżka, wykrzykując wulgarne słowa. Próbowałam zaprotestować, ale odwróciła się w moim kierunku, wlepiając we mnie wściekły wzrok. Zamilkłam, a ona ciągnęła staruszkę po podłodze, aż do łazienki, znajdującej się na wprost naszych drzwi. Kiedy zatrzasnęła je z hukiem, trzęsąc się sięgnęłam po telefon, wybrałam numer Korneliusza, ale niestety nie odebrał. Ponowiłam próbę.
_________________
Poezja najbardziej raduje, wtedy, gdy się ją rozumie tylko ogólnie, a nie całkowicie*
  
 
     
sterta mysli 
Autor/ka z pewnym stażem...


"Brązowych Pietruch": 4
"Wierszy miesiąca": 1
"Najlepsza proza": 2
Pomógł: 4 razy
Wiek: 26
Dołączył: 30 Gru 2013
Posty: 879
Skąd: Wołomin
Wysłany: 2017-08-11, 14:33   

"Korneliusz ożenił się, będąc już dobrze po trzydziestce. Wcześniej, oczywiście, miał wiele związków, które rozpadały się wcześniej, niż przeszło mi przez myśl, że może właśnie teraz i przy tej kobiecie, mój syn się ustatkuje."- Jest nadzieja :D ;)

"- Joasiu, córeczko - szeptałam zamiast modlitwy. " - tu się wzruszyłem

"Joanna nie
wyszła ponownie za mąż, dziewczyny wyprowadziły się z domu, kończą studia" - tekst się rozjechał

Ciekawie opisane od strony starszej osoby w którą się wczułaś. Podziwiam wyobraźnię. Poruszasz problem, a tekst daje do myślenia, stawia w sytuacji starszej osoby - jak się czuje, co przeżywa... budzi to współczucie, ale i wrogość do takich miejsc. Przypominam sobie afery, nagrania i "zeznania" ludzi w jakiś programach telewizyjnych, obnażający skale przestępstw w tym temacie. Nagrania z ukrycia..itp.

Tekst daje do myślenia...

Pozdrawiam.
 
     
Gelsomina 
Autor/ka zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 3
"Srebrnych Pietruch": 3
"Brązowych Pietruch": 4
"Wierszy miesiąca": 1
"Najlepsza proza": 2
Pomogła: 84 razy
Dołączyła: 17 Lip 2014
Posty: 3092
Skąd: Łódź
Wysłany: 2017-08-11, 14:53   

Sterta, poprawiłam, dzięki
A wiesz, że ja w tym miejscu też się wzruszyłam :(
Dzięki za taki odbiór. Ten tekst dojrzewał we mnie kilka lat :)
_________________
Poezja najbardziej raduje, wtedy, gdy się ją rozumie tylko ogólnie, a nie całkowicie*
 
     
bodek 
Autor/ka z pewnym stażem...


"Wierszy miesiąca": 4
Pomógł: 1 raz
Wiek: 50
Dołączył: 18 Gru 2012
Posty: 1446
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-08-11, 16:00   

bardzo ciekawy tekst, miło było poczytać:)

"Ona mnie także, ponieważ do tej pory przyjaźnimy się, odwiedza mnie, kiedy jest pewna, że nie ma w domu Korneliusza i jego kolejnych towarzyszek życia, a także często gości u siebie"

czy nie powinno być gościła mnie
 
     
Gelsomina 
Autor/ka zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 3
"Srebrnych Pietruch": 3
"Brązowych Pietruch": 4
"Wierszy miesiąca": 1
"Najlepsza proza": 2
Pomogła: 84 razy
Dołączyła: 17 Lip 2014
Posty: 3092
Skąd: Łódź
Wysłany: 2017-08-11, 16:17   

Bodziu, po pierwsze bardzo mi miło, że przeczytałeś :)
Po drugie masz rację. Zastanawiałam się nad budową tego zdania. Dzięki :)

[ Dodano: 2017-08-11, 16:53 ]
Zmieniłam i trochę dodałam. Myślę, że teraz jest lepiej, ale ręki sobie uciąć za to nie dam. :lmao:
_________________
Poezja najbardziej raduje, wtedy, gdy się ją rozumie tylko ogólnie, a nie całkowicie*
  
 
     
Tajfumerang 
Autor/ka z pewnym stażem...


"Najlepsza proza": 1
Pomogła: 1 raz
Wiek: 23
Dołączyła: 27 Mar 2016
Posty: 345
Wysłany: 2017-08-11, 17:20   

Śmierć Joasi mną wstrząsnęła...
Tekst od początku do końca czytałam z zapartym tchem.
A poza tym słów brak...
Chyba najbardziej wzruszyła mnie jej samotność, przywiązanie do Joasi i bezbronność. No, ciekawa jestem, czy synek oddzwoni :hmm: i czy zabierze stamtąd matkę :hmm:
Chciałabym jakoś pochwalić, bo wywarłaś wrażenie, ale nie wiem, jak. Niemniej dobra robota, Gelsi, widać, że przemyślany.
_________________
Jutro będzie lepiej
 
     
Gelsomina 
Autor/ka zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 3
"Srebrnych Pietruch": 3
"Brązowych Pietruch": 4
"Wierszy miesiąca": 1
"Najlepsza proza": 2
Pomogła: 84 razy
Dołączyła: 17 Lip 2014
Posty: 3092
Skąd: Łódź
Wysłany: 2017-08-11, 17:34   

Taj, piękne słowa od ciebie usłyszałam. Po prostu teraz, to ja się wzruszyłam...
Bardzo ci dziękuję za komentarz, którym mnie podbudowałaś :)
_________________
Poezja najbardziej raduje, wtedy, gdy się ją rozumie tylko ogólnie, a nie całkowicie*
 
     
ag 
Autor/ka



Pomogła: 3 razy
Dołączyła: 31 Lip 2017
Posty: 109
Skąd: Lublin
Wysłany: 2017-08-11, 18:19   

Kobieto co Ty ze mną wyczyniasz? Rozczulam się, razem z bohaterką, miłością okazywaną przez syna, rozpaczam nad śmiercią Joasi, oburzam się postawą Korneliusza, czuję jej strach przed domem starców i ten już za jego murami. Tą babą - kierowniczką - to nawet mnie porządnie wkurzyłaś ;)
Czytając, ja po prostu nią jestem, osiemdziesięcioletnią kobietą, która młodnieje przy wnuczkach.
Ten, wprost paniczny, lęk na końcu ścina mnie z nóg, z tymi dantejskimi scenami. Zaczynam się o nią bać i jestem zniesmaczona Korneliuszem.
Tzn, że świetnie się spisałaś w tym tekście;)
Jedno tylko - piszesz, że serce się kroiło, a nie powinno być przypadkiem krajało? ;)
_________________
Co dziecko, którym byłeś, pomyślałoby o dorosłym, którym się stałeś? ~ Skradzione dziecko K. D.
 
     
Gelsomina 
Autor/ka zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 3
"Srebrnych Pietruch": 3
"Brązowych Pietruch": 4
"Wierszy miesiąca": 1
"Najlepsza proza": 2
Pomogła: 84 razy
Dołączyła: 17 Lip 2014
Posty: 3092
Skąd: Łódź
Wysłany: 2017-08-11, 18:51   

Ag, ale się cieszę, że wzbudziłam tyle emocji. To na pewno marzenie każdego, kto pisze i moje teraz się spełniło :]
A co do serce się krajało* to oczywiście, że masz rację. Związek frazeologiczny, a ja go chciałam kroić :lmao:
Dzięki :)
_________________
Poezja najbardziej raduje, wtedy, gdy się ją rozumie tylko ogólnie, a nie całkowicie*
 
     
echo 
Konsultant/ka



"Złotych Pietruch": 3
"Srebrnych Pietruch": 5
"Brązowych Pietruch": 1
"Wierszy miesiąca": 4
Limerykowy Król: 1
Pomógł: 103 razy
Wiek: 56
Dołączył: 21 Gru 2015
Posty: 3288
Skąd: Jędrzejów
Wysłany: 2017-08-14, 16:43   

Gelsomina napisał/a:
Wcześniej, oczywiście, miał wiele związków, które rozpadały się wcześniej, niż przeszło mi przez myśl, że może właśnie teraz i przy tej kobiecie, mój syn się ustatkuje.

Może troszkę zmień.

Gelsomina napisał/a:
Nie rozumiem(,) o co ci chodzi - stwierdziłam, nie umiejąc ukryć niepokoju w głosie.

To tyle z grusza.

Bardzo fajnie napisałaś, pomimo niewyjściowego tematu, a może właśnie dlatego. Jakbym słyszał myśli staruszki, a nawet ją rozumiał. Jakaś życiowa prawda wyłania się z tej opowieści i to jest jej niezbywalny walor.
Gratuluję pióra :)
_________________
Piszę, kiedy nie mam nic do powiedzenia.
 
     
Gelsomina 
Autor/ka zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 3
"Srebrnych Pietruch": 3
"Brązowych Pietruch": 4
"Wierszy miesiąca": 1
"Najlepsza proza": 2
Pomogła: 84 razy
Dołączyła: 17 Lip 2014
Posty: 3092
Skąd: Łódź
Wysłany: 2017-08-14, 17:09   

Zmieniłam echo. Dziękuję za wskazanie błędów. Tak się staram, a tu taka wpadka :lmao:
Gratuluję pióra*? Dzięki. To miłe słowa :)
Ale wiesz, że w prozie dopiero raczkuję. A w poezji nawet nie wyszłam z pieluch. :lmao: Ale to ma jakieś zalety :P ponieważ ciągle mnie wspierasz. :)
_________________
Poezja najbardziej raduje, wtedy, gdy się ją rozumie tylko ogólnie, a nie całkowicie*
 
     
echo 
Konsultant/ka



"Złotych Pietruch": 3
"Srebrnych Pietruch": 5
"Brązowych Pietruch": 1
"Wierszy miesiąca": 4
Limerykowy Król: 1
Pomógł: 103 razy
Wiek: 56
Dołączył: 21 Gru 2015
Posty: 3288
Skąd: Jędrzejów
Wysłany: 2017-08-14, 17:17   

Tak, zawsze możesz się wesprzeć na moim srogim ramieniu :) Wpadka? To jedynie szczególiki, efekt się liczy.
Najszybciej rosną oseski :P
_________________
Piszę, kiedy nie mam nic do powiedzenia.
 
     
Gelsomina 
Autor/ka zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 3
"Srebrnych Pietruch": 3
"Brązowych Pietruch": 4
"Wierszy miesiąca": 1
"Najlepsza proza": 2
Pomogła: 84 razy
Dołączyła: 17 Lip 2014
Posty: 3092
Skąd: Łódź
Wysłany: 2017-08-14, 17:20   

Srogim? :O
I tak się nie boję :P
_________________
Poezja najbardziej raduje, wtedy, gdy się ją rozumie tylko ogólnie, a nie całkowicie*
 
     
Dany 
Administrator



"Złotych Pietruch": 2
"Srebrnych Pietruch": 7
"Brązowych Pietruch": 6
"Kryształowych Dyń": 1
"Wierszy miesiąca": 12
Pomogła: 306 razy
Wiek: 67
Dołączyła: 21 Kwi 2011
Posty: 12002
Skąd: Poznań
Wysłany: 2017-08-14, 17:21   

Dobre opowiadanie, tym bardziej, że jest bez zakończenia, daje dużo do myślenia.
Tak sobie pomyślałam, że może on już nigdy nie odbierze telefonu? Może, pod wpływem nowej miłości- zostawił ją tam na stałe, a może mieli wypadek i zginął tragicznie? Ponieważ jestem optymistką, więc sama wymyślam sobie dobre zakończenie. Wróci i zrobi porządek z właścicielką. Dużo słyszy się o złym traktowaniu pensjonariuszy "Domu dobrej starości".


Cytat:
Wcześniej, oczywiście, miał wiele związków, które rozpadały się wcześniej, niż przeszło mi przez myśl, że może właśnie teraz i przy tej kobiecie, mój syn się ustatkuje.

- może drugie "wcześniej", zastąpisz - "szybciej"
Cytat:
Jest bardzo tajemnicza, ale nie ciagnę jej za język.

- ciągnę*
Cytat:
Kupłem ci nową laskę i kilka innych, moim zdaniem, niezbędnych rzeczy.
- kupiłem*
Cytat:
Rano weszła do naszego pokoju, kierowniczka, tak w duchu nazwałam właścicielkę domu i wesołym acz stanowczym głosem, nakazała nam wstać.

- przed "acz",postawiłabym przecinek, bo to "acz", znaczy chyba tyle samo, co "ale"?
_________________
Oczekujesz komentarza do swojego utworu - inni także oczekują tego od Ciebie.
 
     
Gelsomina 
Autor/ka zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 3
"Srebrnych Pietruch": 3
"Brązowych Pietruch": 4
"Wierszy miesiąca": 1
"Najlepsza proza": 2
Pomogła: 84 razy
Dołączyła: 17 Lip 2014
Posty: 3092
Skąd: Łódź
Wysłany: 2017-08-14, 17:28   

Dany już poprawiłam to wcześniej. :)
Resztę za chwilę. Dziękuję. :)
Napiszę dalszy ciąg, mam go w głowie.
Pozdrawiam.

[ Dodano: 2017-08-14, 17:35 ]
Poprawione :)
_________________
Poezja najbardziej raduje, wtedy, gdy się ją rozumie tylko ogólnie, a nie całkowicie*
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group