Fraszkowym Królem została Antonella

Limerykowym Królem zostały dwie osoby: Antonella oraz echo

Zapraszamy do głosowania na:
Wiersz Miesiąca IX/2017, Prozę Miesiąca IX/2017 i Pietruchę




Poprzedni temat «» Następny temat
Z pamiętnika małego podludzia
Autor Wiadomość
mirek13 
Autor/ka z pewnym stażem...



"Wierszy miesiąca": 1
Pomógł: 17 razy
Wiek: 53
Dołączył: 27 Lut 2016
Posty: 924
Skąd: Kielce
Wysłany: 2017-10-01, 12:35   Z pamiętnika małego podludzia

Mam na imię Kasia i pięć lat.
Umiem pisać i czytać, bo mój kochany tatuś powiedział kiedyś, że skoro nie ma syna, to musi zrobić jakąś namiastkę człowieka z baby. Co to jest namiastka? Jakieś ciastka?
Niech choć mądrzejsza będzie – powiedział tatko i linijką tłukł za mną elementarz Falskiego. Oczywiście nie książkę tłukł.
Nie wiem, czy jakiś związek z tymi lekcjami miała stojąca zawsze przed nim butelka z czymś okropnym. Kiedyś spróbowałam, ale bardzo piekła ta woda. Zakrztusiłam się i plułam, a tato śmiał się i strugnął mi tak, że nauczyłam się od razu trzech liter i czytanki o Asie.
Na pamięć.
Będę więc na pewno ludziem, choć to dziwne stworzenia. Robią rzeczy, których nie rozumiem. Wczoraj mama zdjęła majtki, sąsiad Szczekalski swoje też i coś jej robił od tyłu. Po co zdejmować majtki w kuchni? Siku albo kupkę robi się przecież w łazience. No, ale Szczekalski jest lekarzem. Nie umiem powiedzieć od czego. Prota… propto… prokto…, no, w każdym razie jakimś logiem.
Tak mnie uczył tata, stukając linijką w dłoń. Czasem w moją pupę.
Bawię się z rudym Gienkiem spod czwórki, w piaskownicy. W Szczekalskiego też, ale boli, bo Gienek nie wytarł palców i piasek boleśnie trze we mnie. Gienek nie powinien zostać medykiem. Przynajmniej nie prędko, skoro nie myje rąk przed badaniem. Tak robi zawsze doktor w naszej przychodni.
A tu nagle wyskakuje z klatki schodowej stary Życki i pędzi do śmietnika. Łomocze w kubłach i brzydko krzyczy:
- Kurwa, gdzie moje winogrona?
Robaczkowej, która akurat wracała z mszy dopołudniowej, aż fioletowy, moherowy berecik spadł z głowy. Prosto na kupę Azorka, Siemiczów. On zawsze robi to na chodnik przed domem. Pewnie też go uczyli linijką.
- Panie Życki coś pan! Winogrona w śmietniku? I nie przeklinaj pan. Dzieci się tu bawią.
- Kurwa, gdzie to opakowanie?
- Jakie opakowanie, panie Życki? Znowuś pan klej wąchał? A fe, w tym wieku…
- No, pani kochana, patrz pani. Jadłem wczoraj winogrona. Niestety, pestkowe. I te właśnie pestki wchodziły mi pod protezę. Więc ją wyjąłem i włożyłem do tej foremki od winogron. Kurwa, wyrzuciłem foremkę! A dziś zebranie kółka różańcowego i będzie tam Grzeszczakowa! Jaka ona piękna w kwiecie wieku! Siedemdziesiątka to pełny rozkwit urody kobiecej, a ona ostatnio puszczała do mnie oko. I krygowała się, że to brak magnezu i taki skurcz, kokietka jedna. – Zapluł się bez tej szczęki. Ślina sączyła mu się strużką z boku brody. – Gdzie te zęby, do chuja pana?!
Łomot przewracanych pojemników zepsuł nam trochę zabawę.
Przyjechała karetka. To tacy panowie w białych fartuchach, którzy leczą chorych. Teraz wyprowadzają pana Kowalika. Mieszka sam w malutkim mieszkanku na drugim piętrze. Ma fajne obrazki na ścianach (panów z gołymi siusiakami) i daje dzieciom cukierki.
Jest organistą w naszym kościele. Ma ładne, falujące włosy i buzię aniołka. Tego, co stoi w kapliczce na wyjeździe z osiedla.
Podobno pan Kowalik jest najlepszy. Sama to słyszałam, kiedy raz wlazłam przez dziurę w ogrodzeniu do księżowskiego sadu.
Proboszcz stał z Kowalikiem pod gruszą, całował go w usta i tak właśnie mówił: Jesteś najlepszy i nikt ci nie dorówna.
Pięknie gra na mszy. Panie płaczą, a panowie zgrzytają zębami. Myślę, że zazdroszczą organiście jak ładnie gra.
A teraz lekarze w białych fartuszkach prowadzą go do samochodu, ubranego w dziwny płaszcz z za długimi rękawami. To pewnie nie jego płaszcz. Żeby się te rękawy nie wlokły po ziemi, to zawiązali je na plecach pana Kowalika. Śmiesznie to wygląda. Tym bardziej, że panowie – lekarze, mają na głowach reklamówki z wyciętymi dziurami.
Ta z Biedronki jest najfajniejsza.
Pan Kowalik pluje na te reklamówki. Podobno biegał po wszystkich sąsiadach, pluł na telewizory i krzyczał: Tusek pierdolony!
Nie wiem co to znaczy, ale wszyscy się złościli. Nikt nie lubi wycierać ciągle telewizora. Nawet ja nie lubię, kiedy mama prosi o sprzątanie.
To zabrali go, a on pluł na nich i ciągle krzyczał: Tusek pierdolony, wybrali go znowu, a my, Polacy nie chcemy Tuseka pierdolonego!.
Strasznie brzydko. Tata szybko by go nauczył linijką, że nie można tak nieładnie mówić.
My się bawimy z Gienkiem w naszej piaskownicy, a na ławce usiadł Mirek, syn Buraczkowej. Tej spod szesnastki. Jest duży, łysy i pryszczaty. Chodzi w dresie i strasznie śmierdzi. Pali papierosa, a za chwilę pstryka niedopałkiem w moją stronę. Oparzył mi ramię i się rozpłakałam.
Obok przechodził pan Zasławski. Bardzo miły nauczyciel z osiedlowej szkoły. Zawsze nosił pod szyją taką śmieszną rzecz, którą nazywają muchą. Nie wiem dlaczego, bo to nie lata, ani nie brzęczy. Tata mówi, że to jest ludź mądry i wykształcony. Mama, że jest bardzo kulturalny i też zna się na leczeniu.
Więc pan Zasławski złapał pryszczatego Mirka za fraki i mówi:
- Gdzie chuju pstrykasz? Dzieci się tu bawią.
Tamten patrzy na Zasławskiego. Tak jakoś dziwnie.
- Jestem gejem.
- Pierdolę kim jesteś. Pstrykasz petem do piaskownicy. Jak się tu mają bawić dzieci i Azorek Siemiczów?
A ten swoje:
- Jestem gejem.
To mu pan Zasławski tak walnął, że się pryszczak nogami nakrył. Zebrał z ziemi parę zębów, otarł krew z buzi i złapał za telefon.
Przyjechała policja i zabrała pana Zasławskiego. Powiedzieli, że jest nietore… nietole…cyjny i atakuje mniejszość. Jak to mniejszość, skoro on był jeden i pan Zasławski, jeden?
To jest chwila spokoju i bawię się z rudym Gienkiem. On mnie bada, a ja go zakopuję. Bo postanowiłam, że jak będę duża to zostanę grabarzem. Ożenię się z lekarzem Gienkiem i założymy biznes. To fajne słowo i umiem je wypowiedzieć.
Mama i tata chwalą mój pomysł. Tata mówi, że jednak będzie ze mnie ludź, a mama, że jestem wyzwolona, pio.. nie…rska i będę pierwszą grabarką. Tu mam kłopot. Podoba mi się „Grabarz”. Tak groźnie słychać i wszyscy by się mnie bali.
Lubię nasze osiedle i mój blok. Chciałabym tu zawsze mieszkać.
Z mamą, tatą i rudym Gienkiem.
 
     
Gelsomina 
Autor/ka zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 3
"Srebrnych Pietruch": 4
"Brązowych Pietruch": 4
"Wierszy miesiąca": 1
"Najlepsza proza": 4
Pomogła: 99 razy
Dołączyła: 17 Lip 2014
Posty: 3439
Skąd: Łódź
Wysłany: 2017-10-01, 13:54   

mirek13 napisał/a:
mocherowy berecik

moherowy*
mirek13 napisał/a:
Niech choć mądrzejsza będzie – powiedział tatko i linijką tłukł za mną elementarz Falskiego. Oczywiście nie książkę tłukł.

to tłukł czy nie? Dla mnie to trochę niezrozumiale podane, choc wiem kogo tłukł :(
mirek13 napisał/a:
Ma fajne obrazki na ścianach (panów z gołymi siusiakami) i daje dzieciom cukierki.

Jeśli dla pięciolatki panowie z gołymi siusiakami to fajne obrazki, to coś z nią nie tak :(
mirek13 napisał/a:
To mu pan Zasławski tak walnął, że się pryszczak nogami nakrył. Zebrał z ziemi parę zębów, otarł krew z buzi i złapał za telefon.

Złapał za telefon? Elementarz Falskiego naprowadził mnie na dawne czasy, w których dzieci czy młodzież jeszcze z telefonami do piaskownicy nie chodziły ;)

Przeczytałam z zainteresowaniem, życie, zdarzenia widziane oczami małej dziewczynki, która mało co rozumie z tych wszystkich obserwowanych spraw, ale tłumaczy sobie na swój sposób. Może to wyglądać zabawnie, ale włos się jeży. Jak na pięciolatkę, to moim zdaniem jest za dojrzała w wypowiedziach i czynach. Dałabym jej więcej lat.
Pozdrawiam :)
_________________
Poezja najbardziej raduje, wtedy, gdy się ją rozumie tylko ogólnie, a nie całkowicie*
 
     
mirek13 
Autor/ka z pewnym stażem...



"Wierszy miesiąca": 1
Pomógł: 17 razy
Wiek: 53
Dołączył: 27 Lut 2016
Posty: 924
Skąd: Kielce
Wysłany: 2017-10-01, 14:42   

Bo to się nazywa "Pur nonsens", Gel.
Wymieszane czasy, niezgodne psychologicznie zjawiska, aby ukazać w krzywym zwierciadle paranoję zjawisk i ludzką głupotę.
Z tym "moherem", dałem ciała... (:
 
     
Gelsomina 
Autor/ka zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 3
"Srebrnych Pietruch": 4
"Brązowych Pietruch": 4
"Wierszy miesiąca": 1
"Najlepsza proza": 4
Pomogła: 99 razy
Dołączyła: 17 Lip 2014
Posty: 3439
Skąd: Łódź
Wysłany: 2017-10-01, 15:14   

E tam zaraz ciała. Zwykłe przeoczenie.
A ja nie wpadłam na to, że to jest pur nonsens* :O
Ale ludzkie przywary okazałeś znakomicie. :thumbup:
_________________
Poezja najbardziej raduje, wtedy, gdy się ją rozumie tylko ogólnie, a nie całkowicie*
 
     
echo 
Konsultant/ka



"Złotych Pietruch": 4
"Srebrnych Pietruch": 5
"Brązowych Pietruch": 1
"Wierszy miesiąca": 4
Limerykowy Król: 1
Pomógł: 119 razy
Wiek: 56
Dołączył: 21 Gru 2015
Posty: 3617
Skąd: Jędrzejów
Wysłany: 2017-10-01, 15:28   

purnonsens* tudzież pure nonsens*
Nie wiem czy akurat pomieszanie czasów dało komiczny efekt, inaczej to tylko niekonsekwencja, ale jako zestaw przemyślanych i bacznych spojrzeń oczami pięcioletniego dziecka ze źrenicami poszerzonymi przez autora, dla mnie jest wystarczający do pozytywnego odbioru. Zawsze czytam z zainteresowaniem, a wszelkie pochwały czy nagany zostawiam innym.
nieprędko* też napisałbym łącznie
_________________
Piszę, kiedy nie mam nic do powiedzenia.
 
     
mirek13 
Autor/ka z pewnym stażem...



"Wierszy miesiąca": 1
Pomógł: 17 razy
Wiek: 53
Dołączył: 27 Lut 2016
Posty: 924
Skąd: Kielce
Wysłany: 2017-10-01, 15:55   

Cholera, sto osób to czytało i ciągle coś wyłazi.
To z pewnością nie Twoja estetyka, Echo. Tym bardziej dzięki za przeczytanie i ślad.
 
     
echo 
Konsultant/ka



"Złotych Pietruch": 4
"Srebrnych Pietruch": 5
"Brązowych Pietruch": 1
"Wierszy miesiąca": 4
Limerykowy Król: 1
Pomógł: 119 razy
Wiek: 56
Dołączył: 21 Gru 2015
Posty: 3617
Skąd: Jędrzejów
Wysłany: 2017-10-01, 16:29   

Patrząc przez pryzmat ułożonego, dziesięcioletniego chłopca, to pewnie nie moja estetyka, a może nawet nie moje podwórko, poza tym, estetyka czytania i pisania nie są do końca kompatybilne. Mówią, pisanie prawdę ci powie o autorze jak cyganka w zależności od kwoty.
_________________
Piszę, kiedy nie mam nic do powiedzenia.
 
     
ag 
Autor/ka



Pomogła: 9 razy
Dołączyła: 31 Lip 2017
Posty: 412
Skąd: Lublin
Wysłany: 2017-10-01, 16:48   

mirek13 napisał/a:
dopołudniowej

czy ja się nie znam na mszach czy chodzi o popołudniową ? ;)
Podoba mi się to opowiadanie. Wzbudza emocje - z jednej strony przerażenie, smutek i wkurzenie, z drugiej troszkę uśmiechu. :)
Ale właśnie taki jest ten brudny świat.
_________________
Co dziecko, którym byłeś, pomyślałoby o dorosłym, którym się stałeś? ~ Skradzione dziecko K. D.
 
     
mirek13 
Autor/ka z pewnym stażem...



"Wierszy miesiąca": 1
Pomógł: 17 razy
Wiek: 53
Dołączył: 27 Lut 2016
Posty: 924
Skąd: Kielce
Wysłany: 2017-10-02, 00:19   

Brudny.
Choć nie odmawiam mu swoistego uroku i optymizmu.
Po prostu nie każdy potrafi to dostrzec.
Albo ma za dużo za kołnierzem.
 
     
toxynka 
Autor/ka zasłużony/a



"Wierszy miesiąca": 1
Pomogła: 11 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 22 Gru 2015
Posty: 1132
Skąd: łódź
Wysłany: 2017-10-02, 01:28   

Obrazki jak z mojego podwórka :) świetnie się czyta ... Niby na wesoło, niby człowiek się uśmiecha ale gęsią skórka jest...syf i zakłamanie dzisiejszego świata odbiera oddech ... nic tylko zostać grabarzem ... ja obrywałam przy matmie ;) do niedawna miałam sąsiada który darł się z balkonu na wszystkich...moja mama dawała się badać ... za flaszkę...masakra jakie to prawdziwe...a na imię miałam mieć Sylwek ... i nie straszne mi dzisiaj drobne naprawy, brudne od smaru ręce , praca z siekierą przy przecince i inne mało damskie zajęcia ...podobno wyszłam na ludzia ...tyle że facet przy mnie czuje się mało potrzebny ;)
_________________

  
 
     
mirek13 
Autor/ka z pewnym stażem...



"Wierszy miesiąca": 1
Pomógł: 17 razy
Wiek: 53
Dołączył: 27 Lut 2016
Posty: 924
Skąd: Kielce
Wysłany: 2017-10-02, 07:26   

To niedobrze, że tak się czuje. Oj, niedobrze...
Zrób coś z tym, Sylwek. Facet musi czuć się potrzebny i mieć poczucie sprawowania opieki nad słabą kobietą, a Ty z siekierką na wycince... ?! :hump: :thumbdown:
 
     
toxynka 
Autor/ka zasłużony/a



"Wierszy miesiąca": 1
Pomogła: 11 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 22 Gru 2015
Posty: 1132
Skąd: łódź
Wysłany: 2017-10-02, 08:14   

wychowanie przez wojskowego zostawia głębokie piętno :) jeśli potrzebuję pomocy (a staram się jej potrzebować tak dla zasady)proszę raz ... potem robię lub szukam rozwiązania sama i ciężko jest mi się przełamać by poprosić znowu. Ale to tylko tak w kwestii twojego opowiadania jak wielki wpływ na nas ma to jak traktują nas rodzice ... daleko mi do delikatnej i bezbronnej ... nauczona jestem nie okazywać słabości ... wiersze to mój bufor. Wybacz te wywody ale mocno do mnie trafił ten tekst
_________________

 
     
mirek13 
Autor/ka z pewnym stażem...



"Wierszy miesiąca": 1
Pomógł: 17 razy
Wiek: 53
Dołączył: 27 Lut 2016
Posty: 924
Skąd: Kielce
Wysłany: 2017-10-02, 08:24   

"Daleko mi do delikatnej i bezbronnej". Bleeeeeeeeeeee. Nie gadam z Tobą. :hihi:
Mnie chowali nauczyciele. I rodzice i dziadkowie i zobacz jaką ponieśli porażkę pedagogiczną! :rotfl:
 
     
Rafał Bardzki 
Moderator



"Złotych Pietruch": 4
"Srebrnych Pietruch": 4
"Brązowych Pietruch": 7
"Najlepsza proza": 1
Pomógł: 31 razy
Dołączył: 14 Wrz 2010
Posty: 4881
Skąd: Zielona Góra
Wysłany: 2017-10-02, 08:54   

Nie jest łatwo napisać purnonsens ponieważ trzeba przezwyciężyć tzw. "utarte schematy". Uwolnienie się od nich, jak to z uwolnieniem się od czegokolwiek, przynosi chwilowe ukojenie. Dlatego lubię tę formę. Jest dobrze, chociaż dobrze znana zabawa dzieci w lekarza, zaczyna nimi powoli być.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group