Fraszkowym Królem został Rafał Bardzki

Limerykowym Królem zostały dwie osoby: Antonella oraz echo


Publicystyką Roku/2017 został utwór:POWSTANIE WARSZAWSKIE autor - Owsianko

Prozą Miesiąca II/2018 został utwór: Afirmacja autor - ag

Wierszem Miesiąca V/2018 został utwór:częstotliwość pitagorejska autor - BeNeK

Złotą Pietruchę zdobył utwór:Majówka z d(r)eszczykiem autor echo

Zapraszamy do zabawy o Złotą Pietruchę w temacie- LODY

Zapraszamy do głosowania na: Wiersz Miesiąca VI/2018




Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Dany
2017-12-28, 23:12
Portret Marii
Autor Wiadomość
Gelsomina 
Autor/ka zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 3
"Srebrnych Pietruch": 5
"Brązowych Pietruch": 6
"Wierszy miesiąca": 2
"Najlepsza proza": 7
Pomogła: 129 razy
Dołączyła: 17 Lip 2014
Posty: 4418
Skąd: Łódź
Wysłany: 2017-11-18, 21:39   Portret Marii

Maria zachłannie czytała. Książki były jej dobrymi znajomymi, przyjaciółmi, kochankami. Budziła się dla nich, zasypiała z myślą, że jutro musi się obudzić, aby zaspokoić ciekawość następnych wydarzeń. Rozpoczynając czytanie, od razu martwiła się, że niedługo dotrze do końca. Chciałaby przedłużyć ten moment, a jednocześnie nie mogła doczekać się, jakich uczuć zazna przy kolejnej opowieści, jacy będą jej bohaterowie, czy ich pokocha, czy znienawidzi, ale na pewno nigdy nie będą jej obojętni.
Kończyła czytanie i przez chwilę delektowała się tym, co było jej dane przeżyć. Delikatnie odkładała książkę i w myślach obiecywała, że będzie do niej wracać. Nigdy tych obietnic nie dotrzymywała, ponieważ miała przed sobą niezliczoną ilość następnych historii, napisanych, aby karmić jej wyobraźnię, a życie upływało zbyt szybko. Bała się, że nie zdąży wniknąć w losy kolejnych bohaterów. Tyle innych rzeczy zajmowało jej cenny czas. Przyziemne, ale potrzebne, aby przedłużyć, wypełnioną bólem, egzystencję. Ból towarzyszył Marii, odkąd sięgała pamięcią. Gdyby nie książki, na pewno spróbowałaby się zabić. Jakiś sposób by znalazła. Może na przykład udałoby się jej doczołgać do okna, zebrać wszystkie siły, które jeszcze się tliły w pokracznym ciele i wdrapać na parapet. Okno otwarte na świat i śmierć. A może udawałaby, że połyka pigułki, a zbierałaby je ziarnko do ziarnka, aby pewnego dnia.... Jednak musiała czytać, przeżywać dramaty i szczęścia wymyślonych bohaterów, karmić się ich uczuciami, doznaniami. To było jak narkotyk, który pomagał jej zwalczyć ból i obrzydzenie do samej siebie. Narkotyk silniejszy od wszystkich leków, które codziennie przyjmowała.

Jej matka widząc, że pasja czytania utrzymuje Marię przy życiu, kazała ustawić biblioteczkę, tuż za wezgłowiem łóżka chorej, ułatwiając tym samym sięganie po kolejnych przyjaciół. Co tydzień jeździła do miasta, aby w księgarni kupić córce możliwość kolejnej ekscytującej podróży w głąb życia, które ją ominęło, które je ominęło...

***
- Bożena? To naprawdę ty? - Głos, który dobiegł do zatopionej w lekturze blondynki, był bardzo podekscytowany. - Nie poznajesz? To ja, Elżbieta.
- Myli mnie pani z kimś. Nie mam na imię Bożena i nie znam pani.
- Tak? A byłam prawie pewna. Przepraszam. - W głosie szczupłej, czarnowłosej kobiety pobrzmiewało niedowierzanie i rozczarowanie. - Jest pani niezwykle podobna do mojej przyjaciółki, której nie widziałam już wiele lat.
- Cóż, po prostu pomyłka.

Mimo zaprzeczenia, Elżbieta nadal nie odrywała wzroku od znajomej twarzy. Czy mogłaby się tak pomylić? Z Bożeną znały się od dziecka. Ich matki darzyły się przyjaźnią i szacunkiem. Lubiły spędzać wolne chwile na rozmowach przy kawie i ciastach, które same wypiekały. Ojcowie niestety za sobą nie przepadali, więc spotkania odbywały się w czasie ich nieobecności. Obaj pracowali w mieście, z domów wychodzili zazwyczaj wczesnym rankiem, a wracali późnym wieczorem. Żony zajmowały się dziećmi i niewielkimi gospodarstwami.

To były dobre czasy, spokojne i radosne. Ela i Bożenka miały to wszystko, co niezbędne jest dzieciom czyli miłość, opiekę, bezpieczeństwo i swobodę. Mieszkały w pięknej okolicy, w której każdy zakątek znały jak własną kieszeń, a która, po wypełnionych obowiązkami dniach, stawała się ich azylem. Dorastały, obserwując zmiany zachodzące w ich ciałach, sposobie zachowania i myślenia. Zwierzały się sobie ze wszystkiego, nie czując przed sobą wstydu, a tylko potrzebę akceptacji i zrozumienia, udzielania rad i wsparcia. To było cudowne uczucie móc komuś bezgranicznie zaufać. Nie przeszkadzało im, że mieszkają praktycznie na odludziu, gdzie każdy dom, a było ich zaledwie kilka, oddalony był od sąsiedniego o parę kilometrów, a, żeby dotrzeć do szkoły, musiały ich pokonać o wiele więcej. Nigdy nie skarżyły się na nudę i nie zazdrościły rówieśnikom mieszkającym w mieście. Z pokoju Bożeny rozciągał się cudny widok na sosnowy las. Uwielbiała patrzeć na kołyszące się na wietrze korony drzew i na niebo nad nimi, które zadziwiało barwami, malowanymi przez pory dnia i roku. Dzięki tym widokom, dziewczyna sięgnęła po farby, próbując odtworzyć oglądane piękno i okazało się, że ma talent. Od tej pory marzyła, żeby pójść na Akademię Sztuk Pięknych, choć wiedziała, że wtedy będzie rzadko widywała się z bliskimi i ukochaną okolicą. Jednak pragnęła rozwijać swoją pasję. Była świetną obserwatorką i umiała zawsze uchwycić to, co innym umykało albo na co po prostu nie zwracali uwagi. Ona zauważała każdy szczegół, każdą zmianę nie tylko w krajobrazie, ale na twarzach osób, które szkicowała, wydobywając z nich to, co może niejeden chciałby ukryć. Ojciec, kiedy pierwszy raz zobaczył swoją podobiznę, namalowaną ręką córki, bardzo się zdenerwował, zniszczył ją i zabronił więcej siebie malować. Płakała, ale nie dlatego, że podarł portret, ale dlatego, że dostrzegła w jego spojrzeniu niezwykły smutek. Ojciec był nieszczęśliwy. Dlaczego?

Zbliżały się piętnaste urodziny Bożenki, a Ela w tajemnicy przygotowywała atrakcje i prezenty. Oczywiście w kręgu wtajemniczonych znajdowali się rodzice i kilkoro przyjaciół ze szkoły. Bożenka domyślała się, że czeka ją niespodzianka i z wielką niecierpliwością wyglądała dnia urodzin. Nikomu się nie przyznawała do swojej ekscytacji, żeby nie być posądzoną o dziecinność. Udawała całkowitą obojętność i powagę. Ona też chciała wszystkich zaskoczyć w tym dniu. Postanowiła, że obdaruje każdego skromnym prezentem, w podzięce, za wszystkie ofiarowane jej, szczęśliwe chwile. To będzie wspaniały, pełen radości i zachwytów dzień. Spojrzała w lustro i uśmiechnęła się do swojego odbicia. Była piękna i zdawała sobie sprawę z własnej atrakcyjności. Co prawda mama ganiła ją za zgarbioną sylwetkę, rozczochraną czuprynę czy obgryzione paznokcie, ale któregoś wieczora, kiedy jak zwykle rozczesywała jej długie, gęste włosy powiedziała:
- Jesteś bardzo podobna do babci Zofii, mamy taty. Ona była śliczną kobietą, ale nieszczęśliwą. Uroda zamiast pomóc jej w życiu, doprowadziła do wielu smutnych, a nawet tragicznych wydarzeń. Kiedyś ci o tym opowiem. - Mama zamilkła, zatapiając się we wspomnieniach.
- A dlaczego nie teraz? - nadąsała się Bożenka.
Matka nie odpowiedziała, odłożyła szczotkę i skierowała się do drzwi. W progu zatrzymała się i odwróciła, mówiąc spokojnym, ale nieznoszącym sprzeciwu tonem:
- Nie pytaj o nic ojca.
Nie wróciła już więcej do tego tematu, a dziewczyna nie śmiała pierwsza go poruszyć. Jednak miała nadzieję, że matka w końcu zdecyduje się opowiedzieć jej o babci Zofii.

Nareszcie nadszedł dzień urodzin. Bożenkę obudziło skomlenie Mufki. Było bardzo wcześnie, dopiero lekko się rozwidniało, ale sunia piszczała coraz głośniej, więc dziewczyna nie zwlekając, wstała, aby wypuścić ją na dwór. Tata był niezadowolony z obecności Mufki. Nie uważał jej za psa, ale za darmozjada, który tylko wyleguje się na kanapie. Szanował jedynie te, które zarabiały na swoje utrzymanie, pilnując obejścia i nie szczekały bez potrzeby. Taki był Lord, mądry i wierny, ale niestety nienawidził Mufki, a i ona rozsądnie trzymała się od niego z daleka. W dzień było to prostą sprawą, ponieważ Lord przebywał na odgrodzonym płotem terenie, ale wieczorem był wypuszczany na podwórko i zachowywał się jak pan na włościach, a lisy nie miały szans, aby porwać kurę czy kaczkę. Złodziei w ludzkiej postaci nikt się nie obawiał, bo i kto zapuszczałby się w taką okolicę. Bożenka więc wzięła Mufkę na ręce i wyszła z nią poza podwórko. Wypuściła sunię z ramion i z niecierpliwością czekała, aż załatwi ona swoją potrzebę. Mufka i owszem, zrobiła siusiu, ale czując przestrzeń, pobiegła w stronę lasu. Dziewczyna, choć tylko w cienkiej koszuli, natychmiast ruszyła za nią. Nie wołała suki, ponieważ nie chciała obudzić, jeszcze śpiących, rodziców, tym bardziej, że Lord pewnie też zacząłby ujadać. Ojcu należał się wypoczynek, a dziś miał wolny dzień, więc pewnie odsypiał codzienne, wczesne wstawanie. Mufka biegła coraz szybciej i w końcu dotarła do sosnowego lasu. Mały, ciemny punkcik wpadł między drzewa. Bożenka, ponieważ była już dość daleko od domu, zaczęła głośno wołać psa, jednak bez rezultatu. Mufka jest głupia. Tata ma rację .- Pomyślała dziewczyna, wchodząc do lasu. Wiosenny poranek był chłodny, ale Bożenka rozgrzała się, ścigając sukę. Wokół niewiele było widać ani słychać, więc postanowiła się wycofać i wrócić do domu. Poczeka, aż się całkowicie rozwidni i dopiero poszuka uciekinierki. W tym samym momencie usłyszała za sobą chrzęst łamanych gałęzi, ale nie zdążyła się odwrócić, bo ktoś silnie złapał ją wpół i przycisnął do drzewa. Poczuła chropowatość pnia na policzku. Była przerażona, ale strach nie sparaliżował jej, a wręcz przeciwnie, dodał sił. Zaczęła się wyrywać napastnikowi, ale on był bardzo silny i wysiłki dziewczyny nic nie dawały. Zaczęła krzyczeć, a on nawet nie zadał sobie trudu, aby zakryć jej usta i tak nikt przecież nie usłyszy nawoływań o pomoc. Wtedy przybiegła Mufka, szczekając radośnie, skakała wokół drzewa, do którego ciało dziewczyny było coraz bardziej przyciskane. Bożenka poczuła, że oprawca wkłada rękę pod jej koszulę i dotyka pośladków, a później ud, które przemocą zaczął rozchylać. Nadal się broniła, czując ból policzka i piersi, obcieranej o korę. Później poczuła większy ból, kiedy napastnik włożył jej palce do pochwy i brutalnie ją penetrował, dysząc przy tym ciężko. Po chwili, która zdawała się dziewczynie wiecznością, wyjął dłoń spomiędzy ud. Pomyślała z nadzieją, że może już zostawi ją w spokoju. Napór jego ciała, jakby zelżał, więc skorzystała z tego i zaczęła się wyrywać, a wtedy znów przycisnął ją do pnia i zaczął gwałcić. Szlochała z bólu, poniżenia i niemocy. Kiedy skończył, wyszeptał jej wprost do ucha: To prezent urodzinowy, a następnie wziął ją za ramiona, oderwał od drzewa i rzucił na ziemię. Poczuła wilgotne igliwie, a później usłyszała przejmujący skowyt i zapadła ciemność.

Nie zemdlała na długo, ale kiedy się ocknęła, było już widno i pierwsze promienie słońca przebijały się przez gałęzie. Jak pięknie pomyślała, patrząc w niebo, a po chwili poczuła ból w całym ciele, a najsilniejszy w kroczu i piersi. Wszystko wróciło. O, Boże, to wydarzyło się naprawdę. Mimo bólu, podniosła się, opierając na kolanach i dłoniach. Na czworakach dotarła do najbliższego drzewa, aby się na nim wesprzeć. Wstała i zobaczyła, że zakrwawiona koszula oblepia jej nogi. Nie mogła opanować drżenia kolan. Rozejrzała się wokół i zobaczyła leżącą nieopodal Mufkę. Z wielkim trudem, powoli doszła do suni i uklęknęła przy niej. Przyłożyła ucho do małego ciałka i usłyszała słabe bicie serca. Mufka żyła. Bożenka zebrała wszystkie siły, aby wziąć pieska na ręce i podnieść się z kolan. Mały psiak nagle stał się ogromnym ciężarem, ale się udało i delikatnie tuląc psa, dziewczyna ruszyła w stronę domu.

Rodziców wybudziło ujadanie Lorda. Ojciec podszedł do okna i zobaczył, że pies stoi przy furtce i szczeka jak opętany. Zgłupiał, czy co? Przecież tam nic nie ma, a jednak... Ujrzał w oddali, słaniającą się na nogach postać, zmierzającą w kierunku domu. Bożenka? Natychmiast wypadł na podwórko, otworzył furtkę i biegł, jak mógł najszybciej, a Lord go wyprzedził i pierwszy dotarł do dziewczyny. Kiedy Bożenka go zobaczyła, poczuła ulgę, bo wiedziała, że w końcu nadeszła pomoc. Osunęła się na ziemię, nie wypuszczając z rąk Mufki i zemdlała.

Od tej pory nigdy nie obchodziła urodzin.
 
     
ag 
Autor/ka z pewnym stażem...



"Złotych Pietruch": 1
"Najlepsza proza": 3
Pomogła: 18 razy
Dołączyła: 31 Lip 2017
Posty: 742
Skąd: Lublin
Wysłany: 2017-11-18, 22:13   

OOOO w końcu mogę Cię poczytać ;) co uczynię jutro ;) tylko czemu nie na Dynię ? :hmm: ;)
_________________
Co dziecko, którym byłeś, pomyślałoby o dorosłym, którym się stałeś? ~ Skradzione dziecko K. D.
 
     
Gelsomina 
Autor/ka zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 3
"Srebrnych Pietruch": 5
"Brązowych Pietruch": 6
"Wierszy miesiąca": 2
"Najlepsza proza": 7
Pomogła: 129 razy
Dołączyła: 17 Lip 2014
Posty: 4418
Skąd: Łódź
Wysłany: 2017-11-18, 22:23   

Ag, jakże mi miło, że chcesz czytać :) . To świeżynka i jak zwykle przyszła do mnie w nocy, i nie dała mi spać. Postanowiłam jednak, że tym razem napiszę całość i dopiero zacznę w częściach wstawiać na portal. I tak uczyniłam. Chyba po raz pierwszy :lmao:
Czy na dynię? Jeszcze się zastanowię :hmm:
Na dynię mam inny pomysł. ;)
Pozdrawiam :)
 
     
ag 
Autor/ka z pewnym stażem...



"Złotych Pietruch": 1
"Najlepsza proza": 3
Pomogła: 18 razy
Dołączyła: 31 Lip 2017
Posty: 742
Skąd: Lublin
Wysłany: 2017-11-18, 22:46   

Ciebie zawsze :D a na dynię to i ja mam zarys, ale jeszcze nie wiem jak go ugryźć :D
_________________
Co dziecko, którym byłeś, pomyślałoby o dorosłym, którym się stałeś? ~ Skradzione dziecko K. D.
 
     
Morfeusz 
Autor/ka


Pomógł: 3 razy
Dołączył: 07 Sie 2017
Posty: 743
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-11-18, 23:03   

Fakt nadawałoby się na dynie. Powiem tyle pisz częściej w nocy ;)
 
     
Antonella 
Autor/ka wielce zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 4
"Srebrnych Pietruch": 7
"Brązowych Pietruch": 3
"Kryształowych Dyń": 1
"Wierszy miesiąca": 6
Limerykowy Król: 4
Fraszkowy Król: 2
Pomogła: 27 razy
Dołączyła: 06 Paź 2010
Posty: 4788
Skąd: z daleka
Wysłany: 2017-11-19, 05:37   

Gelsomina, ale mnie ciekawość zżera, super kawałek, czekam na kolejny :)
_________________
Kiedyś traktowałem ludzi dobrze. Teraz - z wzajemnością.

Anthony Hopkins
 
     
ag 
Autor/ka z pewnym stażem...



"Złotych Pietruch": 1
"Najlepsza proza": 3
Pomogła: 18 razy
Dołączyła: 31 Lip 2017
Posty: 742
Skąd: Lublin
Wysłany: 2017-11-19, 10:32   

Gelsomina napisał/a:
obudzić, aby
zaspokoić ciekawość
wkradł Ci się enter :)
Gelsomina napisał/a:
Ich matki bardzo się lubiły, w miarę możliwości odwiedzały, spędzając
tu mi zgrzyta
Gelsomina napisał/a:
Ojciec, kiedy pierwszy raz zobaczył, namalowaną ręką córki, swoją podobiznę,

...kiedy pierwszy raz zobaczył swoja podobiznę, namalowaną ręką córki... tak bym zapisała :)
Gelsomina napisał/a:
ojca niezwykły smutek. Ojciec był nieszczęśliwy.
tu bym jednego ojca wyeliminowała :)
Gelsomina napisał/a:
Była piękna i zdawała sobie sprawy z własnej atrakcyjności
zdawała sobie sprawę*
Gelsomina napisał/a:
rozczochrane włosy
Gelsomina napisał/a:
rozczesywała jej długie, gęste włosy
może zamiast rozczochrane włosy to rozczochraną fryzurę? coby uniknąć dwójki włosów w jednym zdaniu :)

Trochę czuję chaos, bo tu o Marii, dalej o Bożenie :D dlatego czekam na ciąg dalszy, żeby sobie wszystko ułożyć, bo zapewne wszystko wyjaśnisz w dalszych częściach :D

[ Dodano: 2017-11-19, 11:16 ]
Oczywiście wciągasz czytelnika i jestem bardzo ciekawa kim był ten typ. Moje emocje rozbudzilas ;) jestem też ciekawa jaką historię skrywa ojciec za swoim smutkiem i losów wspomnianej babci i oczywiście kim jest Maria ze wstępu:)
_________________
Co dziecko, którym byłeś, pomyślałoby o dorosłym, którym się stałeś? ~ Skradzione dziecko K. D.
 
     
Gelsomina 
Autor/ka zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 3
"Srebrnych Pietruch": 5
"Brązowych Pietruch": 6
"Wierszy miesiąca": 2
"Najlepsza proza": 7
Pomogła: 129 razy
Dołączyła: 17 Lip 2014
Posty: 4418
Skąd: Łódź
Wysłany: 2017-11-19, 11:48   

Antonella napisał/a:
Gelsomina, ale mnie ciekawość zżera, super kawałek, czekam na kolejny

Tosia, ale jestem zadowolona, że wzbudziłam twój apetyt na jeszcze :)
ag napisał/a:
Trochę czuję chaos, bo tu o Marii, dalej o Bożenie

Poprawki naniosłam, rozczochrane włosy zmieniłam na rozczochraną czuprynę ;D
Tak śledziłam literówki a tu sprawy* :lmao: Wcześniej miało być, że nie zdawała sobie sprawy, ale zmieniłam, jak widać nie do końca ;)
Dzięki Ag za sugestie :) , ale co do chaosu, to się nie zgadzam :P

ag napisał/a:
Moje emocje rozbudziłaś jestem też ciekawa jaką historię skrywa ojciec za swoim smutkiem i losów wspomnianej babci i oczywiście kim jest Maria ze wstępu:)

O ojcu i babci będzie później, tak :)
Ale, co do Marii, to mam nadzieję, że tak ułożyłam opowieść, iż łatwo się domyślić kim jest. Książki, matka, córka, księgarnia... obawiam się, że może za bardzo nawet wyłożyłam kawę na ławę :hmm:
Pozdrawiam obie dziewczyny i dziękuję za to, że czytacie i za sugestie :)
:]
 
     
Josef Hosek 
Autor/ka


"Najlepsza proza": 1
Dołączył: 01 Maj 2016
Posty: 176
Skąd: Złotoria
Wysłany: 2017-11-19, 15:47   

Skutecznie wzburzyłaś Josefową krew. Nie pozostaje mi nic innego, jak otworzyć butelkę wina, a to dopiero szesnasta...

Czy Maria jest córką Bożeny? Skąd gwałciciel wiedział o urodzinach i jak się tam znalazł? Czyżby przyjaźnił się z rodziną? A może mieszka gdzieś w pobliżu, po drugiej stronie wzgórza? Takie pytania krąża mi po łepetynie, kiedy łażę z okna do okna, napędzony Twoją opowieścią.

Fajnie Cię znowu poczytać i fajnie by było poczytać, co będzie dalej.
 
     
Gelsomina 
Autor/ka zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 3
"Srebrnych Pietruch": 5
"Brązowych Pietruch": 6
"Wierszy miesiąca": 2
"Najlepsza proza": 7
Pomogła: 129 razy
Dołączyła: 17 Lip 2014
Posty: 4418
Skąd: Łódź
Wysłany: 2017-11-19, 16:21   

Josef Hosek napisał/a:
Skutecznie wzburzyłaś Josefową krew. Nie pozostaje mi nic innego, jak otworzyć butelkę wina, a to dopiero szesnasta.

Józiu, a ja powiem tak... Szkoda, że nie mogę pomóc* Tobie w opróżnianiu tej butelki. Najwyżej poszedłbyś po drugą :lmao:
Przyznam, że ciekawa byłam twojej oceny. :yes:
 
     
ag 
Autor/ka z pewnym stażem...



"Złotych Pietruch": 1
"Najlepsza proza": 3
Pomogła: 18 razy
Dołączyła: 31 Lip 2017
Posty: 742
Skąd: Lublin
Wysłany: 2017-11-20, 15:54   

oj cicho :P zmyliłaś mnie tą zatopioną w lekturze blondynką, więc pomyślałam, że o Marię chodzi :) a jeszcze to, że Bożena nie przyznała się do bycia Bożeną :) więc pomyślałam - kim jest ta Maria, że ktoś ją pomylił z Bożeną :D ale po 3 nockach mój mózg jeszcze sprawnie nie funkcjonował ;) teraz już ogarniam :)
_________________
Co dziecko, którym byłeś, pomyślałoby o dorosłym, którym się stałeś? ~ Skradzione dziecko K. D.
 
     
echo 
Konsultant/ka



"Złotych Pietruch": 6
"Srebrnych Pietruch": 6
"Brązowych Pietruch": 1
"Wierszy miesiąca": 5
Limerykowy Król: 2
Pomógł: 151 razy
Wiek: 57
Dołączył: 21 Gru 2015
Posty: 4420
Skąd: Jędrzejów
Wysłany: 2017-11-20, 18:20   

Przeczytałem uważnie tę smutną opowieść :(
A co z tego wynikło, oprócz ciekawego pisania...? :P
Mam nadzieję, że jakoś się połapiesz :)

Chciałaby przedłużyć ten moment, a jednocześnie nie mogła doczekać się, jakich uczuć zazna przy kolejnej opowieści, jacy będą jej bohaterowie(,) czy ich pokocha, czy znienawidzi, ale na pewno nigdy nie będą jej obojętni.

Jej matka() widząc, że pasja czytania utrzymuje Marię przy życiu, kazała ustawić biblioteczkę, tuż za wezgłowiem łóżka chorej, ułatwiając tym samym sięganie po kolejnych przyjaciół.

- Głos, który dobiegł() do zatopionej w lekturze blondynki, był bardzo podekscytowany.

- Myli mnie pani z kimś (innym).
Może wystarczy.

- W głosie szczupłej, cza(r)nowłosej kobiety pobrzmiewało niedowierzanie i rozczarowanie.

Nie przeszkadzało im, że mieszkają praktycznie na odludziu, gdzie każdy dom, a było ich zaledwie kilka, oddalony był od siebie* o parę kilometrów, a, żeby dotrzeć do szkoły, musiały ich pokonać o wiele więcej.
Raczej domy* oddalone od siebie, a w tym wypadku: …każdy dom oddalony od drugiego* (sąsiedniego) o parę kilometrów...

Była świetną obserwatorką i umiała zawsze uchwycić() to(,) co innym umykało albo na co po prostu nie zwracali uwagi.
Ona zauważała każdy szczegół, każdą zmianę nie tylko w krajobrazie, ale na twarzach osób, które szkicowała, wydobywając z nich() to(,) co może niejeden chciałby ukryć.
a nie tak?

Uroda zamiast pomóc jej w życiu(,) doprowadziła do wielu smutnych, a nawet tragicznych wydarzeń.

Było bardzo wcześnie, dopiero lekko się rozwidniało, ale sunia piszczała coraz głośniej, więc dziewczyna() nie zwlekając(,) wstała, aby wypuścić ją na dwór.

W dzień było to prostą sprawą, ponieważ Lord przebywał na() odgrodzonym płotem() terenie, ale wieczorem był wypuszczany na podwórko i zachowywał się jak pan na włościach, a lisy nie miały szans, aby porwać kurę czy kaczkę.

Bożenka() więc wzięła Mufkę na ręce i wyszła z nią poza podwórko.

Wypuściła sunię z ramion i z niecierpliwością czekała(,) aż załatwi ona swoją potrzebę.

Ojcu należał się wypoczynek, a dziś miał wolny dzień, więc pewnie odsypiał codzienne(,) wczesne wstawanie.

Mały(,) ciemny punkcik wpadł między drzewa.

Tata ma rację – (P)pomyślała dziewczyna, wchodząc do lasu.

Wiosenny poranek był chłodny, ale Bożenka rozgrzała się(,) ścigając sukę.

Poczeka(,) aż się całkowicie rozwidni i dopiero poszuka uciekinierki.

Była przerażona, ale strach nie sparaliżował jej, a wręcz przeciwnie(,) dodał sił.

Jak pięknie pomyślała, patrząc w niebo, a po chwili poczuła ból w całym ciele, a najmocniejszy* w kroczu i piersi. Wszystko wróciło.
Może lepiej brzmi najsilniejszy*.
_________________
Piszę, kiedy nie mam nic do powiedzenia.
 
     
Gelsomina 
Autor/ka zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 3
"Srebrnych Pietruch": 5
"Brązowych Pietruch": 6
"Wierszy miesiąca": 2
"Najlepsza proza": 7
Pomogła: 129 razy
Dołączyła: 17 Lip 2014
Posty: 4418
Skąd: Łódź
Wysłany: 2017-11-20, 18:43   

Ag, a bo tak mieszam :lmao:
Dzięki kochana :)

Echo :) , oprócz tego, że się połapałam i oczywiście jestem bardzo wdzięczna, to jest mi przykro, że nadal przysparzam ci tyle pracy. :shy:
Wszystko prześledzę później i naniosę poprawki.
Pozdrawiam "mojego nadwornego" korektora :P
 
     
echo 
Konsultant/ka



"Złotych Pietruch": 6
"Srebrnych Pietruch": 6
"Brązowych Pietruch": 1
"Wierszy miesiąca": 5
Limerykowy Król: 2
Pomógł: 151 razy
Wiek: 57
Dołączył: 21 Gru 2015
Posty: 4420
Skąd: Jędrzejów
Wysłany: 2017-11-20, 18:50   

Jakoś nie narzekam :)
Ale wstydź się, a juści :P
Na portalu jak w małżeństwie... na dobre i złe :P

II częścią może zajmę się jutro.
_________________
Piszę, kiedy nie mam nic do powiedzenia.
 
     
Gelsomina 
Autor/ka zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 3
"Srebrnych Pietruch": 5
"Brązowych Pietruch": 6
"Wierszy miesiąca": 2
"Najlepsza proza": 7
Pomogła: 129 razy
Dołączyła: 17 Lip 2014
Posty: 4418
Skąd: Łódź
Wysłany: 2017-11-20, 18:55   

A wiesz ile ja tych części jeszcze mam??? ;P
Ale jak nie narzekasz :]
Miło :puppyeyes:
A pewnie, że się wstydzę :shy: Taka przecinkowa noga :thumbdown:
 
     
elafel 
Moderator



"Złotych Pietruch": 7
"Srebrnych Pietruch": 9
"Brązowych Pietruch": 10
"Kryształowych Dyń": 1
"Wierszy miesiąca": 11
"Najlepsza proza": 7
Najciekawsza publicystyka: 1
Pomogła: 122 razy
Wiek: 63
Dołączyła: 16 Lis 2007
Posty: 12935
Skąd: Poznań
Wysłany: 2017-11-21, 00:31   

Ciekawie, aż mi dech zaparło. Idę czytać II część.
_________________
Ela
 
     
Gelsomina 
Autor/ka zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 3
"Srebrnych Pietruch": 5
"Brązowych Pietruch": 6
"Wierszy miesiąca": 2
"Najlepsza proza": 7
Pomogła: 129 razy
Dołączyła: 17 Lip 2014
Posty: 4418
Skąd: Łódź
Wysłany: 2017-11-21, 09:04   

elafel napisał/a:
Ciekawie, aż mi dech zaparło

Wow, takie słowa!!! Bardzo się cieszę Elu :)

[ Dodano: 2017-11-21, 09:19 ]
Poprawki naniesione. :thumbup:
 
     
Dany 
Administrator



"Złotych Pietruch": 2
"Srebrnych Pietruch": 7
"Brązowych Pietruch": 6
"Kryształowych Dyń": 1
"Wierszy miesiąca": 14
Pomogła: 341 razy
Wiek: 68
Dołączyła: 21 Kwi 2011
Posty: 13051
Skąd: Poznań
Wysłany: 2017-11-21, 13:50   

Kto to jest Maria i co jej jest? (może to owoc gwałtu, a matka to Bożenka?)
Co stało się z przyjaźnią Bożenki i Elżbiety? Już się nie spotkały? Może Bożenka wyjechała?
Co to za historia z babcią Zofią? (Może ojciec Bożenki, był owocem gwałtu?)

Mam nadzieję, że znajdę odpowiedzi na te pytania, więc idę do cz. 2.

Na razie, opowiadanie to nie kwalifikuje się na Dynię, bo tu nie ma żadnych duchów ani wampirów, ale możliwe się mylę...
_________________
Oczekujesz komentarza do swojego utworu - inni także oczekują tego od Ciebie.
 
     
Gelsomina 
Autor/ka zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 3
"Srebrnych Pietruch": 5
"Brązowych Pietruch": 6
"Wierszy miesiąca": 2
"Najlepsza proza": 7
Pomogła: 129 razy
Dołączyła: 17 Lip 2014
Posty: 4418
Skąd: Łódź
Wysłany: 2017-11-21, 14:50   

Dziękuję Dany za czytanie i zainteresowanie tekstem. Co do Dyni, to mam na nią inny pomysł :)
Pozdrawiam:)
 
     
Dany 
Administrator



"Złotych Pietruch": 2
"Srebrnych Pietruch": 7
"Brązowych Pietruch": 6
"Kryształowych Dyń": 1
"Wierszy miesiąca": 14
Pomogła: 341 razy
Wiek: 68
Dołączyła: 21 Kwi 2011
Posty: 13051
Skąd: Poznań
Wysłany: 2017-11-21, 14:55   

Jeśli początkowo powiedziałaś: - "Czy na dynię? Jeszcze się zastanowię :hmm: "- To
może zgwałcił ją duch i do tego jakoś powiązany z babcią Zofią?!

DUŻO TYCH MOŻE! BARDZO CIEKAWE OPOWIADANIE.
_________________
Oczekujesz komentarza do swojego utworu - inni także oczekują tego od Ciebie.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group