Fraszkowym Królem została Antonella

Limerykowym Królem zostały dwie osoby: Antonella oraz echo

Zapraszamy do głosowania w Konkursie Jubileuszowym o: KRYSZTAŁOWĄ DYNIĘ

Wierszem Miesiąca został utwór:batelgeza już dawno wybuchła autorstwa - Tjereszkowa

Prozą Miesiąca- został utwór: List do Leokadii autorstwa - ag

Zapraszamy do zabawy o: Złotą Pietruchę w temacie "Gierki"




Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Dany
2017-12-02, 13:18
Przytul się
Autor Wiadomość
Gelsomina 
Autor/ka zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 3
"Srebrnych Pietruch": 4
"Brązowych Pietruch": 4
"Wierszy miesiąca": 1
"Najlepsza proza": 6
Pomogła: 110 razy
Dołączyła: 17 Lip 2014
Posty: 3605
Skąd: Łódź
  Wysłany: 2017-11-25, 22:49   Przytul się

- Tato, uwolnij ją. Proszę, proszę... - Błaganie w głosie chłopca zaczęło przeradzać się w szloch.
- Nie histeryzuj! Wystarczy mi na dziś skowytów i jęków. - Stanowczym głosem odpowiedział mężczyzna, którego sylwetka wyraźnie rysowała się na tle okna. Zapadał wieczór.
- Ale czym ona ci zawiniła? Dlaczego ją krzywdzisz?
- Krzywdzę? Ja ją krzywdzę? Twoja matka odeszła od nas, jak miałeś pięć lat. Pięć lat! Byłeś taki malutki, bezbronny i potrzebowałeś jej, tęskniłeś, płacząc każdego dnia... Wiem, że do tej pory chlipiesz w poduszkę, kiedy myślisz, że nie słyszę. - Spojrzał na syna ni to ze współczuciem, ni z drwiną w oczach. - Pozwoliłem jej wrócić, a ty mówisz, że ją krzywdzę? Nie powinienem jej wybaczyć zdrady, ale zrobiłem to dla ciebie. Chcę byś miał matkę. Chcę byśmy znów byli rodziną!
- Ale to nie jest moja mama. - Chłopiec starał się za wszelką cenę opanować strach i płacz, które wzbierały w nim coraz bardziej. - To pani ze sklepu. Pamiętasz? Kilka dni temu kupowaliśmy u niej słuchawki. Była bardzo miła i doradzała nam.
- Nie opowiadaj bzdur. - Ojciec był coraz bardziej rozwścieczony. - Nie wierzę, że nie pamiętasz własnej matki!?
- Pamiętam tato. Co wieczór oglądam jej zdjęcia i nie pomyliłbym jej z nikim innym. Ciągle za nią tęsknię, ale...
- Już nie musisz. Jest z nami. Na razie trochę zmęczona, ale szczęśliwa, że pozwoliłem jej znów tu zamieszkać. Jutro będziesz mógł z nią porozmawiać, przytulić się, opowiedzieć co w szkole, a teraz zmiataj do swojego pokoju. Już późno. Dobranoc Kamilku.
- Tato, wiem, że będzie tak, jak ostatnim razem. - Zrezygnowanym głosem odrzekł chłopiec.
- Jakim ostatnim razem? Co ty opowiadasz? Od pięciu lat nie widziałem twojej matki na oczy, aż do dziś. Idź spać. Jutro spojrzysz na wszystko inaczej.
Kamil miał nogi jak z waty. Bał się, że jeśli spróbuje zrobić krok, to nie zdoła utrzymać równowagi. Jednak udało się i powoli ruszył do swojego pokoju. Gdy tam dotarł, poczuł ogromne zmęczenie jak po intensywnym wysiłku fizycznym, a pot ściekał mu po twarzy i plecach.
- Mamo! Mamusiu, proszę cię! Proszę, nie pozwól tacie skrzywdzić następnej pani. Jeśli jesteś w niebie, tak jak sobie wyobrażam, to pewnie jesteś blisko Boga. Byłaś taka dobra, wspaniała, kochałaś mnie... Bóg cię wysłucha. Mamusiu...- Kamil opadł na kolana i jak co wieczór, błagał mamę o pomoc. - Nie wiem, co mam robić. Boję się komuś powiedzieć, bo wtedy zabiorą tatę do szpitala, zamkną razem z wariatami, a ja zostanę sam. Trafię do domu dziecka. I jeszcze te panie, które tata sprowadził tu wcześniej, one do mnie przychodzą, nie dają mi spokoju, ale przecież to nie moja wina, że umarły. Mamo, pomóż. Dłużej tego nie zniosę. Nie chciałem cię zabić, nie chciałem...
- O, jakie niewiniątko! Patrzcie go! Nie jego wina, że umarły. Nie umarły, mój malutki, ale zostały zabite. Rozumiesz? ZABITE! Przez twojego ojczulka, o którego się tak martwisz. No i oczywiście o siebie. Trafię do domu dziecka, o ja biedny.- Zjawa zaczęła przedrzeźniać głos Kamila. To był duch pierwszej kobiety, której ciało ojciec zakopał tuż pod oknem pokoju chłopca i zasadził w tym miejscu krzaki róż. Duch, najbardziej złośliwy ze wszystkich, ale też najpiękniejszy. Chłopiec nie bał się tej zjawy, bo naprawdę przypominała jego matkę. Szczupła, wysoka sylwetka i długie, jasne włosy, które wijącymi się puklami okalały twarz i szyję. I jeszcze ta sukienka, w którą ubrał ją tata, najładniejsza sukienka mamy, błękitna jak jej oczy. - Wołaj tę swoją mamusię, wołaj i oby przyszła, ponieważ sama mam ochotę z nią pogadać. To przez nią musiałam cierpieć, zginąć, a teraz snuć się po tym twoim śmierdzącym tchórzostwem pokoju albo gdziekolwiek, gdzie akurat jesteś. Dopóki będziesz pozwalał ojcu zabijać kolejne kobiety, to będę przy tobie, nie dam ci spokoju, rozumiesz?
- Nie. Nie rozumiem, choć już to nieraz mówiłaś. Dlaczego nie pójdziesz straszyć mojego taty? To on cię skrzywdził, a nie ja.
- To też już ci mówiłam, słodziutki. On, ten potwór, ten, jak go czule nazywasz, tata, nie widzi mnie ani nie słyszy. Moich współtowarzyszek niedoli zresztą też. Próbowałyśmy wielokrotnie, ale niestety bezskutecznie. Ty jesteś naszym łącznikiem z tym światem i ty jedynie możesz nam pomóc w wymierzeniu sprawiedliwości, ale nie chcesz. Wiesz, że masz już na sumieniu, łącznie z twoją mamusią, cztery życia, a już niebawem zgaśnie piąte. I naprawdę nie chcesz nic z tym zrobić? Widać niedaleko pada jabłko od jabłoni - stwierdziła z pogardą.
Zjawa rozpłynęła się w powietrzu, a Kamil zamiast odetchnąć z ulgą, zaczął pocić się jeszcze bardziej i trwożnie rozglądać po pokoju. Wiedział, że następny duch nie będzie dla niego łaskawy. Zawsze czekał, aż chłopiec na chwilę straci czujność i wyskakiwał na niego z piekielnym wrzaskiem albo nie dawał zasnąć, parskając mu, co chwila, szaleńczym śmiechem wprost do ucha. Czasem układał się na kołdrze i śpiewał kołysanki, które niegdyś nuciła mu przed snem mama, a kiedy już zamykały się chłopcu oczy, zaczynał wykrzykiwać najgorsze przekleństwa. To był duch czarnowłosej kobiety, która była podobna do mamy jedynie z postury. Tata, jak zwykle przywiózł ją wieczorem. Nieprzytomną przeniósł z garażu do pokoju, który wydzielił z części piwnicy. Obowiązkiem Kamila było tam posprzątać, kiedy, jak twierdził ojciec, mama znów ich opuściła. Na początku protestował, ale rodzic pasem skutecznie wybił mu bunt z głowy. Zmywał z podłogi krew pomieszaną z moczem i płakał. W tym czasie tata ukrywał zwłoki. Te, utopił w rzece. O makabrycznych szczegółach zbrodni i sposobie pozbycia się ciała, opowiadały Kamilowi zjawy, a robiły to z sadystyczną przyjemnością. Zatykał uszy, zakrywał głowę poduszką, ale one nie ustępowały i w końcu, musiał wysłuchać całej historii. Czasem miał ochotę się zabić. Chodził nad urwisko, gdzie zginęła mama i zbierał się na odwagę, aby skoczyć, ale wtedy zaczynał myśleć o ojcu. Co się z nim stanie, kiedy straci następną ukochaną osobę? Czy przestanie krzywdzić niewinnych? A może jego żądza krwi stanie się jeszcze potężniejsza? Nie mógł go zostawić. Musiał przy nim trwać w nadziei, że w końcu odwiedzie go od tych zbrodniczych poczynań. Ojciec wciąż go zapewniał o swojej miłości i bezgranicznym zaufaniu. A częste używanie pasa? To też, zwykł był mawiać, jest sposobem wyrażania miłości i spowoduje, że Kamil wyrośnie na dobrego, uczciwego człowieka. Tak on był wychowywany i jak widać, opłaciło się znosić ból i upokorzenie. Nie mógł zawieść taty, wydając go w ręce policji. Nie mógł... Poza tym, martwił się, że sam nigdy nie zazna spokoju, że zawsze będzie się za nim ciągnąć piętno syna mordercy. A teraz? Teraz nie dają mu żyć zjawy.

***
Wszystko, co złe, zaczęło się dziać, kiedy skończył pięć lat. Pamięta kłótnię rodziców, której był świadkiem, właśnie w dniu swoich urodzin. Nigdy wcześniej, a przynajmniej tak mu się wydawało, nie słyszał, aby rodzice się sprzeczali. Bardzo wystraszył się krzyków i rozpłakał, a wtedy rodzice zaczęli jeszcze bardziej się kłócić, obwiniając o to, że wystraszyli dziecko. Pamięta jeszcze, że świeczki na torcie wypaliły się całkowicie, a tak bardzo chciał je zdmuchnąć i pomyśleć życzenie. Płakał i płakał, a później już nic nie pamięta z tego wieczoru, na który z niecierpliwością czekał i dużo rozmawiał o nim z mamą.
Później mama często była smutna i pod nieobecność ojca, gdzieś wychodziła, zamykając synka w domu i zapewniając, że niebawem wróci, a on niech się grzecznie bawi i o nic nie martwi. Bawił się samochodzikami, kolejką, rozmawiał z misiami, ulubioną żabą Kum Kum i nim ta zabawa mu się znudziła, mama wracała, obdarzając go pięknym, pełnym miłości uśmiechem. Był szczęśliwy. Pewnego dnia, niedługo po urodzinach pod dom przyjechał pan, u którego rodzice zamawiali meble, między innymi jego wymarzone, piętrowe łóżko. Chłopiec był zachwycony, kiedy już stanęło w jego pokoju i ciągle chodził, w te i z powrotem, po drabince, umieszczonej z boku łóżka, a ten miły pan uśmiechał się do niego i przybił mu piątkę. Dziś przywiózł krzesła i stół, które odnawiał na polecenie taty. Chłopczyk zdziwił się, że mama dała mu swoje ulubione, czerwone walizki, które zapakował do samochodu i odjechał, ale najpierw mocno ją przytulił i pocałował w usta, tak jak robił to tatuś. Mama weszła z powrotem do domu, wzięła Kamilka za rękę i zaprowadziła do jego pokoju, gdzie chwilkę pobawili się w wyścigi samochodowe, a później, zapewniając, że zaraz wróci, wyszła, ale tym razem nie zamknęła drzwi wejściowych, co nie uszło uwadze Kamilka. Najpierw patrzył przez okno za odchodzącą postacią, a po chwili wybiegł na dwór, podążając jej śladem.

Kobieta wspięła się na urwisko, wiatr rozwiewał jej włosy, a ona stała nieruchomo nad przepaścią, wpatrując się w przestrzeń. Lubiła tu przychodzić i rozmyślać. Dziś to był ostatni raz. Chciała pożegnać się z miejscem, w którym przebywanie sprawiało jej przyjemność, dawało wolność myślom i chwilę wytchnienia udręczonemu ciału. Za chwilę wróci do domu, po synka i pojadą, jak co tydzień na zakupy, ale już nigdy z nich nie wrócą. Mąż, który wróci późnym wieczorem, zdziwi się ich nieobecnością, ale nim rozpocznie poszukiwania, będą już daleko. Ucieczkę miała zaplanowaną w każdym szczególe. Tak długo ją przygotowywała, że nie dopuszczała myśli, że coś mogłoby pójść nie tak. Jedynym problemem, który spędzał jej sen z oczu, było to, jak wytłumaczy synkowi dlaczego nie ma z nimi taty, dlaczego odjechali bez niego. Postanowiła, że na razie będzie kłamać, zbywać Kamila słowami, że tatuś nie może na razie do nich dołączyć, ponieważ ma pilną pracę. Kiedyś wyjawi mu prawdę, ale jeszcze nie teraz, jest za mały, aby usłyszeć, że jego ukochany ojciec jest okrutnym człowiekiem.

Była późna jesień, siąpił deszcz. Chłopczyk zgubił mamę z oczu, a poza tym było mu bardzo zimno, ponieważ nie przyszło mu do głowy, aby przed wyjściem założyć kurtkę.
Nareszcie zobaczył znajomą postać i przyspieszył kroku. Wchodził coraz wyżej, nie ustępował, choć pod stopami, przez cienką podeszwę domowych kapci, czuł bolesne uciski kamieni. Zaczął wiać silny, bardzo zimny wiatr. Już miał zawołać mamę, ale pomyślał, że jak będzie blisko, krzyknie - a ku ku, tak jak nieraz w ich ulubionej zabawie. Później będą się śmiać z wystraszonej miny mamusi. Podszedł po cichutku do zamyślonej kobiety i krzyknął z całych sił - A KU KU. Podskoczyła ze strachu, a później straciła równowagę i machając rękoma za wszelką cenę próbowała ją odzyskać. Nie udało się i z krzykiem runęła w przepaść. Chłopiec stał przez chwilę jak sparaliżowany, a później zaczął rozpaczliwym głosem wołać mamę. Bał się podejść do skraju urwiska i było mu coraz zimniej. Na domiar złego, zaczął padać śnieg, z minuty na minutę coraz bardziej gęsty. Malec, zanosząc się płaczem i co chwila odwracając za siebie, pełen nadziei, że zaraz, wśród spadających płatków, zobaczy czerwony płaszcz mamy, ruszył w drogę powrotną. Otworzył drzwi domu i od razu uderzyło go błogie ciepło, pobiegł do swojego pokoju, wszedł po drabince na łóżko, schował się pod kołdrę, tuląc żabkę, cały czas płakał i trząsł się z wyziębienia i emocji. W końcu powoli zaczął się rozgrzewać i zasnął. Tak zastał go tata. Niestety nie mógł dobudzić syna, co przeraziło go na równi z gorącem, jakie biło od wstrząsanego drgawkami, ciała dziecka. Natychmiast zawinął chłopca w koc i zawiózł do miasta, do szpitala. Na szczęście, choć wszystko wyglądało bardzo groźnie, skończyło się jedynie na silnym przeziębieniu. Kamil ciągle wołał mamę, płakał, ale nigdy nie wyznał, co wydarzyło się naprawdę. Dla ojca, kiedy zobaczył w szafie brak ubrań i walizek żony, wszystko było jasne. Uciekła. Później zauważył, że nie ma również rzeczy syna i to go zastanowiło. Czyli planowała zabrać mu dziecko, ale w ostatniej chwili się rozmyśliła. Suka. Nie daruje jej tego.

***

Tym razem zjawa czarnowłosej pani długo się nie pojawiała i chłopiec z nadzieją pomyślał, że może tej nocy da mu spokój. Wszedł pod kołdrę, a spod poduszki wyciągnął maskotkę. Miał już dziesięć lat, ale przytulenie do zielonej żabki Kum Kum, działało na niego uspokajająco, co oczywiście ukrywał przed ojcem. Ułożył się wygodnie, szepcząc żabce na ucho dobranoc i zamknął oczy, a wtedy usłyszał znajomy głos trzeciej zjawy.
- Zamierzasz spać, kiedy twój ojciec zamęcza następną kobietę? Znów nic nie zrobisz?
- Nie wiem, co mam robić. Nie wiem. Mam tylko dziesięć lat, jestem dzieckiem.
- Tak jesteś dzieckiem, ale przeżyłeś już wiele złego w swoim krótkim życiu i jeśli nadal będziesz przymykał oko na ojcowskie zbrodnie, łudząc się, że on w końcu sam ich zaprzestanie, to może zginąć jeszcze wiele niewinnych kobiet.- Zjawa przemawiała do niego bardzo spokojnym, miłym głosem. Była najstarsza ze wszystkich zjaw i raczej trzymała się na uboczu, kiedy inne maltretowały go opowieściami o okrucieństwach ojca. Nieraz po wszystkim przychodziła do niego i uspokajała, opowiadając bajki.
Czasem zapominał się i usypiając mówił - Dobranoc mamo
- Tata jutro, jak zwykle zawiezie mnie do szkoły i może opowiem wszystko mojej pani, a ona już będzie wiedziała co robić. Obiecuję, że jutro...
- Nie. - Kategorycznie stwierdził duch. - Nie. Trzeba działać dziś, aby uratować tę kobietę. Jutro będzie za późno.
- To co mam robić? Powiesz mi? - Kamil bardzo chciał pomóc tej miłej pani ze sklepu, ale zupełnie nie wiedział jak i czuł się całkowicie bezradny.
- Idź do piwnicy i zawołaj ojca, a następnie wyznaj mu prawdę o tym, co stało się z mamą.
- Nie, tylko nie to. - Chłopiec był wyraźnie przerażony.
- Musisz mu to w końcu powiedzieć, musisz. - Zjawa była nieustępliwa.
- Ale czy to coś zmieni? Czy tata przestanie krzywdzić niewinne osoby?
- Zrób to, a przekonasz się sam.
Kamil zabrał ze sobą latarkę i niechętnie, ale zszedł do piwnicy. Usłyszał krzyki kobiety dochodzące z pokoju i wściekły głos ojca - Zamknij się suko!
- Tato! Chodź tutaj! Chcę ci coś powiedzieć. Tato!
- Czego się drzesz?- Ojciec uchylił drzwi. - Po co tu przyszedłeś? Natychmiast wracaj na górę!
- Nie. Najpierw muszę ci coś powiedzieć. - Chłopiec zebrał się w końcu na odwagę i wyrzucił z siebie jednym tchem: - To ja zabiłem mamę. Ona nie uciekła. Spadła z urwiska.
- Co ty wygadujesz? Co chcesz osiągnąć taką głupią gadką? Uciekła, zabierając swoje rzeczy, a teraz wróciła i odpoczywa w pokoju. Nie mogłeś jej zabić, więc nie kłam.
- Nie kłamię. Zabiłem ją!
- Zwariowałeś synu? Wracaj do pokoju i idź spać.
- Tato, nie krzywdź tej pani. To nie jest mama. Jutro wszystko opowiem w szkole, wszystko. Powiem, że je zabiłeś i gdzie ukryłeś ich ciała. Zapłacisz za to.
- Niczego nie powiesz. - Ojciec ruszył w stronę syna, a ten dopiero wtedy zauważył w jego rękach nóż z zakrwawionym ostrzem. - Ty przeciwko mnie? Swojemu ojcu, który oddał ci całe serce? - Rozwścieczony mężczyzna był coraz bliżej. Kamil wbiegł na schody, a on ruszył za nim i dopadł go na samej górze, zadając mu cios ostrzem w ramię.
- Zostaw mnie tatusiu! - Chłopiec poczuł ogromny ból, ale zdołał zebrać wszystkie siły i pchnął ojca, który tracąc równowagę, chciał rozpaczliwie złapać się poręczy, ale mu się nie udało. Kamil patrzył, jak ojciec obija się o kamienne stopnie i upada na posadzkę, a spod jego ciała rozlewa się krew.
- Nadział się na nóż - powiedziała jasnowłosa zjawa. - Za chwilę będziemy mogły wymierzyć mu sprawiedliwość. Przygotujcie się dziewczyny.
- A co z chłopcem? - zapytała z troską w głosie najstarsza. - Musimy go ratować.
- Nic mu nie będzie - zapewniła czarnowłosa. - Trzymaj się mały, ale zamknij oczy, bo zaraz ducha twojego ojca rozniesiemy na strzępy - zachichotała.
W tym momencie Kamil zemdlał, a kiedy się ocknął, ciało ojca leżało nadal w tej samej pozycji, jedynie kałuża krwi była większa. Chłopak zebrał się na odwagę i ruszył na dół, do pokoju skąd dochodziły słabe wołania o pomoc. Rozwiązał zakrwawioną, jęczącą kobietę i znów zemdlał. Tym razem obudził się w szpitalu, a przy jego łóżku siedziały trzy zjawy.
- No nareszcie. Zuch chłopak - odezwała się czarnowłosa. - Nic się nie martw. Wszystko dobrze się skończyło, a ty zostałeś uznany za jeszcze jedną z ofiar twojego ojca. Teraz już nie będziemy cię gnębić.
- Cześć słodziutki - powiedziała jasnowłosa, posyłając mu buziaka. - Będzie mi ciebie brakowało.
- A ode mnie dostaniesz nagrodę, Kamilu - oznajmiła najstarsza. - Zaraz zapomnisz o wszystkim, co złego wydarzyło się w twoim życiu. Będziesz po prostu zwykłym, osieroconym chłopcem i trafisz do rodziny, która otoczy cię opieką i da miłość, na jaką zasługujesz. A teraz zaśnij...

cdn.
_________________
Poezja najbardziej raduje, wtedy, gdy się ją rozumie tylko ogólnie, a nie całkowicie*
  
 
     
lidiusza 
Autor/ka


"Wierszy miesiąca": 1
Dołączyła: 06 Wrz 2017
Posty: 112
Skąd: pomorskie
Wysłany: 2017-11-26, 14:46   

W niektórych zdanich za dużo jest przecinków. Wciągnęła mnie ta makabryczna historia :D powodzenia Gelsomino :)
_________________
jesteśmy naszą pamięcią
 
     
Gelsomina 
Autor/ka zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 3
"Srebrnych Pietruch": 4
"Brązowych Pietruch": 4
"Wierszy miesiąca": 1
"Najlepsza proza": 6
Pomogła: 110 razy
Dołączyła: 17 Lip 2014
Posty: 3605
Skąd: Łódź
Wysłany: 2017-11-26, 14:48   

lidiusza napisał/a:
W niektórych zdanich za dużo jest przecinków

Szkoda, że nie wskazałaś w których, ponieważ chętnie poprawię:)))
_________________
Poezja najbardziej raduje, wtedy, gdy się ją rozumie tylko ogólnie, a nie całkowicie*
  
 
     
lidiusza 
Autor/ka


"Wierszy miesiąca": 1
Dołączyła: 06 Wrz 2017
Posty: 112
Skąd: pomorskie
Wysłany: 2017-11-26, 15:13   

Gelsomino wrócę jeszcze i wskażę, w których miejscach ;)
_________________
jesteśmy naszą pamięcią
 
     
Gelsomina 
Autor/ka zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 3
"Srebrnych Pietruch": 4
"Brązowych Pietruch": 4
"Wierszy miesiąca": 1
"Najlepsza proza": 6
Pomogła: 110 razy
Dołączyła: 17 Lip 2014
Posty: 3605
Skąd: Łódź
Wysłany: 2017-11-26, 15:51   

O, to będę wdzięczna. Jestem noga w interpunkcji :lmao:
Ale cały czas się uczę :sweet:
_________________
Poezja najbardziej raduje, wtedy, gdy się ją rozumie tylko ogólnie, a nie całkowicie*
 
     
Dany 
Administrator



"Złotych Pietruch": 2
"Srebrnych Pietruch": 7
"Brązowych Pietruch": 6
"Kryształowych Dyń": 1
"Wierszy miesiąca": 12
Pomogła: 320 razy
Wiek: 68
Dołączyła: 21 Kwi 2011
Posty: 12401
Skąd: Poznań
Wysłany: 2017-11-27, 14:40   

Chłopiec starał się za wszelką cenę opanować strach i płacz, które wzbierały w nim coraz bardziej.

Cytat:
Proszę nie pozwól tacie skrzywdzić następnej pani.

- po "proszę", przecinek
Cytat:
Nie wiem co mam robić.

- przed "co", przecinek
-
Cytat:
Zjawa, zaczęła przedrzeźniać głos Kamila.

- po "Zjawa", niepotrzebny przecinek
Cytat:
Dopóki, będziesz pozwalał ojcu zabijać kolejne kobiety, to będę przy tobie, nie dam ci spokoju, rozumiesz?

- po "Dopóki", niepotrzebny przecinek


Cytat:
Zawsze czekał, aż chłopiec na chwilę straci czujność i wyskakiwał na niego z piekielnym wrzaskiem albo nie dawał zasnąć, parskając mu, co chwila, szaleńczym śmiechem wprost do ucha.

- po "parskając mu", niepotrzebny przecinek. Po "co chwila", też nie dałabym przecinka.




Cytat:
Chciała się pożegnać z miejscem,

- inwersja (pożegnać się)

Cytat:
Zaczął wiać silny, bardzo zimny wiatr. Już miał zawołać mamę, ale pomyślał, ze jak będzie blisko krzyknie a ku ku, tak jak nieraz w ich ulubionej zabawie.

- że*
- za "blisko", przecinek
- przed "a ku ku" albo dwukropek, albo myślnik

Cytat:
Czyli planowała zabrać mu dziecko, ale w ostatniej chwili się rozmyśliła.

- rozmyśliła się *(inwersja)

Cytat:
Czasem zapominał się i usypiając mówił dobranoc mamo.

- Czasem zapominał się i usypiając mówił: " Dobranoc mamo".
Cytat:
- A co z chłopcem? - zapytała z troską w glosie najstarsza.
- Musimy go ratować.
- "w głosie"*
_________________
Oczekujesz komentarza do swojego utworu - inni także oczekują tego od Ciebie.
 
     
Gelsomina 
Autor/ka zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 3
"Srebrnych Pietruch": 4
"Brązowych Pietruch": 4
"Wierszy miesiąca": 1
"Najlepsza proza": 6
Pomogła: 110 razy
Dołączyła: 17 Lip 2014
Posty: 3605
Skąd: Łódź
Wysłany: 2017-11-27, 15:42   

Dziękuję za korektę.

Naniosłam poprawki z dwoma wyjątkami, nad którymi się zastanawiam, a jednym z nich jest właśnie zaimek zwrotny się* umieszczony na końcu zdania. Akurat w tym zdaniu uważam, że tak brzmi lepiej - Czyli planowała zabrać mu dziecko, ale w ostatniej chwili się rozmyśliła.
Pozdrawiam.
_________________
Poezja najbardziej raduje, wtedy, gdy się ją rozumie tylko ogólnie, a nie całkowicie*
  
 
     
Dany 
Administrator



"Złotych Pietruch": 2
"Srebrnych Pietruch": 7
"Brązowych Pietruch": 6
"Kryształowych Dyń": 1
"Wierszy miesiąca": 12
Pomogła: 320 razy
Wiek: 68
Dołączyła: 21 Kwi 2011
Posty: 12401
Skąd: Poznań
Wysłany: 2017-11-27, 23:13   

Mimo że końcowa pozycja "się" nie jest zalecana, uważam, że: rozmyśliła się- brzmi lepiej, ale ten zaimek zwrotny, można w różnych miejscach umieszczać; faktycznie w zależności co autor chciał podkreślić, zaakcentować.
Co do opowiadania, to zaciekawiłaś i to bardzo.
Biedne dziecko... mieszkać z obłąkanym ojcem- mordercą, to ponad siły. W jakim stanie była psychika tego chłopca, nie wspominając, że był świadom, dlaczego zginęła matka. Niechcący, ale spowodował jej śmierć.
Dlatego dałaś bardzo dobre zakończenie:
A ode mnie dostaniesz nagrodę, Kamilu - oznajmiła najstarsza. - Zaraz zapomnisz o wszystkim, co złego wydarzyło się w twoim życiu. Będziesz po prostu zwykłym, osieroconym chłopcem i trafisz do rodziny, która otoczy cię opieką i da miłość, na jaką zasługujesz. A teraz zaśnij...

Jedno tylko mnie gnębi: jeśli ona spadła z urwiska, to nikt ciała nie znalazł?
_________________
Oczekujesz komentarza do swojego utworu - inni także oczekują tego od Ciebie.
  
 
     
echo 
Konsultant/ka



"Złotych Pietruch": 5
"Srebrnych Pietruch": 5
"Brązowych Pietruch": 1
"Wierszy miesiąca": 4
Limerykowy Król: 1
Pomógł: 126 razy
Wiek: 56
Dołączył: 21 Gru 2015
Posty: 3761
Skąd: Jędrzejów
Wysłany: 2017-11-28, 00:49   

Gelsi, powinnaś pisać scenariusze do horrorów ;) Bardzo fajne opowiadanko :)
Jeszcze rzuciło mi się w kaprawe oczka :P

Gelsomina napisał/a:
Nie mógł zawieść taty, wydając (go) w ręce policji.

Gelsomina napisał/a:
Podskoczyła ze strachu, a później straciła równowagę i machając rękoma(,) za wszelką cenę próbowała ją odzyskać.

Gelsomina napisał/a:
- Tak(,) jesteś dzieckiem, ale przeżyłeś już wiele złego w swoim krótkim życiu i jeśli nadal będziesz przymykał oko na ojcowskie zbrodnie, łudząc się, że on w końcu sam ich zaprzestanie, to może zginąć jeszcze wiele niewinnych kobiet.

Gelsomina napisał/a:
Czasem zapominał się i usypiając(,) mówił - Dobranoc mamo

Gelsomina napisał/a:
- Tata jutro, jak zwykle(,) zawiezie mnie do szkoły i może opowiem wszystko mojej pani, a ona już będzie wiedziała(,) co robić.
_________________
Piszę, kiedy nie mam nic do powiedzenia.
 
     
Gelsomina 
Autor/ka zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 3
"Srebrnych Pietruch": 4
"Brązowych Pietruch": 4
"Wierszy miesiąca": 1
"Najlepsza proza": 6
Pomogła: 110 razy
Dołączyła: 17 Lip 2014
Posty: 3605
Skąd: Łódź
Wysłany: 2017-11-28, 07:25   

Dany, echo bardzo mi miło, że się podoba. :)
Echo poprawię wieczorem. Każdy by chciał mieć takie kaprawe oczka :P , dla których interpunkcja nie ma tajemnic. ;)
Dany w takim razie dopiszę, co ze zwłokami mamy. Dodam wieczorem. Tym, co już przeczytali wkleję w komentarzu, żeby nie tracili czasu.
Dziękuję :)

[ Dodano: 2017-11-28, 17:03 ]
Po zastaniwieniu stwierdziłam, że napiszę część drugą, w której znajdą się odpowiedzi na nurtujące czytelników pytania. Pozdrawiam;)))
_________________
Poezja najbardziej raduje, wtedy, gdy się ją rozumie tylko ogólnie, a nie całkowicie*
 
     
ag 
Autor/ka



"Najlepsza proza": 2
Pomogła: 16 razy
Dołączyła: 31 Lip 2017
Posty: 531
Skąd: Lublin
Wysłany: 2017-11-29, 13:27   

A czemu z dyni zdjęłaś?
Wrócę wieczorem :)

[ Dodano: 2017-11-29, 19:02 ]
A nie powinno się rozpoczynać od myślnika, sugerującego wypowiedź (tato, uwolnij ją...) ;)
Gelsomina napisał/a:
Nieprzytomną, z garażu przeniósł do pokoju

a może - Nieprzytomną przeniósł z garażu do pokoju ? :)
Gelsomina napisał/a:
sposobie pozbycia ciała
:hmm: tu mi jednak brakuje tego się :hmm: pomyśl jak to ugryźć ;) może jakoś tak:
O makabrycznych szczegółach zbrodni i sposobie pozbycia się ciała opowiadały Kamilowi zjawy, a czyniły to z sadystyczną wręcz przyjemnością.
Gelsomina napisał/a:
Nie mógł zawieść taty, wydając w ręce policji
tu nic nie ucierpi jeśli dodasz go ;) wydając go :)
Gelsomina napisał/a:
w te i z powrotem
ogonek się zgubił ;)
Gelsomina napisał/a:
Niestety nie mógł dobudzić syna, co przeraziło go na równi z gorącem, jakie biło
tu mi nie gra :hmm: może "co przeraziło go równie mocno, jak gorąco bijące... :)
Kurczę! rozszarpałaś mnie :) emocjonalnie. Wszystkie emocje odwzorowałaś tak namacalnie. Aż mnie ściskało - szczególnie z tą mamą, którą przestraszył. Czułam to przerażenie tego pięcioletniego chłopczyka i ten ciężar poczucia winy, który wciąż nosi. Wzruszyłaś mnie :)
Na punkcie dzieci jestem strasznie wrażliwa, a takie historie aż mną szarpią.
:)

[ Dodano: 2017-11-29, 19:35 ]
A jeszcze Ci powiem, że to opowiadanie tytułuję sobie najlepszym z Twoich licznych zbiorów :) rozwijasz się literacko, a Twoj warsztat wskakuje na wyższe levele ;) brawo :) winszuję :D
I czekam z niecierpliwością na cdnki :)
_________________
Co dziecko, którym byłeś, pomyślałoby o dorosłym, którym się stałeś? ~ Skradzione dziecko K. D.
 
     
Gelsomina 
Autor/ka zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 3
"Srebrnych Pietruch": 4
"Brązowych Pietruch": 4
"Wierszy miesiąca": 1
"Najlepsza proza": 6
Pomogła: 110 razy
Dołączyła: 17 Lip 2014
Posty: 3605
Skąd: Łódź
Wysłany: 2017-11-29, 19:35   

Hej ag. :)
Był myślnik, ale pewnie się zgubił przy poprzedniej edycji. :lmao:
Zaraz popoprawiam, ponieważ wczoraj nie miałam czasu. Tak, echo już zwrócił uwagę na go*, a za resztę dziękuję :) . Ile by człowiek nie patrzał* :O i się nie zastanawiał, to i tak zawsze coś wyniknie.

ag napisał/a:
Kurczę! rozszarpałaś mnie emocjonalnie. Wszystkie emocje odwzorowałaś tak namacalnie. Aż mnie ściskało - szczególnie z tą mamą, którą przestraszył. Czułam to przerażenie tego pięcioletniego chłopczyka i ten ciężar poczucia winy, który wciąż nosi. Wzruszyłaś mnie
Na punkcie dzieci jestem strasznie wrażliwa, a takie historie aż mną szarpią.

A te słowa zapamiętam. Dziękuję. :puppyeyes:
Myślisz, że nadaje się na konkurs?

[ Dodano: 2017-11-29, 20:00 ]
ag napisał/a:
A jeszcze Ci powiem, że to opowiadanie tytułuję sobie najlepszym z Twoich licznych zbiorów rozwijasz się literacko, a Twoj warsztat wskakuje na wyższe levele brawo winszuję
I czekam z niecierpliwością na cdnki


ag teraz dopiero doczytałam ten dopisek i ... jestem zaskoczona, ale szczęśliwa :]
_________________
Poezja najbardziej raduje, wtedy, gdy się ją rozumie tylko ogólnie, a nie całkowicie*
 
     
ag 
Autor/ka



"Najlepsza proza": 2
Pomogła: 16 razy
Dołączyła: 31 Lip 2017
Posty: 531
Skąd: Lublin
Wysłany: 2017-11-29, 20:28   

Gelsomina napisał/a:
Myślisz, że nadaje się na konkurs?

pasuje jak ulał :thumbup: :)
_________________
Co dziecko, którym byłeś, pomyślałoby o dorosłym, którym się stałeś? ~ Skradzione dziecko K. D.
 
     
echo 
Konsultant/ka



"Złotych Pietruch": 5
"Srebrnych Pietruch": 5
"Brązowych Pietruch": 1
"Wierszy miesiąca": 4
Limerykowy Król: 1
Pomógł: 126 razy
Wiek: 56
Dołączył: 21 Gru 2015
Posty: 3761
Skąd: Jędrzejów
Wysłany: 2017-12-01, 12:36   

Skoro się wreszcie zdecydowałaś, życzę powodzenia w konkursie :P
_________________
Piszę, kiedy nie mam nic do powiedzenia.
 
     
Gelsomina 
Autor/ka zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 3
"Srebrnych Pietruch": 4
"Brązowych Pietruch": 4
"Wierszy miesiąca": 1
"Najlepsza proza": 6
Pomogła: 110 razy
Dołączyła: 17 Lip 2014
Posty: 3605
Skąd: Łódź
Wysłany: 2017-12-01, 20:17   

echo napisał/a:
Skoro się wreszcie zdecydowałaś, życzę powodzenia w konkursie

Jakaś taka ostatnio jestem niezdecydowana :lmao:
Dziękuję echo za życzenia :lol-sweat:
W każdym razie konkursy motywują do pisania, a czy się wygra... Przy takiej konkurencji, to trzeba sobie samej dać nagrodę :P
_________________
Poezja najbardziej raduje, wtedy, gdy się ją rozumie tylko ogólnie, a nie całkowicie*
 
     
Ewa Kłobuch 
Autor/ka zasłużony/a


"Brązowych Pietruch": 1
"Wierszy miesiąca": 4
Pomogła: 14 razy
Wiek: 35
Dołączyła: 21 Sie 2015
Posty: 1768
Skąd: Ostrzeszów
Wysłany: 2017-12-01, 20:29   

Powodzenia, Gelsi.
_________________
Chciałam dobrze, a wyszło jak zwykle.
 
     
Gelsomina 
Autor/ka zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 3
"Srebrnych Pietruch": 4
"Brązowych Pietruch": 4
"Wierszy miesiąca": 1
"Najlepsza proza": 6
Pomogła: 110 razy
Dołączyła: 17 Lip 2014
Posty: 3605
Skąd: Łódź
Wysłany: 2017-12-01, 20:52   

Dzięki Ewa:))) :)
A przepraszam, że taka jestem wścibska... Podoba ci się? :)
_________________
Poezja najbardziej raduje, wtedy, gdy się ją rozumie tylko ogólnie, a nie całkowicie*
 
     
echo 
Konsultant/ka



"Złotych Pietruch": 5
"Srebrnych Pietruch": 5
"Brązowych Pietruch": 1
"Wierszy miesiąca": 4
Limerykowy Król: 1
Pomógł: 126 razy
Wiek: 56
Dołączył: 21 Gru 2015
Posty: 3761
Skąd: Jędrzejów
Wysłany: 2017-12-01, 21:57   

A czy o wygraną chodzi?
Może o samo pisanie... :)
_________________
Piszę, kiedy nie mam nic do powiedzenia.
 
     
Gelsomina 
Autor/ka zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 3
"Srebrnych Pietruch": 4
"Brązowych Pietruch": 4
"Wierszy miesiąca": 1
"Najlepsza proza": 6
Pomogła: 110 razy
Dołączyła: 17 Lip 2014
Posty: 3605
Skąd: Łódź
Wysłany: 2017-12-01, 22:00   

Własnie tak :thumbup:
Na wygraną nie liczę, ale pisanie, to jest to :sugoi:
_________________
Poezja najbardziej raduje, wtedy, gdy się ją rozumie tylko ogólnie, a nie całkowicie*
 
     
echo 
Konsultant/ka



"Złotych Pietruch": 5
"Srebrnych Pietruch": 5
"Brązowych Pietruch": 1
"Wierszy miesiąca": 4
Limerykowy Król: 1
Pomógł: 126 razy
Wiek: 56
Dołączył: 21 Gru 2015
Posty: 3761
Skąd: Jędrzejów
Wysłany: 2017-12-01, 22:03   

Ja też już nie liczę, zgubiłem liczydła :P
_________________
Piszę, kiedy nie mam nic do powiedzenia.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group