Fraszkowym Królem został Rafał Bardzki

Limerykowym Królem zostały dwie osoby: Antonella oraz echo

Wierszem Miesiąca został utwór: otchłań zagiętej czasoprzestrzeni autor bodek

Tytuł Najciekawszego Opowiadania zdobył utwór: - Muuuuuuuuuuuu autor Gelsomina

Złotą Pietruchę w temacie lody zdobył utwór: Jak żem staremu zrobiułam loda autor - elafel

Najciekawszą Publicystyką I półrocza/ 2018 został utwór: Turyści na miarę... (felieton) autor- Pola

Rozpoczynamy nową Pietruchę w temacie- szkoła




Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Dany
2018-02-12, 13:22
Przytul się
Autor Wiadomość
Gelsomina 
Autor/ka zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 3
"Srebrnych Pietruch": 5
"Brązowych Pietruch": 6
"Wierszy miesiąca": 2
"Najlepsza proza": 8
Pomogła: 134 razy
Dołączyła: 17 Lip 2014
Posty: 4774
Skąd: Łódź
Wysłany: 2018-01-01, 21:16   Przytul się

- Moja mama też ma na imię Lena, ale na pewno powiedziałaby mi, gdybym miał siostrę.

Dziewczynka zaplotła ręce na brzuchu, odwróciła głowę w bok, jednocześnie unosząc podbródek i zaciskając usta. - Chyba się zezłościła - pomyślał chłopiec, a głośno powiedział - Jesteś chora, czy tylko kogoś odwiedzasz? Na pewno rodzice już cię szukają i martwią się, więc wracaj do nich.
- Nie mogę, ale wiem, że oni kiedyś przyjdą do mnie, tak mówi babcia Basia, a ja jej wierzę, bo jest bardzo dobra i miła. Kocham ją i babcię Ewę też, chociaż mówi brzydkie słowa, bardzo brzydkie, na przykład...
- Nie musisz powtarzać - przerwał jej szybko Kamil. - W takim razie idź do babci. Na co czekasz?
- Ale jesteś niedobry. Wyganiasz mnie? - W oczach dziewczynki zalśniły łzy. - Taki z ciebie starszy brat? A mama mówiła, że jesteś najlepszy i że kiedyś na pewno cię poznam, i będziesz się ze mną bawił, i czytał mi książeczki, i w ogóle. - Odwróciła się na pięcie i chyba naprawdę zaczęła płakać, ponieważ jej szczupłe ramionka drżały. Kamilowi zrobiło się głupio, więc wstał z łóżka, podszedł do dziecka i w geście pocieszenia chciał mu położyć rękę na główce, ale dłoń opadła bezwładnie, nie natrafiając na nic. Zaskoczyło go to i wystraszyło. Jednak dziewczynka nadal stała w tym samym miejscu i płakała już bardzo głośno. Pomimo strachu, spróbował ponownie pogłaskać ją po włosach i znów natrafił na pustkę. Teraz przerażony nie na żarty, błyskawicznie wskoczył do łóżka i schował się pod kołdrę.
- Taki duży, a boi się małego duszka. - Usłyszał drwiący głos dziewczynki. Poczuł nieodpartą chęć, żeby nacisnąć guzik dzwonka wzywającego pielęgniarkę, ale natychmiast stłumił to w sobie. - Niby co jej powiem? Że w pokoju jest duch? A jeśli ona go nie zobaczy? Wyjdę na głupka i nie pozwolą mi stąd wyjść. - Pytania kotłowały się w głowie Kamila. - To tylko mi się wydaje, to sen - wmawiał sobie.
- Nie masz się czego bać - zapewniła dziewczynka wdzięcznym głosem. - To prawda, że nie żyję, ale jestem dobrym duszkiem, choć niegrzecznym, bo ciągle uciekam babciom. - Zachichotała. - A wiesz, że to też twoje babcie? - Kamil nadal siedział pod kołdrą. - No! Wyłaź! - krzyknęła, tupiąc nóżką. - I tak zaraz muszę zmykać, a jeszcze mam ci tyle do powiedzenia. Braciszku! - ponagliła tonem nieznoszącym sprzeciwu. Kamil, choć drżał na całym ciele, odchylił kołdrę i spojrzał na dziewczynkę, a ona uśmiechnęła się do niego i nagle zaczęła tańczyć, wirować po całym pokoju tak, że blond warkoczyki oplatały się wokół jej szyi. Nie mógł nie uśmiechnąć się do tego widoku. Strach zniknął tak nagle, jak się pojawił.
- Tak miałam zatańczyć w przedszkolu na Dzień Mamusi, wiesz? - Nagle zatrzymała się i zasmucona dodała - Ale ten pan powiedział, że mnie zaprowadzi gdzie indziej, gdzie czeka mama i ciocie, i dzieci, i tam będę tańczyć.
- Jaki pan?
- Wiesz, bolało. Płakałam i chciałam do mamusi, a później zabolało bardzo, bardzo i umarłam, a babcia Ewa mówi, że ten śku... szkurwisyn mnie zabił. On teraz zabrał Oliwkę. Nie lubię jej, bo jest głupia i się bije, ale nie chcę, żeby ją bolało - rozpłakała się. - Nie chcę!
- Wiesz, gdzie ją zabrał?
- Tak.
- Gdzie? Powiedz, to ją uratujemy. - Kamil pomyślał o wujku. Zaraz do niego zadzwoni. Sięgnął po nowiutkiego smartfona, którego dostał od rodziców. - Mów. - Prawie krzyknął, a dziewczynka wzdrygnęła się i rozpłakała.
- Nie mogę ci powiedzieć - chlipała. - Obiecałam.
- Ale komu?
- Temu panu, że będę grzeczna i nikomu o nim nie powiem, bo inaczej skrzywdzi moją mamusię i tatusia, a tak, to mnie zaraz do nich zawiezie. - W jej dużych oczach znów zalśniły łzy. - A mamusia mówi, że nie wolno łamać obietnic, bo to brzydko.
- Przecież on cię zabił, a nie zawiózł do rodziców. Kłamał, więc nie przejmuj się żadnymi obietnicami. Poza tym boisz się o Oliwkę, prawda?
- Tak.
- To powiedz, gdzie on jest - nalegał.
- A jak on coś zrobi mamusi? Nie chcę.
- Wujek Wiktor już zadba o to, żeby nic jej się nie stało. - Na dźwięk imienia kochanej osoby, dziewczynka nieco się uspokoiła.
- Wujek jest kochany i taki mądry.
- A dlaczego nie poszłaś do niego albo do rodziców, tylko do mnie?
- Nie wiem. - Podbródek dziecka zaczął drżeć i znów przełykało łzy. - Nie wiem.
- Już OK, nie ma sprawy. Cieszę się, że do mnie przyszłaś - powiedział łagodnie, choć wewnątrz drżał od skrywanych emocji. - Powiedz mi, a na pewno wszystko będzie dobrze.
- Nie umiem ci powiedzieć, ale... - zawahała się - ale mogę cię tam zaprowadzić. Sama nie dam rady. Zawołam babcie.
- Dobrze - odpowiedział chłopiec i następnie wybrał numer Wiktora. Na szczęście ten odebrał prawie natychmiast. Chłopiec zdał mu chaotyczną relację z tego, co miało miejsce w jego szpitalnym pokoju. Martwił się, że wujek mu nie uwierzy, ale jakież było jego zdziwienie, gdy usłyszał w słuchawce - Już do was jadę.

***

Wiktor wsłuchiwał się w opowieść Kamila i ciarki przebiegały mu po plecach. Odkąd widywał ducha matki, nic już nie zdawało mu się dziwne, a jednak pod wpływem słów chłopca, doznał wstrząsu. - Kamil widzi Kamilkę, a ona wie, gdzie jest morderca. To nie są żarty - pomyślał i wyskoczył z łóżka. Ubrał się błyskawicznie, postanawiając na razie nikogo nie informować o zaistniałej sytuacji. Pognał do szpitala i oczywiście bez problemów uzyskał zgodę na widzenie z bratankiem, tłumacząc, że mały coś sobie nagle przypomniał i on musi mu pomóc w układaniu przebłysków pamięci w całość. Poza tym cały czas był w kontakcie z lekarzem prowadzącym. Wszedł do pokoju Kamila i od razu zobaczył dziewczynkę, która ze śmiechem rzuciła mu się w ramiona. Niestety dla nich obojga nie mogli się przytulić.
- Wujek! Wujek! - krzyczała dziewczynka. - To ja Kamilka! Kocham cię! Kocham, kocham...
- Wiem. Dziecko, wiem. Też cię kocham. - Był taki bezradny. - Jak się czujesz, dziecinko?
- Już mnie nie boli, ale mi smutno, bo nie mogę się z tobą bawić ani z mamą, ani z tatą...
- Wiem, malutka... - Boże, jak chciał ją przytulić, pocieszyć...
- Czyli to moja siostra? - zapytał Kamil. - Dlaczego mi o niej nie powiedzieliście? - Był oburzony.
- Teraz nie mamy czasu na wyjaśnienia - odpowiedział Wiktor. - Oliwka nie ma czasu. Kamilko zaprowadź mnie do niej.
- Nas - wtrącił Kamil. - W końcu to duch mojej siostry i przyszedł do mnie, prawda? - Chłopiec był niezwykle podekscytowany i zdeterminowany.
- Nie ma czasu na kłótnie - powiedział Wiktor, a wtedy do pokoju wleciały dwie zjawy. W jednej z nich rozpoznał matkę.

- Uciekłaś, a teraz nas wzywasz? - zwróciła się surowym tonem do Kamilki ciemna zjawa - Jesteś bardzo niegrzeczna. - Pogroziła jej palcem. - Wdałaś się we mnie - dodała z dumą. - Czego chcesz tym razem?
- Żebyście mi pomogły zaprowadzić wujka do tego niedobrego pana - wyjaśniła dziewczynka.
- Jak to? Przecież nie chciałaś nawet o nim wspomnieć. Tyle razy prosiłyśmy cię, żebyś powiedziała kto to. Może udałoby się nam go nastraszyć na śmierć.
- Nie, babciu. On nie widzi duchów. Pomożecie nam?
- E tam nie widzi. Mnie każdy zobaczy, jeśli tylko będę chciała - powiedziała z przekonaniem. - Dobra, raz spełnię dobry uczynek, a co? Ale robię to tylko dla ciebie dziecinko, a nie dla syna pedała. - stwierdziła ciemna zjawa z nieukrywanym obrzydzeniem.
- Zamknij się - odparła jasna i chwyciła rączkę Kamilki. - Prowadź skarbie! - Zawirowały wokół Wiktora. - Pomóż nam. - A wtedy ciemna przyłączyła się do nich i wirowały coraz bardziej i bardziej, aż zniknęły, zabierając mężczyznę. Przeniosły go na podwórko przed starym, małym domkiem, który był oświetlony jedynie blaskiem księżyca.

- Chodźcie - wyszeptała Kamilka. - On ją trzyma na strychu - zwróciła się do wujka.
- Kamilko, ty wróć do brata - powiedział Wiktor. - Na pewno jest oszołomiony tym, co zobaczył. - Ja zresztą też - pomyślał. Następnie wyciągnął broń, odbezpieczył i z wycelowaną na wprost siebie, ruszył w stronę domu. Nacisnął klamkę, która ku jego zdziwieniu natychmiast ustąpiła.
- Co się dziwisz? Dom wygląda na opuszczony i stoi na odludziu. Nikt tu pewnie nie zagląda, a facet czuje się bezkarny. Zabił naszą dziewczynkę. - Głos ciemnej zjawy zadrżał ze wzruszenia, ale natychmiast to opanowała. - Uprzedzam, że schody w starych domach są drewniane i na pewno skrzypią, a pod takim osiłkiem jak ty, to i mogą się zarwać - powiedziała, uśmiechając się złośliwie. - No co się tak gapisz? Tylko to potrafisz?
- Przestań. Szkoda czasu - upomniała ją matka Leny. - Pomożemy ci - zwróciła się do Wiktora i dmuchnęła na niego tak zimnym powietrzem, że aż się wzdrygnął. - Teraz będziesz unosił się kilka centymetrów nad ziemią, ale to potrwa krótko, więc pospiesz się. - Łatwo było powiedzieć, trudniej wykonać, ale Wiktor skupił się i po chwili odzyskał koordynację ruchów. Bezszelestnie pojawił się w otwartych drzwiach strychu.

Oliwka leżała na starej wersalce, na około której paliło się mnóstwo świec. Dziewczynka była naga i miała zamknięte oczy, nie dawała oznak życia. Wiktor, choć nie powinien, skupił wzrok tylko na niej, a serce podskoczyło mu do gardła, lecz po chwili wrócił mu rozsądek, czujność i spostrzegawczość wytrawnego gliny. Najpierw na belkach stropu spostrzegł ogromniejący cień, złowieszczo rozkołysany płomieniami świec, a później zobaczył mężczyznę, który powoli zbliżał się do dziecka. Wiktor zauważył w jego ręku nóż z długim ostrzem. Natychmiast wymierzył w pierś złoczyńcy i już miał krzyknąć - Stój i rzuć nóż, bo będę strzelał! - kiedy usłyszał wrzask - Jurek? - krzyczała ciemna zjawa. - Ty zboczeńcu! Jak mogłeś? - rzuciła wściekle w stronę męża, a on spojrzał na nią przerażony - Strzelaj! Wiktor, zabij skurwysyna. Gdybym mogła, nie wahałabym się ani chwili. Strzelaj!

Policjant zapatrzony w ojczyma, nawet nie drgnął, ale w jego myślach zaczęły przewijać się obrazy koszmaru z dzieciństwa. Nie chciał tego, próbował odgonić złe wspomnienia, które kłębiły się w głowie, nie pozwalając jasno myśleć.
- Wiktor - odezwała się jasna zjawa. - Nie zabijaj go. On nie może ci ponownie zniszczyć życia. - Młody mężczyzna spojrzał na ducha i dopiero teraz rozpoznał w nim sąsiadkę, która nieraz ratowała ich z opresji, przygarniała po ucieczce przed pasem ojczyma, a nawet zgłosiła to wszystko do opieki społecznej. Niestety nic to nie dało. Rodzice wybronili się, ponieważ chłopcy ze strachu zaprzeczyli, jakoby byli bici i poniżani, a nikomu tak naprawdę nie chciało się tego sprawdzać. Na oko przecież byli zadbani, a rodzice ciągle ich przytulali i głaskali po włosach. Jedynie przez jakiś czas przychodził do nich na kontrolę pracownik socjalny, co zmieniło ich życie na lepsze, ale po kilku miesiącach wszystko wróciło do dawnego stanu. - Pani Basia? - zapytał wyraźnie wzruszony, a ojczym, korzystając z chwili nieuwagi pasierba, rzucił się na niego.
- Synu uważaj! - ostrzegła ciemna zjawa, a Wiktor błyskawicznie zwrócił się w stronę przeciwnika i strzelił do niego, raniąc w ramię. Jerzy zawył z bólu, wypuścił nóż i powoli osunął się na kolana, uciskając dłonią ranę. Policjant podbiegł do niego, odkopnął nóż na bezpieczną odległość, a następnie pchnął Jerzego tak, że ten upadł na twarz. Wcisnął kolano między łopatki mordercy, jego ręce zagarnął do tyłu i zapiął na nich kajdanki. Ojczym nawet nie próbował się bronić, a tylko wydawał jęki bólu. Wiktor natychmiast podszedł do Oliwki i zbliżył ucho do jej ust, aby wyczuć oddech. Na szczęście oddychała, o czym świadczyły też delikatne ruchy jej klatki piersiowej. Tętno biło miarowo i dość wolno. Jej małe ciałko nie miało żadnych obrażeń. Wyglądało na to, że dziewczynka śpi.
- Co jej podałeś? - zapytał Wiktor Jerzego, ale nie uzyskał żadnej odpowiedzi. - Mów bydlaku! - Mówiąc to, przykrył dziewczynkę swoją kurtką i sięgnął po telefon, aby wybrać numer Karola. Okazało się, że nie ma zasięgu.
- Powinieneś go zabić. Na nic innego nie zasługuje - powiedziała z nienawiścią ciemna zjawa. - Zgwałciłeś i zabiłeś własną wnuczkę - zwróciła się do męża.
- Zwariowałaś pijaczko? Sama wiesz, że nie mam dzieci ani wnuczek, a poza tym ta mała żyje. Podałem jej tylko środki nasenne. Od tego się nie umiera. Pomóżcie mi - dodał błagalnie.
- Zabiłeś Kamilkę, córeczkę Adama, a ON JEST TWOIM SYNEM. Za życia Romana nieraz zdradziłam go z tobą i nie udawaj, że tego nie pamiętasz. Nigdy ci nie powiedziałam o ojcostwie, bo uznałam, że to niczego nie zmieni. Po śmierci Romka pobraliśmy się i zyskałeś dwóch synów, więc co to miało za znaczenie, że jeden z nich jest naprawdę twój?
- Nie wiem, o co ci chodzi. Nie znam żadnej Kamilki. Nie widzisz, że się wykrwawiam? Każ Wikiemu mi pomóc. Wezwijcie pogotowie. Nie chcę umierać - rozszlochał się.
- O Boże, co za gnida. Zdychaj!
Wiktor przysłuchiwał się im i wzbierał w nim żal i złość, szczególnie na matkę. Miał chęć wziąć ją za ramiona i potrząsać, wykrzykując - Dlaczego byłaś taka ślepa? Dlaczego nie zauważyłaś, że on mnie wykorzystuje? Dlaczego przyzwalałaś, żeby nas bił? Mamo...
Jednak żadne słowo nie wyszło z jego ust, a mimo to, zjawa spojrzała na niego, jakby usłyszała jego myśli. - Przepraszam synku - wyszeptała.
Wiktor wziął Oliwkę na ręce i nie oglądając się za siebie, zaczął schodzić ze schodów.
- Nie możemy ci pomóc - zwróciła się do niego zjawa pani Basi. - Zaczyna widnieć, więc za chwilę już nas tu nie będzie. - Młody człowiek nie zatrzymał się, nie odezwał, tylko przytulając bezbronne dziecko, wyszedł z domu. Musiał dojść do miejsca, w którym telefon zyska zasięg.
 
     
echo 
Konsultant/ka



"Złotych Pietruch": 6
"Srebrnych Pietruch": 7
"Brązowych Pietruch": 1
"Wierszy miesiąca": 6
Limerykowy Król: 2
Pomógł: 155 razy
Wiek: 57
Dołączył: 21 Gru 2015
Posty: 4702
Skąd: Jędrzejów
Wysłany: 2018-01-03, 19:06   

Zakręciłaś, zamotałaś jak Hitchcock, ale na koniec odmotałaś :P
Dobrze się czytało i wciągająco* jak kreskę :)

Tak to widzę:

- Jesteś chora(,) czy tylko kogoś odwiedzasz?

- Taki z ciebie starszy brat? A mama mówiła, że jesteś najlepszy i() że kiedyś na pewno cię poznam, i będziesz się ze mną bawił, i czytał mi książeczki, i w ogóle.

Kamil, choć drżał na całym ciele, odchylił kołdrę i spojrzał na dziewczynkę, a ona uśmiechnęła się do niego i nagle zaczęła tańczyć, wirować po całym pokoju() tak, że blond warkoczyki oplatały się wokół jej szyi.

Strach zniknął() tak nagle, jak się pojawił.

- Ale ten pan powiedział, że mnie zaprowadzi() gdzie indziej, gdzie czeka mama i ciocie, i dzieci, i tam będę tańczyć.

- Wiesz(,) gdzie ją zabrał?

- Temu panu, że będę grzeczna i nikomu o nim nie powiem, bo inaczej skrzywdzi moją mamusię i tatusia, a tak(,) to mnie zaraz do nich zawiezie.

(S)ama nie dam rady.

- Kamil widzi Kamilkę, a ona wie(,) gdzie jest morderca.

Niestety() dla nich obojga nie mogli się przytulić.

- Boże(,) jak chciał ją przytulić, pocieszyć...

Mnie każdy zobaczy(,) jak tylko będę chciała

Ale robię to tylko dla ciebie(,) dziecinko, a nie dla syna pedała.

- A wtedy ciemna przyłączyła się do nich i wirowały coraz mocniej i mocniej(,) aż zniknęły, zabierając mężczyznę.
A może: wirowały coraz bardzie i bardziej?

Następnie wyciągnął broń, odbezpieczył i z wycelowaną()na wprost siebie, ruszył w stronę domu.

Gdybym mogła(,) nie wahałabym się ani chwili.

Policjant podbiegł do niego, odkopał* nóż na bezpieczną odległość, a następnie pchnął Jerzego tak, że ten upadł na twarz.
może lepiej - odkopnął*

- Mów bydlaku(!) – (M)ówiąc to(,) przykrył dziewczynkę swoją kurtką i sięgnął po telefon, aby wybrać numer Karola.

Po śmierci Romka pobraliśmy się i zyskałeś dwóch synów, więc co to miało za znaczenie, (ż)e jeden z nich jest naprawdę twój?

- Nie wiem(,) o co ci chodzi.

Jednak żadne słowo nie wyszło z jego ust, a mimo to(,) zjawa spojrzała na niego, jakby usłyszała jego myśli.

- Młody człowiek nie zatrzymał się, nie odezwał, tylko() przytulając bezbronne dziecko, wyszedł z domu.
_________________
Piszę, kiedy nie mam nic do powiedzenia.
 
     
Gelsomina 
Autor/ka zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 3
"Srebrnych Pietruch": 5
"Brązowych Pietruch": 6
"Wierszy miesiąca": 2
"Najlepsza proza": 8
Pomogła: 134 razy
Dołączyła: 17 Lip 2014
Posty: 4774
Skąd: Łódź
Wysłany: 2018-01-03, 19:24   

Starałam się zaciekawić :)
Wciągająco* jak kreskę :P :lmao:

Dzięki za korektę. Zaraz poprawię :)

[ Dodano: 2018-01-03, 19:49 ]
Zrobione, panie konsultancie :thumbup: :)
 
     
echo 
Konsultant/ka



"Złotych Pietruch": 6
"Srebrnych Pietruch": 7
"Brązowych Pietruch": 1
"Wierszy miesiąca": 6
Limerykowy Król: 2
Pomógł: 155 razy
Wiek: 57
Dołączył: 21 Gru 2015
Posty: 4702
Skąd: Jędrzejów
Wysłany: 2018-01-03, 20:03   

Wzorowa słuchaczka konsultanta :P
_________________
Piszę, kiedy nie mam nic do powiedzenia.
 
     
elafel 
Moderator



"Złotych Pietruch": 8
"Srebrnych Pietruch": 9
"Brązowych Pietruch": 10
"Kryształowych Dyń": 1
"Wierszy miesiąca": 11
"Najlepsza proza": 7
Najciekawsza publicystyka: 1
Pomogła: 127 razy
Wiek: 64
Dołączyła: 16 Lis 2007
Posty: 13270
Skąd: Poznań
Wysłany: 2018-01-04, 00:35   

Masz fantazję i to wielką. Ciekawie piszesz dlatego zawsze chętnie czytam.
Podobasia zostawiam.
_________________
Ela
 
     
Antonella 
Autor/ka wielce zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 4
"Srebrnych Pietruch": 7
"Brązowych Pietruch": 3
"Kryształowych Dyń": 1
"Wierszy miesiąca": 6
Limerykowy Król: 4
Fraszkowy Król: 2
Pomogła: 28 razy
Dołączyła: 06 Paź 2010
Posty: 5007
Skąd: z daleka
Wysłany: 2018-01-04, 02:16   

Mocne i dobre. O! :)
_________________
Kiedyś traktowałem ludzi dobrze. Teraz - z wzajemnością.

Anthony Hopkins
 
     
Gelsomina 
Autor/ka zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 3
"Srebrnych Pietruch": 5
"Brązowych Pietruch": 6
"Wierszy miesiąca": 2
"Najlepsza proza": 8
Pomogła: 134 razy
Dołączyła: 17 Lip 2014
Posty: 4774
Skąd: Łódź
Wysłany: 2018-01-05, 19:35   

elafel napisał/a:
Masz fantazję i to wielką. Ciekawie piszesz dlatego zawsze chętnie czytam.
Podobasia zostawiam.

Elu, jestem wdzięczna za taką ocenę :]

Cytat:
Mocne i dobre. O!
_________________


Tosiu bardzo dziękuję :)
 
     
Morfeusz 
Autor/ka


Pomógł: 3 razy
Dołączył: 07 Sie 2017
Posty: 775
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-01-05, 19:54   

:) Może następne opowiadanie dla urozmaicenia będzie pozbawione wątków paranormalnych?
 
     
Gelsomina 
Autor/ka zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 3
"Srebrnych Pietruch": 5
"Brązowych Pietruch": 6
"Wierszy miesiąca": 2
"Najlepsza proza": 8
Pomogła: 134 razy
Dołączyła: 17 Lip 2014
Posty: 4774
Skąd: Łódź
Wysłany: 2018-01-05, 19:59   

Znudziły ci się? :lmao: Nie wiem czy będzie następne ani jakie będzie. A wiesz, że niektórzy tylko takie piszą? ;)
Dzięki za czytanie. :)
 
     
Morfeusz 
Autor/ka


Pomógł: 3 razy
Dołączył: 07 Sie 2017
Posty: 775
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-01-05, 20:08   

Trochę męczą już, ale twoja proza tak kusi, że zmęczenie idzie precz. ;)
 
     
Gelsomina 
Autor/ka zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 3
"Srebrnych Pietruch": 5
"Brązowych Pietruch": 6
"Wierszy miesiąca": 2
"Najlepsza proza": 8
Pomogła: 134 razy
Dołączyła: 17 Lip 2014
Posty: 4774
Skąd: Łódź
Wysłany: 2018-01-05, 20:14   

Męczyć można się na różne sposoby, ale niekoniecznie moim pisaniem ;) . Wystarczy nie czytać, prawda? To takie proste, a ja ci muszę podpowiadać :ehh:
Ty piszesz bez przerwy o miłości...
Dzięki za szczerość i naprawdę nie zmuszaj się, ponieważ nie widzę w tym żadnego sensu.
Każdy ma swój ulubiony gatunek i dobrze.
 
     
Morfeusz 
Autor/ka


Pomógł: 3 razy
Dołączył: 07 Sie 2017
Posty: 775
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-01-05, 20:17   

Właśnie się nie zmuszam lubię snute przez Ciebie opowieści na tyle, że nawet zmęczenie wątkami z duchami nie zniechęca mnie na tyle, żeby nie czytać.

[ Dodano: 2018-01-05, 20:18 ]
:)
 
     
Gelsomina 
Autor/ka zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 3
"Srebrnych Pietruch": 5
"Brązowych Pietruch": 6
"Wierszy miesiąca": 2
"Najlepsza proza": 8
Pomogła: 134 razy
Dołączyła: 17 Lip 2014
Posty: 4774
Skąd: Łódź
Wysłany: 2018-01-05, 20:29   

Morf, daj już spokój. Każdy ma swoje upodobania i ja to rozumiem, więc nie tłumacz niepotrzebnie. Przyjmuję każdą ocenę. :]
Jeśli mnie coś nuży, to po prostu nie czytam, więc to dla mnie najlepsze wyjście. :)
Nie tracić czasu.
 
     
Motysia 
Autor/ka z pewnym stażem...



"Złotych Pietruch": 3
"Srebrnych Pietruch": 3
"Brązowych Pietruch": 1
"Wierszy miesiąca": 2
Pomogła: 3 razy
Wiek: 38
Dołączyła: 09 Paź 2012
Posty: 1021
Skąd: Wrzosowo
Wysłany: 2018-01-06, 12:29   

opowiadanie zaciekawiło treścią.... obrazowe, zaskakujące i świetnie poprowadzone
_________________
Morze jest moim spowiednikiem.
 
     
Gelsomina 
Autor/ka zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 3
"Srebrnych Pietruch": 5
"Brązowych Pietruch": 6
"Wierszy miesiąca": 2
"Najlepsza proza": 8
Pomogła: 134 razy
Dołączyła: 17 Lip 2014
Posty: 4774
Skąd: Łódź
Wysłany: 2018-01-06, 13:57   

Cieszę się Motysiu :)
To jeszcze nie koniec :lmao:
 
     
Tajfumerang 
Autor/ka z pewnym stażem...


"Najlepsza proza": 1
Pomogła: 5 razy
Wiek: 24
Dołączyła: 27 Mar 2016
Posty: 419
Wysłany: 2018-01-09, 18:23   

Masz wyobraźnię :sweet: i potrafisz powstałe w niej twory wtłoczyć do cudzej :)
Eh, nic nie jest nawet w połowie tak proste jak się wydaje gdy na kogoś spojrzeć niezbyt wnikliwie :ehh:

[ Dodano: 2018-01-09, 18:24 ]
Czekam cdnu :)
_________________
Jutro będzie lepiej
 
     
Gelsomina 
Autor/ka zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 3
"Srebrnych Pietruch": 5
"Brązowych Pietruch": 6
"Wierszy miesiąca": 2
"Najlepsza proza": 8
Pomogła: 134 razy
Dołączyła: 17 Lip 2014
Posty: 4774
Skąd: Łódź
Wysłany: 2018-01-09, 20:25   

Taj, dziękuję ci bardzo za takie zdanie. Dodałaś mi chęci do dalszego do dalszego pisania :)
 
     
ag 
Autor/ka z pewnym stażem...



"Złotych Pietruch": 1
"Najlepsza proza": 3
Pomogła: 18 razy
Dołączyła: 31 Lip 2017
Posty: 737
Skąd: Lublin
Wysłany: 2018-01-23, 21:18   

To oni wszyscy widzą te duchy? :)
Wciągnęłam się :) i czytałam z zapartym tchem :)
Może troszkę tylko za szybko rozegrałaś tę akcję na strychu ;) :)
_________________
Co dziecko, którym byłeś, pomyślałoby o dorosłym, którym się stałeś? ~ Skradzione dziecko K. D.
 
     
Gelsomina 
Autor/ka zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 3
"Srebrnych Pietruch": 5
"Brązowych Pietruch": 6
"Wierszy miesiąca": 2
"Najlepsza proza": 8
Pomogła: 134 razy
Dołączyła: 17 Lip 2014
Posty: 4774
Skąd: Łódź
Wysłany: 2018-01-23, 21:27   

Nie, nie wszyscy. :]
Jedni mają taką zdolność, inni nie, tak jak Franek. Duch czasem decyduje komu się pokazać, ale nie zawsze mu się udaje. Mama Wiktora ma siłę przebicia :lmao:
Dzięki za czytanie ag :)
A co do akcji na strychu, to nie wiem. Zrobiłam, co mogłam ;)
 
     
ag 
Autor/ka z pewnym stażem...



"Złotych Pietruch": 1
"Najlepsza proza": 3
Pomogła: 18 razy
Dołączyła: 31 Lip 2017
Posty: 737
Skąd: Lublin
Wysłany: 2018-01-23, 22:12   

aa to dlatego widział ją ten ojczym ? :)
Ja wierzę w duchy i wierzę, że kilka razy zdarzyło mi się zobaczyć. Usłyszeć zaświaty.
_________________
Co dziecko, którym byłeś, pomyślałoby o dorosłym, którym się stałeś? ~ Skradzione dziecko K. D.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group