Fraszkowym Królem została Antonella

Limerykowym Królem zostały dwie osoby: Antonella oraz echo

Kryształową Dynię zdobył utwór : Czarny piątek autorstwa - Autsajder1303

Złotą Pietruchę zdobył utwór: Prawdziwi mężczyźni nie piją drinków autorstwa ag

Rozpoczynamy nową Pietruchę w temacie- pająk

Wierszem Miesiąca XII/2017 został utwór: gdzie jesteś autor - Dany
Prozą Miesiąca/XII/2017 został utwór:Jeszcze pożyjecie w naszej pamięci autor - Pola
Publicystyką Roku/2017 został utwór:POWSTANIE WARSZAWSKIE autor - Owsianko




Poprzedni temat «» Następny temat
Opowieść jakby anielska [część III - ostatnia]
Autor Wiadomość
ag 
Autor/ka z pewnym stażem...



"Złotych Pietruch": 1
"Najlepsza proza": 2
Pomogła: 16 razy
Dołączyła: 31 Lip 2017
Posty: 642
Skąd: Lublin
Wysłany: 2018-02-07, 20:54   Opowieść jakby anielska [część III - ostatnia]

Podczas jednego z naszych spotkań, w hotelowym pokoju, byłam gotowa zadeklarować odejście od Miłosza. Niepodważalną decyzję podjęłam po namiętnym seksie z Bartoszem, okraszonym wyznaniami miłości, kiedy leżąc jeszcze wtuleni w siebie, rzucił od niechcenia, żebyśmy wzięli ślub. Wtedy poczułam do niego niezachwianą miłość i pewność, że to nasza druga szansa, której tym razem nie zmarnujemy.
-Zróbmy to. –Powiedziałam poważnie, siadając.
Zdawał się być lekko zaskoczony, ale zrzuciłam to na karb radości. Być może nie wierzył do końca, że mogłabym się zgodzić, po tym wszystkim. A później snuliśmy wizje ślubu i życia, już na poważnie – w zasadzie to mówiłam ja. Byłam tak rozentuzjazmowana, że nie zauważyłam obojętności Bartosza.
Gdy dotarłam do momentu, w którym niezwłocznie chciałam wziąć się za zakończenie aktualnego związku, rzucił bez emocji:
- To chyba żadna filozofia. Mówisz spadaj, wystawiasz walizki i wprowadzam się ja.
Po tej radzie zniknął za drzwiami łazienki. Chwilę później z konsternacji wyrwał mnie szum wody, pokrywający się z odgłosem wibracji na blacie stolika. Ekran telefonu Bartosza rozbłysnął. Sięgnęłam po niego z uczuciem, że muszę to zrobić.
To co usłyszałam, wyrwało mnie z tej głupoty, w którą zabrnęłam za daleko.
Po wciśnięciu zielonej słuchawki nie zdążyłam nawet się odezwać, kiedy dobiegł mnie wrzask pełen wściekłości.
- Już się z nią zabawiłeś? To wracaj po swoje rzeczy i spieprzaj z mojego życia! Żadnego ślubu nie będzie!
Po tych słowach telefon zamilkł. Długą chwilę stałam oniemiała na środku hotelowego pokoju, całkowicie naga, z aparatem wciąż przy policzku. Dotarło do mnie, że to wszystko, to kolejne kłamstwo. Dałam się uwieść i miesiącami pieprzyłam się, cała w skowronkach, ze swoim oprawcą! Cały strach tamtych lat wrócił ze zdwojoną siłą. Zabrakło mi tchu i zapragnęłam jak najszybciej opuścić pokój. Ubierałam się w pośpiechu, chcąc wyjść zanim prysznic…
Ucichł. Stanęłam u wezgłowia łóżka, w pełnym ubraniu i gotowości do ucieczki. Wyszedł przepasany ręcznikiem i dostrzegł zmianę w moim zachowaniu. Powoli zmierzał w moim kierunku, a ja sukcesywnie cofałam się ku wyjściu. Nim moja ręka odnalazła klamkę, zagrodził mi drogę, przypierając do ściany.
- Pamiętaj jesteś moja – wycedził przez zęby – i radzę ci wrócić tu jutro, bo inaczej zabiję tego twojego kochasia.
Jego wzrok stał się taki jak wtedy, kiedy poprzedzał każde kolejne uderzenie. Mocny policzek, za zbyt krótką spódnicę. Pięść głucho uderzająca w skroń, za zbyt opryskliwą odpowiedź. Głowa pozostawiająca krew na ścianie, za odmowę seksu. Pękające żebra, za głupi żart przy znajomych.
Gotowa na któryś zestaw ciosów, wstrzymałam powietrze, tymczasem Bartosz otworzył drzwi i pozwolił mi wyjść. Tuż przed trzaśnięciem usłyszałam jeszcze rozkaz
-Jutro o tej samej porze!


* * * *

Postanowiłam pójść, ale tylko po to, żeby się postawić. Miałam nadzieję zachować ostatnie miesiące w tajemnicy i powrócić do swojego szczęścia. Musiałam tylko wyraźnie rozstać się z Bartoszem i pokazać, że się go nie boję, co było trudnym wyzwaniem, bo na samą myśl o nim traciłam równomierność oddechu. Nie mogłam prosić Miłosza, aby pomógł mi kolejny raz, gdyż wymagałoby to wyznania wszystkiego, a wątpiłam, że potrafiłby wybaczyć i wieść ze mną dotychczasowy żywot.
Poszłam do tego hotelu z zamiarem wykrzyczenia, Bartoszowi w twarz, całej nienawiści. Chciałam zagrozić mu policją i jak najszybciej wrócić do Miłosza.

Siedział na łóżku, taki zadowolony z siebie. Przywitał mnie kpiącym uśmieszkiem i wstał, zaganiając mnie pod przeciwległą ścianę. Drzwi zamknął na klucz, a ten ukrył w kieszeni. Wtedy już wiedziałam, że dobrze się to nie skończy i że nic nie pójdzie po mojej myśli.
Mozolnie przemierzył dzielącą nas odległość, napawając się moim strachem. Nie potrafiłam wypowiedzieć ani słowa z żadnej wersji przemowy, przygotowywanej wczorajszego wieczoru.
Niespodziewanie złapał mnie za gardło, unosząc do góry, w taki sposób, że o podłogę opierałam się jedynie czubkami palców.
- Po co tu przyszłaś suko? – wysyczał, mocniej zaciskając palce na mojej krtani – Chcesz, żebym cię porządnie zerżnął?
Puścił dopiero, kiedy zaczęłam się dusić i płakać. Upadłam na kolana, krztusząc się i próbując odzyskać oddech. Wtedy złapał mnie za włosy i pociągnął przez pokój w stronę łóżka. Błagałam, by dał mi spokój, by pozwolił odejść, ale to go tylko nakręcało. Rzucił mną w pościel i bez trudu unieruchomił. Nie miałam szans – tak jak wiele razy przez te wszystkie lata.
Kiedy skończył, podciągnął spodnie, splunął na mnie i wyszedł.

Leżałam tam, taka zbrukana, pobita, nie wiedząc co mam ze sobą zrobić. Wykrochmalona pościel wchłaniała krwawienia ciała i duszy.
Nie wiem jak zdołałam dotrzeć do domu. Pamiętam tylko, że mojej podróży towarzyszyło mnóstwo spojrzeń, niekiedy pełnych współczucia, niekiedy odrazy.

* * * *

Za drzwiami stanęłam twarzą w twarz z Miłoszem. Wystarczyło mi jedno spojrzenie i wiedziałam, że nic się przed nim nie ukryło.
Padłam mu do stóp, błagając o wybaczenie. Liczyłam na jego miłość i miałam nadzieję, że mój stan zmienia postać rzeczy. Myślałam, że znów okaże się moim aniołem i jak poprzednio wyrwie mnie z przemocy, wprost w swoje objęcia, dając ostatnią szansę na uzdrowienie.
Miłosz po prostu mnie ominął, zabrał kurtkę z wieszaka i wyszedł. Nim przekroczył próg rzucił ze smutkiem:
- Niektórych kwestii nie potrafią wybaczyć nawet anioły.

* * * *

Codziennie wstaję wcześniej i przyklejona do szyby czekam, kiedy będzie przechodził pod moim oknem.

Pierwszy raz zauważyłam go jakiś tydzień po naszym rozstaniu. Jak każdego dnia, szedł tą samą drogą do pracy. Przystanął tuż pod oknem, przy którym akurat stałam po bezsennej nocy, spojrzał na mnie ze smutkiem i odszedł.

Nigdy więcej nie podniósł głowy, a ja codziennie czekam z nadzieją na choćby przelotne spojrzenie. Wiem, że jest świadomy mojej obecności.

Pewnego dnia, po tym jak zapadł wyrok skazujący Bartosza, (niezmiennie trwałam świtem przy oknie) zobaczyłam Miłosza z jakąś kobietą. Poczułam dławiący ból w klatce piersiowej. Chciałam rzucić się na okno z pięściami i lamentem, zamiast tego stałam i obserwowałam ich – takich szczęśliwych! I wtedy, tuż pod moim oknem, oboje przystanęli. Miłosz spojrzał mi w oczy z przyjaznym uśmiechem, pełnym troski. Stało się coś dziwnego – wypełnił mnie spokój. Wszystkie negatywne emocje gdzieś się ulotniły, a ja poczułam się gotowa na ponowne narodziny.

Potrzeba wystawania przy oknie zniknęła, a poczucie wolności wypełniało mnie nieopisanym szczęściem.
Doszły mnie słuchy o tamtej kobiecie. Na imię miała Tamara i mieszkała dwa bloki dalej. Łączyło nas kilka rzeczy – obie utkwiłyśmy w toksycznej miłości i doświadczałyśmy przemocy z rąk brutalnych mężczyzn.

Tamtego dnia zaczęłam wierzyć w anioły.
_________________
Co dziecko, którym byłeś, pomyślałoby o dorosłym, którym się stałeś? ~ Skradzione dziecko K. D.
 
     
Morfeusz 
Autor/ka


Pomógł: 3 razy
Dołączył: 07 Sie 2017
Posty: 627
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-02-07, 23:29   

Very good :)
 
     
Z. Antolski 
Autor/ka wielce zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 1
"Srebrnych Pietruch": 2
"Brązowych Pietruch": 3
"Kryształowych Dyń": 1
"Wierszy miesiąca": 8
"Najlepsza proza": 18
Najciekawsza publicystyka: 6
Pomógł: 81 razy
Wiek: 65
Dołączył: 26 Sty 2013
Posty: 5686
Skąd: Kielce
Wysłany: 2018-02-07, 23:56   

-Zróbmy to. –Powiedziałam poważnie, siadając.

Trzeba napisać;

- Zróbmy to - powiedziałam poważnie, siadając.

Trochę styl szwankuje. Wychodzi na to, że "poważnie usiadła".
Poza tym lubię czytać Twoje prozy.
Pozdrawiam :)
 
     
Gelsomina 
Autor/ka zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 3
"Srebrnych Pietruch": 4
"Brązowych Pietruch": 4
"Wierszy miesiąca": 1
"Najlepsza proza": 7
Pomogła: 120 razy
Dołączyła: 17 Lip 2014
Posty: 3920
Skąd: Łódź
Wysłany: 2018-02-08, 20:55   

ag napisał/a:
Niepodważalną decyzję podjęłam po namiętnym seksie z Bartoszem, okraszonym wyznaniami miłości, kiedy leżąc jeszcze wtuleni w siebie, rzucił od niechcenia, żebyśmy wzięli ślub.

kiedy leżeliśmy jeszcze wtuleni w siebie, a on rzucił... albo coś w tym stylu, ponieważ leżąc wtuleni rzucił* nie pasuje mi.
ag napisał/a:
A później snuliśmy wizje ślubu i życia, już na poważnie

moze zmiana szyku?
ag napisał/a:
Sięgnęłam po niego z uczuciem, że muszę to zrobić.
To co usłyszałam, wyrwało mnie z tej głupoty, w którą zabrnęłam za daleko.

Nie podoba mi się ten zapis.
ag napisał/a:
w pełnym ubraniu i gotowości do ucieczki

może całkowicie ubrana* a nie w pełnym ubraniu*?
ag napisał/a:
Mozolnie przemierzył dzielącą nas odległość, napawając się moim strachem.

Dlaczego mozolnie? Zupełnie nie pasuje.
ag napisał/a:
Niektórych kwestii nie potrafią wybaczyć nawet anioły.

kwestii? zastąpiłabym innym słowem.
od Codziennie* odczuwam lekki galimatias w zapisie, powtórzenia, czasy... :hmm:
Czyli Miłosz ratuje kobiety :)
_________________
Poezja najbardziej raduje, wtedy, gdy się ją rozumie tylko ogólnie, a nie całkowicie*
 
     
Autsajder1303 
Autor/ka zasłużony/a



"Srebrnych Pietruch": 1
"Brązowych Pietruch": 2
"Kryształowych Dyń": 2
Pomógł: 10 razy
Wiek: 28
Dołączył: 12 Paź 2015
Posty: 2094
Skąd: Hrabstwo Armagh
Wysłany: 2018-02-08, 21:01   

Mnie się czytało dosyć płynnie, choć tu i ówdzie można podrasować. Od strony technicznej oceniać będą inni :) Przyjemna lektura, choć nie z mojej bajki. Pozdrawiam.
_________________
"nadzieja to melodia, której nie tańczy się._."
 
     
Dany 
Administrator



"Złotych Pietruch": 2
"Srebrnych Pietruch": 7
"Brązowych Pietruch": 6
"Kryształowych Dyń": 1
"Wierszy miesiąca": 13
Pomogła: 324 razy
Wiek: 68
Dołączyła: 21 Kwi 2011
Posty: 12596
Skąd: Poznań
Wysłany: 2018-02-09, 10:27   

Jego wzrok stał się taki jak wtedy, kiedy poprzedzał każde kolejne uderzenie. Mocny policzek, za zbyt krótką spódnicę. Pięść głucho uderzająca w skroń, za zbyt opryskliwą odpowiedź. Głowa pozostawiająca krew na ścianie, za odmowę seksu. Pękające żebra, za głupi żart przy znajomych.

- I ona z takim facetem chciała się związać?! Niektóre kobiety jednak są, trzeba powiedzieć po imieniu, głupie.
_________________
Oczekujesz komentarza do swojego utworu - inni także oczekują tego od Ciebie.
 
     
ag 
Autor/ka z pewnym stażem...



"Złotych Pietruch": 1
"Najlepsza proza": 2
Pomogła: 16 razy
Dołączyła: 31 Lip 2017
Posty: 642
Skąd: Lublin
Wysłany: 2018-02-12, 10:15   

Morfeusz, :) Fenkju :)
Z. Antolski, ale właśnie po to tam przecinek :) gdyby siadać poważnie to by było powiedziała, poważnie siadając ;)
Z. Antolski napisał/a:
Poza tym lubię czytać Twoje prozy
to mnie raduje :)
Gelsomina, taka szansa dla kobiet :) kiedyś pomyślałam, że dobry to byłby pomysł na stworzenie książki, ale do napisania książki to mi wiele brakuje, a przede wszystkim cierpliwości :)
Poprawię, ale jeszcze nie teraz :D
Autsajder1303, Dziękuję bardzo :)
Dany, dokładnie, niektóre są bardzo durne. I ja nie rozumiem dlaczego bita i upokarzana kobieta nie weźmie się i nie ucieknie, tylko jeszcze lgnie z miłością do takiego śliskiego typa...
:)
_________________
Co dziecko, którym byłeś, pomyślałoby o dorosłym, którym się stałeś? ~ Skradzione dziecko K. D.
 
     
Gelsomina 
Autor/ka zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 3
"Srebrnych Pietruch": 4
"Brązowych Pietruch": 4
"Wierszy miesiąca": 1
"Najlepsza proza": 7
Pomogła: 120 razy
Dołączyła: 17 Lip 2014
Posty: 3920
Skąd: Łódź
Wysłany: 2018-02-12, 10:25   

ag napisał/a:
pomyślałam, że dobry to byłby pomysł na stworzenie książki, ale do napisania książki to mi wiele brakuje, a przede wszystkim cierpliwości

Brak cierpliwości.... jak ja to rozumiem i sprzyjających skupieniu warunków, a o innych rzeczach nie wspomnę :lmao: ale tu już myślę tylko o sobie ;)
Ag napisz książkę :thumbup: Musisz :yes:
_________________
Poezja najbardziej raduje, wtedy, gdy się ją rozumie tylko ogólnie, a nie całkowicie*
 
     
Motysia 
Autor/ka z pewnym stażem...



"Złotych Pietruch": 3
"Srebrnych Pietruch": 2
"Brązowych Pietruch": 1
"Wierszy miesiąca": 1
Pomogła: 3 razy
Wiek: 37
Dołączyła: 09 Paź 2012
Posty: 863
Skąd: Wrzosowo
Wysłany: 2018-02-13, 16:14   

przeczytałam z czystą przyjemnością... świetnie piszesz
pozdrawiam:)
_________________
Morze jest moim spowiednikiem.
 
     
jaceksenior 
Autor/ka z pewnym stażem...


"Złotych Pietruch": 2
"Srebrnych Pietruch": 2
"Brązowych Pietruch": 5
Pomógł: 6 razy
Wiek: 62
Dołączył: 05 Maj 2012
Posty: 858
Skąd: Działoszyn
Wysłany: 2018-02-13, 19:51   

Czytałem z wielką przyjemnością :) :) . Pozdrawiam :)
_________________
jaceksenior
 
     
ag 
Autor/ka z pewnym stażem...



"Złotych Pietruch": 1
"Najlepsza proza": 2
Pomogła: 16 razy
Dołączyła: 31 Lip 2017
Posty: 642
Skąd: Lublin
Wysłany: 2018-02-14, 18:18   

Gelsomina, może kiedyś się uda :)
Motysia, dziękuję :) bardzo mnie radują Twoje słowa :)
jaceksenior, Dziękuję :)
_________________
Co dziecko, którym byłeś, pomyślałoby o dorosłym, którym się stałeś? ~ Skradzione dziecko K. D.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group