Wierszem miesiąca I/2020 zostały dwa utwory:
Między kroplami autorstwa echo
niepowroty autorstwa lidiusza


Zapraszamy do konkursu o Złotą Pietruchę w temacie - LIST

Zapraszamy do głosowania na:
prozę/2019
publicystykę/2019

Kończę

Utwory nagrodzone.


Moderator: Redakcja

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Gelsomina
Autor/ka zasłużony/a
Posty: 6084
Rejestracja: 17 lipca 2014, 00:15
Lokalizacja: Łódź
Złotych Pietruch: 4
Srebrnych Pietruch: 7
Brązowych Pietruch: 8
Kryształowych Dyń: 1
Honorowych Dyń: 1
Wierszy miesiąca: 5
Najlepsza proza: 8

Kończę

Post autor: Gelsomina »

Współczułam matce. Wiedziałam, że miała ciężkie dzieciństwo. Nieraz mi o tym opowiadała, a ja chętnie słuchałam. Mogłam wtedy głaskać dłoń, która przed godziną wymierzyła mi policzek. Mogłam patrzeć na zamknięte, sine powieki i wyobrażać sobie, że gdy je uniesie, w oczach pojawi się coś innego niż złość. W tych momentach byłam szczęśliwa i wierzyłam, że matka się zmieni. Czułam między nami bliskość, której brakowało mi na co dzień. Znikała wraz z końcem opowieści.

– No, dość tych bzdur. Lekcje odrobiłaś?
– Jeszcze nie, mamusiu. Nie umiem poradzić sobie z jednym zadaniem z matmy. Pomożesz mi? – zapytałam, mając znowu nadzieję, że więź między nami tym razem nie jest tylko złudzeniem.
– Co za dziewucha? Nic nie potrafi zrobić! I po co męczyłam się kilkanaście godzin, żeby takie coś wydać na świat? Kurwa! Mam dosyć! Zostawił mnie z głupim bachorem i muszę teraz płacić za błędy. Ja pierdolę!
Te słowa wyzwoliły we mnie łzy, które za wszelką cenę chciałam powstrzymać. Niestety nie udało mi się.
– Ale beksa! Kurwa, co za życie. Na chuj mi to było potrzebne. – Nakręcała się coraz bardziej. Pożałowałam, że byłam tak głupia, żeby poprosić ją o pomoc. Pożałowałam, że nie powiedziałam: – Tak, odrobiłam. – Przecież i tak nigdy nie sprawdzała. A teraz... Jednym ruchem zmiotła z biurka książki i zeszyty, a później pchnęła mnie na podłogę i kazała wszystko zbierać. Zbierałam, a ona stała nade mną i cały czas wrzeszczała.


Tej nocy długo nie mogłam zasnąć. Najpierw nie pozwoliły mi na to odgłosy telewizji, którą matka oglądała do północy, a później myśli o ojcu. Dlaczego odszedł? Gdzie teraz jest? Może ma już nową rodzinę... Wyobrażałam go sobie, jak gra z synkiem w piłkę albo idzie na spacer z córeczką. Wysoki, z ciemnymi włosami, roześmiany lub niski blondyn z zatroskaną miną... Tęskniłam za nim, choć nigdy go nie widziałam. Nawet na zdjęciach. Właśnie... Dlaczego mama nie ma żadnego zdjęcia ojca? A może ma, tylko nie chce mi pokazać? Wiele razy ją o niego pytałam, ale przestałam, ponieważ zawsze wpadała we wściekłość. Nawet nie znam jego imienia. Matka nazywała go skurwysynem, łajdakiem, świnią, podłym sukinsynem...
Nagle wpadło mi do głowy, że powinnam, jak najszybciej, przeszukać zakamarki w domu. Tak. Zrobię to w środę. Wtedy kończę o trzynastej trzydzieści, więc będę miała około trzech godzin czasu do powrotu matki. Jeśli nie zdążę zajrzeć w każdy kąt, powtórzę to znów i znów. Aż do skutku – obiecywałam sobie w myślach. – Tylko muszę być bardzo ostrożna i nie zostawić żadnych śladów. Nie chciałam dostać lania, jak wtedy, kiedy przymierzałam sukienki mamy i odwiesiłam je w innej kolejności. Byłam bardzo nieostrożna, ale teraz jestem starsza i mądrzejsza.
Zaczęłam zastanawiać się, gdzie mogła schować pamiątki po ojcu. Byle nie na strychu, Nigdy tam nie chodziłam. Bałam się. Matka mówiła, że mieszka tam duch, który lubi pożerać niegrzeczne dziewczynki, ale najpierw obdziera je żywcem ze skóry i wydłubuje im oczy. Nieraz groziła, że mnie tam zamknie. Starałam się być posłuszna, lecz dla niej nigdy wystarczająco. Na szczęście nie spełniła swojej groźby. Zamiast tego, co najmniej raz w tygodniu sprawiała mi lanie. Teraz jest trochę lepiej. Więcej wrzeszczy, mniej bije. Jednak strach przed okrutnym duchem nigdy mnie nie opuścił.
Może w szafie – zastanawiałam się dalej – albo w komodzie, gdzie trzyma wszystkie ważne dokumenty i jedyny album z naszymi zdjęciami... Może w drewnianej szkatułce, którą dostała od babci na piętnaste urodziny... Miałam wiele pomysłów. Jeszcze dwa dni. Tylko dwa dni i w końcu zobaczę jak wygląda mój tata. Odnajdę go. Pocieszona tą myślą, wtuliłam się w poduszkę i mocno zacisnęłam powieki.


Następnego dnia wlokłam się do szkoły, łykając łzy. Rano matka znów na mnie nakrzyczała, bo zapomniałam umyć po sobie kubka. Dla niej każdy powód był dobry do wrzasków.

– Hejka, Malwa. – Aśka klepnęła mnie w plecy. – Biegnijmy, bo zaraz dzwonek. – Złapała mnie za rękę i pociągnęła za sobą. Nie protestowałam. – Ale masz minę. Pewnie boisz się sprawdzianu z matmy. Ja też. Nie przejmuj się. Pała to nie wyrok śmierci. Tak mówi mój tata. – Buzia jej się nie zamykała, ale było mi to na rękę. Wolałam słuchać niż mówić.
– Przyjdziesz do mnie na halloween? – zapytała, kiedy byłyśmy już w szatni. – Przyjdź. Będzie epicko. Obejrzymy horror, wywołamy duchy i będziemy objadać się chipsami i słodyczami. Co ty na to?
– Nie mogę. – Matka nie pozwalała mi zapraszać koleżanek ani do nich chodzić. Ze szkoły musiałam wracać prosto do domu.
– Pójdziemy do mnie w czwartek zaraz po szkole. Będzie jeszcze Laura i Oliwka. Przyjdź. Plissssss! Będzie super.
– Zapytam mamę – powiedziałam dla świętego spokoju i ruszyłyśmy pędem do klasy.
Lubiłam Aśkę. Była wesoła, śliczna i wszyscy chcieli się z nią przyjaźnić. Moje przeciwieństwo. A jednak własnie mnie zaprosiła do siebie. Byłam dumna z tego wyróżnienia. Uśmiechnęłam się, zapominając na chwilę o problemach. Chciałam do niej pójść.


W środę wstałam godzinę wcześniej. Po cichutku umyłam się i ubrałam, a później zaczęłam szykować śniadanie. Tym razem nie mogłam o niczym zapomnieć, aby matka znów się nie złościła.

– Co tak hałasujesz od samego rana? Spać nie dajesz.
– Zrobiłam śniadanie.
– Wielkie mi śniadanie. Parę kanapek, a nabrudziłaś jakbyś gotowała obiad z dwóch dań na pięćdziesiąt osób. – Matka szeroko ziewnęła i usiadła na krześle. – Nie sparzyłaś pomidora, a tyle razy ci powtarzałam, że nienawidzę ze skórką. Nigdy nie zapamiętasz. – Zaczynała się rozkręcać. Złość napędzała w niej energię.
– Zaraz sparzę. Już nastawiłam wodę – odpowiedziałam ulegle.
– Zaraz, już!? Zdecyduj się! Nie wiem za jakie grzechy trafiła mi się taka głupia córka, z którą muszę się ciągle użerać. A może cię w szpitalu podmienili? Ale, kurwa byłby numer. – Nagle spoważniała.
– A w którym szpitalu się urodziłam?
– Nie twój interes! – wrzasnęła, a ja od razu pożałowałam pytania. – Jazda do szkoły.
– Muszę pozmywać i ...
– Won, powiedziałam. Pozmywasz jak wrócisz.
Nie było tak źle. Najważniejsze, że nie oberwałam.

W szkole dłużyło mi się jak nigdy. Na przerwie podeszła do mnie Aśka.
– No i jak? Przyjdziesz? – zapytała.
– Przyjdę – powiedziałam, sama zaskoczona swoją decyzją.
– To super.
– Mam coś przynieść? – zapytałam z grzeczności, jednocześnie licząc na odmowę. Nie miałam pieniędzy. Nigdy nie dostawałam kieszonkowego.
– Nie. Mama wszystko przygotowała.. Mam też stroje i farby do malowania twarzy, a Laura przyniesie tabliczkę do wywoływania duchów Ouija. Zaszalejemy. – Aśka zachichotała i pobiegła do stojącej przy sklepiku Oliwki.

Nie wiem co we mnie wstąpiło, że się zgodziłam. Przecież matka mnie nie puści. Pójdę bez pozwolenia – postanowiłam po krótkim namyśle. Ciekawe, czy się zmartwi, kiedy jutro nie zastanie mnie w domu? Pewnie nie, tylko jak zwykle wpadnie we wściekłość. Zadygotałam, zdając sobie doskonale sprawę z tego, że narażę się na kolejną awanturę i lanie, ale tym razem chociaż nie bez powodu.

Po skończonych lekcjach, wypadłam ze szkoły jak z procy, byle szybciej do domu. Najpierw trzeba posprzątać kuchnię. Kiedy upewniłam się, że wszystko jest na swoim miejscu, a blat lśni czystością, zaczęłam poszukiwania od szuflady z dokumentami. W pierwszej teczce rachunki za prąd, czynsz i inne opłaty. W drugiej paragony, instrukcje obsługi, a w trzeciej umowy o pracę i kredytowe, świadectwa pracy, ale nigdzie nie było mojego aktu urodzenia, aktu małżeństwa rodziców ani żadnych zdjęć ojca. Teraz szkatułka. Była tam tylko biżuteria i stary zardzewiały klucz. Ogarnął mnie zawód. Zajrzałam do szafy, gdzie panował nieskazitelny porządek. Matka zajmowała się praniem, prasowaniem i układaniem rzeczy w komodach i szafach, oprócz mojej. Uwielbiała te czynności. Cieszyłam się, że nie muszę robić jeszcze tego. I tak nadmiar obowiązków sprawiał, że nieraz zaniedbywałam naukę. Dwa razy w tygodniu ścierałam kurze, myłam podłogi, czyściłam dywany, a raz na miesiąc musiałam wypucować okna w całym domu. Dotarło do mnie, że nie będę potrafiła ułożyć wszystkiego tak, żeby matka nie zorientowała się, że tu grzebałam. Mimo wszystko nie poddałam się i kolejno unosiłam pościel, ręczniki, ubrania, aby sprawdzić, czy nie schowała czegoś pod nimi. Niczego nie znalazłam. Zaczęły piec mnie oczy od powstrzymywanych łez, a wtedy pomyślałam o strychu. Muszę opanować strach. Przekonywałam się, że duch nie istnieje. To tylko wymysł matki. Wzięłam latarkę i na drżących nogach ruszyłam do schodów. Pokonywałam je, szepcząc modlitwę do Anioła Stróża. Nacisnęłam klamkę, ale drzwi nie ustąpiły. Klucz – przyszło mi do głowy i biegiem po niego wróciłam. Po dwukrotnym przekręceniu klucza w zamku, drzwi otworzyły się bezszelestnie. W pomieszczeniu, dzięki kilku małym okienkom było dość widno, ale mimo wszystko poszukałam kontaktu i zapaliłam światło. Włączyłam też latarkę, aby poczuć się jeszcze bardziej bezpiecznie. – Nie ma żadnych duchów, nie ma żadnych duchów – mówiłam do siebie z udawanym przekonaniem. Pod ścianami stały różnej wielkości tekturowe pudła, kilka drewnianych skrzyń i ogromne lustro z potłuczoną taflą. Aż podskoczyłam ze strachu na widok swojego poprzecinanego rysami oblicza. Wyglądałam jak duch. Nadal drżąc, podeszłam do pierwszej z brzegu skrzyni i uniosłam wieko. Z środka buchnął zapach stęchlizny i owiało mnie zimno. Wzdrygnęłam się. Na samym wierzchu ułożone były dwie lalki, trzy pluszowe misie, a także jeden króliczek. Były śliczne. Nigdy przedtem ich nie widziałam. Matka nie kupowała zabawek. Uważała je za całkowicie zbyteczne. Do zabawy musiała mi wystarczyć wyobraźnia. Pod maskotkami leżała sterta starych gazet. Po co matce jakieś gazeciska? Może, żeby odstraszyć mole. Nagle przykuła moją uwagę duża fotografia mężczyzny, która znajdowała się na pierwszych stronach wielu z tych gazet. Zaczęłam czytać artykuł umieszczony pod zdjęciem.

Prokuratora Rejonowa w Łodzi poszukuje:

Artura Ziębińskiego, urodzonego 15.12.1980; ostatnio przebywającego w Łodzi, wcześniej mieszkającego w Warszawie i Krynicy Zdroju.
Wzrost: 180 cm; szczupłej budowy ciała; oczy niebieskie; włosy koloru ciemnego; twarz owalna; brak znaków szczególnych.
Poszukiwany jest oskarżony o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem o podłożu seksualnym, trzech nastolatek.
UWAGA: Mężczyzna jest bardzo niebezpieczny i może być uzbrojony.
Zwracamy się z prośbą do osób, które znają miejsce pobytu poszukiwanego o kontakt z najbliższą jednostką policji, prokuraturą lub sądem. Jednocześnie informujemy, że ukrywanie poszukiwanego lub pomaganie mu w ucieczce jest przestępstwem, za które grozi kara pozbawienia wolności do lat 5. Zapewniamy anonimowość.
Za ujęcie lub przyczynienie się do ujęcia poszukiwanego, została wyznaczona przez rodziny ofiar nagroda w wysokości 100 tys. złotych.

Uważnie przyjrzałam się zdjęciu, a po plecach przeszedł mi zimny dreszcz. Oczy mężczyzny miały identyczny migdałowy kształt jak moje. Przecież to nic nie znaczy. Wiele osób ma takie oczy i usta z pełniejszą górną wargą. Wiele... Znów poczułam chłód. Włożyłam wszystkie gazety do skrzyni, a na wierzchu ułożyłam zabawki. Po namyśle, zabrałam jeden egzemplarz pisma i zamykając za sobą drzwi, zbiegłam na dół.. Trzęsłam się z zimna i emocji, więc będąc już w swoim pokoju, chciałam jedynie, jak najszybciej wskoczyć pod koc. Wtedy... Klucz! O, Boże! Zapomniałam odnieść go do szkatułki.

– Wróciłam. Halo! Gdzie jesteś? Chodź, pomóż mi wypakować zakupy.
Już za późno. Jednak starałam się nie wpaść w panikę.
– Już idę mamo – odkrzyknęłam. Błyskawicznie schowałam gazetę i klucz pod prześcieradło, a następnie biegiem ruszyłam do kuchni. Po tym wszystkim, co mnie spotkało na strychu, nie chciałam jeszcze narazić się na lanie.
– A co ty taka blada?
– Trochę źle się czuję. Boli mnie głowa. – Matka nienawidziła użalania się, więc szybko dodałam – Wzięłam tabletkę, więc zaraz mi przejdzie.
– Tylko nie myśl, że jutro nie pójdziesz do szkoły. W tym domu nie ma leniuchowania.
– Przecież wiem.
– O! Panienka pyskuje. – Zamierzyła się, żeby uderzyć mnie w twarz. Nie odwróciłam głowy. Niech bije, zasłużyłam. Jednak ręka matki zawisła dosłownie kilka milimetrów od mojego policzka. Spojrzałam na nią zaskoczona. Wyglądała na zszokowaną. Cofnęła dłoń, którą natychmiast zaczęła rozmasowywać. – Rozpakuj zakupy i bierz się za obieranie ziemniaków – powiedziała mechanicznie.
– Dlaczego mnie nie uderzyłaś? Przecież chciałaś.
Poszła do łazienki, nie oglądając się za siebie. Korzystając z okazji, pobiegłam do pokoju, aby zabrać klucz i na szczęście, nim matka wróciła, zdążyłam odłożyć go na miejsce.
Zastała mnie w kuchni w trakcie przygotowywania posiłku.
– Dziś nie będę jadła. Będę w swoim pokoju, ale nie zawracaj mi niczym głowy.
– Dobrze. – Odprowadziłam ją wzrokiem.
Nadal wyglądała na oszołomioną. Nie wiedziałam, jaki był powód dziwnego zachowania mamy, ale cieszyło mnie, że na jakiś czas będę miała ją z głowy. Nie zamknęła za sobą drzwi, więc zobaczyłam, że podchodzi do toaletki i otwiera szkatułkę. Dzięki Bogu, że nie zrobiła tego wcześniej – pomyślałam z ulgą. Kiedy upewniła się, że wszystko jest na miejscu, zatrzasnęła z impetem drzwi. Wróciła do normy.

Też nie byłam głodna, ale u nas nie wolno było marnować jedzenia, więc wmusiłam w siebie to, co już zdążyłam przygotować. Po chwili zrobiło mi się niedobrze i ledwo zdążyłam do łazienki. Zwymiotowałam cały posiłek. Wymęczona wróciłam do kuchni, żeby posprzątać, a później powlokłam się do pokoju. Zasnęłam w ubraniu. We śnie odwiedził mnie mężczyzna z ciemnymi włosami, którego twarz, dłonie i ubranie były całe we krwi. Przemawiał spokojnym, miłym głosem:
– Nie bój się, córeczko. Tobie nie zrobię krzywdy. Kocham cię, maleńka.
Z jego dłoni kapała krew. Zaczęłam krzyczeć i obudziłam się. Byłam cała spocona, a jednocześnie dygotałam z zimna. Gdyba matka była inna, pobiegłabym do niej, żeby mnie pocieszyła i ukołysała.. Ale nie była, więc nakryłam głowę kołdrą i zaszlochałam.


Rano, pomyślałam, że to wszystko, co mi się przydarzyło, było snem. Jedno spojrzenie pod prześcieradło, uświadomiło mi, że to jednak prawda. Znów zatrzęsłam się z zimna. Może jednak matka pozwoli mi dziś zostać w domu... Impreza – przypomniałam sobie – Jeśli na nią nie pójdę, to stracę ostatnią szansę, żeby mieć w końcu przyjaciółki. Umyłam się i porządnie wyszczotkowałam zęby. Matka nadal nie wychodziła z pokoju, więc włożyłam rzeczy, które mogłam zakładać tylko na specjalne okazje, czyli imieniny babci albo święta. Spakowałam plecak, do którego upchnęłam także znalezioną na strychu gazetę i szybko wyszłam z domu. Udało się. Choć raz w szkole będę wyglądała jak człowiek.

Koleżanki od razu zauważyły moje nowe ciuchy.
– Super wyglądasz, Malwa – powiedziała Aśka. – Ale wiesz co? Ta fryzura jest do kitu. Chcesz to zrobię ci odjazdowego warkocza. – Chciałam. – Dlaczego tak dygoczesz?
– Zimno mi.
– Może jesteś chora?
– Nie. Mamy zepsute ogrzewanie i zmarzłam w nocy. Zaraz się rozgrzeję – uspokoiłam ją.

Lekcje zleciały szybko. Ze szkoły wyszłyśmy we czwórkę. Czekał na nas tata Aśki, który z uśmiechem otworzył drzwi samochodu. Żarty sympatycznego mężczyzny sprawiły, że ani się obejrzałam, a już trzeba było wysiadać. Mama koleżanki też sprawiła bardzo miłe wrażenie. Zaprosiła nas do domu, ale najpierw zostałam jej przedstawiona. Podała mi ciepłą, drobną dłoń i pocałowała w policzek. Poczułam, że się czerwienię. Nikt wcześniej mnie nie całował.

– Najpierw zjecie obiad.
– Ależ mamo – zaprotestowała Aśka. – Przecież mamy chipsy, popcorn i słodycze. Nie chcemy obiadu. Prawda dziewczyny? – Przytaknęłam z innymi, choć odczuwałam ogromny głód.
– A jeśli na obiad będzie pizza, to też odmówicie?
– Pizza? Naprawdę? Hura! Uwielbiam pizzę.
– My też – zawtórowały Oliwka i Laura.
– A ty? – zwróciła się do mnie mama Aśki.
– Nigdy nie jadłam pizzy – odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
Wszyscy zwrócili na mnie zaskoczone spojrzenia. Jednak nikt tego nie skomentował.
– Lada chwila powinni ją dostarczyć. Tymczasem zaprowadź dziewczyny do pokoju.

Zjadłyśmy pyszną pizzę z owocami morza. Dla mnie to była niesamowita uczta. Popiłyśmy coca-colą, którą też miałam pierwszy raz w ustach. Szczerze mówiąc herbatę owocową, uważałam za smaczniejszą, ale nie powiedziałam tego głośno.

– To teraz zostaniecie same. Tak, jak obiecaliśmy, idziemy do kina. Tylko bądźcie grzeczne, żebym nie żałowała, że uległam namowom Joasi.
– Przecież jesteśmy już duże i potrafimy się zachować, i w ogóle.
– Karolino, chodź już. – Usłyszałyśmy tubalny głos z głębi domu. – Idę, kochanie. – Posłała nam całusa i poszła.

– No nareszcie. – Aśka włączyła bardzo głośną muzykę i zaczęła tańczyć. Oliwka i Laura natychmiast przyłączyły się do niej, a ja usiadłam na kanapie, nadal drżąc z zimna. Podbiegły do mnie i porwały do tańca. Były takie radosne, piękne i chyba mnie lubiły. Tak. Lubiły mnie. To cudowne uczucie, wiedzieć, że nareszcie ktoś cię lubi.
Później przebrałyśmy się w przygotowane przez panią Karolinę kreacje halloweenowe i przystąpiłyśmy do robienia makijażu. Kiedy skończyłyśmy, Aśka zasłoniła okno, zapaliła świece i zgasiła światło.

– Teraz wywołujemy duchy – zadecydowała i wyłączyła muzykę.
– Duchy! Horror! Duchy! Horror! – zaczęłyśmy się przekrzykiwać.
– Duchy – powiedziała autorytatywnie Aśka. – Laura, dawaj tabliczkę.
– Ale, czy nie jest jeszcze za wcześnie na duchy? One przecież przychodzą w nocy – wyjawiła swoje wątpliwości Oliwka.
– W nocy to będziesz już spała w swoim łóżku. Poza tym musimy to zrobić nim wrócą rodzice. Mama jest przeciwniczką wywoływania duchów. Ledwo zgodziła się na horror, sama go wybrała i oczywiście najpierw musiała obejrzeć. Podejrzewam, że nie będzie nawet straszny.

Usiadłyśmy więc na dywanie, wokół dziwnej tablicy z napisami, którą pierwszy raz widziałam na oczy, a nawet nie zdawałam sobie sprawy, że coś takiego istnieje.

– Kogo wywołamy? – spytałam zaciekawiona.
– Może moją babcię? Umarła rok temu i bardzo za nią tęsknię – zaproponowała Laura.
– OK – zgodziłyśmy się.
– Co mamy robić? – zadałam następne pytanie.
– Dotknijcie palcami wskaźnika, ale bardzo delikatnie – odpowiedziała Laura. – Najpierw nim poruszymy, żeby przekazać swoją energię, a później ja zacznę przywoływać babunię. Wy siedzicie cicho i nie ruszacie już palcami.
– A skąd będziemy wiedziały, że przyjdzie?
– Zapytam: Jesteś babuniu? I jeśli przyjdzie, to w pokoju zapanuje chłód, a wskaźnik przesunie się na słowo TAK.
– Chłód? – Wzdrygnęłam się. – Skąd ty to wszystko wiesz? – Byłam bardzo zaniepokojona..
– Od siostry. Jest starsza ode mnie o dwanaście lat i zajmuje się spirytyzmem.
– Czym?
– Przestańcie gadać – wtrąciła Aśka. – Zaczynajmy. Szkoda czasu.
Zrobiłyśmy tak, jak kazała nam Laura, a wtedy ona zaczęła wołać babcię, wymawiając jej imię i nazwisko:
– Doroto Wolska, przyjdź. Wołamy cię. Przyjdź.

Zimno czułam cały czas od wizyty na strychu, więc czekałam na reakcję dziewczyn, a wtedy wskaźnik pod naszymi palcami zaczął się przesuwać. Oderwałyśmy dłonie od tablicy i zaczęłyśmy wrzeszczeć, nie wyłączając Laury. Zgasły świece, a my krzyczałyśmy jeszcze głośniej.

– Błagam zapalcie światło. Boję się, boooojęęę – zawodziła Oliwka.
Świece zapłonęły ponownie, a wskaźnik na tablicy wirował jak szalony. Wtuliłyśmy się w siebie.
– Musimy to zakończyć – powiedziała Laura. – Trzeba zamknąć tabliczkę.
Jednak bałyśmy się poruszyć, wpatrzone w szalejący wskaźnik.
– Babciu, czy to ty? Babuniu!
Wskaźnik nagle się zatrzymał na słowie NIE.
– A kto? – zapytałam.
– Trzeba zadawać tylko pytania, na które można odpowiedzieć TAK lub NIE – pouczyła mnie Laura.
– Czy jesteś dobrym duchem? – zapytała Aśka, drżącym ze strachu głosem.

Wskaźnik stanął na NIE. Zerwałyśmy się z dywanu z krzykiem i pobiegłyśmy do drzwi. Dopadłyśmy ich błyskawicznie, ale ku naszemu zaskoczeniu, były zamknięte. W tym samym momencie znowu zgasły świece i rozbrzmiał przeraźliwy chichot, a po chwili łomot upadających przedmiotów, jakby ktoś lub coś demolował pokój. Znów przytuliłyśmy się i czułam, że ciała dziewcząt mocno drżą. Też dygotałam i szczękałam zębami. Poczułam, że Laura przywiera do mnie z całą siłą.
– Trzymajcie mnie. Coś mnie ciągnie. Mamo, pomóż! – błagała. Za wszelką cenę starałam się jej nie puścić. Nie dałam rady. Usłyszałam wycie, a po chwili rozpaczliwy, pełen bólu krzyk Laury, który nagle ucichł. Nastała jeszcze bardziej przerażająca cisza.

– Laura! Lauraaaaa! – Zebrałam się po chwili na odwagę i zaczęłam wołać koleżankę.

Z głębi pokoju znów dobiegło demoniczne chcichotanie i tym razem o pomoc zaczęła wołać Oliwka. Walczyłyśmy z całych sił, ale nie zdołałyśmy jej utrzymać. Oprócz wycia, słychać było też trzaski i chrzęsty, a później obrzydliwe mlaskanie. Ponownie spróbowałyśmy otworzyć drzwi, ale nie ustąpiły. Teraz kolej na mnie – pomyślałam, lecz się myliłam. Duch oderwał ode mnie Aśkę. Jej żałosne zawodzenie trwało i trwało, rozdzierając mi serce. Skulona, z pochyloną głową, wstrząsana spazmami, czekałam na śmierć.
– Nie bój się. Tobie nic nie zrobię. – Rozpoznałam głos mężczyzny, który śnił mi się w nocy. – Jestem twoim tatą. Kocham cię, córuś. Kupiłem ci piękne lalki i misie. – W tym samym momencie otworzyły się drzwi i rozbłysło światło. W progu stali rodzice Aśki.
– Boże! Córeczko! – Pani Karolina podbiegła do córki, które leżała pod ścianą cała zakrwawiona. Wszędzie było pełno krwi. – Ojciec stał jak oniemiały. Wtedy uciekłam. Nikt mnie nie zatrzymał. Biegłam, co sił w nogach. Upadłam przed progiem naszego domu.

Nagle poczułam delikatnie potrząsanie za ramię.
– Hej, Malwinko. – To ja, twój tatuś.
Leżałam we własnym łóżku, a na jego brzegu siedział mężczyzna z fotografii. Zerwałam się, chciałam uciekać, ale powstrzymał mnie, dociskając do poduszki. Jego uchwyt był silny i lodowaty.
– Nie jesteś moim ojcem. Jesteś mordercą. Zabiłeś moje koleżanki. Dlaczego? Dlaczego? Zobaczysz, zaraz tu będzie policja. Aresztują cię! – Zaśmiał się tylko.
– Nigdy mnie nie złapali, a teraz jest to niewykonalne, bo nie żyję. – Twoja matka mnie zabiła.
– Co? Jak to? To niemożliwe! Mama jest nerwowa, ale nie mogłaby nikogo zabić.
– A jednak. – Otruła mnie, a później zakopała pod płotem w ogrodzie babci, tam, gdzie rośnie stara lipa.
– Babcia o tym wie?
– Tak. Ona zrobi wszystko dla ukochanej córki. Przecież wiesz. Nigdy nie stanęła w twojej obronie, choć wie, jak jesteś traktowana.
– Idź sobie. Nie chcę tego słuchać. Mama nie jest morderczynią, tylko ty. Nienawidzę cię.
– Nieprawda. Kochasz. – Uśmiechnął się, ukazując rząd zakrwawionych zębów. – Nie odejdę. Przywołałaś mnie. Dałaś mi znów siłę swoją miłością i tęsknotą. Teraz już zawsze będziemy razem. – Spojrzał na mnie z czułością. – Zginęły twoje koleżanki, ale same tego chciały. Pomogły ci mnie sprowadzić.
– Mamo! – wrzasnęłam histerycznie. – Mamo! Mamo!
Pobiegłam do pokoju matki i to, co zobaczyłam sprawiło, że straciłam przytomność.


– Malwino, obudź się czas na śniadanie i lekarstwa. – Kobieta w białym fartuchu patrzy na mnie życzliwie. – Jak samopoczucie? – pyta, głaszcząc mnie po włosach. Ta pieszczota sprawia, że robi mi się trochę cieplej niż zwykle.
– Dobrze. Kupiła mi pani nowy zeszyt? – pytam z nadzieją.
– Oczywiście. Nawet dwa i jeszcze kilka długopisów. Kiedy skończysz swoją powieść? Boję się, że nie zdążysz przed opuszczeniem zakładu, a wiesz, że pali mnie ciekawość, co będzie dalej. Ale spokojnie, nie jestem Annie Wilkes.. – Zaśmiała się głośno.
– Na szczęście – odparłam. – A ja nie jestem Kingiem, ale bardzo lubię trzymać panią w napięciu – dodałam z chytrym uśmieszkiem.
– Musisz mi obiecać, że jak zwykle dostanę egzemplarz z autografem. W sumie to ja odkryłam twój talent, więc jestem matką chrzestną każdej napisanej przez ciebie książki. – Mrugnęła do mnie figlarnie.
– Chciałabym zostać sama. Muszę pisać. – Nagle spoważniałam.
– Jasne. Już zmykam, moja ulubiona autorko. A swoją drogą dlaczego nie chcesz kupić laptopa? Byłoby ci łatwiej.
– Wolę pisać odręcznie, gryźć długopis w chwilach zastanowienia, kreślić, zamazywać, rysować kwiatki na marginesach i esy floresy.
– Jesteś jak dziecko.
– Nigdy nie byłam dzieckiem. Pojawiłam się na świecie już dorosła. Lubię myśleć, że wyszłam z mgły.

Pielęgniarka popatrzyła na mnie smutno i opuściła pokój, zamykając za sobą cichutko drzwi. Wówczas spojrzałam na niego, siedział jak zwykle na brzegu łóżka.

– Dlaczego nigdy nie wychodzisz z tego pokoju? Żeby chociaż ta piguła była młodsza. Nie ma przyjemności w zabijaniu starych bab.
– Już nigdy nikogo nie zabijesz.
– Nie byłbym taki pewien. Przecież niedługo stąd znikasz, pisareczko.
– A ty ze mną.
– Już nie mogę się doczekać. – Zatarł zakrwawione ręce.
– Ja też, ale najpierw skończę ostatnią powieść.

Zielenię się, wypuszczam pierwsze słowa...
Iwa

Awatar użytkownika
Dany
Administrator
Posty: 14952
Rejestracja: 21 kwietnia 2011, 15:54
Lokalizacja: Poznań
Złotych Pietruch: 2
Srebrnych Pietruch: 7
Brązowych Pietruch: 7
Kryształowych Dyń: 1
Wierszy miesiąca: 15

Post autor: Dany »

Autorka opowiadaniem tym zdobyła Kryształową Dynię.
Utwór przenoszę na Górną półkę Ringu, a Kryształową Dynię dopisuję do profilu Autorki.
Serdecznie gratulujemy- Administratorzy :) :)

Oczekujesz komentarza do swojego utworu - inni także oczekują tego od Ciebie.

Awatar użytkownika
Antonella
Autor/ka wielce zasłużony/a
Posty: 6085
Rejestracja: 06 października 2010, 08:42
Lokalizacja: z daleka
Złotych Pietruch: 5
Srebrnych Pietruch: 8
Brązowych Pietruch: 8
Tematyczny Konkurs na Wiersz: 1
Kryształowych Dyń: 1
Wierszy miesiąca: 6
Limerykowy Król: 5
Fraszkowy Król: 2

Post autor: Antonella »

No i mój typ wygrał, no i zgadłam, że to Gelsominy, gratulacje! 👍😁🥂

Kiedyś traktowałem ludzi dobrze. Teraz - z wzajemnością.

Anthony Hopkins

jaceksenior
Autor/ka z pewnym stażem...
Posty: 1168
Rejestracja: 05 maja 2012, 17:45
Lokalizacja: Działoszyn
Złotych Pietruch: 5
Srebrnych Pietruch: 3
Brązowych Pietruch: 5

Post autor: jaceksenior »

Gratuluję :) 👍

jaceksenior

Awatar użytkownika
Gelsomina
Autor/ka zasłużony/a
Posty: 6084
Rejestracja: 17 lipca 2014, 00:15
Lokalizacja: Łódź
Złotych Pietruch: 4
Srebrnych Pietruch: 7
Brązowych Pietruch: 8
Kryształowych Dyń: 1
Honorowych Dyń: 1
Wierszy miesiąca: 5
Najlepsza proza: 8

Post autor: Gelsomina »

Dziękuję kochane Piszemki. Super prezent mi sprawiliście pod choinkę :)
Antonella mnie rozpoznała, a ja też rozpoznałam autorów kilku tekstów. ;D
Trzeba się będzie lepiej kamuflować ;D

Zielenię się, wypuszczam pierwsze słowa...
Iwa

Awatar użytkownika
elafel
Młodszy administrator
Posty: 14644
Rejestracja: 16 listopada 2007, 20:56
Lokalizacja: Poznań
Złotych Pietruch: 10
Srebrnych Pietruch: 11
Brązowych Pietruch: 11
Tematyczny Konkurs na Wiersz: 1
Kryształowych Dyń: 2
Wierszy miesiąca: 13
Najlepsza proza: 7
Najciekawsza publicystyka: 1

Post autor: elafel »

Też wiedziałam, że to Twoje opowiadanie. Przyznaję, że Innych nie rozpoznałam.

Serdecznie gratuluję a Utwór zamieszczam na stronie naszego klubu na Facebooku. Niech świat się dowie.
Można klikać polubienia :)

https://www.facebook.com/Serwis.literacko.edukacyjny

Ela

Awatar użytkownika
Gelsomina
Autor/ka zasłużony/a
Posty: 6084
Rejestracja: 17 lipca 2014, 00:15
Lokalizacja: Łódź
Złotych Pietruch: 4
Srebrnych Pietruch: 7
Brązowych Pietruch: 8
Kryształowych Dyń: 1
Honorowych Dyń: 1
Wierszy miesiąca: 5
Najlepsza proza: 8

Post autor: Gelsomina »

Dziękuję Elu :)
Cieszę się, że jestem rozpoznawalna, a raczej mój styl pisania.
Ja rozpoznałam, a przynajmniej tak mi się wydaje ;) wiersz Jacka, Twoje opowiadanie, wiersz Komisarza i wiersz Antonelli. Mój też był jeden z wierszy. ;),

[ Dodano: 2019-12-20, 19:01 ]
Nie mylę się. Właśnie sprawdziłam. Gratulacje dla wszystkich Autorówbiorących udział w zabawie. :thumbup: :)

Zielenię się, wypuszczam pierwsze słowa...
Iwa

Awatar użytkownika
lidiusza
Autor/ka z pewnym stażem...
Posty: 811
Rejestracja: 06 września 2017, 16:56
Lokalizacja: pomorskie
Tematyczny Konkurs na Wiersz: 1
Wierszy miesiąca: 5

Post autor: lidiusza »

Gratuluję Gelsi, jeden z moich dwóch typów :)

jesteśmy naszą pamięcią

Awatar użytkownika
Gelsomina
Autor/ka zasłużony/a
Posty: 6084
Rejestracja: 17 lipca 2014, 00:15
Lokalizacja: Łódź
Złotych Pietruch: 4
Srebrnych Pietruch: 7
Brązowych Pietruch: 8
Kryształowych Dyń: 1
Honorowych Dyń: 1
Wierszy miesiąca: 5
Najlepsza proza: 8

Post autor: Gelsomina »

Dziękuję lidiuszo. Miło, że Ci się spodobało :)

Zielenię się, wypuszczam pierwsze słowa...
Iwa

Awatar użytkownika
echo
Konsultant/ka
Posty: 5353
Rejestracja: 21 grudnia 2015, 18:15
Lokalizacja: Jędrzejów
Złotych Pietruch: 8
Srebrnych Pietruch: 9
Brązowych Pietruch: 2
Tematyczny Konkurs na Wiersz: 1
Wierszy miesiąca: 9
Limerykowy Król: 2

Post autor: echo »

Gratuluję :)
Piszę, kiedy nie mam nic do powiedzenia.
Awatar użytkownika
Gelsomina
Autor/ka zasłużony/a
Posty: 6084
Rejestracja: 17 lipca 2014, 00:15
Lokalizacja: Łódź
Złotych Pietruch: 4
Srebrnych Pietruch: 7
Brązowych Pietruch: 8
Kryształowych Dyń: 1
Honorowych Dyń: 1
Wierszy miesiąca: 5
Najlepsza proza: 8

Post autor: Gelsomina »

Dziękuję echo :) . Mam nadzieję, że przeczytałeś ;)

Zielenię się, wypuszczam pierwsze słowa...
Iwa

Awatar użytkownika
komisarz
Autor/ka z pewnym stażem...
Posty: 304
Rejestracja: 29 lipca 2018, 17:20
Lokalizacja: Tarczyn

Post autor: komisarz »

Gratulacje Gelsi.
Przyznam, że podejrzewałem tylko Jacka o wiersz z akcją na cmentarzu, reszty osób nie licząc siebie nie skojarzyłem z treściami.
Dodam, że taka forma ,w tym przypadku - konkursu, w której nie znamy autorów na początku jest ciekawym urozmaiceniem forum.
Tu temat otwieram,
tam treści za mało.
Wolnoć Tomku -
to mnie się zachciało.
Awatar użytkownika
Gelsomina
Autor/ka zasłużony/a
Posty: 6084
Rejestracja: 17 lipca 2014, 00:15
Lokalizacja: Łódź
Złotych Pietruch: 4
Srebrnych Pietruch: 7
Brązowych Pietruch: 8
Kryształowych Dyń: 1
Honorowych Dyń: 1
Wierszy miesiąca: 5
Najlepsza proza: 8

Post autor: Gelsomina »

Dziękuję komisarzu i cieszę się, że anonimowość autorów przypadła Ci do gustu :)

Zielenię się, wypuszczam pierwsze słowa...
Iwa

Awatar użytkownika
Rafał Bardzki
Moderator
Posty: 6158
Rejestracja: 14 września 2010, 18:48
Lokalizacja: Zielona Góra
Złotych Pietruch: 4
Srebrnych Pietruch: 6
Brązowych Pietruch: 14
Najlepsza proza: 1
Fraszkowy Król: 2

Post autor: Rafał Bardzki »

Gratuluję :)
Awatar użytkownika
Autsajder1303
Autor/ka zasłużony/a
Posty: 2933
Rejestracja: 12 października 2015, 11:05
Lokalizacja: Hrabstwo Armagh
Złotych Pietruch: 1
Srebrnych Pietruch: 1
Brązowych Pietruch: 1
Kryształowych Dyń: 2
Wierszy miesiąca: 2

Post autor: Autsajder1303 »

Gelsi, moje gratulacje. Zasłużone zwycięstwo. Bardzo lubię Twoją prozę :)
Porcupine Tree
Awatar użytkownika
Gelsomina
Autor/ka zasłużony/a
Posty: 6084
Rejestracja: 17 lipca 2014, 00:15
Lokalizacja: Łódź
Złotych Pietruch: 4
Srebrnych Pietruch: 7
Brązowych Pietruch: 8
Kryształowych Dyń: 1
Honorowych Dyń: 1
Wierszy miesiąca: 5
Najlepsza proza: 8

Post autor: Gelsomina »

Dziękuję Rafale:)
Aut, Twoje słowa
Autsajder1303 pisze:Bardzo lubię Twoją prozę
to balsam na moją duszę:)

Zielenię się, wypuszczam pierwsze słowa...
Iwa

ODPOWIEDZ