Limerykowym Królem została Antonella
Fraszkowym Królem został Rafał Bardzki
Kryształową Dynię zdobył utwór : Kończę autorstwa - Gelsomina

Wierszem Miesiąca został utwór:
Ulepiono nas z uczuć autorstwa - ag

Złotą Pietruchę w temacie lustereczko zdobyły dwa utwory:
Bez lusterko nic nie pamintam autorstwa elafel i Tofik przystojny autorstwa Autsajder1303

Zapraszamy do konkursu (anonimowo)na wiersz tematyczny:
bajka (zgadujemy jaka to bajka)

Zapraszamy do dogrywki o
Bonus do Złotej Pietruchy




Poprzedni temat «» Następny temat
Dom Ostojów
Autor Wiadomość
Z. Antolski 
Autor/ka wielce zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 1
"Srebrnych Pietruch": 2
"Brązowych Pietruch": 3
" Tematyczny Konkurs na Wiersz": 1
"Kryształowych Dyń": 1
"Wierszy miesiąca": 9
"Najlepsza proza": 18
Najciekawsza publicystyka: 6
Pomógł: 84 razy
Wiek: 67
Dołączył: 26 Sty 2013
Posty: 5982
Skąd: Kielce
Wysłany: 2020-02-01, 19:16   Dom Ostojów

Państwo Ostojowie mieszkali w starym domu, zbudowanym z miejscowego kamienia, postawionym u podnóża góry, na której stały: kościół, plebania i szkoła. Bywałem tam często, bo przyjaźniłem się z ich synem, moim rówieśnikiem, Jurkiem, który do rodziców przyjeżdżał tylko na lato, a całą zimę przebywał u ciotki w Kielcach. Natomiast starszy syn, Lucek, wrócił na wieś do rodziców, bo ciotka go nie chciała. Był z niego bowiem wielki łobuz.
Dlaczego synów wyprawili do miasta? Działo się tak z dwóch powodów, po pierwsze pan Ostoja był chory na płuca i nałogowo palił sporty. Pani Ostojowa, która sama pochodziła z miasta, chciała, aby jej synowie nie zarazili się od ojca chorobą, a po drugie marzyła, aby mieli miejską ogładę i zdobyli jakiś zawód. Z gospodarki nie mogli się utrzymać, bo byli biedni i sytuację ratowała pensja pani Ostojowej, która pracowała w szkole jako woźna.
Dom składał się z trzech części, mieszkalnej, czyli kuchni i pokoju razem, które od części gospodarczej, czyli obory, oddzielała tylko wąska sień. Na końcu znajdowała się jeszcze stodoła. Wszystko to w jednym, długim budynku krytym strzechą. Utrzymać czystość w takim mieszkaniu, kiedy niemal za ścianą hoduje się krowę i świnie, jest bardzo trudno. W lecie domownikom dokuczały muchy, które wprost z obory dostawały się, przez sień do części mieszkalnej. Pierwszą linią obrony przed owadami była ciężka kotara, zawieszona w sieni. Zaś w samym mieszkaniu pani Ostojowa, rozwieszała u sufitu żółte lepy, które zwisały niczym serpentyny na balu sylwestrowym.
Lepy wisiały już w drzwiach obórki, w której pobekiwała łaciata Mućka i pochrumkiwały trzy raźne świnki, natomiast w części mieszkalnej trzeba było uważać, żeby przypadkowo nie zetknąć się z łatwo przylegającą do włosów taśmą. Wiele owadów było martwych, ale codziennie łapały się nowe, bucząc i wibrując skrzydełkami, podczas gdy ich łapki tonęły w słodkiej, lepkiej mazi, przypominającej kolorem i zapachem miód pszczeli. Co jakiś czas pani Ostojowa dokonywała wymiany lepów, wyrzucając stare do gnojowicy, rozlewającej się w kącie podwórza.
Mimo tak trudnych warunków, gospodyni starała się zachować czystość i elegancję w mieszkaniu. W oknie wisiały śnieżnobiałe firanki, na stole leżał obrus w niebieską kratę i pyszniły się cięte kwiaty w wysokim wazonie, a głośnik-kołchoźnik ozdobiony został szydełkową serwetką. Łóżka były przykryte pomarańczowymi kapami, stojący zegar ze złotymi wskazówkami, zawsze błyszczał świeżo przetartym szkłem i politurą.
Składany parawan, w kolorowe kwiaty, oddzielał część łazienkową, czyli umywalkę z dużą miednicą, od reszty pomieszczenia. Dom podzielony na część mieszkalną i chlew, nie był czymś rzadkim w Grodziskach, choć już w nowo budowanych domach obora stała oddzielnie, ale i tu zdarzało się, że stajnię i pomieszczenie dla zwierząt umieszczano na parterze, a część mieszkalną na piętrze.
Pies pana Ostoi miał swoje legowisko w otworze wyciętym w deskach, prowadzących do stodoły, trzeciego elementu składowego domu. Było tam przewiewnie latem, a po uszczelnieniu, ciepło zimą. Zwierzak, wielki rudzielec, wydawał się bardzo groźny, nikogo nie dopuszczał do siebie, ciągle szczerzył zęby i warczał. Niestety, wiernego psa ktoś otruł w nocy. Był to zresztą dość częsty przypadek, że nieznany osobnik podsuwał psom zatrute jedzenie. Może to nie był złodziej, a jakiś złośliwy zboczeniec, który czerpał satysfakcję z cierpienia zwierząt? W końcu, co można było ukraść z domostwa państwa Ostojów?
Nie zamykali nawet drzwi na kłódkę, kiedy gdzieś wychodzili, a domostwa bronił tylko przepiękny w swojej prostocie, zasuszony wianuszek ziół i kwiatuszków, zawieszony nad drzwiami. Upleciony i poświęcony w kościele na święto Matki Boskiej Zielnej. Często ludzie, idący w pole, zabezpieczali drzwi tylko skoblem, bo i tak sąsiedzi, gdzie mieszkali starsi ludzie, którzy już cały dzień spędzali na podwórku, wszystko widzieli. Gdy pojawiał się obcy, pytali go, kim jest i czego potrzebuje.
Przecież złodziej by się nie łakomił na głośnik-kołchoźnik, czy budzik radziecki, który musiał leżeć na boku, bo inaczej nie chodził? Kilku gospodarzy, którym otruto psy, czuwało nocami, przy świeżo nabytych czworonogach, stróżach domostwa, aby złapać truciciela. Jednak on nigdy nie pojawiał się dwa razy w tym samym miejscu.
Złodzieje we wsi trafiali się rzadko, ale byli bardzo bezczelni. Mojemu ojcu ogołocili kiedyś nocą pasiekę, zabierając ramki z miodem i wynosząc w workach całe roje pszczół. To i tak było nic, wobec tego, co działo się przed wojną, kiedy to podobno grasowały całe szajki złodziejskie.
  
 
     
Antonella 
Autor/ka wielce zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 5
"Srebrnych Pietruch": 8
"Brązowych Pietruch": 8
" Tematyczny Konkurs na Wiersz": 1
"Kryształowych Dyń": 1
"Wierszy miesiąca": 6
Limerykowy Król: 5
Fraszkowy Król: 2
Pomogła: 38 razy
Dołączyła: 06 Paź 2010
Posty: 6002
Skąd: z daleka
Wysłany: 2020-02-02, 08:08   

Przeczytałam z zaciekawieniem, jak to drzewiej bywało 🙂
_________________
Kiedyś traktowałem ludzi dobrze. Teraz - z wzajemnością.

Anthony Hopkins
 
     
Z. Antolski 
Autor/ka wielce zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 1
"Srebrnych Pietruch": 2
"Brązowych Pietruch": 3
" Tematyczny Konkurs na Wiersz": 1
"Kryształowych Dyń": 1
"Wierszy miesiąca": 9
"Najlepsza proza": 18
Najciekawsza publicystyka: 6
Pomógł: 84 razy
Wiek: 67
Dołączył: 26 Sty 2013
Posty: 5982
Skąd: Kielce
Wysłany: 2020-02-02, 08:27   

Dzięki Antonella, pozdrawiam :)
 
     
jaceksenior 
Autor/ka z pewnym stażem...


"Złotych Pietruch": 5
"Srebrnych Pietruch": 3
"Brązowych Pietruch": 5
Pomógł: 19 razy
Wiek: 64
Dołączył: 05 Maj 2012
Posty: 1162
Skąd: Działoszyn
Wysłany: 2020-02-03, 11:05   

Ile piękna i pięknych wspomnień przywołują "tamte straszne czasy" . Pozdrawiam Jacek :)
_________________
jaceksenior
 
     
Z. Antolski 
Autor/ka wielce zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 1
"Srebrnych Pietruch": 2
"Brązowych Pietruch": 3
" Tematyczny Konkurs na Wiersz": 1
"Kryształowych Dyń": 1
"Wierszy miesiąca": 9
"Najlepsza proza": 18
Najciekawsza publicystyka: 6
Pomógł: 84 razy
Wiek: 67
Dołączył: 26 Sty 2013
Posty: 5982
Skąd: Kielce
Wysłany: 2020-02-03, 11:44   

Dzięki Jacku, pozdrawiam :)
 
     
lidiusza 
Autor/ka z pewnym stażem...


" Tematyczny Konkurs na Wiersz": 1
"Wierszy miesiąca": 4
Pomogła: 4 razy
Dołączyła: 06 Wrz 2017
Posty: 763
Skąd: pomorskie
Wysłany: 2020-02-03, 22:57   

Bardzo dobrze się czyta :) kawał dobrej prozy!
_________________
jesteśmy naszą pamięcią
 
     
Gelsomina 
Autor/ka zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 4
"Srebrnych Pietruch": 7
"Brązowych Pietruch": 8
"Kryształowych Dyń": 1
"Honorowa Dynia": 1
"Wierszy miesiąca": 5
"Najlepsza proza": 8
Pomogła: 190 razy
Dołączyła: 17 Lip 2014
Posty: 5923
Skąd: Łódź
Wysłany: 2020-02-04, 00:12   

Z. Antolski napisał/a:
do rodziców przyjeżdżał tylko na lato, a całą zimę mieszkał u ciotki w Kielcach. Natomiast starszy syn, Lucek, mieszkał z rodzicami, bo ciotka go nie chciała. Był z niego bowiem wielki łobuz.
Dlaczego synowie nie mieszkali z rodzicami?

Dużo powtórek. Piszesz w liczbie mnogiej, a przecież tylko jeden syn był z rodzicami.
Z. Antolski napisał/a:
Łóżka przykryte pomarańczowymi kapami,

Może dodać były przykryte*?
Z. Antolski napisał/a:
Zwierzak, wielki rudzielec, wydawał się bardzo groźny, nikogo nie dopuszczał do siebie, ciągle szczerzył zęby i warczał, a na noc pan Ostoja doczepiał łańcuch do długiego metalowego druta, biegnącego wzdłuż domu, aby odstraszył ewentualnego złodzieja.

To zdanie do przebudowy, ponieważ teraz to metalowy drut odstrasza złodziei.

Biedny rudzielec :(
Dobrze się czyta Twoje opowieści. Malujesz słowem :)
_________________
Kiedy zamknę książkę, czasem otwierają się okna.

Monika Stocka
 
     
Z. Antolski 
Autor/ka wielce zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 1
"Srebrnych Pietruch": 2
"Brązowych Pietruch": 3
" Tematyczny Konkurs na Wiersz": 1
"Kryształowych Dyń": 1
"Wierszy miesiąca": 9
"Najlepsza proza": 18
Najciekawsza publicystyka: 6
Pomógł: 84 razy
Wiek: 67
Dołączył: 26 Sty 2013
Posty: 5982
Skąd: Kielce
Wysłany: 2020-02-04, 07:55   

OK dziękuję :)

[ Dodano: 2020-02-04, 11:02 ]
Dzięki lidiusza :)
 
     
Tigerowa 
Autor/ka zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 1
"Srebrnych Pietruch": 4
"Brązowych Pietruch": 2
"Kryształowych Dyń": 1
"Wierszy miesiąca": 1
Pomogła: 9 razy
Dołączyła: 30 Wrz 2010
Posty: 772
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2020-02-07, 21:42   

Przeczytałam jednym tchem. Świetnie zobrazowana stara wieś. Wyobraźnią przeniosłam się w tamte czasy. Szkoda tego psa... a muchy wyjątkowo uporczywe.

Pozdrawiam ciepło. :)
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group