Limerykowym Królem została Antonella
Fraszkowym Królem został Rafał Bardzki
Kryształową Dynię zdobył utwór : Kończę autorstwa - Gelsomina

Wierszem Miesiąca został utwór:
Ulepiono nas z uczuć autorstwa - ag

Złotą Pietruchę w temacie lustereczko zdobyły dwa utwory:
Bez lusterko nic nie pamintam autorstwa elafel i Tofik przystojny autorstwa Autsajder1303

Zapraszamy do konkursu (anonimowo)na wiersz tematyczny:
bajka (zgadujemy jaka to bajka)

Zapraszamy do dogrywki o
Bonus do Złotej Pietruchy




Poprzedni temat «» Następny temat
Śmierć pana Ostoi
Autor Wiadomość
Z. Antolski 
Autor/ka wielce zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 1
"Srebrnych Pietruch": 2
"Brązowych Pietruch": 3
" Tematyczny Konkurs na Wiersz": 1
"Kryształowych Dyń": 1
"Wierszy miesiąca": 9
"Najlepsza proza": 18
Najciekawsza publicystyka: 6
Pomógł: 84 razy
Wiek: 67
Dołączył: 26 Sty 2013
Posty: 5982
Skąd: Kielce
Wysłany: 2020-02-09, 16:34   Śmierć pana Ostoi

Lucek, który jako pierwszy oprowadzał mnie po Grodzisku, pokazywał kościół i dzwonnicę, skończył szkołę i nie wiedział, co ze sobą robić. Jego ojciec nie miał pola, tylko jakiś mały kawałek ziemi. Wystarczało na hodowlę krówki i paru świnek.
Nagle coś w Lucka wstąpiło, nudził się swoją bezczynnością, rozpierała go energia. Pragnął przygód, nowych wrażeń. Nie mógł wysiedzieć w domu, więc zaczął uciekać w świat. Po prostu wsiadał w najbliższy pekaes i jechał, gdzie go oczy poniosły. Zatrudniał się przy pracach sezonowych, dorywczych, rozładunku węgla lub u jakiegoś sadownika przy zbieraniu owoców.
Pewnego lata załapał się na mały okręt, który płynął do Gdańska. Lucek pracował na nim jako palacz. Zarobione pieniądze przepił i pan Ostoja, chociaż słaby i schorowany, jechał po odbiór syna pociągiem i pekaesem aż na wybrzeże. Po powrocie matka urządziła marnotrawnemu synowi na podwórzu kąpiel w wielkiej drewniane balii. Następnie prała zabrudzone do niemożliwości ubranie. Bielizna była tak przeżarta pyłem węglowym, że wylądowała w gnojowicy.
Wtedy Lucka powołano do wojska. Wszyscy sądzili, że chłopak się ustatkował. Przyjechał na przepustkę z nowym, złotym zegarkiem radzieckim na ręku. Dostał go w nagrodę, za zajęcie pierwszego miejsca w biegu terenowym, w pełnym żołnierskim oporządzeniu. Odwiedził mnie i podarował mi swoje zdjęcie w mundurze w „deszczyk”, z kałasznikowem w rękach. Wiedział, że bawię się papierowymi żołnierzykami, ale zastrzegł ze śmiechem, że w moim wojsku on musi być co najmniej generałem.
Rodzice liczyli, że może pierworodny się wreszcie opamięta, jednak duma, z powodu sukcesów syna, szybko się skończyła. Wkrótce, niespodziewanie zwolniono Lucka przedwcześnie ze służby. Powodem było, że nie potrafił wykonywać rozkazów, a z warty uciekał do miasta, gdzie pił wódkę z przygodnymi znajomymi. Lekarze dopatrzyli się u niego zaburzeń psychicznych.
Za nic miał kary i areszty, chodził swoimi drogami, nie rozumiał, co to znaczy rozkaz i dyscyplina wojskowa. Bo też nie przymusem i nie rozkazem można było coś wskórać u niego, ale dobrym słowem i pochwałą. Robił się wtedy dziwnie miękki i gotów do wielkich wysiłków i poświęceń dla takiej osoby.
Wejście na szkolne wzgórze sprawiało staremu Ostoi trudność. Zanim wdrapał się na szczyt, przystawał albo przysiadał kilkakrotnie na stoku. Z wysiłkiem wciągał powietrze półotwartymi ustami. Mimo zakazów lekarzy był namiętnym palaczem papierosów sportów. Żadne inne mu tak nie smakowały. Owszem, częstowany zapalił, nigdy nie odmawiał, ale uważał, że to już nie to, co jego ukochany gatunek.
Matka Lucka pracowała jako woźna, a zarazem sprzątaczka w szkole. Do jej zadań należało pozamiatanie sześciu klas, wymycie oraz wypastowanie podłóg. A zimą, dodatkowo, napalenie w trzech piecach kaflowych. Jeden piec, wmurowany w ścianę, ogrzewał dwie klasy, tylko pokój nauczycielski miał odrębne źródło ciepła. Swoją pracę zaczynała o godzinie szóstej rano, żeby o ósmej, kiedy zaczynały się zajęcia lekcyjne, było już ciepło. Wieczorami, zmęczona chciała odpocząć, więc w pracy zastępował ją mąż, przy pomocy syna.
Tradycją niepisaną było, że zimą, około godziny dziewiętnastej, przed zamiataniem klas zachodzili do nas na godzinkę, żeby pogadać. W kuchni zawsze czekało na Ostoję krzesło i popielniczka oraz ulubiony kubek na herbatę. Paląc jednego papierosa za drugim, pan Ostoja prezentował swój talent gawędziarski. Co jakiś czas zwracał się do syna mówiąc – Chodźwa, Lucku. A po chwili milczenia wyciągał z paczki kolejnego papierosa, ugniatał go w palcach i rozpoczynał nową opowieść. Bywało, że siedzieli tak prawie do północy, aż skończyły się paczka.
Przez całe życie wynajmował się do prac u bogatych gospodarzy. Przez pewien czas furmanił u księdza proboszcza. Pamiętał z tego okresu mnóstwo ciekawych opowieści. Oddychał z trudem, bywało, że nie mógł złapać powietrza. Zawsze w nieodłącznej czapce na głowie, której nigdy nie zdejmował (do kościoła nie chodził).
W ich domu, ku utrapieniu żony, śmierdziało zastarzałym dymem tytoniowym. Również firanki zżółkły, chociaż popielniczka opróżniana była na okrągło. Pan Ostoja miał tak długie włosy, które zaczesywał do góry, że opadały gęstą kaskadą w dół i zakrywały mu twarz. Pani woźna opowiadała mojej mamie, że rano Ostoja, po wstaniu z łóżka, najpierw zakłada czapkę i wtedy zapala papierosa. Dopiero po jego wypaleniu, myje się i je śniadanie.
Matka Lucka pochodziła z miasta, co podkreślała strojem i zachowaniem. Mówiła poprawną polszczyzną. Dbała o mieszczański wygląd mieszkania, wszędzie u niej leżały różne poduszeczki, firaneczki, makatki, serwetki i obrazki. A poza tym utrzymywała nieskazitelną czystość, dzięki swoim nadludzkim wprost wysiłkom. Jej mąż był pod tym względem raczej abnegatem, choć pękał z dumy, że ma żonę „miastową”.
Miał swoje ulubione powiedzenie: „Dłużej pichaca niż wirzgaca”. Co oznaczało że czasem człowiek słaby, który ledwo dycha, przetrzyma osiłka. Rzeczywiście przeżył kilku swoich rówieśników, nie wspominając o młodszych, których wykończyły choroby. Ale i on zmarł nagle na serce. Chodziłem na jego grób razem z Luckiem i długo staliśmy nad nim w milczeniu. Razem ze śmiercią pana Ostoi kończyła się w moim życiu epoka dzieciństwa.
Podczas mojego ostatniego lata na wsi, przyszedł Lucek, żeby się pożegnać. Były wakacje. Siedzieliśmy w jednej z klas, w pustej szkole. Lucek opowiadał, jak się żyje w mieście. Obiecywał, że mnie kiedyś odwiedzi. Graliśmy w w cymbergaja, za pomocą monet i grzebyków. Bramki Lucek wyrył scyzorykiem na pulpicie ławki. Przekonywał mnie, że w mieście wszyscy chłopcy w to grają. Gdzieś tam, za pelargoniami, za zakurzonymi szybami, przez które wdzierały się promienie słoneczne, toczyło się życie. Rozpierała nas energia i wesołość.
  
 
     
jaceksenior 
Autor/ka z pewnym stażem...


"Złotych Pietruch": 5
"Srebrnych Pietruch": 3
"Brązowych Pietruch": 5
Pomógł: 19 razy
Wiek: 64
Dołączył: 05 Maj 2012
Posty: 1162
Skąd: Działoszyn
Wysłany: 2020-02-09, 18:59   

Kolejna , ciekawa odsłona tamtych lat :) . Pozdrawiam :)
_________________
jaceksenior
 
     
Z. Antolski 
Autor/ka wielce zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 1
"Srebrnych Pietruch": 2
"Brązowych Pietruch": 3
" Tematyczny Konkurs na Wiersz": 1
"Kryształowych Dyń": 1
"Wierszy miesiąca": 9
"Najlepsza proza": 18
Najciekawsza publicystyka: 6
Pomógł: 84 razy
Wiek: 67
Dołączył: 26 Sty 2013
Posty: 5982
Skąd: Kielce
Wysłany: 2020-02-09, 19:22   

Dziękuję Jacku i pozdrawiam :)
 
     
elafel 
Moderator
elafel


"Złotych Pietruch": 10
"Srebrnych Pietruch": 11
"Brązowych Pietruch": 11
" Tematyczny Konkurs na Wiersz": 1
"Kryształowych Dyń": 2
"Wierszy miesiąca": 13
"Najlepsza proza": 7
Najciekawsza publicystyka: 1
Pomogła: 151 razy
Wiek: 65
Dołączyła: 16 Lis 2007
Posty: 14475
Skąd: Poznań
Wysłany: 2020-02-09, 20:23   

Potrafisz ciekawie opowiadać. Lubię te opowieści.
_________________
Ela
 
     
Z. Antolski 
Autor/ka wielce zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 1
"Srebrnych Pietruch": 2
"Brązowych Pietruch": 3
" Tematyczny Konkurs na Wiersz": 1
"Kryształowych Dyń": 1
"Wierszy miesiąca": 9
"Najlepsza proza": 18
Najciekawsza publicystyka: 6
Pomógł: 84 razy
Wiek: 67
Dołączył: 26 Sty 2013
Posty: 5982
Skąd: Kielce
Wysłany: 2020-02-09, 20:29   

Dzięki Elu :)
 
     
Gelsomina 
Autor/ka zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 4
"Srebrnych Pietruch": 7
"Brązowych Pietruch": 8
"Kryształowych Dyń": 1
"Honorowa Dynia": 1
"Wierszy miesiąca": 5
"Najlepsza proza": 8
Pomogła: 190 razy
Dołączyła: 17 Lip 2014
Posty: 5923
Skąd: Łódź
Wysłany: 2020-02-10, 12:12   

Z. Antolski napisał/a:
Jego ojciec nie miał pola, tylko jakiś mały kawałek. Wystarczało na hodowlę krówki i paru świnek. Nagle coś w Lucka wstąpiło zaczął uciekać w świat. Chyba diabła miał za skórą, jak mówili ludzie. Trudno jego wyczyny nazywać „ucieczką”, po prostu wsiadał w najbliższy pekaes i jechał, gdzie go oczy poniosły.

jakiś mały kawałek* - jednak napisałabym czego, np. ziemi, podwórka... Miejsca wystarczało na hodowlę...
To zdanie - Nagle coś w Lucka... - jakoś tak wyskoczyło nagle ;) po tych zwierzątkach. Chyba najpierw wstawiłabym to zdanie o luckowym nudzeniu się.
Z. Antolski napisał/a:
marnotrawnego syna pociągiem i pekaesem aż na wybrzeże. Po powrocie matka urządziła marnotrawnemu synowi

drugiego marnotrawnego moim zdaniem lepiej zastąpić innym określeniem.
Z. Antolski napisał/a:
Wydawało się wszystkim, że Lucek się ustatkował.

Może wszyscy sądzili*, aby pozbyć się zaimka zwrotnego.
Z. Antolski napisał/a:
Wiedział, że bawię się papierowymi żołnierzykami, ale zastrzegał się ze śmiechem,

zastrzegł* bez się.
Z. Antolski napisał/a:
Stary Ostoja liczył, że może pierworodny się wreszcie opamięta, jednak duma rodzicielska szybko się skończyła.

wreszcie się opamięta* Dalsza część zdania do przemyślenia.
Z. Antolski napisał/a:
Bo też nie przymusem i nie rozkazem można było coś wskórać u niego, ale dobrym słowem i pochwałą. Robił się wtedy dziwnie miękki i gotów był nawet do wielkich wysiłków i poświęceń dla takiej osoby, która umiała mu trafić do przekonania za pomocą dobrego słowa, a czasem pochlebstw i czułych słówek.

Powtórka z tymi dobrymi słowami.
(...)dobrym słowem, pochwałą, a nawet pochlebstwem. (...) i poświęceń dla osoby, która umiała mu trafić do przekonania w taki właśnie sposób.
Z. Antolski napisał/a:
papierosów sport.

Sport* tak mi się wydaje :)
Z. Antolski napisał/a:
więc w pracy sprzątania szkoły zastępował

chyba po prostu w sprzątaniu.
Nad fragmentem o ciągłym noszeniu czapki przez pana Ostoję, o paleniu i utrzymywaniu czystości przez panią Ostojową, moim zdaniem warto popracować.
Pod koniec opowieści jedno zdanie do odsiękowania.

Opowieść bardzo ciekawa, jak zwykle wszystko sobie wyobraziłam i polubiłam bohaterów, których już wcześniej miałam okazję poznać :)
Pozdrawiam i życzę miłego popołudnia :)
_________________
Kiedy zamknę książkę, czasem otwierają się okna.

Monika Stocka
 
     
Z. Antolski 
Autor/ka wielce zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 1
"Srebrnych Pietruch": 2
"Brązowych Pietruch": 3
" Tematyczny Konkurs na Wiersz": 1
"Kryształowych Dyń": 1
"Wierszy miesiąca": 9
"Najlepsza proza": 18
Najciekawsza publicystyka: 6
Pomógł: 84 razy
Wiek: 67
Dołączył: 26 Sty 2013
Posty: 5982
Skąd: Kielce
Wysłany: 2020-02-10, 13:13   

Dziękuję, pozdrawiam :)
 
     
Rafał Bardzki 
Moderator
Rafał Bardzki



"Złotych Pietruch": 4
"Srebrnych Pietruch": 6
"Brązowych Pietruch": 14
"Najlepsza proza": 1
Fraszkowy Król: 2
Pomógł: 36 razy
Dołączył: 14 Wrz 2010
Posty: 6141
Skąd: Zielona Góra
Wysłany: 2020-02-10, 14:17   

Przeczytałem z przyjemnością :)

Nie wiem czy ten dodatkowy fragment jest potrzebny. Sporo o nałogu dowiadujemy się wcześniej.

"Papierosy to była jego wielka namiętność i nie wyobrażał sobie życia bez nich, mimo zakazów lekarzy i trudności z oddychaniem."
 
     
Z. Antolski 
Autor/ka wielce zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 1
"Srebrnych Pietruch": 2
"Brązowych Pietruch": 3
" Tematyczny Konkurs na Wiersz": 1
"Kryształowych Dyń": 1
"Wierszy miesiąca": 9
"Najlepsza proza": 18
Najciekawsza publicystyka: 6
Pomógł: 84 razy
Wiek: 67
Dołączył: 26 Sty 2013
Posty: 5982
Skąd: Kielce
Wysłany: 2020-02-10, 14:39   

Dzięki Rafał :)
Masz rację, co do papierosów.

[ Dodano: 2020-02-10, 14:40 ]
a papierosy sporty pisze się chyba z małej litery:

https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/Palic-sporty-i-mocne;19032.html
 
     
Gelsomina 
Autor/ka zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 4
"Srebrnych Pietruch": 7
"Brązowych Pietruch": 8
"Kryształowych Dyń": 1
"Honorowa Dynia": 1
"Wierszy miesiąca": 5
"Najlepsza proza": 8
Pomogła: 190 razy
Dołączyła: 17 Lip 2014
Posty: 5923
Skąd: Łódź
Wysłany: 2020-02-10, 21:40   

Dzięki za link.:)
Wynika z tego, że papierosy sporty i papierosy (marki) Sport.
_________________
Kiedy zamknę książkę, czasem otwierają się okna.

Monika Stocka
 
     
lidiusza 
Autor/ka z pewnym stażem...


" Tematyczny Konkurs na Wiersz": 1
"Wierszy miesiąca": 4
Pomogła: 4 razy
Dołączyła: 06 Wrz 2017
Posty: 763
Skąd: pomorskie
Wysłany: 2020-02-11, 00:17   

Lubię ten specyficzny klimat w Twoich opowiadaniach, lubię tak przenieść się w czasie :)
_________________
jesteśmy naszą pamięcią
 
     
Z. Antolski 
Autor/ka wielce zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 1
"Srebrnych Pietruch": 2
"Brązowych Pietruch": 3
" Tematyczny Konkurs na Wiersz": 1
"Kryształowych Dyń": 1
"Wierszy miesiąca": 9
"Najlepsza proza": 18
Najciekawsza publicystyka: 6
Pomógł: 84 razy
Wiek: 67
Dołączył: 26 Sty 2013
Posty: 5982
Skąd: Kielce
Wysłany: 2020-02-11, 07:04   

Dzięki lidiusza :)
 
     
tcz 
Autor/ka


"Brązowych Pietruch": 1
Pomógł: 9 razy
Wiek: 69
Dołączył: 30 Maj 2018
Posty: 912
Skąd: Dolny Śląsk
Wysłany: 2020-02-12, 09:35   

Z. Antolski,
Z przyjemnością przeczytałem Twój kolejny wspomnieniowy odcinek.

Też popalałem sporty. Oprócz nich, w PRL-u, paliło się extra mocne , giewonty, klubowe, popularne, caro, carmeny. Na szczęście już od kilku lat nie palę.
Również często grałem w cymbergaja i tak samo jak opisałeś w tekście, mecze rozgrywane były na szkolnych ławkach z naciętymi na nich bramkami.
_________________
Tadeusz
 
     
Z. Antolski 
Autor/ka wielce zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 1
"Srebrnych Pietruch": 2
"Brązowych Pietruch": 3
" Tematyczny Konkurs na Wiersz": 1
"Kryształowych Dyń": 1
"Wierszy miesiąca": 9
"Najlepsza proza": 18
Najciekawsza publicystyka: 6
Pomógł: 84 razy
Wiek: 67
Dołączył: 26 Sty 2013
Posty: 5982
Skąd: Kielce
Wysłany: 2020-02-12, 12:32   

Dzięki tcz, pozdrawiam :)
  
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group