Limerykowym Królem została Antonella
Fraszkowym Królem został Rafał Bardzki
Kryształową Dynię zdobył utwór : Kończę autorstwa - Gelsomina

Wierszem Miesiąca został utwór:
Ulepiono nas z uczuć autorstwa - ag

Złotą Pietruchę w temacie lustereczko zdobyły dwa utwory:
Bez lusterko nic nie pamintam autorstwa elafel i Tofik przystojny autorstwa Autsajder1303

Zapraszamy do konkursu (anonimowo)na wiersz tematyczny:
bajka (zgadujemy jaka to bajka)

Zapraszamy do dogrywki o
Bonus do Złotej Pietruchy




Poprzedni temat «» Następny temat
Wrota niebios
Autor Wiadomość
Z. Antolski 
Autor/ka wielce zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 1
"Srebrnych Pietruch": 2
"Brązowych Pietruch": 3
" Tematyczny Konkurs na Wiersz": 1
"Kryształowych Dyń": 1
"Wierszy miesiąca": 9
"Najlepsza proza": 18
Najciekawsza publicystyka: 6
Pomógł: 84 razy
Wiek: 67
Dołączył: 26 Sty 2013
Posty: 5982
Skąd: Kielce
Wysłany: 2020-02-14, 10:57   Wrota niebios

Tamtej zimy mama zapisała się na kurs gotowania organizowany przez Koło Gospodyń Wiejskich. Zajęcia odbywały się wieczorami w szkole. Ojciec był zadowolony, bo często narzekał, że mama słabo przygotowuje obiady, nie dodaje przypraw do potraw, nie uznaje surówek i repertuar ma bardzo monotonny. Sam nieraz stawał nad garnkami, ponieważ uważał się za wtajemniczonego w arkana kulinarne. A to za sprawą pobytu w klasztorze w Czernej, gdzie podczas wojny, pracował jako pomocnik kucharza.
Zajęcia na kursie gotowania i pieczenia prowadziła instruktorka z miasteczka. Była to pani po czterdziestce, niezwykle energiczna. Siedzieliśmy w ciepłej kuchni, w której zawsze spędzaliśmy zimowe wieczory. Pani instruktorka, pijąc herbatę oświadczyła, że kiedy jechała do naszej wsi, wrota niebios się nagle otworzyły przed nią i zobaczyła wszystkich aniołów, Pana Boga i Jezusa. A potem, jakby nigdy nic, zaczęła opowiadać, jakie specjały będzie prezentować na kursie. Kilka razy wracała do swoich schizofrenicznych wizji, czym wprawiała nas w osłupienie.
Co kilka dni, wieczorami, w szkole zbierało się około dwudziestu kobiet, a pani instruktorka przyrządzała sałatki, zupki jarzynowe, piekła ciastka i torty. Ojciec pojechał do Pińczowa i kupił mamie prodiż. Istny cud techniki. Okrągły, z pokrywą, w środku której umieszczono przyciemnioną szybkę. Można było przez nią patrzeć jak ciasto rośnie.
Mama chodziła na kurs z entuzjazmem. Każdej zimy znajdowała inne zajęcie, któremu poświęcała się z pełnym oddaniem. Z takim samym zaangażowaniem, każdego wieczoru robiła na szydełku firanki, obrusy i serwetki. Teraz kupiła zielony zeszyt w twardej, płóciennej oprawie i pracowicie zapełniała go przepisami kulinarnymi. Miała równe, kaligraficzne pismo, którego uczyła się na specjalnie zorganizowanym kursie dla nauczycieli.
Ojciec podśpiewywał wiejskie przyśpiewki i snuł dalekosiężne plany na przyszłość. Dzięki prodiżowi co tydzień mieliśmy w domu tort, za każdym razem z inną masą. Rodzice kupili andruty, które przekładali kremami o różnych smakach i kolorach. Wkrótce ciastek było tak dużo, że nie mogliśmy ich przejeść i część z nich pokryła się zieloną pleśnią.
W szkole stał stary telewizor „Wisła”, podarowany przez strażaków. Plastikowe kółka do regulacji, odpadły i trzeba było łapać odpowiedni kanał przy pomocy kombinerek. Oglądaliśmy jak urzeczeni „Świętego” i „Bonanzę”; zwłaszcza jeśli dzień był bezwietrzny, bo w przeciwnym wypadku chwiała się antena na dachu i obraz migotał. Ojciec hodował świnkę i krówkę, a w sadzie stały pszczele ule. Po podwórko kręciło się w nieustannym korowodzie stado kur karmazynów. Na poddaszu zaś gruchały gołębie.
Następnym zakupem rodziców był adapter „Bambino” oraz zestaw płyt. Podłączyliśmy aparaturę i z głośnika rozległa się piosenka „Głęboka studzienka”, którą zawsze śpiewaliśmy na imieninach nauczycielskich. A potem piosenki Janusza Gniatkowskiego, kapela Feliksa Dzierżanowskiego, przeboje Marty Mirskiej i Mieczysława Fogga. I wreszcie kolędy, które wydawano rzadko i w małych nakładach.
Pani instruktorka przepowiedziała, że spotka nas nieszczęście. I rzeczywiście, ktoś przerzucił przez nasze ogrodzenie martwą kurę, ofiarę ptasiej zarazy. Zaczęły padać wspaniałe karmazyny i zielononóżki. Wezwany weterynarz zapisał lekarstwo, biały proszek w ampułkach, który dodawaliśmy do paszy. Ale i tak pomór powalił większość hodowli.
A kurs gotowania zakończył się dziwną, niemalże kryminalną aferą. Na jego zakończenie kobiety przygotowały najlepsze potrawy i postanowiły zaprosić na pożegnalny wieczór swoich mężów. W przerwie tej uczty, jej uczestnicy udali się do remizy na tańce. Kiedy powrócili do szkoły okazało się, że wszystkie potrawy gdzieś zaginęły. Stoły świeciły pustkami. Była wielka awantura i wzajemne oskarżenia, ale sprawcy tej zuchwałej kradzieży nie znaleziono. Nawet pani instruktorka była bezradna, choć miała dar jasnowidzenia.
  
 
     
Antonella 
Autor/ka wielce zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 5
"Srebrnych Pietruch": 8
"Brązowych Pietruch": 8
" Tematyczny Konkurs na Wiersz": 1
"Kryształowych Dyń": 1
"Wierszy miesiąca": 6
Limerykowy Król: 5
Fraszkowy Król: 2
Pomogła: 38 razy
Dołączyła: 06 Paź 2010
Posty: 6002
Skąd: z daleka
Wysłany: 2020-02-14, 12:14   

Aleee fajne opowiadanko 😊 Prodiż też miałam, ale kicha w porównaniu z dzisiejszymi

urządzeniami kuchennymi. Polecam cyclojeta, czyli kombiwar, to jest to! 😋
_________________
Kiedyś traktowałem ludzi dobrze. Teraz - z wzajemnością.

Anthony Hopkins
 
     
Z. Antolski 
Autor/ka wielce zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 1
"Srebrnych Pietruch": 2
"Brązowych Pietruch": 3
" Tematyczny Konkurs na Wiersz": 1
"Kryształowych Dyń": 1
"Wierszy miesiąca": 9
"Najlepsza proza": 18
Najciekawsza publicystyka: 6
Pomógł: 84 razy
Wiek: 67
Dołączył: 26 Sty 2013
Posty: 5982
Skąd: Kielce
Wysłany: 2020-02-14, 12:24   

Dzięki Antonella :)
 
     
jaga 
Autor/ka



Pomogła: 3 razy
Dołączyła: 19 Paź 2019
Posty: 251
Skąd: lubuskie
Wysłany: 2020-02-15, 08:24   

nie wygląda to na mini -opowiadanie (w takim dziale umieściłeś)
zastanawia mnie jedno, sprawca, który ukradł potrawy musiał mieć na to dużo czasu
i zorganizowany czas, na pewno nie działał w pojedynkę. I co!! - nikt nie zauważył!
dziwna sprawa. Ta instruktorka to czarownica.
A tak swoją drogą - ciekawy tekst - bajka z lat sześćdziesiątych wtedy mogły dziać się takie cuda.
_________________
jaga - babajaga
 
     
tcz 
Autor/ka


"Brązowych Pietruch": 1
Pomógł: 9 razy
Wiek: 69
Dołączył: 30 Maj 2018
Posty: 912
Skąd: Dolny Śląsk
Wysłany: 2020-02-15, 08:25   

Z sentymentem przeczytałem Twoje kolejne opowiadanie, przywołujące wspomnienia. „Świętego” i „Bonanzę", oglądało się z zapartym tchem. Tekst "Głębokiej studzienki" do dzisiaj pamiętam.
_________________
Tadeusz
 
     
Z. Antolski 
Autor/ka wielce zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 1
"Srebrnych Pietruch": 2
"Brązowych Pietruch": 3
" Tematyczny Konkurs na Wiersz": 1
"Kryształowych Dyń": 1
"Wierszy miesiąca": 9
"Najlepsza proza": 18
Najciekawsza publicystyka: 6
Pomógł: 84 razy
Wiek: 67
Dołączył: 26 Sty 2013
Posty: 5982
Skąd: Kielce
Wysłany: 2020-02-15, 08:53   

jaga - a na co wygląda? Na wspomnienie? Też jest opowiadaniem.Że nie jest mini? Może...
Nikt nie zauważył, bo byli kilkadziesąt metrów dalej. A sprawca wrzucił wszystko prawdopodobnie do worka.

tcz - dziękuję :)
  
 
     
jaga 
Autor/ka



Pomogła: 3 razy
Dołączyła: 19 Paź 2019
Posty: 251
Skąd: lubuskie
Wysłany: 2020-02-15, 13:27   

Ej tam Ej tam - chyba się nie obraziłeś
to znak, że przeczytałam i to z dokładnością
a opowiadanie - bdb
_________________
jaga - babajaga
 
     
Z. Antolski 
Autor/ka wielce zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 1
"Srebrnych Pietruch": 2
"Brązowych Pietruch": 3
" Tematyczny Konkurs na Wiersz": 1
"Kryształowych Dyń": 1
"Wierszy miesiąca": 9
"Najlepsza proza": 18
Najciekawsza publicystyka: 6
Pomógł: 84 razy
Wiek: 67
Dołączył: 26 Sty 2013
Posty: 5982
Skąd: Kielce
Wysłany: 2020-02-15, 13:35   

Dzięki jaga :)

Opowiadanie jest na pograniczu miniatury i normalnego opowiadania - sam nie wiem.

Pozdrawiam :)
 
     
Gelsomina 
Autor/ka zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 4
"Srebrnych Pietruch": 7
"Brązowych Pietruch": 8
"Kryształowych Dyń": 1
"Honorowa Dynia": 1
"Wierszy miesiąca": 5
"Najlepsza proza": 8
Pomogła: 190 razy
Dołączyła: 17 Lip 2014
Posty: 5923
Skąd: Łódź
Wysłany: 2020-02-16, 12:56   

Z. Antolski napisał/a:
Zajęcia na kursie gotowania i pieczenia prowadziła instruktorka z miasteczka. Była to pani po czterdziestce, niezwykle energiczna. Siedzieliśmy w ciepłej kuchni, w której zawsze spędzaliśmy zimowe wieczory

Pokusiłabym się o jakieś zdanie łączące po energiczna*. Może coś o zaproszeniu.
Z. Antolski napisał/a:
wrota niebios się nagle otworzyły przed nią

otworzyły się
Z. Antolski napisał/a:
pani instruktorka przyrządzała sałatki, zupki jarzynowe, piekła ciastka i torty. Ojciec pojechał do Pińczowa i kupił mamie prodiż.

tu też między tortem a ojcem brakuje mi płynnego przejścia.
Później znów myślowe przeskoki od ojca śpiewającego wiejskie przyśpiewki, poprzez telewizor, a na kurkach, które hodował kończąc.
Z. Antolski napisał/a:
Pani instruktorka przepowiedziała, że spotka nas nieszczęście

Raczej po tym zdaniu dałabym informację o hodowanych kurkach.

Opowieść ciekawa jak zwykle, tylko lekko poszarpana moim zdaniem, rzecz jasna.
Pozdrawiam :)
Uważam, że to jest miniatura.
_________________
Kiedy zamknę książkę, czasem otwierają się okna.

Monika Stocka
  
 
     
Z. Antolski 
Autor/ka wielce zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 1
"Srebrnych Pietruch": 2
"Brązowych Pietruch": 3
" Tematyczny Konkurs na Wiersz": 1
"Kryształowych Dyń": 1
"Wierszy miesiąca": 9
"Najlepsza proza": 18
Najciekawsza publicystyka: 6
Pomógł: 84 razy
Wiek: 67
Dołączył: 26 Sty 2013
Posty: 5982
Skąd: Kielce
Wysłany: 2020-02-16, 15:49   

Dziękuję Gelsomino :)

Płynne przejścia wymagałyby rozpisywania się, a rzecz jest relacją z pozycji obserwatora-dziecka. Dla mnie te zdarzenia następowały po sobie, właśnie takie rwane. Tak je rejestrowałem. Nie wiedziałem jak pani instrukotorka znalazła się w naszej kuchni. Pewnie ją ojciec zaprosił, ale ja nie widziałem wszystkiego.

Co do kurek, to są tam, gdzie powinny być.

Pozdrawiam :)
 
     
Gelsomina 
Autor/ka zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 4
"Srebrnych Pietruch": 7
"Brązowych Pietruch": 8
"Kryształowych Dyń": 1
"Honorowa Dynia": 1
"Wierszy miesiąca": 5
"Najlepsza proza": 8
Pomogła: 190 razy
Dołączyła: 17 Lip 2014
Posty: 5923
Skąd: Łódź
Wysłany: 2020-02-16, 16:11   

Jasne, przyjmuję Twoje tłumaczenie, ale zdania, szczególnie do krówek i świnki, a także innych stworzonek, nie zmienię. Takie prawo autora się nie zgadzać jak i czytelnika ;D
Z. Antolski napisał/a:
W szkole stał stary telewizor „Wisła”, podarowany przez strażaków. Plastikowe kółka do regulacji, odpadły i trzeba było łapać odpowiedni kanał przy pomocy kombinerek. Oglądaliśmy jak urzeczeni „Świętego” i „Bonanzę”; zwłaszcza jeśli dzień był bezwietrzny, bo w przeciwnym wypadku chwiała się antena na dachu i obraz migotał. Ojciec hodował świnkę i krówkę, a w sadzie stały pszczele ule. Po podwórko kręciło się w nieustannym korowodzie stado kur karmazynów. Na poddaszu zaś gruchały gołębie.

Jeszcze raz pozdrawiam i życzę miłego popołudnia :)
_________________
Kiedy zamknę książkę, czasem otwierają się okna.

Monika Stocka
 
     
Z. Antolski 
Autor/ka wielce zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 1
"Srebrnych Pietruch": 2
"Brązowych Pietruch": 3
" Tematyczny Konkurs na Wiersz": 1
"Kryształowych Dyń": 1
"Wierszy miesiąca": 9
"Najlepsza proza": 18
Najciekawsza publicystyka: 6
Pomógł: 84 razy
Wiek: 67
Dołączył: 26 Sty 2013
Posty: 5982
Skąd: Kielce
Wysłany: 2020-02-16, 17:09   

Opowieść jest poszarpana, bo taka miala być.

Oczywiście, nie każdemu musi się podobać.
De gustibus i tak dalej...

Również życzę miłego... :)
 
     
tcz 
Autor/ka


"Brązowych Pietruch": 1
Pomógł: 9 razy
Wiek: 69
Dołączył: 30 Maj 2018
Posty: 912
Skąd: Dolny Śląsk
Wysłany: 2020-02-16, 17:10   

To relacjonowanie, z pozycji dziecka, jest dla mnie, poza innymi walorami, dużym plusem tych opowiadań.
Pozdrawiam autora i Gelsi. :) :)
_________________
Tadeusz
  
 
     
Z. Antolski 
Autor/ka wielce zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 1
"Srebrnych Pietruch": 2
"Brązowych Pietruch": 3
" Tematyczny Konkurs na Wiersz": 1
"Kryształowych Dyń": 1
"Wierszy miesiąca": 9
"Najlepsza proza": 18
Najciekawsza publicystyka: 6
Pomógł: 84 razy
Wiek: 67
Dołączył: 26 Sty 2013
Posty: 5982
Skąd: Kielce
Wysłany: 2020-02-16, 17:11   

Dzięki tcz :)

Pozdrawiam :)

[ Dodano: 2020-02-16, 17:15 ]
Ta miniatura jest rodzajem zapisu, co się wydarzyło "tamtej zimy", jak ją zapamiętałem w skrócie jako dziecko. Rodzaj dziennika, zapisu w pamiętniku.
 
     
Gelsomina 
Autor/ka zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 4
"Srebrnych Pietruch": 7
"Brązowych Pietruch": 8
"Kryształowych Dyń": 1
"Honorowa Dynia": 1
"Wierszy miesiąca": 5
"Najlepsza proza": 8
Pomogła: 190 razy
Dołączyła: 17 Lip 2014
Posty: 5923
Skąd: Łódź
Wysłany: 2020-02-16, 17:25   

Cytat:
To relacjonowanie, z pozycji dziecka, jest dla mnie, poza innymi walorami, dużym plusem tych opowiadań.
Pozdrawiam autora i Gelsi.

Tcz jak zwykle kontra Gelsi. ;D Tylko czy to jest opowiadanie z pozycji dziecka, czy z pozycji wspominającego dzieciństwo dorosłego?
Zdzisław to nie o gust chodzi, ale jeśli założyłeś poszarpanie to OK.
I jeszcze zaczynasz Tamtej zimy i nasuwa się pytanie: której?
_________________
Kiedy zamknę książkę, czasem otwierają się okna.

Monika Stocka
 
     
Z. Antolski 
Autor/ka wielce zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 1
"Srebrnych Pietruch": 2
"Brązowych Pietruch": 3
" Tematyczny Konkurs na Wiersz": 1
"Kryształowych Dyń": 1
"Wierszy miesiąca": 9
"Najlepsza proza": 18
Najciekawsza publicystyka: 6
Pomógł: 84 razy
Wiek: 67
Dołączył: 26 Sty 2013
Posty: 5982
Skąd: Kielce
Wysłany: 2020-02-16, 17:34   

Dziecko nie pamięta której zimy, dlatego pisze "tamtej" :)
I opowiada w skrócie, co się wówczas wydarzyło, a wtedy słuchacze mu podpowiedzą.

W dorosłym nadal mieszka dziecko. Każdy psycholog Ci to powie.
  
 
     
bodek 
Autor/ka zasłużony/a


"Wierszy miesiąca": 5
Pomógł: 1 raz
Wiek: 53
Dołączył: 18 Gru 2012
Posty: 2199
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2020-02-16, 18:06   

ciekawe wspomnienie, miło było poczytać:)
 
     
elafel 
Moderator
elafel


"Złotych Pietruch": 10
"Srebrnych Pietruch": 11
"Brązowych Pietruch": 11
" Tematyczny Konkurs na Wiersz": 1
"Kryształowych Dyń": 2
"Wierszy miesiąca": 13
"Najlepsza proza": 7
Najciekawsza publicystyka: 1
Pomogła: 151 razy
Wiek: 65
Dołączyła: 16 Lis 2007
Posty: 14475
Skąd: Poznań
Wysłany: 2020-02-16, 18:07   

Oj, sprowokowałeś do wspomnień. Pamiętam prodiż, też miałam takowy. Twoja mam miała troszkę lepiej, bo uczyła się gotowania od specjalisty, ja zdobywałam wiedzę w kolejkach sklepowych, oraz od koleżanek. Metodą prób i błędów, szlifowałam swoje umiejętności kulinarne. Też posiadałam zeszyt z przepisami, z którego korzystam do dzisiaj.
Jak zwykle fajne opowiadanie :)
_________________
Ela
 
     
Z. Antolski 
Autor/ka wielce zasłużony/a



"Złotych Pietruch": 1
"Srebrnych Pietruch": 2
"Brązowych Pietruch": 3
" Tematyczny Konkurs na Wiersz": 1
"Kryształowych Dyń": 1
"Wierszy miesiąca": 9
"Najlepsza proza": 18
Najciekawsza publicystyka: 6
Pomógł: 84 razy
Wiek: 67
Dołączył: 26 Sty 2013
Posty: 5982
Skąd: Kielce
Wysłany: 2020-02-16, 18:20   

Bodek, Ela - dziękuję bardzo :)
 
     
tcz 
Autor/ka


"Brązowych Pietruch": 1
Pomógł: 9 razy
Wiek: 69
Dołączył: 30 Maj 2018
Posty: 912
Skąd: Dolny Śląsk
Wysłany: 2020-02-16, 19:10   

Gelsomina,
Nie miałem zamiaru sprzeciwiać się Twoim uwagom do opowiadania.
Odniosłem się tylko do wypowiedzi Zdzisława, opisującego swój styl.
Do merytorycznych dyskusji pod nie swoim tekstem nie mieszam się, bo nie jestem znawcą ani prozy ani poezji.
_________________
Tadeusz
  
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group